Autor Wątek: zdrada  (Przeczytany 6925 razy)

Offline alicja-x7

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
zdrada
« dnia: 15 02 2010 o 11:07:45 am »
 Myślę, że każdy z Was spotkał się z problemem zdrady w małżeństwie, jeśli nie w swoim, to w srodowisku znajomych, czy przyjaciół.
Nie wiem, czy to nie jest zbyt bolesny wątek, ale może właśnie dlatego warto chyba go poruszyć.
Jestem po takim doświadczeniu, mąż był z inną kobietą przez 7 lat, wiedziały o tym nasze dziecji (to była ich nauczycielka), wiedziało bardzo wiele osób, tylko ja nie. Bóg pozwolił mi wybaczyć (trochę to trwało). Nie jest jednak dobrze, dzieci dużo na tym ucierpiały, mąż chyba sam sobie nie wybaczył, chociaż nic 9o tym nie mówi, ale jest "nieobecny. Tak więc jesteśmy rodziną, ale jakby nas nie było. Jesli mozecie się podzielic własną wiedzą lub doświadczeniem, to proszę.Wiem jedno, dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych, więc się modlę, męża nadal kocham.
Po ludzku to jednak nie mam wielkiej nadziei.

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #1 dnia: 15 02 2010 o 14:34:04 pm »
Alicjo, na samym wstępie wielkie uznanie i podziękowanie za tak mocne, pisane życiem, świadectwo (choć wiem, że nie tego tu oczekujesz). Jestem do głębi poruszony Twoimi słowami... Nie będę nawet próbował dawać żadnych rad, bo to raczej Ty - po tak ciężkiej i zwycięskiej próbie - powinnaś ich nam udzielić...

Czy mężczyzna po doświadczeniu tak bezwarunkowej miłości może sobie wybaczyć? Z pewnością będzie całe życie to w sobie nosił jako cierń - podwójny, bo wie, że ten cierń tkwi w Was obojgu. Przeszywa Wasze serca, ale też w sposób szczególny je łączy. Myślę, że po takim doświadczeniu istnieją tylko dwie możliwe drogi - albo już zawsze będziecie dla siebie obcy (okrutny scenariusz, ale często wpisany w ludzkie życie), albo...

...jeśli Twoje przebaczenie jest pełne, wierzę, że odniesie też pełne zwycięstwo! Zrodzona na takim gruncie miłość posiada moc największą, bo już nie stoi na kruchych emocjach i chwiejnych uczuciach. Tutaj miłość nabiera zupełnie nowej jakości - wychodząc poza więzy zmysłów, poza ułomność ciała, poza ludzkie poczucie sprawiedliwości... A więc zdążając wprost w głębiny Bożego Miłosierdzia.

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #2 dnia: 15 02 2010 o 15:05:11 pm »
Mam nadzieję Adamie, że nie odnosi się to do mnie, że dodałem coś od siebie dla Alicji.

W żadnym wypadku, Sebastian, nie miałem na myśli Twojej wypowiedzi, która bardzo mi się spodobała! (zwłaszcza przytoczone świadectwo). Poza tym uważam, że nie ma ludzi "bardziej i mniej kompetentnych", jeśli pozwolimy przemawiać przez nas samemu Bogu. W takich sytuacjach głosem może być nawet dziecko (i tu też nie odczytuj żadnych odniesień!) ;) W zasadzie to przecież wszyscy jesteśmy jak dzieci...

Ja po nawróceniu i wyznaniu Jezusa swoim Panem, dostałem czystą kartę, zerwałem z przeszłością bez trudu.

Własnie, to co napisał Sebastian o "czystej karcie" jest niezmiernie ważne. Każde nawrócenie i każdy powrót do dawnej jedności zaczyna się od pełnego zanurzenia w UFNOŚCI - że zawsze mogę od nowa... Nie da się wykasować przeszłości, ale Bóg może w cudowny sposób przemienić jej mroki w światło, czyniąc ją świadectwem dla innych (co już w zasadzie tutaj zaczyna się dziać, na tym forum). Wierzę, Alicjo, że razem z Mężem wejdziecie w całkiem nowy wymiar Waszego związku.
« Ostatnia zmiana: 15 02 2010 o 15:15:32 pm wysłana przez AdamS »

Offline alicja-x7

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: zdrada
« Odpowiedź #3 dnia: 15 02 2010 o 19:00:05 pm »
Sebastianie, Adamie, Wasze wsparcie ma ogromną moc. Dziękuję.
Trudno mi dziś odpisać, mam bardzo dużo myśli, duzo emocji i wdzięczności za wsparcie. Jest prawdziwe. Czuję to. Czuję też , że moja wieloletnia modlitwa o prawdziwych przyjaciół właśnie została wysłuchana. Dziękuję Wam.

