Autor Wątek: zdrada  (Przeczytany 6945 razy)

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #15 dnia: 26 03 2010 o 10:51:01 am »
a co jesli komus wydaje sie , że jest zdradzany...?
taka iluzja...kiedy szatan chce poróżnić ludzi.

Wpiszę się tu w ciekawą uwagę Sebastiana, że szatan nie zna naszych domysłów. Cokolwiek szatan zna (tego nie potrafię stwierdzić), zdanie bardzo mi się spodobało, bo wyraźnie podnosi wartość naszej podmiotowości.

W umyśle rodzą się różne podejrzenia, ale to ode mnie zależy, co z nimi uczynię. Czy dzięki nim jeszcze bardziej pogłębie swe zaufanie, czy stanę się chorobliwie podejrzliwy.

Pozwólcie, że w kwestii ślepej zazdrości zacytuję tu jakiegoś niemieckiego autora (wyleciało mi z głowy nazwisko) - muszę w oryginale, z uwagi na piękną grę słów: Eifersucht ist Leidenschaft, da mit Eifer Sucht, was Leiden schaft (zazdrosć jest pasją, która szuka tego, co sprawia cierpienie). Germanistów proszę o dokonanie korekty ;)
« Ostatnia zmiana: 26 03 2010 o 10:53:07 am wysłana przez AdamS »

Offline alicja-x7

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: zdrada
« Odpowiedź #16 dnia: 28 03 2010 o 08:18:34 am »
Malutka korekta "na życzenie": "Zazdrość to taka pasja, która z  ZAPAŁEM szuka cierpienia".
Jeszcze w kwestii naszej ludzkiej skłonności do "zafiksowania się" na jakiejś, bolesnej dla nas myśli.
Większość z nas ma taką tendencję, że w sytuacji, gdy jednego dnia spotyka nas 9 sytuacji przyjemnych i jedna nam nie mila, to skoncentrujemy się właśnie na niej, zamiast cieszyc się pozostałymi.
Nie wiem, z czego to wynika, taka "martyrologia bez ważnego powodu"- moze to nasza cecha narodowa, albo.... no własnie ... podyskutujmy o tym i podzielmy się własnymi sposobami radzenia sobie z czarnym widzeniem rzeczywistości, która ma przecież wszystkie możliwe barwy.

AdamS

  • Gość
Polak-melancholik :)
« Odpowiedź #17 dnia: 28 03 2010 o 17:35:10 pm »
Bardzo dziękuję za uściślenie tłumaczenia! :)

Poruszone przez Alicję zagadnienie jest faktycznie jakąś regułą (przynajmniej u mnie się sprawdza) - jest całkiem prawdopodobne, jak sugerujesz, że ma to związek z naszą narodową cechą. Jako Polacy lubimy się umartwiać. Jesteśmy na ogół malkontentami, nie dostrzegającymi jasnych stron życia, zwłaszcza gdy coś stanie nam na przeszkodzie.

Kiedyś ktoś obrazowo pokazał różne sposoby reagowania na sytuację, gdy wąską drogę zagrodzi wielki głaz. Choleryk zacznie go kopać i wyzywać, sangwinik wykorzysta tę sytuację, by sobie przyjemnie z kimś pogadać, melanchjolik (typowy Polak) siądzie pod głazem i zacznie biadolić lub popadnie w totalną apatię, zaś flegmatyk pomyśli, pomyśli i ...obejdzie głaz dokoła ;)  Życzę więc wszystkim jak najwięcej takiego zdrowego flegmatyzmu!  ;D

Offline ewa derlak

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 25
Odp: zdrada
« Odpowiedź #18 dnia: 29 03 2010 o 07:25:03 am »
Bardzo podoba mi się, Adamie, przytoczony  przez Ciebie przykład.
Myślę jednak, że zachowanie sangwinika też jest sensowne. Jeśli nie uda nam się pokonać jakiejś życiowej przeszkody, a pomysły  rozwiązania trudnej sytuacji  nie przyjdą nam do głowy,to rozmowa z drugim człowiekiem, niezależnie od "głębi" tematycznej, i tak nie będzie czasem straconym.
Zamiast więc tracić życie na rozpacz (melancholik) lub agresję (choleryk), w sytuacji, gdy nie wychodzi nam "pomyśli, pomyśli i ominie" (flegmatyk) rozejrzyjmy się za .... drugim czlowiekiem. :)

