Autor Wątek: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?  (Przeczytany 4616 razy)

Offline KERIM

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 6
JEŚL DOWJE LUDZI JUŻ NIE SĄ ZE SOBĄ I MAJĄ ROZWÓD TO CZY W NOWYM ZWIĄZKU MOGĄ LICZYĆ NA BŁOGOŚŁAWIEŃSTWO BOGA? W KOŃCU ADAMOWI W RAJU BÓG DAŁ NIEWIASTĘ BY STANOWILI JEDNO CIAŁO. CZY PO ROZWODZIE CZŁOWIEK SKAZANY JEST NA SAMOTNY TRYB ŻYCIA I POKUSY Z TYM ZWIĄZANE? W ST MOJŻESZ MÓWIŁ O LIŚCIE ROZWODOWYM, A W K.KATOLICKIM NIEMA ROZWODÓW SĄ TYLKO UNIEWAŻNIENIA MAŁŻEŃSTWA, TO CO NAGLE Z DZIEĆMI SĄ Z NIEPRAWEGO ŁOŻA? JEZUS POWIEDZIAŁ DO PIOTRA:I TOBIE DAM KLUCZEKRÓLESTWA NIEBIESKIEGO; COKOLWIEK ZWIĄŻESZ NA ZIEMI, BĘDZIE ZWIĄZANE W NIEBIE, A CO ROZWIĄŻESZ NA ZIEMI, BĘDZIE ROZWIĄZANE W NIEBIE. MATEUSZ 16:19
WIĘC JAK KSIĄDZ KTÓRY WYBIERA SŁUŻBĘ BOBEC NASZEGO OJCA ZGRZESZY Z KOBIETĄ I MA Z NIĄ DZIECKO ODCHODZI ŻENI SIĘ Z NIĄ I NORMALNIE CHODZI DO KOMUNI. TO  CZY DWOJE LUDZI KTÓRYCH KSIĄDZ  ZŁĄCZYŁ NA ZIEMI PO ROZWODZIE TEŻ POWINIEN ROŻŁĄCZYĆ? W KOŃCU LUDZIE MAJĄ WOLNĄ WOLĘ I BYĆ NA SIŁĘ RAZEM NIESZCZĘŚLIWI TO NIE ZAMYSŁ BOŻY. CHCIAŁBYM W NOWYM ZWIĄZKU MIEĆ BŁOGOŚŁAWIEŃSTWO MOJEGO BOGA OJCA WSZECHMOGĄCEGO! CHCIAŁBYM POZNAĆ ZDANIE INNYCH. ZYCZĘ BOŻEGO DNIA :)
« Ostatnia zmiana: 16 07 2010 o 10:44:19 am wysłana przez KERIM »

AdamS

  • Gość
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #1 dnia: 16 07 2010 o 10:55:07 am »
Kerim, przede wszystkim witam Cię gorąco (choć przy tych upałach może lepiej po prostu serdecznie) ;) Po adresie mailowym wnioskuję, że jesteś mężczyzną, więc tak się będę do Ciebie zwracał...

Poruszyłeś jednecześnie kilka problemów, ale z intencji widzę, że chodzi o jeden - możliwość powtórnego zawarcia małżeństwa. Zostawmy więc na boku kwestię sakramentu kapłaństwa i księży, którym też zdarzają się upadki, co bynajmniej nie zmienia stanowiska Kościoła Katolickiego (bo o takim wspomniałeś, a z takim się również sam utożsamiam). Być może pojawią się tu inne opinie w tej sprawie, bo jesteśmy grupą ekumeniczną, niemniej chciałbym przedstawić swój punkt widzenia, w którym staram się czerpać z Biblii...

O nierozerwalności małżeństwa mówią m. in. wersety Ewangelii: Mt 5,31: Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. 32 A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Mt 19,9: Odparli Mu: "Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?" 8 Odpowiedział im: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. 9 A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo".   Mk 10,11: Powiedział im: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. 12 I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo".

