Witaj Agunia. Takich historii niestety jest miliony. I ludzie nie uczą się na błędach innych, przynajmniej zdecydowana większość. Wskazuje na to wysoki współczynnik rozwodów i ponownych ślubów. Wejść w (trwały) związek, to bardzo poważny krok i nie trzeba się do tego śpieszyć. A już na pewno nie kierować się sercem, lecz rozumem (rozsądek i cierpliwość).
Opowiem coś o sobie, pozwól. Mam ponad 30 lat, rok temu mieliśmy wziąć ślub, nie doszło do tego. Kiedy emocje opadły, nabrałem dystansu, zobaczyłem wiele rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem, bądź nie chciałem dostrzec. Cieszę się, że do tego nie doszło, prawdopodobnie byłbym nieszczęśliwy, gdyż nie miałbym gwarancji, że obie strony bardzo chciałyby jednakowo budować relację w Duchu Św. Po czymś takim obecnie zupełnie inaczej patrzę na związki, nie sercem, a rozumem.
Drugi aspekt, to od samego początku ona chciała tego ślubu, ja nie myślałem o tym. Z biegiem czasu w trakcie naszych spotkań zacząłem myśleć jak ona, czyli sam zapragnąłem ślubu z nią. Tak mi się wtedy wydawało, że to moja własna decyzja i pragnienie. Po rozstaniu, gdzieś pół roku od rozstania zrozumiałem, że uległem jej pragnieniom. Nieświadomie. Jednym słowem udzieliła mi się powiedzmy - jej atmosfera. Uwierzyłem, że chcę z nią zyć itd.
Piszę to po to, abyś zobaczyła na błędach innych (tu moich), jak łatwo można życie wtopić. W moim przypadku na szczęście nie było ślubu, a tym bardziej nie posiadam dzieci, gdyż one najbardziej cierpią. Rozwodu by nie było, bo Słowo mówi...to co Bóg złączył, niechaj człowiek nie rozłącza. A ja chcę się trzymać Słowa.
Jedno mnie zastanawia, dzieci Twojego partnera... czemu one nie kochają swojej mamy? Dla mnie to nie jest zdrowa sytuacja. Mnie by to zastanawiało, gdybym był na Twoim miejscu. Nie wiem, co się stało, co było powodem jak rozumiem nadchodzącego rozwodu partnera i czemu dzieci nie kochają mamy, zdrada, kłótnie?
Zakładam Agunia, że jesteś wierzącą osobą, skoro weszłaś na forum chrześcijańskie. Najlepiej robić dwie rzeczy, kiedy nie wiemy, jak postępować.
1) Modlitwa do Jezusa z prośbą, aby poprowadził w danej sprawie. Całym sobą przyjść do Niego i oczekiwać po modlitwie na odpowiedź, a nie podejmować decyzje samemu nie czekając na głos Boży.
2) Co mówi Słowo na ten temat?
Ew. Mateusza 5, 32A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży.
Wiesz, ludzie różnie interpretują, natura grzechu w nich wybiera to, co im się podoba, a to czego nie są skłonni zaakceptować w Słowie, zwyczajnie odrzucają. Ja należę do tych, co na sto procent akceptują Słowo takim jakim jest mi dane od Pana. A jest one bardzo proste w przesłaniu.
Masz dopiero 21 lat, Twój partner starszy od Ciebie o 15 lat, teraz ta różnica nie jest przeszkodą i oczywiście póżniej też nie musi być. Są takie przypadki, że byli szczęśliwi całe życie, ale to naprawdę mały procent i raczej zawdzięczają to umiejętności pielęgniowania zdrowej relacji w związku. A za 15 lat jak będzie z tą różnicą? On będzie miał inną mentalność, Ty też inną możesz mieć. To nie jest takie proste. Teraz Tobie imponuje ciepłem, spokojem, którego brakowało Twojemu poprzedniemu partnerowi. To jest właśnie ta różnica mentalności. Starszy dojrzał do dawania ciepła, młodszy jeszcze miał zielono w głowie. A póżniej jak będzie? Nie wiemy. Z doświadczeń innych w większości małżeństw z dużą różnicą, wychodzą te mentalności, nazwijmy je pokoleniowymi. Chyba wiesz, o co mi chodzi.
Wiesz Agunia, nie śpiesz się ze ślubem. Nie ślub ważny jest, a obserwacja każdego dnia przez konkretny czas, jak sobie radzicie w zwyczajnym życiu, jak reagujecie na siebie w prostych sytuacjach. Obserwuj, słuchaj, wyciągaj wnioski. To że jemu nie zależy teraz na seksie, owszem może wynikać, jak mówisz, że Cię kocha, a również powodem może być zmęczenie tą całą sytuacją z nadchodzącym rozwodem. Ja nie miałbym ochoty na seks z żadną w takiej sytuacji, gdybym nie był chrześcijaninem. Zwyczajnie bym nie chciał. Jako obecny chrześcijanin w życiu bym nie pomyślał o rozwodzie, zrobił bym wszystko z POMOCĄ BOŻĄ, aby związek się uratował i jestem pewien, że udało by się. Bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwej.
I mała prośba ode mnie, pozwól. Nie wierz we wszystko, co ci mówią. Naprawdę. Mam na myśli tamtą rodzinę. Wielu zwala na wielu, a prawda... no właśnie, tylko sami zainteresowani wiedzą, co było przyczyną rozpadu. Ty się nigdy nie dowiesz do końca. Tak więc bądź naprawdę ostrożna.
Chodź z Jezusem, Jego się pytaj o wszystko.