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #4 dnia: 18 02 2010 o 16:18:40 pm »
Cieszę się, Alicjo, że nasze słowa tak właśnie odebrałaś. Nic nie dzieje się na daremno, jeśli tylko w Bogu zanurzamy swe przeznaczenie. Pozostajemy w modlitwie za Wasz związek. Niech ją wyrażą słowa Dawida, który sam dopuścił się cudzołóstwa, a jednak Pan na nowo uświęcił jego życie, gdy tylko ze szczerą skruchą wrócił do Niego:

Psalm 25.11-18
Przez wzgląd na Twoje imię, Panie,
odpuść mój grzech, a jest on wielki.
Kim jest człowiek, co się boi Pana?
Takiemu On wskazuje, jaką drogę wybrać.
Będzie on przebywał wśród szczęścia,
a jego potomstwo posiądzie ziemię.
Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją,
i powierza im swoje przymierze.
Oczy me zawsze zwrócone na Pana,
gdyż On sam wydobywa nogi moje z sidła.
Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną,
bo jestem samotny i nieszczęśliwy.
Oddal uciski mojego serca,
wyrwij mnie z moich udręczeń!
Spójrz na udrękę moją i na boleść
i odpuść mi wszystkie grzechy!
« Ostatnia zmiana: 18 02 2010 o 16:21:10 pm wysłana przez AdamS »

Offline alicja-x7

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: zdrada
« Odpowiedź #5 dnia: 21 02 2010 o 17:42:03 pm »
W świetle Słów cytowanych przez Adama (bardzo trafnie dobranych - dziękuję) widać wyraźnie, że ofiarą zdrady nie jest tylko osoba zdradzona, ale też , nie w mniejszym stopniu, staje się nią po pewnym czasie też ten, kto popełnił grzech przeciwko uświęconej przez samego Boga miłości.
Przyznam, że liczyłam na to, że rozpoczęty przeze mnie wątek wywoła lawinę świadectw, jak z Bożą (czasem też ludzką) pomocą udać się może dalsze, czasem lepsze życie po tak bolesnym dla wszystkich doświadczeniu, jakim jest zdrada.
Mam nadzieję, że Was po prostu ten problem nie dotknął. Bogu dzięki!
Wydaje mi się jednak, że nie ma człowieka, który nie miał (ma) choć jednej osoby, której chce (musi, powinien, potrafi, nie potrafi) czegoś wybaczyć.
Najtrudniej jest wybaczyć samemu sobie.
Może zechcielibyście się podzielić takim właśnie doświadczeniem. Zachęcam i pozdrawiam.

panewka

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #6 dnia: 22 02 2010 o 09:19:02 am »
Alicja, jest to tak bolący temat, dramat, o którym się nie chce pamiętać. Ja byłam niestety tą stroną zdradzającą i tylko cud  sprawił, że mój mąż się nie dowiedział przez 2 lata trwania mojego zgniłego szaleństwa. Byłam opętana, czy co? Dopiero jak się okazało, że jestem w ciąży (oczywiście nie z mężem ) to oprzytomniałam, bo musiałam celibat, który w tym okresie był między nami zamienić na odrobinę czułości, żeby ratować swoją skórę- ale i dziecka.  W tym zakresie Udało się. Dziecko ma już teraz kilkanaście lat, na szczęście bardziej do mnie podobne niż do swego biologicznego ojca no i chwała Bogu kochane i kochające. Ale to nie wyczerpuje tematu, oj nie. Już do końca zycia będę miała wyrzuty sumienia za te dwa lata, nawet może mniej ze względu na męża, który był i jest bardzo wymagający dla mnie, ile ze względu na małe wtedy dzieci, które przez tak długi czas nie miały prawdziwej matki. Tylko Bóg leczy moją straszną ranę, i chociaż mi przebazcył to ja sobie nie umiem, nawet teraz po wielu latach .

