Autor Wątek: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?  (Przeczytany 5504 razy)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #60 dnia: 16 11 2011 o 08:43:43 am »
Na wstępie chciałem Cię bardzo serdecznie powitać, Aguniu! :) Mam nadzieję, że zagościsz u nas na dłużej... Przedstawiłaś trudny, ale dzisiaj bardzo częsty dylemat moralny. Z tego co zrozumiałem Ty jesteś tylko po zawarciu ślubu cywilnego, ale Mężczyzna, z którym chciałabyś być, ma już chyba za sobą ślub zawarty w Kościele katolickim, czy tak?

Drugie ważne pytanie: czy jesteście już ze sobą na tyle długo, że córki traktują Twojego partnera jak ojca? Bo z tego co czytam w Twoim poście, to nie bardzo zrozumiałem, czy dziewczynki nie chcą one opuszczać ojca biologicznego, czy tego obecnego? Czy zamieszkujecie razem? Wybacz, że pytam o takie szczegóły, ale myślę, że one znacząco wpływają na rozeznanie całej sytuacji.

Możesz śmiało o wszystkim pisać - nie jesteśmy tu od osądzania czy ustawiania Twojego życia. Możemy jedynie tak po przyjacielsku Cię wysłychać i ewentualnie coś zasugerować. Pewnie każdy ma nieco inne "czucie" tych problemów. Każdy też wychował się w nieco innym systemie wartości - zwłaszcza, że forum współtworzą ludzie różnych wyznań. Zapraszamy więc do środka, a ja tymczasem zrobię kawę. :)

Offline Agunia

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #61 dnia: 16 11 2011 o 17:56:11 pm »
Witam:-) Slicznie dziekuje za odpowiedz.
Więc ze mna to jest tak ze Krzys ma slub Koscielny( jeszcze nie ma rozwodu) a ja cywilny(ja juz po rozwodzie) jest ode mnie starszy o 15 lat w związku jestemy juz rok czasu i to On ma córki dwie bliżniaczki które strasznie bardzo mnie kochaja i pragna ze mna i z Krzysiem zamieszkac ale ja sie nie zgodziłam na wspolne mieszkanie chociaz strasznie pragne byc z nim i z jego corciami maja 12 lat i sa blizniaczkami. napisały mi w wiadomosci na nk ze wybieraja mnie a nie mame i ze bardza chca bym była z ich tatusiem a ja byla ich mamusia . Pragana bysmy razem sie uczyły bawiły chodziły na spacery i wogóle. Krzys nie ma jeszcze rozwodu chociaz boje sie ze to wszystko moze mnie przerosnac co powiedza jego rodzice jak sie dowiedza ze mnie ma. Nie wspolzyjemy bo powiedziałam ze dopóki nie bedzie po rozwodzie nie zblizamy sie do siebie. ale wyobrazcie sobie ze tak mnie kocha ze czeka ze w cale mu na sexie nie zalezy dba bardzo o mnie w porównaniu do pierwszego męża jest przecudownym człowiekiem czuje sie kochana i bezpieczna. Tylko boje sie ze Bóg mi nie wybaczy i obydwoje bedziemy skazani na cierpienia ze nigdy nie otrzymamy zbawienia. czy jezeli mielibysmy wspolne dziecko mogłby byc konflikt pokolen czy moje dziecko mogłoby zostac przez to zniewolone? pozdrawiam i czekam na odpowiedz

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #62 dnia: 16 11 2011 o 18:48:42 pm »
Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść…(1Kor 10,23)Agunia,zrobisz jak zechcesz ale wiedz,że idziesz ciemną doliną i wszystko wydażyc się może.Jedno jest pewne.Bóg Cie kochał i kocha nadal.To nie Bóg się obrazi na Ciebie lecz prawdo prawdopodobnie to Ty zamkniesz się w sobie na Jego miłośc.Przyjdzie dzień ,w którym zobaczysz , swoją samotnośc.Nie znam Ciebie i dlatego proponuję  Ci byś odważyła się z tym problemem pójśc do Jezusa Chrystusa i szczerze z Nim porozmawiała.On Cię zna i na pewno zaspokoi Twój głód miłości.                    :)                        Pozdrawiam Cię              janusz f.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #63 dnia: 16 11 2011 o 19:28:31 pm »
Janusz dobrze to nazwał - jest w Tobie wielki głód miłości (on jest w każdym z nas, ale w Tobie chyba w tej chwili płonie ze szczególną siłą). Budujące jest to, że nie idziesz na łatwiznę, stawiając sobie pewną tamę przed zbyt swobodnym sięganiem po owoc, który wydaje się taki dobry. Nie twierdzę, że taki nie jest, ale poruszałbym się po tym gruncie bardzo ostrożnie - to żonaty mężczyzna i choćby zdawał się niewiem jak do Ciebie "dopasowany", wszystko może się wkrótce okazać iluzją. A potem, tak jak wspomniał Janusz, czekałoby Cię o wiele boleśniejsze doświadczenie samotności, niż obecnie.