To tylko wybrane cytaty obrazujące wyraźne stanowisko samego Jezusa wobec nierozerwalności małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że w małżeństwie WSZYSTKO trzeba znosić. Istnieją sytuacje skrajne, takie jak deprawacja czy okrucieństwo - w takich przypadkach Kościół Katolicki zaleca separację (w zakresie pożycia, zamieszkania i majątku). Ale sakrament małżeństwa nie traci na mocy. Dlaczego? Czyż to nie jest okrutne?...

Faktycznie mogłoby się tak wydawać, jeśli przyjęłoby się tezę, że małżeństwo jest budowaniem szczęścia na ziemi, że w ogóle życie doczesne polega na budowaniu sobie wygodnego gniazdka... Tymczasem małżeństwo to forma powołania - jest nam więc nie tyle "dane", co "zadane". Potrafi być prawdziwą golgotą, ale tym samym daje sposobność duchowego rozwoju, nawet wtedy (a może szczególnie wtedy?), gdy relacje są niesymetryczne i opierają się o posługę jednostronną. Jednak posługa to nie ustępowanie na każdym kroku - to wzajemne kształtowanie ducha...

Wiecie, co wielki filozof Soren Kierkegaard napisał o tej wspólnej drodze życia? Posłuchajcie: W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna, lecz trudności są drogą. Myślę, że to esencja wszystkiego, co chciałem tu powiedzieć.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #2 dnia: 16 07 2010 o 11:39:56 am »
Pełna zgoda, Adamie, co do Twoich słów.

Pamiętajmy jednak, że są sytuacje, których człowiek nie jest w stanie znieść, choć pewnie powinien. Czasami ludziom nie starcza sił do tego, aby dalej być razem. Czasami zawarcie związku z daną osobą okazuje się błędem. Oczywiście jest to upadek, rzecz bardzo bolesna i traumatyczna.
Z drugiej strony Kerim pisze, że jest już po rozwodzie. To już się stało. Czy w takiej sytuacji człowiek nie może szukać szczęścia w postaci życiowego partnera? Samotność jest rzeczą straszną, która potrafi odebrać całą radość życia. Czy do jego końca konieczne jest pokutowanie za popełniony błąd i skazywanie się na rozpacz samotności? Śmiem wątpić. Wszyscy grzeszymy. Czy jednak z powodu jednego grzechu mamy do końca życia za niego płacić? Czy nie lepiej spożytkować swoje pozostałe siły na podjęcie kolejnej próby stworzenia szczęśliwego związku?
A poza tym, gdzie miejsce na Boże miłosierdzie? Bóg kocha nas nie ze względu na nasze zasługi, ale pomimo naszych upadków.

Proszę nie odbierać tego, co napisałem, jako pochwałę rozwodów. Chyba każdy, kto przeszedł przez piekło rozwodu zgodzi się ze mną, że nie jest to fajny sposób na życie, ale raczej głęboki dramat samych małżonków i ich rodziny. Ale problem ten jest obecny w Kościele i Kościół musi otaczać opieką tych, którzy przez takie piekło przeszli. A także tych, którzy świadomie decydują się na stworzenie nowego związku. W tym kontekście gorzką sprawą jest np. odmowa udzielania komunii niektórym członkom pewnego Kościoła. Ale to temat na inną dyskusję.

