Autor Wątek: zdrada  (Przeczytany 7623 razy)

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: zdrada
« Odpowiedź #60 dnia: 24 01 2011 o 22:12:00 pm »
Nawet Bóg i wiara nie pomagają

Bóg się zbliży do człowieka, kiedy człowiek się zbliży do Boga. Bóg czeka zawsze na krok ze strony człowieka. Mamy dwa wybory, zło i dobro, smutek i pokój, nienawiść i miłość, ciemność i światłość. Bóg zawsze gotów do pomocy, wpierw człowiek musi zrobić pierwszy krok wiary w jego stronę. Inaczej będzie trwał w ciemności.

Offline Darius

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 13
Odp: zdrada
« Odpowiedź #61 dnia: 2 02 2011 o 04:05:09 am »
Cytuj
Można odpuścić winy i wybaczyć, ale co z tego, jak winowajca wcale tego nie oczekuje.
eli :),nic nie piszesz z jakiego jesteś kościoła.Nie wiemy również czy wasze małżeństwo było sakramentalne czy też opierało się na ludzkich zasadach.

Gdybym był adminstratorem/moderatorem zakazał bym Ci pisać w tym dziale.
Nadajesz jak jakiś automat, nie szanujesz i i nie obchodzą cie uczucia drugiej osoby.
Twoje odpowiedzi są przewidywalne. Żonglujesz imieniem naszego zbawcy:
- [ jakiś omawiany problem], Ty robisz , ciach, ciach i masz odpowiedzi:
Zdradziłeś/łaś Chrystusa; Chrystusa Zdradziłeś/łaś;  i tak w koło wojtek
eli na pewno czuje się z tym wszystkim potwornie a Ty jeszcze jej dokopujesz.

Zmień swój sposób pisania do innych osób, szczególnie tych którzy przychodzą z problemami.
Tacy potrzebują pocieszenia, nie sądów.
 
« Ostatnia zmiana: 2 02 2011 o 04:16:17 am wysłana przez Darius »

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: zdrada
« Odpowiedź #62 dnia: 2 02 2011 o 08:43:16 am »
Większość z nas ma taką tendencję, że w sytuacji, gdy jednego dnia spotyka nas 9 sytuacji przyjemnych i jedna nam nie mila, to skoncentrujemy się właśnie na niej, zamiast cieszyc się pozostałymi.

Coś w tym jest! Sam również nie potrafię cieszyć się wieloma darami, gdy coś szwankuje. Może to efekt "łyżki dziegciu"? A może coś więcej?... Nie wiem, na ile wypływa to z narodowej natury Polaków, choć z pewnością tu również warto by się zatrzymać nad naszą skłonnością do 3M: martyrologii, melancholii i malkontenctwa. Ale chciałbym podrążyć ten problem jeszcze głębiej...

W człowieku jest coś, co domaga się PEŁNEJ harmonii na wszystkich frontach z rzeczywistością. Te "fronty" zaś, czyli styczne naszej świadomości i świata zewnętrznego, kształtują się pod wpływem wewnętrznej relacji do wszystkiego, co zewnętrzne. Jeśli więc czuję zazdrość, gniew lub pożądliwość - wszystko zaczyna się jeszcze w fazie przed uformowaniem się mojego emocjonalnego nastawienia - w sferze WOLI. Ta zaś daje się sobą kierować tylko w chwilach wyciszenia (modlitwy, kontemplacji, refleksji). Gdy przychodzi żywioł emocji, nie mamy już na nią takiego wpływu.

Offline bala2001

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 255
Odp: zdrada
« Odpowiedź #63 dnia: 13 02 2011 o 08:48:16 am »
Włos jeży mi się na głowie, gdy czytam "rady" niektórych... Zdrada to jedna z najbardziej bolesnych rzeczy na świecie. Nie zostałem nigdy zdradzony, a przynajmniej nic o tym nie wiem, współczuję jednak wszystkich, których to spotkało. Wiem też jedno - ja nie wybaczyłbym zdrady. I nie mieszajcie do tego Jezusa czy kogoś innego. To mój/moja mąż/żona, nie Jezusa. To między nami kwitnie uczucie, przez nas jest ono pielęgnowane. Może też być tak, choć to smutne, że z jakichś powodów uczucie to umiera. A te słowa obarczające winą, że tam nie było Jezusa, że miłość nieprawdziwa itp., są niepoważne. Rozumiem, że wiara może jakoś wspomagać nasze życie rodzinne, ale ilu ludzi, tworząc związki, nie wierzy. Albo wierzy inaczej. I są ze sobą przez całe życie. I jest im dobrze. Zdrada to paskudztwo. Człowiek ma prawo nie wybaczyć zdrady. Ja nie potrafiłbym później patrzeć w oczy drugiej stronie. Czkawkę miałbym do końca życia. W takiej sytuacji (mówię o sobie) widziałbym jedno wyjście: odejść i żyć osobno. Bo można przestać kochać, można zadurzyć się po raz drugi czy piąty, można znudzić się (nie jesteśmy z natury monogamiczni), ale trzeba mieć odwagę, żeby to powiedzieć. A potem już rób to, co uważasz za słuszne.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: zdrada
« Odpowiedź #64 dnia: 13 02 2011 o 16:09:25 pm »
W takiej sytuacji (mówię o sobie) widziałbym jedno wyjście: odejść i żyć osobno. Bo można przestać kochać, można zadurzyć się po raz drugi czy piąty, można znudzić się (nie jesteśmy z natury monogamiczni), ale trzeba mieć odwagę, żeby to powiedzieć. A potem już rób to, co uważasz za słuszne.