Rozważ to, Aguniu, w swym sercu i przedstaw ten problem w szczerej modlitwie Jezusowi. Nie domagaj się natychmiastowej odpowiedzi, bo niecierpliwość nie jest dobrą drogą. Spróbuj się na jakiś czas wyciszyć (głównie w zakresie swych pragnień i uczuć) - dobre byłyby tu kilkudniowe rekolekcje, albo przynajmniej pogłębiona rozmowa z kimś, kto jest ugruntowany w wierze - osobą duchowną lub starszym człowiekiem, który ma życiowe doświadczenie i żywe relacje z Bogiem. Krótki dystans do własnych emocji daje zupełnie inny ogląd sytuacji. Nie ulegaj impulsom chwili.

Spróbuj odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy Twój głód miłości nie idealizuje Waszej relacji? Czy wierzysz w to, że Bóg ma dla każdego jakiś wspaniały plan - drogę, która prowadzi do szczęścia i która nigdy nie jest w sprzeczności ze Słowem Bożym? Czy ufasz, że i na Ciebie czeka KTOŚ, kto jest posłany przez samego Boga? Problem w tym, że czasem człowiek zaczyna działać na własną rękę i zachowuje się jak ćma, która leci do każdego źródła światła, choć niektóre z nich wiodą ku zgubie?... Nie chcę wzbudzać w Tobie lęków, bo chyba masz ich nadto - człowiek ufający swemu Stwórcy i Zbawicielowi nie musi się niczego obawiać.

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #64 dnia: 16 11 2011 o 20:43:20 pm »
Witaj Agunia. Takich historii niestety jest miliony. I ludzie nie uczą się na błędach innych, przynajmniej zdecydowana większość. Wskazuje na to wysoki współczynnik rozwodów i ponownych ślubów. Wejść w (trwały) związek, to bardzo poważny krok i nie trzeba się do tego śpieszyć. A już na pewno nie kierować się sercem, lecz rozumem (rozsądek i cierpliwość).

Opowiem coś o sobie, pozwól. Mam ponad 30 lat, rok temu mieliśmy wziąć ślub, nie doszło do tego. Kiedy emocje opadły, nabrałem dystansu, zobaczyłem wiele rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem, bądź nie chciałem dostrzec. Cieszę się, że do tego nie doszło, prawdopodobnie byłbym nieszczęśliwy, gdyż nie miałbym gwarancji, że obie strony bardzo chciałyby jednakowo budować relację w Duchu Św. Po czymś takim obecnie zupełnie inaczej patrzę na związki, nie sercem, a rozumem.

Drugi aspekt, to od samego początku ona chciała tego ślubu, ja nie myślałem o tym. Z biegiem czasu w trakcie naszych spotkań zacząłem myśleć jak ona, czyli sam zapragnąłem ślubu z nią. Tak mi się wtedy wydawało, że to moja własna decyzja i pragnienie. Po rozstaniu, gdzieś pół roku od rozstania zrozumiałem, że uległem jej pragnieniom. Nieświadomie. Jednym słowem udzieliła mi się powiedzmy - jej atmosfera. Uwierzyłem, że chcę z nią zyć itd.

Piszę to po to, abyś zobaczyła na błędach innych (tu moich), jak łatwo można życie wtopić. W moim przypadku na szczęście nie było ślubu, a tym bardziej nie posiadam dzieci, gdyż one najbardziej cierpią. Rozwodu by nie było, bo Słowo mówi...to co Bóg złączył, niechaj człowiek nie rozłącza. A ja chcę się trzymać Słowa.