Pozdrawiam Cię, Kerim. Życzę Ci wiele Bożego błogosławieństwa w życiu.
Krzysiek

Offline KERIM

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #3 dnia: 16 07 2010 o 12:37:30 pm »
DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDZ I CYTATY PISMA ŚW.
ALE PROBLEM ZOSTAŁ DALEJ I CO Z TYM POCZĄĆ. NURTUJĄ MNIE SŁOWA KTÓRE CYTOWAŁEM Z MATEUSZA 16:19 I MOŻEMY COŚ Z TYM ZROBIĆ?
PRAWO JEST PRAWEM I W CYTATACH KTÓRE WYSŁAŁEŚ JEST TO WYRAŻNIE NAPISANE.
ALE WEŚMY PRZYKŁAD JAK DO JEZUSA PRZYPROWADZILI ZŁAPANĄ NA NIEŻĄDZIE I CHCIELI JĄ UKAMIENIOWAĆ, TO WEDŁUG PRAWA POWINNA UMRZEĆ!
ALE BÓG NIECHCE SMIERCI GRZESZNIKA I JEZUS JĄ URATOWAŁ, GDYŻ WSZYSCY JESTEŚMY GRZESZNI I NIEMA SPRAWIEDLIWEGO.
JA JUŻ Z BYŁĄ ŻONĄ NIE JESTEM, TO ZNACZY ŻE MAM BYĆ SAM DO KOCA ŻYCIA? JESTEM Z INNĄ KOBIETĄ I CHCE MIEĆ Z NIĄ ŚLUB PRZED BOGIEM, BO TEGO PRAGNĘ TO CO?
PRZECIERZ JEZUS POWIEDZIAŁ DO PIOTRA CYTOWANE WYŻEJ SŁOWA MTEUSZ 16:19 WIEC ZOSTAWIŁ TO BY GŁOWA KOŚCIOŁA MOGŁA O PEWNYCH SPRAWACH DECYDOWAĆ I COŚ ZMIENIĆ, A NIE CHOWAC JEJ W PIACH, ZWŁASZCZA ŻE PROBLEM NARASTA I LUDZIE ZAMIAST TRWAĆ PRZY BOGU ODSUWANI SĄ JAKO CI GRZESZNI I NIEGODNI, WIĘC BĘDĄ ODCHODZIĆ OD KOŚĆIOŁA, CZEGO JA SAM NIE ZAMIERZAM ALE OBSERWUJĘ STATYSTYKI I INNYCH.
KOŚCIÓŁ JEZUSOWY BĘDZIE TRWAŁ NA WIEKI!
W STARYM TESTAMENCIE MOJŻESZ DAŁ PRAWO DAĆ LIST ROZWODOWY ŻONIE, O CZYM PISAŁEŚ ADAMIE, CO OZNACZA ŻE PRAWO SIĘ ZMIENIŁO I LUDZKIE I BOSKIE.
NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE TO: "BĘDZIESZ MIŁOWAŁ PANA BOGA SWEGO CAŁYM SWOIM SERCEM, CAŁĄ SWOJĄ DUSZĄ I CAŁYM SWOIM UMYSŁEM" TO JEST NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE!!! DRUGIE BĘDZIESZ MIŁOWAŁ SWEGO BLIŻNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO". NA TYCH DWÓCH PRZYKAZANIACH OPIERA SIĘ CAŁE PRAWO I PROROCY. MATEUSZ 22:37-40
KOCHAM I CHCĘ BYĆ KOCHANY CZY TO ŻLE?
KAŻDY UPADA I JAK SYN MARNOTRAWNY MOŻE WRUCIĆ DO OJCA!
WIĘC JAK DWOJE LUDZI JUŻ NIEJEST  Z SOBĄ TO Z NIKIM NIE MOŻE JUŻ BYĆ?
A GDZIE MIŁOŚĆ?
WIARA NADZIEJA I MIŁOŚĆ A Z NICH NAJWIĘKSZA JEST MIŁOŚĆ.
CZYŃCIE SOBIE ŚWIAT PODDANYM, TECHNIKA I WSZYSTKO IDZIE NAPRZÓD TO JAK DWOJE LUDZI NIECHCE I NIEJEST Z SOBĄ TO JUŻ NIE MOGĄ POWSTAĆ Z UPADU I TRAKTUJE SIĘ ICH JAK DRUGORZĘDNYCH TYKO DLATEGO ŻE SIĘ DRUGI RAS POBRALI?
I PIĘKNE SŁOWO NA KONIEC:
WSZYSTO WIĘC, CO BYŚCIE CHCIELI, ŻEBY WAM LUDZIE CZYNILI, I WY IM CZYŃCIE ALBOWIEM TO JEST ISTOTA PRAWA I PROROKÓW. MTEUSZ 7:12
WIEM ŻE RUSZYŁEM WRAŻLIWY I NIEWYGODNY TEMAT, ALE NIE ROZMAWIAJĄC O TEMACIE, TO SIĘ GO NIE ROZWIĄŻE.
PRZEPRASZAM I ŻYCZĘ BOŻEGO DNIA. KERIM.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #4 dnia: 16 07 2010 o 13:06:29 pm »
Cytuj
JESTEM Z INNĄ KOBIETĄ I CHCE MIEĆ Z NIĄ ŚLUB PRZED BOGIEM, BO TEGO PRAGNĘ TO CO?

