Wiele zgubiłem w swoim życiu ni tylko "f".
A teraz zgubiłeś e

Proces umierania jest nieodzownym krokiem w kierunku nowego życia już w Panu. Nasze ciała muszą stać się świątynią Ducha, a my sami opróżnieni z pragnień do tego, co świat oferuje i to coś przeszkadza w relacji z Bogiem, co blokuje działanie Ducha. Owocem przeobrażenia się jest naczynie napełnione przez Ducha Św.
Wielu mówi, że są nowonarodzeni. Nigdy nie poszedłem za tą "modą", bo jej nie pojmowałem. Samą teorię rozumiałem, ale od strony praktycznej nie widziałem wcale, aby byli nowonarodzeni. Albo większość Chrześcijan nie rozumie tego "umierania", albo nie chcą wejść w ten etap, aby faktycznie odczuć na sobie prawdziwe koszty pójścia za Jezusem.
Jestem w trakcie "umierania", jest to trudne. Ale ponieważ mam wystarczające poznanie w kwestii swojej osoby, jako grzesznika, w kwestii swojej bezradności i znikomej mocy w walce z siłami zła, więc dzięki tej świadomości koszta, jakie się piętrzą na mojej drodze "umierania" nie zniechęcają mnie. Przeciwnie, jestem z dnia na dzień coraz bardziej umotywowany, aby całkowicie odrzucić siebie i na nowo się narodzić w Jezusie. Przejść ten etap krzyża i żyć już poza krzyżem, dla Pana i w Panu.
Warto porzucić swoje ja, gdyż im bardziej się "umiera" tym lepsza relacja z Bogiem. Nie wspomnę już o poleganiu na Nim i o wzroście wiary. A jak wiara w modlitwie robi się "pełna" to piekło przeżywa trzęsienie ziemi. I przeciwnik przychodzi ci przeszkodzić w tej modlitwie.
Jedną ciekawostkę chciałbym jeszcze dopisać. Jak rozpoczął się we mnie proces "umierania", dużo dużo wyrażniej i natychmiast, kiedy próbuje mnie napełnić, namacalnie, fizycznie odczuwam demoniczną moc zmysłowości panującą na tym świecie, która napełnia powietrze, którym oddychamy. Jest to wspaniała korzyść dla mnie, bo natychmiast staram się odrzucić tę zmysłowość i w modlitwie przychodzę do Pana, aby mnie przed nią uchronił. Wiele kobiet ją nią napełniona, zupełnie nieświadome i kuszą wdziękami, zmysłowe, ubierają się w obcisłe spodnie i posyłają "urocze" spojrzenia itd. A panowie także nieświadomi "strzelają" oczyma na boki pod wpływem tej zmyłowości demonicznej. W takiej postawie poddając się temu wpływowi ciemności ciała ludzkie nigdy nie będą świątynią Ducha.
Ludzie nie rozumieją, nie mają pojęcia, w jakim bagnie się taplają. Zaparcie się siebie, odrzucenie swojej grzesznej natury jest jedynym krokiem do zjednoczenia się w Duchu. Jezus nie może nałożyć białej szaty na nas, jeśli nie odrzucimy czarnej, czytaj... nie wybielimy się w krwi Baranka.
Tylko grzeszna natura jest podatna na moc ciemności, jak to w nas umrze, mamy władzę nad przeciwnikiem, oczywiście w Jezusie w pełni w Duchu Św. To dlatego Jezus nawołuje do pójścia za Nim. On ma na myśli pójście tak jak On, na krzyż ze swoimi grzechami i tam pozwolić na przybicie, aby na nowo żyć w Nim. Za krzyżem czeka Jezus zmartwychwstały, nigdy przed krzyżem. Przed krzyżem jest Jezus przybity z naszymi grzechami i my tam musimy je zostawić (odrzucić grzeszną naturę), jeśli chcemy pójść do Jezusa zmartwychwstałego, czyli pójść już za krżyż, jako faktycznie nowonarodzony żyjący w mocy Ducha i zrodzony z mocy Ducha na nowo, ale już dla Pana. Takie są faktyczne koszta. Innej drogi nie ma.
Ps. przepraszam Adamie, teraz dopiero się zorientowałem, że to temat nie na ten wątek. Akurat czytałem Janusza wypowiedź i poszedłem tym tokiem.
Odnośnie kobiet ubierających się zmysłowo i mężczyzn strzelających na boki, to oczywiście mam na myśli te faktyczne osoby tak postępujące, nie wszystkich. Żeby przypadkiem nikt nie poczuł się urażony, a szczególnie kobiety.

Pisałem ogólnie.