Jedno mnie zastanawia, dzieci Twojego partnera... czemu one nie kochają swojej mamy? Dla mnie to nie jest zdrowa sytuacja. Mnie by to zastanawiało, gdybym był na Twoim miejscu. Nie wiem, co się stało, co było powodem jak rozumiem nadchodzącego rozwodu partnera i czemu dzieci nie kochają mamy, zdrada, kłótnie?

Zakładam Agunia, że jesteś wierzącą osobą, skoro weszłaś na forum chrześcijańskie. Najlepiej robić dwie rzeczy, kiedy nie wiemy, jak postępować.

1) Modlitwa do Jezusa z prośbą, aby poprowadził w danej sprawie. Całym sobą przyjść do Niego i oczekiwać po modlitwie na odpowiedź, a nie podejmować decyzje samemu nie czekając na głos Boży.

2) Co mówi Słowo na ten temat?

Ew. Mateusza 5, 32A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży.

Wiesz, ludzie różnie interpretują, natura grzechu w nich wybiera to, co im się podoba, a to czego nie są skłonni zaakceptować w Słowie, zwyczajnie odrzucają. Ja należę do tych, co na sto procent akceptują Słowo takim jakim jest mi dane od Pana. A jest one bardzo proste w przesłaniu.

Masz dopiero 21 lat, Twój partner starszy od Ciebie o 15 lat, teraz ta różnica nie jest przeszkodą i oczywiście póżniej też nie musi być. Są takie przypadki, że byli szczęśliwi całe życie, ale to naprawdę mały procent i raczej zawdzięczają to umiejętności pielęgniowania zdrowej relacji w związku. A za 15 lat jak będzie z tą różnicą? On będzie miał inną mentalność, Ty też inną możesz mieć. To nie jest takie proste. Teraz Tobie imponuje ciepłem, spokojem, którego brakowało Twojemu poprzedniemu partnerowi. To jest właśnie ta różnica mentalności. Starszy dojrzał do dawania ciepła, młodszy jeszcze miał zielono w głowie. A póżniej jak będzie? Nie wiemy. Z doświadczeń innych w większości małżeństw z dużą różnicą, wychodzą te mentalności, nazwijmy je pokoleniowymi. Chyba wiesz, o co mi chodzi.

Wiesz Agunia, nie śpiesz się ze ślubem. Nie ślub ważny jest, a obserwacja każdego dnia przez konkretny czas, jak sobie radzicie w zwyczajnym życiu, jak reagujecie na siebie w prostych sytuacjach. Obserwuj, słuchaj, wyciągaj wnioski. To że jemu nie zależy teraz na seksie, owszem może wynikać, jak mówisz, że Cię kocha, a również powodem może być zmęczenie tą całą sytuacją z nadchodzącym rozwodem. Ja nie miałbym ochoty na seks z żadną w takiej sytuacji, gdybym nie był chrześcijaninem. Zwyczajnie bym nie chciał. Jako obecny chrześcijanin w życiu bym nie pomyślał o rozwodzie, zrobił bym wszystko z POMOCĄ BOŻĄ, aby związek się uratował i jestem pewien, że udało by się. Bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwej.

I mała prośba ode mnie, pozwól. Nie wierz we wszystko, co ci mówią. Naprawdę. Mam na myśli tamtą rodzinę. Wielu zwala na wielu, a prawda... no właśnie, tylko sami zainteresowani wiedzą, co było przyczyną rozpadu. Ty się nigdy nie dowiesz do końca. Tak więc bądź naprawdę ostrożna.

Chodź z Jezusem, Jego się pytaj o wszystko.