Widzę, że masz bardzo ostre i zasadnicze stanowisko względem zdrady. Ale czy zdrada w postaci zmysłowej burzy (jednorazowego zamroczenia) może się równać zdradzie świadomego odejścia? Według mnie najgorsza jest zdrada podejmowana z "zimną krwią", a z Twoich słów wysnuwam konkluzję, że jeśli ktoś "odczuje,że już nic nie czuje", czyli że wygaśnie oczarowanie, emocje, uczucia, czy co tam jeszcze - może spokojnie odejść, byle wcześniej wyraźnie to zakomunikował. Czy dobrze zrozumiałem?...

Oczywiście nie chcę przez to usprawiedliwiać zdrady w żadnej jej formie. Chodzi mi tylko o pewne rozróżnienie sytuacji, które według mnie są względem siebie niewspółmierne. Tak bezwzględne potępienie zdrady świadczyć może o prawości serca (przynajmniej w zakresie wewnętrznej dyscypliny życia), ale też sugeruje, że ktoś ma poważne problemy z wybaczaniem. Postawa wybaczenia to otwarcie na człowieka poza czasem (z odcięciem ciągnącego się za nim "weksla" przeszłości). Myślę, że taka postawa daje też w rezultacie wewnętrzne otwarcie na wybaczenie sobie samemu - a w konsekwencji na wymiar NADZIEI, która potrafi przekraczać każdą granicę...
« Ostatnia zmiana: 13 02 2011 o 16:22:06 pm wysłana przez AdamS »

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: zdrada
« Odpowiedź #65 dnia: 13 02 2011 o 16:17:39 pm »
Arturze, Ty masz takie podejście, ja inne. Gdyby moja żona mnie zdradziła, pewnie, zabolało by mnie to i to nie mało. Może bym potrzebował wiele czasu, żeby się otrząsnąć, a może w krótkim czasie bym uporządkował wszystkie myśli? Nie wiem. Jedno wiem, że nie chciałbym dopuścić do rozwodu, do rozpadu małżenstwa, do tego co przez wiele lat razem zbudowaliśmy. No chyba, że żona by mi powiedziała wprost, że nie chce ze mną żyć. Ale powiedzmy, że na chwilę ktoś ją oczarował wdziękiem, miała słabszy dzień i zrobiła to, a potem bardzo bardzo załowała. Nie przebaczył byś jej? Ja tak, szczerość i pokora łamią każde lody.

Offline bala2001

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 255
Odp: zdrada
« Odpowiedź #66 dnia: 13 02 2011 o 16:22:07 pm »
Nie przebaczyłbym. Inaczej - pogodziłbym się z tym, ale pod jednym dachem nie mógłbym żyć. Jeśli ktoś robi to raz, nie ma żadnej pewności, że nie uczyni tego ponownie. Ale to nie o zaufanie chodzi. Ja jestem taki, że nie widziałbym możliwości dalszego bycia razem.
Jeśli zaś chodzi o uczciwe postawienie sprawy - nie kocham, miłość wygasła, jest ktoś inny, to jest to jak najbardziej OK. Takie rzeczy się zdarzają i to bardzo często. I to rozumiem.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: zdrada
« Odpowiedź #67 dnia: 13 02 2011 o 16:38:48 pm »
Cytuj
Nie przebaczyłbym.
Arturze,kiedy taki ateista jak Ty przebacza i czy potrafi przebaczać?Czy przebaczać to dobro czy też zło?                j.f. :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: zdrada
« Odpowiedź #68 dnia: 13 02 2011 o 16:56:55 pm »
Cytuj
Jeśli zaś chodzi o uczciwe postawienie sprawy - nie kocham, miłość wygasła, jest ktoś inny, to jest to jak najbardziej OK.
Jeśli jest prawdą,że tylko żyjesz tym co rozumiesz i nie interesuje Cię świat uczuciowo-duchowy to czym wobec tego jest dla Ciebie miłość?Jak tylko samym rozumem potrafisz kochać drugiego człowieka?                  j.f. :)