Offline ewa derlak

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 25
Polak - sangwinik???
« Odpowiedź #19 dnia: 29 03 2010 o 07:29:35 am »
Sorry, zapomniałam wpisać temat mojej poprzedniej odpowiedzi i wyszedł taki brzydki nagłówek "odp: zdrada", a miało być o ciepłych ludzkich relacjach. ;)

AdamS

  • Gość
Sangwinik :)
« Odpowiedź #20 dnia: 29 03 2010 o 08:01:16 am »
Masz rację, Ewo - postawa sangwinika też mi się bardzo podoba! ;) Można nawet powiedzieć, że jeśli nie wchodzę w rolę melancholika, to jestem właśnie tym sangwinikiem (siedzę i gadam, a problem sobie spokojnie leży odłogiem!)  :D

Co do poprawek w postach, nie wiem czy wiesz, ale w każdej chwili możesz swoje posty zmieniać - wystarczy, że wejdziesz w opcję "Modyfikuj" (powinien się wyświetlać taki mały "klawisz" nad każdym Twoim postem).

SAM

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #21 dnia: 23 06 2010 o 21:16:52 pm »
a co jesli komus wydaje sie , że jest zdradzany...?

taka iluzja...kiedy szatan chce poróżnić ludzi.
To niech wynajmie prywatnego detektywa.
[Nie sądziłem że taki będzie mój pierwszy post w tym temacie nie po to tu przyszedłem]
Grażyno może tylko tak podejrzewasz, jesteś zazdrosna i stąd takie myśli - to optymistyczna opcja.
Inna jest taka jak w moim przypadku, od podejrzeń zacząłem zbierać mocno wskazujące poszlaki,
moja żona przed wylotem [nie mieszkamy w Polsce] powiedziała że nie zdradziła.
Będąc w Polsce znalazłem dowody. Po powrocie przyznała się.

SAM

  • Gość
Odp: Polak-melancholik :)
« Odpowiedź #22 dnia: 23 06 2010 o 21:23:57 pm »
Bardzo dziękuję za uściślenie tłumaczenia! :)

Poruszone przez Alicję zagadnienie jest faktycznie jakąś regułą (przynajmniej u mnie się sprawdza) - jest całkiem prawdopodobne, jak sugerujesz, że ma to związek z naszą narodową cechą. Jako Polacy lubimy się umartwiać. Jesteśmy na ogół malkontentami, nie dostrzegającymi jasnych stron życia, zwłaszcza gdy coś stanie nam na przeszkodzie.

Kiedyś ktoś obrazowo pokazał różne sposoby reagowania na sytuację, gdy wąską drogę zagrodzi wielki głaz. Choleryk zacznie go kopać i wyzywać, sangwinik wykorzysta tę sytuację, by sobie przyjemnie z kimś pogadać, melanchjolik (typowy Polak) siądzie pod głazem i zacznie biadolić lub popadnie w totalną apatię, zaś flegmatyk pomyśli, pomyśli i ...obejdzie głaz dokoła ;)  Życzę więc wszystkim jak najwięcej takiego zdrowego flegmatyzmu!  ;D

Nie zgadzam się z ta opinią. Ten temat [zdrada] nie napawa radością.
Narzekanie i niska samoocena dotyczy wszystkich narodowości tzw. bloku wschodniego.
Zasada jest taka: czym bardziej ktoś przysiągł socjalizmem tym bardziej narzeka i liczy ze zrobi to za niego jakiś urząd.

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #23 dnia: 25 06 2010 o 07:35:08 am »
Sam - nie sądzę, żeby wynajmowanie detektywa czy w ogóle szukanie dowodów zdrady było dobrą drogą (w zasadzie nie wiem do końca jakie jest Twoje osobiste zdanie, bo przedstawiłeś tylko dwie obiektywne "opcje" podejścia do sprawy). Nikt tu nie mówił, że zazdrość jest tematem "radosnym", a moje słowa były rzucone na marginesie tematu i dotyczyły już innego problemu, który przy okazji poruszyła Alicja (przeczytaj post wcześniej).