Współczuję Ci, Kerim.

Z góry przepraszam tych, którzy poczują się urażeni, ale to jest jeden z powodów, dla których porzuciłem kościół katolicki. Nie mam rozwodu, nie jestem homoseksualistą, byłem ochrzczony i bierzmowany. Nie mogłem się jednak pogodzić z tym, w jaki sposób dorosłym albo ich dzieciom odmawia się udzielenia sakramentu. Zamiast pracować z ludźmi nad poprawą ich życia, skazuje się ich na banicję. Dotkliwie odczuła to moja żona, której nie udzielono rozgrzeszenia, bo na studiach mieszkaliśmy razem. Wykluczono ją poza wspólnotę, bo nie spełniała KOŚCIELNYCH standardów. Nie mogła przystąpić do komunii. Kościół bardzo często postępuje odwrotnie niż Jezus: najpierw każe się grzesznikowi zmienić, a dopiero potem zaprasza go do siebie. Nasz Nauczyciel najpierw nawiązywał relację z ludźmi i wybaczał im grzech, a dopiero potem nauczał, co mają robić.
Mam wrażenie, że chrześcijanie za często powtarzają, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym... a za rzadko, że Bóg jest miłością.
Masz rację, Kerim, że najważniejsza jest miłość. Moim zdaniem dużo ważniejsze od spełniania kościelnych standardów jest okazywanie i mówienie swojej kobiecie tego, jak bardzo ją kochasz.

PS Bodajże tylko kościół katolicki uznaje małżeństwo za sakrament (nie znam stanowiska Prawosławnego w tej sprawie).

Offline KERIM

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #5 dnia: 16 07 2010 o 14:24:55 pm »
Dziękuję Krzysiu za zrozumienia i przepraszam jak kogoś oburzyłem moim tematem:
ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
Małżeństwa „drugie”, jak pozwolę sobie je nazwać, są tak kochającymi się małżeństwami, że można by je dawać za wzór małżeńskiej miłości i szacunku.
A tymczasem są traktowani w kościele jat trędowaci i gorsi, bo np. nie mogą przystąpić do komunii. A prawo miłości wypełniają i miłują się wzajemnie i innych.
Bo gdy człowiek jest szczęśliwy i wypełniony miłością to innych nią obdarowuje.
Dam teraz przykład który mnie nurtuje.
Ksiądz który zgrzeszył z kobietą i ma z nią dziecko powinien dożywotnio być odsunięty od eucharystii, skoro złamał celibat który ślubował przed Bogiem. A tu kuria jeszcze z datków wiernych płaci alimenty. Niech sam idzie do pracy i zobaczy jak ciężko utrzymać rodzinę. Choć wygodniej przyjeżdżać w odwiedziny do dziecka luksusowym autem kupionym z datków wiernych.
Już nie wspomnę o pedofilach czy homoseksualistach. Tacy to w ogóle już nie powinni pełnić żadnej posługi.
Co do prawa, kiedyś księża byli żonaci i można było zmienić prawo i wprowadzić celibat, tylko po co?
Chodzę do kościoła i czuję się jak ta oderwana owieczka od stada, tylko nikt nie zostawia tych 99 i chce mnie zrozumieć, tylko mnie potępia za drugi związek.
A to jest problem i nikt o tym nie rozmawia. Młodzi też coraz bardziej będą się odsuwać od Boga, a pasterze jak się ockną to zostanie im 1 owieczka a 99 będzie zgubionych i z tego będą rozliczeni. Komu się dużo daje od tego się wiele wymaga.
Wspomniany fragment Ew. Mateusza 16:19 Jezus dał Piotrowi klucze królestwa niebieskiego, cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie. Dla mnie to są tak jasne słowa jak i te którym grzechy zatrzymacie są im zatrzymane, a którym odpuścicie są im odpuszczone. Gdzie jest ten współczesny Piotr? Piotr z pisma Św. jak przechodził to ludzie chcieli by cień jego padł na nich a byli uzdrowi, ale Piotr miał Ducha Świętego!!!.
Można mieć daną władzę ale jej nie wykorzystywać i zachować się jak w przepowiedni o talentach i jeden zakopał swój talent!
Chciałbym by kościół Chrystusowy, ze względu na naszą hardość karku, podjął jakieś kroki, które mu dał Chrystus.
Chciałbym poznać też zdanie innych. Kerim