Offline bala2001

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 255
Odp: zdrada
« Odpowiedź #69 dnia: 13 02 2011 o 16:59:23 pm »
Nie jestem ateistą. Wierzę w istnienie Boga, więc nie mogę nim być.
Kiedy przebaczam? W różnych sytuacjach - gdy mnie ktoś w jajo robi, gdy mi tyłek obrabia, gdy prowokuje itp. Wiele razy w swoim życiu wybaczałem, ale wiem na pewno, że zdrady swej żony nie wybaczyłbym. Ty możesz - nic mnie to nie obchodzi. I ja tego nie będę komentował. Ja mam taką hierarchię wartości, Ty inną. I wszystko jest OK.
Zło i dobro to ludzkie pojęcia. Relatywne zresztą. Ale jeśli patrzeć na ów problem z etycznego, czyli ludzkiego, punktu widzenia, to odpowiem tak - wszystko zależy od okoliczności.

Offline bala2001

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 255
Odp: zdrada
« Odpowiedź #70 dnia: 13 02 2011 o 17:02:36 pm »
Uuuuuuuu - Januszu, miłość to słowo o wielu różnych znaczeniach. Nie ma chyba potrzeby, abym przytaczał tutaj definicje słownikowe leksemu "miłość". Sprawdź sobie sam. To przecież nie jest trudne.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: zdrada
« Odpowiedź #71 dnia: 13 02 2011 o 17:14:07 pm »
Cytuj
Nie jestem ateistą. Wierzę w istnienie Boga, więc nie mogę nim być.
Więc podziel się swoim bogiem z nami.Kim jest Twój bóg i w kogo lub co wierzysz?Czy Twój bóg jest lepszy od Jezusa Chrystusa i czy mieści się w Twoim rozumie?
Cytuj
Uuuuuuuu - Januszu, miłość to słowo o wielu różnych znaczeniach. Nie ma chyba potrzeby, abym przytaczał tutaj definicje słownikowe leksemu "miłość". Sprawdź sobie sam. To przecież nie jest trudne.
Wiem po sobie,że najtrudniej odpowiedzieć na proste pytanie.Chciałem poznać Twoją miłość a nie leksykonową regułkę.                 j.f. :)             

Offline bala2001

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 255
Odp: zdrada
« Odpowiedź #72 dnia: 13 02 2011 o 17:55:19 pm »
No – Toś mnie teraz, Januszu, ubawił setnie. Bóg to nie jest parówka czy bułka z masłem, żeby się nią dzielić. Już kilka razy pisałem tutaj, że Boga nie można zdefiniować. A nie można tego uczynić, ponieważ definicja taka tworzona jest poprzez stwierdzenie genus proximum, czyli kolejnego, wyższego gatunku, oraz differentia specifica, to jest różnicy gatunkowej. Jeżeli Boga rozumiemy jako Najwyższą Zasadę, stworzenie Jego definicji nie jest możliwe. Nie jestem oryginalny – tak bowiem uważał Arystoteles, Majmonides, a także (w jakiejś mierze) Mikołaj z Kuzy, William Ockham czy Jan z Mirecourt. Zrozum, Kolego, że każda próba rozmowy o Bogu sprowadza się wyłącznie do Jego antropomorfizowania. Dlatego o Bogu nie ma sensu rozmawiać.
A Jezus to człowiek, którego legendę znamy z przekazów ewangelicznych, które dokumentami historycznymi nie są.

Offline bala2001

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 255
Odp: zdrada
« Odpowiedź #73 dnia: 13 02 2011 o 17:59:51 pm »
Leksykonowe, jak piszesz, regułki całkowicie wyczerpują potencjał znaczeniowy leksemu "miłość", nie widzę więc potrzeby dublowania informacji na ten temat. Nie widzę też sensu tworzenia neologizmów semantycznych, by spełnić czyjeś zachciewajki. Zerknij do słownika i po kłopocie. Jeśli go nie masz, wrzuć se w Google "miłość" i też po kłopocie. Jak jeszcze, Januszu, mogę Ci pomóc? Ja naprawdę jestem życzliwym facetem.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: zdrada
« Odpowiedź #74 dnia: 13 02 2011 o 18:10:00 pm »
Cytuj
Kiedy przebaczam? W różnych sytuacjach - gdy mnie ktoś w jajo robi, gdy mi tyłek obrabia, gdy prowokuje itp. Wiele razy w swoim życiu wybaczałem, ale wiem na pewno, że zdrady swej żony nie wybaczyłbym.
Arturze,byłbym Ci wdzięczny gdybyś spróbował odpowiedzieć nam i sobie dlaczego kiedyś wybaczałeś właśnie po chrześcijańsku?Skąd takie ludzkie odruchu w Twoim życiu?Wybacz,ale kto pyta nie błądzi? ;)                  j.f.