Moje pytanie jest bardziej teoretyczne. Chodzi mi jak rozumiecie fragment Ewangelii Mateusza: "mąż niech nie oddala żony, chyba że na wypadek nierządu.."
Nie ma jednoznacznego podejścia do słowa "nierząd" - jedni widzą w nim jednorazową zdradę, inni - wejście w proceder uprawiania nierządu, jeszcze inni z samego źródła hebrajskiego (aramejskiego?) tłumaczą to słowo jako kazirodztwo. Nie podejmuje się tu być jakimkolwiek arbitrem - myślę, że po prostu powinniśmy robić wszystko, aby zachować związek, nawet jak emocje i uczucia podpowiadają inne rozwiązanie. Jednak w Twoim przypadku faktycznie mamy do czynienia z zupełnie inna sytuacją. Nie potrafię tu niczego konkretnego doradzić - poza modlitwą o uzdrowienie wewnętrzne, a także prośbą skierowaną do męża, aby dać sobie na podjęcie tej decyzji trochę czasu. Jeśli i to nie pomoże to już trudno - będziesz miała świadomość, że zrobiłaś wszystko, co było można.