Potrzebowałam wielu godzin, żeby odpowiedzieć Panewce.
Musiałam sobie przypomnieć ten dzień, koszmarnie długi, obdzierający mnie ze wspomnień, marzeń, planów i nadziei dzień, w którym dowiedziałam się, ze zostałam zdradzona.
Wszyscy o tym już wiedzieli, oprócz mnie. Prawda przyszła w środku dnia i bez znieczulenia.
Zanim pojawił się rozdzierający ból, zmieszany ze złością i zranioną dumą, ogarnęło mnie zdumienie tak wielkie, ze mimo "namacalnych" dowodów winy i wielu "informatorów" nie potrafiłam uwierzyć w wieloletnie podwójne życie mojego męża.
Po dość długim szoku, poczuciu odrealnienia, razem z pierwszym bólem przyszedł żal..... do Pana Boga.
Zanim moje pełne żalu pytanie "Dlaczego" zamieniło się w pełną wiary i ufności refleksję " Po co" minęły lata.
Dziś wiem, co znaczy umrzeć, by narodzić się na nowo.Nie wiedziałam jednak, że umiera się tak łatwo, a rodzi...
Wtedy straciłam wiarę w Człowieka. Zyskałam z czasem jednak wiarę w Boga. Zamiast rutynowej modlitwy "na zaliczenie" rozpoczęły się moje z Nim prawdziwe rozmowy.Odpowiadał mi nie od razu Słowami z Biblii.
Czasem zsyłał ukojenie i mimo cierpienia sen spokojny, czasem "dotykał" mojej rany i mnie samą pytał "dlaczego". Pozwolił mi zobaczyć coś więcej obok mojego własnego cierpienia. Pozwolił dostrzec jeszcze większy ból mojego Męża i Dzieci, które nie umiały sobie poradzić z "nieobecnymi emocjonalnie" rodzicami.
Dziś wiem, jak wielkim darem jest zdolność wybaczania. Wiem, że można kochać człowieka, jeśli nie utożsamia się go z jego grzechem i ma się tę świadomość, że łatwo jest być wiernym, dobrym i szlachetnym, jeśli nie stanie na naszej drodze pokusa.
Panewko, jeśli czujesz tak wielki lęk przed powiedzeniem prawdy mężowi, to znaczy, że jeszcze nie jesteś na to gotowa. Nie rozpamiętuj tego, co Bóg dawno Ci już wybaczył. Obciążając siebie samą nie będziesz mogła obdarować swoich Najbliższych tym, czego potrzebują najbardziej, pełnej radości Miłością. Wierzę, że Pan Bóg sam Ci wskaże, kiedy i w jaki sposób sobie wybaczyć i jak wyznać prawdę mężowi.
Ja sobie też jeszcze nie wybaczyłam, że nie udało mi się ochronić naszych dzieci przed tym, co się stało. Mają teraz ogromne problemy w nawiązaniu kontaktów z rówieśnikami, boją się odrzucenia i paradoksalnie ciągle je przeżywają.
Mąż sobie nie wybaczył, więc nie potrafi im pomóc.
Ale to, co widzą na co dzień w naszym domu,to,co jest szczere i prawdziwe, to dar wybaczenia, który dostałam od Boga. Jeśli nawet będzie im w życiu ciężko, to ulgę przynieść może świadomość, że nie będą umiały się mścić, że wiedząc, jak słaby i niedoskonały jest człowiek, będą uczyć się kochać, tak jak czyni to sam Bóg, po prostu "za nic".