Może ktoś powiedzieć, że moja postawa jest chowaniem głowy w piasek, ale osobiście nie chciałbym wiedzieć o zdradzie, jeśli taka miałaby miejsce, a tym bardziej nie próbowałbym prowadzić śledztwa. Myślę, że zdrada jest jedną z wielu słabości człowieka, ale swój ogromny potencjał niszczący rozwija dopiero wtedy, gdy potrafi swym jadem dosięgnąć samego zdradzonego.

SAM

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #24 dnia: 25 06 2010 o 12:53:49 pm »
Adamie, uważam że jeśli ktoś podejrzewa współmałżonka o zdradę. To lepiej aby się upewnił jak się te sprawy mają.
Po co ma taka osoba żyć w kłamstwie ? Być może że kłamstwo jest tylko w jej myślach, wieży w to co nie miało miejsca
ale być też może że jest okłamywaną [zdradzaną osobą].
Jeśli taka osoba mocno podejrzewa o zdradę, to lepiej niech wynajmie detektywa skoro nie może sama tego sprawdzić.
Masz szczęście że nie wiesz co czuje taka osoba. Czytałem posty Alicji. Wkleję jako cytat, zmieniłem treść, bo to ode mnie :

..koszmarnie dzień, obdzierający mnie ze wspomnień, marzeń, planów i nadziei dzień, w którym dowiedziałem się, ze zostałem zdradzony. Prawda przyszła w środku dnia i bez znieczulenia.
Zanim pojawił się rozdzierający ból, zmieszany ze złością i zranioną dumą, ogarnęło mnie zdumienie tak wielkie, ze mimo "namacalnych" dowodów winy nie chciałem uwierzyć.
Po dość długim szoku, poczuciu odrealnienia, razem z pierwszym bólem przyszedł żal..... do Pana Boga.
Zanim moje pełne żalu pytanie "Dlaczego" zamieniło się w pełną wiary i ufności refleksję " Po co" minęły lata.
W cytacie jest dużo o tym co taki człowiek czuje. Z fizycznej reakcji ciała jest tak że ściska ci żołądek nic nie możesz jeść przez ponad tydzień. W ciągu kilku dni straciłem 5 kg.

Przepraszam za tą wstawkę z "radosnym". Temat ten jest dla mnie ważny i znowu wzięły górę emocje.
Dobrze piszesz "jad zdrady" dotyka też osobę czyniącą to ale wcześniej powali zdradzona osobę.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: zdrada
« Odpowiedź #25 dnia: 25 06 2010 o 17:32:56 pm »
...prawdziwa miłośc nie pamięta złego,wszystko przetrzyma,itd...a ja dodam;ten kocha więcej kto szybciej przebacza.Pamiętajmy,że ten komu wiele darowano więcej/bardziej/ kocha.Jesteśmy powołani do miłości tych,którzy nas zdradzają.Miłośc większa jest od sprawiedliwości/prawa/...Pozdrawiam...janusz f.

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 773
Odp: zdrada
« Odpowiedź #26 dnia: 25 06 2010 o 21:52:28 pm »
...prawdziwa miłośc nie pamięta złego,wszystko przetrzyma,itd...a ja dodam;ten kocha więcej kto szybciej przebacza.Pamiętajmy,że ten komu wiele darowano więcej/bardziej/ kocha.Jesteśmy powołani do miłości tych,którzy nas zdradzają.Miłośc większa jest od sprawiedliwości/prawa/...Pozdrawiam...janusz f.

Zgadzam się z Januszem. Niestety nie jest to takie łatwe, bo rozmawiamy tu o związku poważnym, nie o przelotnym romansie. Ta rozmowa plus post Janusza ukazały mi, że w życiu liczy się tylko Jezus Chrystus. Jeśli On jest na pierwszym miejscu każdego z nas, wtedy o wiele łatwiej jest przyjąć na siebie "klęski życiowe". Polegając na Jezusie chronimy siebie w pewien sposób przed niepewnym partnerem życiowym.