panewka

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #7 dnia: 22 02 2010 o 09:47:20 am »
Ale Bóg widzi tę męczarnię swoich dzieci -  i znając Serce Boga możesz być pewna, że wyprowadzi z tego bólu coś dobrego. Nie ma innej opcji. Nie mam pojęcia, co to może być, ale nie mam wątpliwości, że będzie,  tak jak w mojej rodzinie. Ja po tym co zrobiłam bardzo zmieniłam się w stosunku do męża, juz nie miałam wiecznego żalu za jego brak okazywania uzcuć , zresztą trudno żebym jeszcze miała jakies wymagania itd, pokochałam nową miłoscią moje dzieci, zaczęłam doceniać to co mam, no a przede wszystkim przerażona tym wszystkim zaczęłam szukać ratunku w miłosierdziu Boga, i tylko dzięki dzieki temu żyję i wyrzuty sumienia mnie nie zżarły no i rodzina się tylko dzieki Bogu nie rozleciała i trwa

panewka

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #8 dnia: 22 02 2010 o 20:10:13 pm »
adam! tak się nadal po tylu latach boję potępienia ! że serdeczne dzięki za twoje słowo!!

panewka

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #9 dnia: 22 02 2010 o 20:16:56 pm »
a jeśli chodzi o tę szczerość między małżonkami, która jest wg. wielu warunkiem udanego małżeństwa, to w przypadku mojej rodziny by zabiła

panewka

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #10 dnia: 23 02 2010 o 10:29:11 am »
Sebastian, ja wiem , że Bóg jest tak potężna Milością że nawet mnie przebaczył, ale ja organicznie boję się potępienia ze strony ludzi. Ciężko to wytłumaczyć. Dziekuję, że sobie zadałes tyle trudu ,żeby mi pomóc. Wiem tez, że jak Bóg przebacza to ja też muszę, i czekam aż sie Bóg zlituje i ja sobie sama przebaczę, i napewno sie doczekam.

Offline alicja-x7

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: zdrada
« Odpowiedź #11 dnia: 24 02 2010 o 07:32:29 am »
Potrzebowałam wielu godzin, żeby odpowiedzieć Panewce.
Musiałam sobie przypomnieć ten dzień, koszmarnie długi, obdzierający mnie ze wspomnień, marzeń, planów i nadziei dzień, w którym dowiedziałam się, ze zostałam zdradzona.
Wszyscy o tym już wiedzieli, oprócz mnie. Prawda przyszła w środku dnia i bez znieczulenia.
Zanim pojawił się rozdzierający ból, zmieszany ze złością i zranioną dumą, ogarnęło mnie zdumienie tak wielkie, ze mimo "namacalnych" dowodów winy i wielu "informatorów" nie potrafiłam uwierzyć w wieloletnie podwójne życie mojego męża.
Po dość długim szoku, poczuciu odrealnienia, razem z pierwszym bólem przyszedł żal..... do Pana Boga.
Zanim moje pełne żalu pytanie "Dlaczego" zamieniło się w pełną wiary i ufności refleksję " Po co" minęły lata.
Dziś wiem, co znaczy umrzeć, by narodzić się na nowo.Nie wiedziałam jednak, że umiera się tak łatwo, a rodzi...
Wtedy straciłam wiarę w Człowieka. Zyskałam z czasem jednak wiarę w Boga. Zamiast rutynowej modlitwy "na zaliczenie" rozpoczęły się moje z Nim prawdziwe rozmowy.Odpowiadał mi nie od razu Słowami z Biblii.
Czasem zsyłał ukojenie i mimo cierpienia sen spokojny, czasem "dotykał" mojej rany i mnie samą pytał "dlaczego". Pozwolił mi zobaczyć coś więcej obok mojego własnego cierpienia. Pozwolił dostrzec jeszcze większy ból mojego Męża i Dzieci, które nie umiały sobie poradzić z "nieobecnymi emocjonalnie" rodzicami.
Dziś wiem, jak wielkim darem jest zdolność wybaczania. Wiem, że można kochać człowieka, jeśli nie utożsamia się go z jego grzechem i ma się tę świadomość, że łatwo jest być wiernym, dobrym i szlachetnym, jeśli nie stanie na naszej drodze pokusa.
Panewko, jeśli czujesz tak wielki lęk przed powiedzeniem prawdy mężowi, to znaczy, że jeszcze nie jesteś na to gotowa. Nie rozpamiętuj tego, co Bóg dawno Ci już wybaczył. Obciążając siebie samą nie będziesz mogła obdarować swoich Najbliższych tym, czego potrzebują najbardziej, pełnej radości Miłością. Wierzę, że Pan Bóg sam Ci wskaże, kiedy i w jaki sposób sobie wybaczyć i jak wyznać prawdę mężowi.
Ja sobie też jeszcze nie wybaczyłam, że nie udało mi się ochronić naszych dzieci przed tym, co się stało. Mają teraz ogromne problemy w nawiązaniu kontaktów z rówieśnikami, boją się odrzucenia i paradoksalnie ciągle je przeżywają.
Mąż sobie nie wybaczył, więc nie potrafi im pomóc.
Ale to, co widzą na co dzień w naszym domu,to,co jest szczere i prawdziwe, to dar wybaczenia, który dostałam od Boga. Jeśli nawet będzie im w życiu ciężko, to ulgę przynieść może świadomość, że nie będą umiały się mścić, że wiedząc, jak słaby i niedoskonały jest człowiek, będą uczyć się kochać, tak jak czyni to sam Bóg, po prostu "za nic".


Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: zdrada
« Odpowiedź #12 dnia: 8 03 2010 o 08:28:31 am »
Jest to temat bardzo trudny. 
Przeżyłem zdradę  dawno temu  i chyba z tego powodu dzielę się swoimi spostrzeżeniami.
Wiem że to Boża łaska , że po latach , mogę zaświadczyć o tym przeżyciu jako zwycięzca.

Stało się to , kiedy żona nosiła naszego pierwszego synka .Ja byłem pochłonięty pracą zawodową . W tym czasie zbyt mało uwagi poświęcałem dla mojej wybranki .
Tę sytuację wykorzystał przeciwnik-diabeł. Posłał mojego kolegę który wówczas był kawalerem . On to okazał „zainteresowanie”i współczucie  , poświęcił dużo czasu  młodej mamie.
Po jakimś czasie zrozumiałem iż zwyczajnie zaniedbywałem moją młodą małżonkę .                           Mój błąd polegał na tym że poświęcałem całą energię- swój czas - pracy ,  (prowadziłem wówczas działalność gospodarczą }

 Zaniedbałem nie tylko moją małżonkę , ale przede wszystkim , relacje z moim Bogiem .
Wyznałem ten grzech , i teraz jest to tylko wspomnienie.

Obydwoje traktowaliśmy nasze narzeczeństwo i decyzję o ślubie , z wielką bojaźnią przed Bogiem.
Bardzo ceniłem i cenię moją małżonkę , gdyż okazała się nie tkniętą przez innego mężczyznę. Napełniało mnie to wielką dumą . Myślę że tylko facet który przeżył to  , może mnie zrozumieć.
Kiedy sprawa tego romansu ujrzała światło dzienne , Bóg posilił mnie tak iż mogłem wybaczyć ten czyn.                                     Wybaczyłem mojej żonie , i chyba od tego wydarzenia pokochałem ją mocniej.
Wybaczyłem też amantowi , zawezwałem go na męską rozmowę.
Piszę to już bez emocji ,bo wiem że Bóg  zabrał wszelki uraz.
Tę sytuację dobrze ilustruje Biblia w II Tymoteusza w trzecim rozdziale.

Być może komuś moje przeżycie otworzy oczy . Gdyż krew to nie woda , dlatego należy być czujnym .
Przeciwnik naszych dusz chce poróżnić nie tylko małżonków , ale np. ludzi odkupionych krwią Pana Jezusa w zborach.
[ Jana 10,10 ]
bw:    Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały.
bg:    Złodziej nie przychodzi, jedno żeby kradł, a zabijał i tracił; jam przyszedł, aby żywot miały, i obficie miały.
bt:    Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.


Pozdrawiam wszystkich , którzy doświadczyli-doświadczają  podobnych przeżyć .  :)
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #13 dnia: 16 03 2010 o 21:33:29 pm »
Nie odpisywałem od razu na ten ostatni post, bo uważałem, że wymagał on raczej wewnętrznego "przetrawienia". W wypowiedzi cyprysa znajduję świadectwo, które jest dla mnie ważną nauką (choć sam nie przechodziłem takich doświadczeń). Okazuje się, że z własnych zranień można w sposób zupełnie naturalny wyprowadzać dobro, że można reagować z taką niesamowitą równowagą ducha i bezpośrednią postawą wobec winowajców. Przy czym najbardziej podoba mi się szukanie tych słabych punktów wzajemnych relacji, na które sam mogę mieć wpływ.

Offline Grażyna

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: zdrada
« Odpowiedź #14 dnia: 25 03 2010 o 22:43:58 pm »
a co jesli komus wydaje sie , że jest zdradzany...?

taka iluzja...kiedy szatan chce poróżnić ludzi.