AdamS

  • Gość
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #6 dnia: 16 07 2010 o 15:05:18 pm »
Małżeństwa „drugie”, jak pozwolę sobie je nazwać, są tak kochającymi się małżeństwami, że można by je dawać za wzór małżeńskiej miłości i szacunku. A tymczasem są traktowani w kościele jat trędowaci i gorsi, bo np. nie mogą przystąpić do komunii. A prawo miłości wypełniają i miłują się wzajemnie i innych.

Problem jest w tym, że wszyscy mamy skłonność do osądzania i generalizowania - czując się osądzani, sami często osądzamy. Pogląd, że rozwiedzeni są traktowani "jak trędowaci" jest również osądem i dużym uogólnieniem. W Kościele Katolickim istnieje nawet duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych - to chyba najlepszy dowód, że ci ludzie nie są odtrącani. Ale też nie da się tu powiedzieć, że problem nie istnieje i że zawsze można wszystko zacząć od nowa. Takie jest moje zdanie, ale oczywiście szanuję zdanie tych, co rozwód dopuszczają, bo to jest kwestia dotycząca sfery duchowej, w której nie można niczego narzucać.

Trochę mi smutno, że mieszamy ten problem z kwestią osądu duchownych i całego Kościoła Katolickiego. Nie twierdzę, że w Kościele nie istnieją głębokie rany, które czasem dotyczą ciężkich grzechów samych duszpasterzy. Refleksję budzi jednak fakt, że im bardziej czujemy się winni, tym łacniej doszukujemy się winy na zewnątrz. Zastanówmy się, czy to może usprawiedliwiać?...

Druga sprawa, dotycząca Komunii - podstawą przyjęcia Chrystusa w tym sakramencie jest uwolnienie od grzechu ciężkiego (świadomego odrzucenia nauk Ewangelii, m. in. na rzecz seksu pozamałżeńskiego). Ale nikt poza Tobą nie określi, co w indywidualnej sytuacji jest grzechem ciężkim - nikt poza samym winowajcom! Jeśli więc ktoś nie przystępuje do Komunii to tylko dlatego, że czuje na sobie piętno oddzielającego grzechu (i bardzo dobrze, że tak jest, bo znaczy to, że ma nadal żywe sumienie!). Nie obwiniajmy za to duchownych - to jest przecież wyłącznie konsekwencja naszego osobistego wyboru.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #7 dnia: 16 07 2010 o 15:45:54 pm »
Cytuj
Druga sprawa, dotycząca Komunii - podstawą przyjęcia Chrystusa w tym sakramencie jest uwolnienie od grzechu ciężkiego (świadomego odrzucenia nauk Ewangelii, m. in. na rzecz seksu pozamałżeńskiego). Ale nikt poza Tobą nie określi, co w indywidualnej sytuacji jest grzechem ciężkim - nikt poza samym winowajcom!

Zawsze byłem przekonany, że warunkiem przyjęcia komunii w kościele katolickim jest uzyskanie rozgrzeszenia. A o tym decyduje przecież kapłan, nie sam wierny. Czy nie jest tak, że osoba, która nie otrzyma rozgrzeszenia, nie może przystąpić do sakramentu?

Co do mieszania ze sobą różnych aspektów problemów w kościele, w pełni się z Tobą zgadzam. Niemoralne prowadzenie się księży nie może być podstawą do niemoralnego prowadzenia się wiernych. Ale Kerim słusznie zauważył, że kościół łatwiej odpuszcza "swoim" zbłąkanym owieczkom niż szarym parafianom. To jest bardzo szerokie odczucie społeczne, które nie bierze się z powietrza. Problem jest taki, że jest grupa w kościele, która czuje się odrzucona i napiętnowana. Nie chodzi o to, by ogłosić, że rozwód to nic złego, ale by uznać, że w naszym niedoskonałym świecie zdarzają się tego typu tragedie, i nie powinny one skazywać ludzi na dożywotnią samotność.