Miłość to decyzje, nie uczucia (mam na myśli miłość na drodze duchowej). Uczucia są zwodnicze i niepewne. Ale to inny temat.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: zdrada
« Odpowiedź #27 dnia: 26 06 2010 o 12:05:50 pm »
...nie tylko nie jest to łatwe ale wręcz niemożliwe dla kogoś kto nie ma wiary w to co uczynił Chrystus.Małżeństwo/kobieta+mężczyzna/to poważna zabawa, w której jest obecny Jezus Chrystus jako trzeci i to właśnie On daje moc życia przeciwko sobie. Przebaczyć zdrajcy może jedynie ten kto sam zdradził/zgrzeszył/ i doświadczył prawdziwego przebaczenia.Miłość Chrystusa realizuje się tylko tam gdzie jest obecny Jego Duch.Darmowe/bezwarunkowe/ przebaczenie to owoc dojrzałej miłości...Nie potrafimy przebaczać bo są w nas ukryte pretensje do Pana Boga za niesprawiedliwy krzyż,który nas spotyka.Szukamy sprawiedliwości by wymierzyć karę zdrajcy.Moja żona jest mistrzynią w trzymaniu mnie w poczuciu winny,którą już dawno mi przebaczyła.Od czasu do czasu wypomina mi jaki to ja byłem kiedyś,jak bardzo ją zraniłem.Pokazuje swoje blizny.Miłość nie pamięta złego.Taką Miłością jest Jezus Chrystus,który przeciwko Sobie,przeciwko Ojcu stanął po stronie zdrajców/grzeszników/i zgodził się na niesprawiedliwą śmierć a co więcej w Swoim zmartwychwstaniu przebaczył mi bym i ja mógł przebaczać...Pozdrawiam...janusz f.

AdamS

  • Gość
Odp: zdrada
« Odpowiedź #28 dnia: 26 06 2010 o 14:22:56 pm »
Przebaczyć zdrajcy może jedynie ten kto sam zdradził/zgrzeszył/ i doświadczył prawdziwego przebaczenia.Miłość Chrystusa realizuje się tylko tam gdzie jest obecny Jego Duch.Darmowe/bezwarunkowe/ przebaczenie to owoc dojrzałej miłości...Nie potrafimy przebaczać bo są w nas ukryte pretensje do Pana Boga za niesprawiedliwy krzyż,który nas spotyka. [...]

Czy na pewno własna zdrada jest warunkiem przebaczania? Myślę, że w pewnych warunkach faktycznie może ułatwiać zrozumienie człowieka zdradzającego, dając sposobność do lepszej empatii. Ale błędem byłoby twierdzić, że kto sam nie zdradził, ten przebaczyć zdrady nie potrafi. Chyba, że pisząc to, miałeś na myśli świadomość własnej grzeszności i otrzymanego przebaczenia - to zmienia postać rzeczy i w takim kontekście całkowicie się pod tym podpisuję.

Zastanowiłem się przez chwilę nad tym poczuciem "niesprawiedliwości własnego krzyża" - takie odczucie z pewnością często się pojawia tam, gdzie są jakieś ukryte (i nie przebaczone) zranienia. W takich sytuacjach dochodzi do jakiegoś zapętlenia - nie potrafię przebaczyć, bo sam nie wierzę w czyjeś przebaczenie. Wciąż na nowo wyrzucam sobie własne winy, bo doszukuję się niepełnego przebaczenia w drugiej osobie. Mechanizm dość zawiły, ale chyba nierzadko nas wszystkich dotyka. Uzdrowienie relacji może zaistnieć dopiero w przestrzeni całkowitego uwolnienia się od podejrzeń.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: zdrada
« Odpowiedź #29 dnia: 26 06 2010 o 15:40:27 pm »
...kto sam nie doświadczył/przeżył,zasmakował/darmowego,bezwarunkowego przebaczenia to nie ma mocy/siły/ by przebaczać innym.Życie nie jest w zdradzie/grzechu/ lecz w przebaczeniu/łasce/.Zabijamy na różne sposoby.Zabijamy wszyscy.Cudzołustwo to zabójstwo/zdrada/najbliższej osoby.Życie to nie bajka a ludzie to nie aniolki lecz mutanci ze skarzoną naturą.Proszę nie gorszyś się własnym faryzeizmem  lecz wbrew innym kroczyć pod prąd utartym nurtom.Tylko Jezus Chrystus i ci,którzy mają Jego Ducha mają moc nie uciekać od własnej empatii/cierpienia/lecz przebaczać,kochać,umierać wbrew sobie,przeciwko sobie.Chrystus zaprasza nas i uzdalnia nas do życia przeciwko sobie samemu.Zaprasza nas do umierania dla innych.Małżenstwo to najlepsza szkoła prawdziwej/dojrzałej/miłości...Pozdrawiam...janusz f.