Offline Agunia

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #65 dnia: 17 11 2011 o 06:20:30 am »
jeszcze wczoraj byłam pewna ze chce z nim byc ze tego pragne by sie do mnie przeprowadzil a dzisiaj widze ze wewnetrznie nie dam rady. czuje sie fatalnie czuje jak strasznie swoim zchowaniem ranie Boga a tylu ludzi do mnie wysylał, nawet na modlitwie wstawienniczej prosił bym od Krzyska odeszla a tego nie zrobiłam :-(  Nawet miałam sny , opowiem Wam jeden z nich snieła mi sie Matka Boża jak strasznie krzyczala plakała i wolala "Boze ratuj ja" a mnie w tym czasie wlekło takie straszne ochyctwo owłosione z pazurami i krostami wielkimi, a zas mojemu partnerowi w tym czasie snilło sie ze on wdpada w ciemnosc a ja ide w strone swiatła ze strasznie chce sie uwolnic od niego ale nie moge bo jestem przykuta strasznymi łancuchami.
chciałabym byc z Krzysiem ale przez to jak sie czuje wewnetrznie nie daje rady, czuje sie jakbym zdradzała Jezusa . Z mojego taty strony wszystkie siostry maja drugich mężów i sa szczesliwi myslałam ze samej mi sie uda ale widze ze sama nie dam rady z tym wszystkim mimo ze chce a nie moge nie potrafie:-( ostatnio jeszcze tak napomkne zawsze pragnelam przyjac skaplerzyk ale zawsze cos mi nie pozwalalo na to, a ostatnio na spotkaniu w czatachowie poczulam sie jakbym dostala łaske od Boga przyjecia go, bo okazalo sie ze kolezanka ma i dala mi a Ojciec Daniel mi zalozyl. Czulam sie cudownie i nadal sie czuje mimo mojego zagubienia sie w tym wszystkim. czasem zastanawiam sie czy to nie jest tak ze che byc z Krzysiem z wygody bo mogłabym sie po jakims czasie do niego przeprowadzic nie mieszkałabym sama nie tracilabym pieniazków na wynajem jakos bym sie ustabilizowała i moze jakos wszystko by sie poukładało, ale boje sie ze wlasnie moze tak byc ze bedzie mial super kontakt z byłą zona po rozwodzie i bedzie strasznie mnie to draznic i mysle ze nie tylko to. Moze strach przeze mnie przemawia i dlatego chce schowac sie w jego skrzydla, poczuc sie bepiecznie nie martwic sie finansami itd.
Kiedy czytam Wasze slowa skierowane do mnie czasem czuje sie ze przez nie staje sie silniejsza duchowo ze wiem ze nie moge z nim byc z Krzyskiem i dzieki Wam tak sie w tym utwierdzam. Moze mi powiecie ze rozchwiana jestem emocjonalnie ale tak nie jest , czuje sie poprostu juz zagubiona bo za kazdym razem kiedy jestem juz pewna by ze soba zamieszkac cos musi sie wydarzyc ze spowoduje ze zmienie zdanie. najchetniej zamknełabym sie gdzies i nie wychodzilabym. pozdrawiam

Offline kasia

  • Moderator
  • Nowicjusz
  • *****
  • Wiadomości: 23
  • Naucz mnie czerpać z Ciebie samego
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #66 dnia: 17 11 2011 o 09:28:21 am »
Witaj Agunia
jestem matką trojki dzieci, mam dwoch chłopcow i córkę w twoim wieku, zdaje sobie sprawe jak   ciepisz i że sie pogubiłaś w tym wszystkim, moja córka podobnie jak ty przeżywała problemy, ale potrzebowała czasu. Zamknięcie sie w sobie i nie wychodzenie nie jest dobrym rozwiązaniem, dużą podporą są rodzice i nie zostawienie dziecka w tych trudnych decyzjach. Ja nie zostawiłam, byłam z nią w tych trudnych chwilach, po roztaniu sie z jej chlopakiem, przezywała bardzo trudne dni i miesiące, był nawet potrzebny lekarz specjalista..
Oddaliśmy wszystko w rece Boga i nie zawiedliśmy sie, mineło 7 miesięcy i córka wraca do normalnego życia, poszła dalej do szkoły i i uczy sie. Jeteś jeszcze bardzo młoda , i całe życie przed Tobą.
 Daj sobie czas, powież swoje problemy Bogu i poczekaj.
Czas i Pan Bog zrobi swoje...Piszesz że tyle juz znaków dostalaś i rzeczywiście musisz je rozeznac, to jest wielką sztuką , rozeznać znaki jakie Bóg daje nam poprzez Słowo i drugiego człowieka.
To nasza duchowa wrażliwość pomaga nam , tu i teraz.
Polecam Cie Bogu, bo wiem ze sama nie dasz rady, jestem z Tobą
pozdrawiam:)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #67 dnia: 17 11 2011 o 10:06:59 am »
Aguniu, widzę w Tobie ogromny potencjał nieodkrytego jeszcze szczęścia - choć dzisiaj możesz tego jeszcze nie czuć, ono jest w Tobie, bo widać, że Bóg darzy Cię szczególną miłością. W chwili obecnej prowadzisz ciężką walkę duchową - każdy dzień, w którym nie ulegniesz, jest dniem wspaniałego zwycięstwa. To naprawdę nie jest tak, że Bóg zagradza nam drogę do szczęścia - On po prostu tę drogę zna, w przeciwieństwie do każdego z nas. Jesteś bardzo młodą dziewczyną, niczym jeszcze w życiu nie związaną (skoro miałaś tylko ślub cywilny i już jesteś po rozwiązaniu tego "kontraktu", w obliczu prawa Bożego jesteś wolna) - nie zakładaj sobie tych łańcuchów, które widziałaś we własnym śnie. Osobiście nie wierzę w żadne senniki, ale bardzo poważnie traktuję sny prorocze, które są dla nas ważnym sygnałem, by coś w życiu zmienić.