Kerim dzieli się z nami bardzo gorzkimi wnioskami na temat jego pozycji w społeczności wierzących. I ja się z taką oceną zgadzam. Jak już pisałem wcześniej, moja żona miała podobny problem, który na długo zniechęcił nas oboje do kościoła. A argument, że kościół musi stać na straży moralności i tradycyjnych wartości nie przekonuje mnie zupełnie w świetle nadużyć popełnianych wśród samego stanu kapłańskiego. Mam poczucie, że, piętnując wiernych, starają się oni często zagłuszać własne sumienia. To oczywiście jedynie moja obserwacja, ale czuję, że jestem tutaj bliski prawdy. Oczywiście nie jest to oskarżenie wobec wszystkich kapłanów i całej hierarchii, ale taki obraz rysuje mi się, kiedy patrzę (teraz już z perspektywy konwertyty) na kościół katolicki. Współczuję braciom i siostrom, którzy czują się w kościele jak obywatele drugiej kategorii.


Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #8 dnia: 16 07 2010 o 16:26:26 pm »
 ;)...KERIM...skąd wierz,że były związek z Twoją kobietą to małżeństwo?Czy jesteś katolikiem i mieliście ślub kościelny/sakrament/?Kto wam dał rozwód?...Pozdrawiam Cię...janusz f.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #9 dnia: 16 07 2010 o 18:31:32 pm »
 ;)...Krzysiek...     Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam:
    Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego,
    nie będziecie mieli życia w sobie.

    Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew,
    ma życie wieczne,
    a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym (J 6,53n).

