W dwóch kwestiach Ciebie jednak nie rozumiem.
Musimy być prawdziwi a nie udawać zakochanych ślepców,którzy nie potrafią zdemaskować w sobie prawdy.Nie wiem dlaczego nie pokłóciliście się ani razu.Przecież to nie normalne.
Zdaję sobie sprawę, że to jest forum, więc trudno wyczuć drugiego człowieka przez monitor, a drugie to to, że mnie nie znasz. Takie wnioski wyciągnąłeś, cóż. Wyobraźnia jest wszechstronna, prawda?
Janusz, pozwól, że wyjasnię jedno. Jest różnica pomiędzy miłością człowieczą, która nazywa się chemią, zauroczeniem. I jest miłość przychodząca od Boga poprzez osobę, która sie Bogu poddała, czytaj. zaakceptowała Jego wolę. Ja miałem tę drugą. Dlatego możliwe jest zaakceptowanie osoby taką jaką jest. Pisałem, że moja była potrzebowała długiego czasu, żeby to zrozumieć (kilka miesiecy). Ty zapewnie też będziesz potrzebował kilku, hehe. Żartuję.
Proszę, przeczytaj werset z I Koryntian 13,4-8. Te Słowo było w moim sercu. Dlatego jest to możliwe. Dziś pisałem w którymś wątku o zjednoczeniu za życia z Jezusem. Jest to możliwe, ale to już każdy z Was musi sam do tego dojść. Dojść...to kwestia wiary, nie rozumu.
Pewnie, że od czasu do czasu mam w sobie lekkie zniecierpliwienie, zniechęcenie. Na szczęscie bardzo krótko, bo błyskawicznie staram się napełnić wersetem jako bronią przed złem. Dlatego piszę, że to ludzie tworzą kłótnie i tego nie mogę u Ciebie zrozumieć, że twierdzisz, że to nienormalne, jeśli się nie kłóciliśmy. Odmienne zdania jak najbardziej, ale nie można pozwolić na to, aby w związek wkradł się duch nieczysty, niezdrowe emocje. Dlatego głową mężczyzny musi być obowiązkowo Jezus Chrystus. U kobiety też, jednak na mężczyznie będzie ciążył obowiązek utrzymania rodziny, opiekowania się nią. Mąż- tata jest centralnym punktem. Żeby temu podołać, żeby żona i dzieci czuły się bezpiecznie i pewnie, kochane i akceptowane, to mężczyzna musi dojrzeć do jednego. Że wszystko ma w Jezusie. Jego siła, męskosć, zaradność, miłość są w Jezusie.
I nie rozumiem jednej rzeczy. Ciągle podkreślasz wagę grzeszności. To juz sie robi nudne! To nie jest Twoim zadaniem ogłaszać wszem i owszem, że grzeszymy, jesteśmy słabi itd. Ludzie tego nie zrozumieją sercem. Owszem, mogą pojąć rozumem, ale rozum tu nie pomoże. Tylko objawienie w sercu pozwala odkryć Prawdę przed człowiekiem i dopiero do niego dociera, co w sobie ma. A Prawdę odkrywa Bóg za pośrednictwem Ducha Św. Ludzie muszą słuchać Ducha Bożego, On stopniowo odkrywa ukryte brudy w postaci pychy, głębszej pychy i kolejnej pychy. Raz pycha pokazana w sercu i człowiek ma świadomość swojej niewłaściwej postawy. To jest zadanie Ducha Św., nie Twoje.
Poza tym bez urazy, ale wykonujesz także robotę za Lucyfera. Lucyferowi bardzo zależy na tym, aby wmówić ludziom, że są wiecznymi grzesznikami, że nie mają szansy na zbawienie, że są tak zepsuci, że niech zapomną o nadzieii, że Jezus im wybaczy. Czy Ty tego nie widzisz?
To NIE NALEŻY DO CIEBIE!My ludzie, mamy opowiadać o tym, co Bóg zrobił w naszym życiu, doświadczenia, świadectwa. To jest pewne i wiarygodne. A najważniejsze, to bezpieczne. Swoim gadaniem o wiecznym grzechu więcej szkód wyrządzisz, aniżeli pożytku. Czemu nie skupiasz się na Duchu Św. na Jezusie, czemu nei opowiadasz, co Jezus uczynił w Twoim życiu? Świadectwa ludzi budują. A poznanie Boga zostaw Jemu samemu. Wyjdź z piaskownicy Boga, oddaj mu łopatkę i wiaderko.