W tych chwilach bardzo ważne jest, byś nie była sama - poszukaj sobie jakiejś wspólnoty (chyba, że już taką masz, to staraj się wejść w nią głębiej, znajdując osoby, które są w stanie Cię zrozumieć). Dobrym sposobem nabrania zdrowego dystansu do własnych problemów jest dostrzeganie problemów innych ludzi. Bóg szczególnie błogosławi nam, gdy potrafimy żyć dla innych - może więc byłaby w pobliżu jakaś posługa wolontariacka (ochronka, hospicjum itp.) - zapytaj w swojej parafii. A może wystarczy zainteresowanie jakąś starszą, potrzebującą sąsiadką? Jedynym sposobem na zwyciężenie szatana jest miłość i pokora. Sam to czuję na sobie, kiedy dopada mnie Zły - jestem bezsilny, gdy skupiam się wyłącznie na samej walce, gdy chcę go pokonać własną wolą. Dopiero ufność Bogu i postawa miłości do otaczających mnie ludzi stają się tarczą, którą w tej walce otrzymuję od samego Jezusa.

Offline Agunia

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #68 dnia: 17 11 2011 o 10:38:32 am »
dziekuje Wam za to ze piszecie ze jestescie ze mna. Tak na prawde nie mam z kim o tym pogadac bo jezeli rozmawiam z osobami ze wspolnoty mowia odejdz jakby to bylo takie latwe przeciez tu jeszcze sa dzieci ktore tak kocham . kiedy rozmawiam z przyaciolka mowi ze jestem rozchwiana emocjonalnie i sama nie wiem czego chce. gdy opowiedzialam o tym rodzinie usłyszałam co mnie to sama sobie radz , znajdz sobie kawalera i bedziesz miec spokoj. Powiem Wam ze czasem zastanawiam sie czy to nie jest tak ze przez to ze zostałam skrzywdzona przez tate ktory juz nie zyje i przez swojego meza czy to nie jest tak ze u krzyska wlasnie zalepilam swoje rany czyli ten brak milosci w koncu to poczucie bezpieczenstwa i czucie sie wazna dla kogos a nie olewana i ciagle słyszaca ze jestem beznadziejna i tp. czy to nie jest wlasnie tak ?? a teraz kiedy Bog tak o mnie walczy kiedy mam takie walki sama z soba czy nie jest tak ze Bog pragnie dla mnie innego mezczyzny??? Boje sie strasznie, nie mam nikogo z kim moge pogadac nawet we wspolnocie czuje sie czasem strasznie taka potepiona przez nich ze ich nie slucham ze ciagla mowie swoje zamiast w koncu dac sobie spokoj i odejsc. weszłam tutaj na te strone i powiem Wam ze mimo ze mnie nie znacie czuje sie przez Was bardziej akceptowana niz przez osoby mi blizsze. czuje sie jakbyscie mnie znali moje uczucia i to z czym sie zmagam . Moze dlatego ze wiele przezyliscie sami i potraficie mnie zrozumiec. Ja za wczesnie odeszłam z domu bo wyprowadziłam sie od mamy majac ledwie 17 lat zaczełam pracowac bylam z bylym mezem ale kiedy tak strasznie mnie ranił poprzez słowa czyny nie wytrzymalam odeszłam i teraz zyje ciagle sama pracuje i staram sie jakos utrzymac. Nie mam za wielu przyjacioł moze dlatego ze nie mam ochoty nigdzie wychodzic tylko siedze w tym domu i sie mecze ze soimi myslami . a Tu nagle pojawił sie Krzys i czuje sie szczesliwa ale jednoczesnie czuje sie fatalnie , bo przy Bogu bylam zawsze blisko a teraz zlamalam jego przykazanie i On tego dla mnie nie chce. nie wiem kompletnie co mam zrobic najchetniej zaszyłabym sie gdzies by z nikim nie miec kontaktu odpoczac nawet od Krzyska i obaczyc czy ja go naprawde kocham czy kocham to bezpieczenstwo i czasem brak lekow. pozdrawiam dziekuje za modlitwe za mnie:-)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #69 dnia: 17 11 2011 o 12:51:42 pm »
Odsłoniłaś, Aguniu, bardzo ważne źródło naszych sabości - w każdym z nas istnieją jakieś rany. Najtrudniej zagoić te, które zadały nam kiedyś osoby najbliższe. Czasem nawet nie uświadamiamy sobie, jak głęboko one sięgają - i nawet w sytuacji przebaczenia, nosimy je w sobie, aż do chwili, gdy Jezus całkowicie nas z nich uzdrowi. Poza tym jest jeszcze jeden ważny aspekt Twojej walki duchowej... Często mówimy o powołaniu w kategoriach spełniania się w jakimś zawodzie lub pasji. Tymczasem coraz głębiej doświadczam prawdy, że głównym powołaniem człowieka jest właśnie każde takie duchowe zmaganie się ze słabościami - to walka wewnętrzna ma najwyższy sens spośród wszystkich naszych wysiłków na tym świecie...