Prawda przedstawiona przez Jezus nie jest prawdą, która da się wytłumaczyć, czy zrozumieć w dyskusjach i sporach. Jest to prawda, której można doznać i stwierdzić w sobie, że jest ona prawdziwa. Można jej doświadczyć jako prawdziwej i nią żyć.Warto przypomnieć, że w kulcie starotestamentalnym aby ofiara mogła być  uznana za ofiarę, musiała zostać zabita. Konieczne więc było jej uśmiercenie. Tak też będzie w tym względzie z ofiarą, jaką Jezus z siebie złoży na krzyżu. Jednak to nie jest cała prawda o ofierze Jezusa. Zostanie On wprawdzie uśmiercony w swoim ciele, ale zostanie w tymże ciele przez moc Ducha Bożego wskrzeszony martwych (por. Rz 1,4). Nie jest to więc już ofiara martwa, ale żywa. Jest to ofiara uśmiercana ale żywa. W przypadku Jezusa stało się to jeden raz, w przypadku Jego uczniów i wyznawców jest to stały proces trwający aż do śmierci (por. Rz 12,1n).Bóg bowiem nie potrzebuje ofiar w formie składanych cielców i innych zwierząt, lecz oczekuje i do tego zmierza w całym swym działaniu, by w człowieku spełniała się Jego Wola i aby człowiek miał życie i to miał to życie w obfitości (zob. J 10,10). By przeżywał to życie jako dar nawet wtedy, gdy doświadcza przechodniości i przemijania tego życia. Nawet wtedy, gdy doświadcza fizycznej śmierci czy innych form obumierania w swoim ciele i w swoim jestestwie także psychicznym.Jezus definiuje, iż nie chodzi tylko o fakt, że jest to Jego ciało, ale że jest to Jego ciało (wydane) za życie świata. Jest więc w tym zawarty aspekt aktywnego dawania siebie przez Jezusa za człowieka. Nie jest to więc tylko kwestia nasycenia człowieka, ale wprowadzania tegoż człowieka w komunię z Jezusem, który siebie wydaje.Tym samym jest komunikowana prawda, że w spożywaniu Ciała Jezusa i piciu Jego Krwi chodzi o przekazywanie człowiekowi nowego życia – czyli życia na podobieństwo tego, jakie ma Jezus. Nie chodzi więc o zakomunikowanie człowiekowi mocy utrzymania tego życia, które posiada jako życie naturalne, lecz wprost przeciwnie – o umiejętność wydawania swego życia, by otrzymywać nowe na wzór Jezusa w zmartwychwstaniu. Jest to życie wieczne, które rozpoczyna się realizować w człowieku już tutaj, na ile jest on w stanie – w oparciu o moc z Ciała i Krwi Jezusa – tracić swoje życie i wydawać je na podobieństwo samego Jezusa. Kto wchodzi w taki sposób życia ma w Jezusie „gwaranta”, że to właśnie On wskrzesi go w dniu ostatecznym.W takim duchu dają się rozumieć dalsze słowa Jezusa:  Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (J 6,57). Ten, kto spożywa Ciało i pije Krew Jezusa, trwa w Jezusie i Jego misji, dla której Jezus został posłany. Jest to misja zbawienia człowieka, wprowadzenia człowieka w życie Boże. Dokonało się to przez wydanie się Jezusa i przez Jego ofiarę. Dokonuje się nadal w Kościele i przez Kościół – konkretnie przez tych, którzy spożywając Ciało i Krew Jezusa wydają siebie dla spełniania - w czasie i w konkretnych sytuacjach tego świata przez pokolenia - misji, jaką spełnił Jezus...Pozdrawiam Cię...janusz f.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #10 dnia: 16 07 2010 o 18:36:43 pm »
Tym bardziej dziwne wydaje mi się nieudzielanie komunii grzesznikom, Janusz.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #11 dnia: 16 07 2010 o 19:08:17 pm »
 :)...przecież ksiądz udzielający Komunii nic nie wie o twoich grzechach.Komunia Święta jest tylko dla grzeszników bo przecież chodzi o to byś się zgodził na zabicie w tobie grzechu to znaczy złodziej przychodzi po to by nie kraść,morderca by nie zabijać,cudzołożnik by nie grzeszyć więcej,itd.Jeśli masz taką mentalność to nie lękaj się lecz śmiało wyciągnij swój grzeszny jęzor by skonsumować Jezusa Chrystusa,który zaprowadzi Cię do konfesjonału gdzie realnie doświadczysz bezwarunkowego przebaczenia. Przystępujemy do Jezusa ze swoimi grzechami a nie wtedy gdy się dobrze mamy.Komunia Święta nie jest nagrodą za dobre życie ale jest jedynym lekarstwem na nasz grzech/śmierć/...janusz f.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #12 dnia: 16 07 2010 o 19:57:16 pm »
Zaraz, zaraz... to jak to jest z warunkiem uwolnienia od grzechu ciężkiego poprzez spowiedź? Wydaje mi się, Januszu, że to, co piszesz jest niezgodne z nauką KRK. Jeżeli jestem w błędzie, będę bardzo wdzięczny za sprostowanie.

Ja się księdzu z grzechów zwierzać nie muszę, bo u nas praktykowana jest spowiedź powszechna.