W takiej sytuacji bardzo łatwo komuś powiedzieć "znajdź sobie kogoś innego", bez wnikania w to, co naprawdę czujesz. Kiedy widzisz u tego kogoś kompletne niezrozumienie, że nie podejmujesz tak "prostego kroku", czujesz się z tym szczególnie osamotniona, a nawet w jakiś sposób osądzona. A przecież uczucia czasem są tak silne, że zdają się przerastać naszą wolę. Myślę jednak, że bardzo ważne jest tutaj oddzielenie uczuć od miłości - pojęć tak często w naszej kulturze mylonych.

Oczywiście z miłości płyną uczucia, ale sama miłość to coś znacznie więcej, niż zmysły i serce. Bo miłość jest tak pojemna, że mieści w sobie niemal wszystko - z wyjątkiem grzechu: radość i cierpienie (które w miłości łatwiej znosić, bo wypełnione jest sensem), czerpanie i dawanie (bez stawiania warunków), poczucie głebokiego sensu i czasem podążanie wbrew niemu, pod prąd... Bo miłość jest jak gobelin, który tkamy przez całe życie różnokolorowymi nitkami, ale widzimy go cały czas tylko z lewej strony - dopiero po dopełnieniu się naszych dni, będziemy mogli spojrzeć na efekt końcowy. :)

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #70 dnia: 20 11 2011 o 00:53:04 am »
chciałabym byc z Krzysiem ale przez to jak sie czuje wewnetrznie nie daje rady, czuje sie jakbym zdradzała Jezusa .

Uświadomiłem sobie, że to co się dzieje tu teraz na ziemi, rozwody i ponowne śluby- działy się również w Starym Testamencie. Bóg zakazywał Izraelitom obcować z kobietami Filistyńczyków, których ród wyznawał bałwochwalstwo, czczenie bozków.

Obecnie rozwody i śluby z rozwodnikami są na takim porządku dziennym, tak to wszystko spowszechdniało, że ludzie zatracili się w tym zupełnie, zapominając, co Słowo mówi o tym. Nie będę tego teraz rozstrząsał.

Uderzyło mnie to właśnie, ważny szczegół. Ludzie przez rozwód unieważniają to, co Bóg złączył poprzez swoje ustanowione prawo od wieków. A skoro człowiek odrzuca, bo tak to można tylko nazwać, albo łamie prawo Boże, odrzuca także Boga i Jego Słowo. I taki jest według mnie Filistyńczykiem. Pomijam rozwody związane z wszeteczeństwem.

I dlatego rozumiem Ciebie Agunio, skąd u Ciebie rozterki duchowe. Jeśli należysz do Jezusa, to czyń to, co On ci pokazuje. Ma dla Ciebie najlepsze rozwiązanie, chce Ci pomóc i pomoże. Trzeba Mu na to pozwolić. Nie męcz się z tym, bo tylko bardziej ugrzężniesz w tym wszystkim. Po prostu oddaj to w modlitwie Jezusowi. Pozwól Mu, poprowadzi Cię.

Serdecznie Cię pozdrawiam.