Offline KERIM

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #13 dnia: 16 07 2010 o 20:20:25 pm »
DRODZY BRACIA NIE CHCIAŁBYM BY TEN TEMAT NAS PORÓŻNIŁ ALE ZBLIŻYŁ DO NASZEGO PANA I ZBAWICIELA JEZUSA CHRYSTUSA KTÓRY JEST MOIM PANEM I ZBAWICIELEM I TEGO NIKT I NIC NIE ZMIENI!!!
„JA JESTEM DROGĄ PRAWDĄ I ŻYCIEM. NIKT NIE PZYCHODZI DO OJCA INACZEJ JAK TYLKO PRZEZE MNIE”… JAN 14:6-7
WIEM JAK JEST CIĘŻKO I NIE OSĄDAM ABSOLUTNIE KSIĘŻY, SAM PAPIERZ PRZEPRASZAŁ ZA PEWNE GRZECHY DUCHOWNYCH, ALE ZOSTAWMY TEN TEMAT.
WIERZYMY W TEGO SAMEGO BOGA OJCA WSZECHMOGĄCEGO STWORZYCIELA NIEBA I ZIEMI I W JEZUSA CHRYSTUSA SYJA JEGO, NASZEGO PANA I ZBAWIIELA I W DUCHA ŚWIĘTEGO!!!
TO JEST MOJA WIARA I TEGO SIĘ TRZYMAM, A ŻE NASTĄPIŁY ROZŁAMY I PODZIAŁ TO NIC NIE ZMIENIA. TAK JAK MODLITWA OJCZE NASZ WYPOWIEDZIANA W RÓŻNYCH JĘZYKACH.
BÓG NAS ZNA I NASZE SERCA.
JEZUS POWWIEDZIAŁ: „NADCHODZI JEDNAK GODZINA, NAWET JUŻ JEST, KIEDY TO PRAWDZIWI CZCICIELE BĘDĄ ODDAWAĆ CZEŚĆ OJCU W DUCHU I PRAWDZIE, A TAKICH TO CZCICIELI SZUKA OJCIEC. BÓG JEST DUCHEM; TRZEBA WIĘC BY CZCICIELE JEGO ODDAWALI MU CZEŚĆ W DUCHU I PRAWDZIE. … JAN 4:23-26
BÓG NAS KOCHA I CHCE NASZEGO SZCZŚCIA. POCO LUDZIE DODAJĄ SKOMPLIKOWANYCH PRZEPISÓW, ZASAD. JAK PISALEM WCZEŚNIEJ O NAJWAŻNIEJSZYCH DWÓCH PRZYKAZANIACH O KTÓRYCH MÓWIŁ JEZUS.
TRZYMAJMY SIĘ TEGO. ŻYCZĘ SPOKOJNEJ NOCY. KERIM

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: ROZWÓD I CO DALEJ, CZY NOWY ZWIĄZEK MOŻE BYĆ DAREM OD BOGA?
« Odpowiedź #14 dnia: 16 07 2010 o 21:48:14 pm »
 :D...w Kościele Powszechnym jest również praktykowana spowiedź powszechna gdzie cała wspólnota staje przed Chrystusem w nagiej/grzesznej/prawdzie.Trzeba pamiętać,że Chrystus woła nas po imieniu czyli pragnie spotkać się z nami osobiście,sam na sam.Chodzi o to by każdy osobiście stanął w prawdzie przed nie tylko samym sobą ale również wspólnotą/Kościołem/.Tutaj przychodzi nam z pomocą tak bardzo dzisiaj nie popularny konfesjonał gdzie mogę przeprosić nie tyle Boga ale zraniony moim grzechem Kościół.Jest to osobisty powrót grzesznika do rodzinnego domu,do Ojca i braci.Wiem,jak trudno a nieraz wręcz niemożliwy jest taki powrót/nawrócenie/.Grzechem nie ranimy Boga lecz Kościół/własną rodzinę/i dlatego w Kościele Katolickim praktykuje się również spowiedź indywidualną gdzie realnie otrzymuje się bezwarunkowego przebaczenia.Cała scena ma sens jedynie gdy autentycznie grzesznik wraca z pragnieniem zerwania z grzechem...Krzysiek,sami ustawiliście się plecami do Kościoła bo Jezus/Kościół/ przebacza wszystkie grzechy ale do tego jest potrzebna wola zerwania z grzechem.Jako katolicy żyliście na "kocią łapę" to znaczy w grzechu.Nie rozumiem jaki cel miała spowiedź twojej dziewczyny jeśli nie chcieliście zalegalizować swój związek w Kościele/rodzinie/?...idź i nie grzesz więcej,tak mawiał Jezus Chrystus do każdego komu odpuści grzechy.Tu potrzeba ludzkiej odpowiedzi na Boże przebaczenie w postaci Amen/nawrócenia/...a jeśli chodzi o przyjmowanie Komunii Świętej to jeśli masz w sobie mentalność grzesznika,który w całej swojej prawdzie przystępuje do Jezusa jako ktoś kto pragnie powrotu/nawrócenia/to nie ma znaczenia jak bardzo jesteś umazany grzechem.W takim sercu już dokonuje się pojednanie z Bogiem,które normalnego katolika szybko zaprowadzi do konfesjonału by pojednać się również z ludźmi/Kościołem/...  janusz f.