Sebastian:
A jeśli nawet ludzie będą dla nas niemili, to my i tak będziemy widzieć w nich same dobre rzeczy, a w sercu naszym pokój pomimo negatywnych emocji u innych. To jest ta siła w Jezusie. Miłość, pokora i przebaczenie.
Witajcie!
Muszę przyznać, że mam problem z prezentowanym przez Ciebie podejściem. Czy Jezus widział w swoich oprawcach lub faryzeuszach same dobre rzeczy? Czy pokornie kiwał głową, kiedy zarzucano mu, że jest opętany? Przykładów na agresywne zachowanie Jezusa w Nowym Testamencie jest więcej. Oczywiście, Jezus jest miłością, bez dwóch zdań. Ale relacja miłości nie oznacza odrzucenia wszelkich napięć, które występują między kochankami. A miłość siostrzana i braterska, o której tyle można wyczytać z kart NT? Każdy, kto ma rodzeństwo, wie, jak taka miłość wygląda, zwłaszcza na etapie dorastania, choć i wcześniej, i później nie przypomina to idylli. A jednak jest to miłość.
Dla mnie pokora Jezusa polegała nie na tym, że nie reagował na ludzkie zaczepki. Jezus spełnił wolę Ojca pomimo tego, czego doświadczył na ziemi. Wielokrotnie był zniecierpliwiony, zły, poirytowany, rozczarowany swoimi towarzyszami. A jednak złożył się na ofiarę za nich i za nas. I to jest dla mnie pokora.
Nie ma złych ani dobrych emocji. Jedne są przyjemne (pozytywne), inne nie (negatywne). Emocje, zarówno pozytywne jak i negatywne, towarzyszą wszystkim ludziom. Są reakcją na zmiany w otoczeniu lub zmiany wewnętrzne. Dobra lub zła może być jedynie reakcja na te emocje. I tu też sprawa nie jest prosta: reakcja na emocje pozytywne nie zawsze jest dobra, a na negatywne - zła. Można źle zareagować na radość, i dobrze na złość.
Niestety, przeświadczenie o tym, że emocje to coś złego (a często nawet pochodzące od Złego) jest bardzo rozpowszechnione w świecie, a zwłaszcza w kręgach chrześcijańskich. Okazywanie emocji jest dowodem na duchową niedojrzałość. Co tu dużo mówić: wkurza mnie to. Muszę teraz znaleźć sposób na to, żeby tę energię dobrze wykorzystać :-)
Kiedy błądzę i oddalam się od Boga, cieszę się, jeżeli znajdzie się ktoś, kto wejdzie ze mną w dialog, wysłucha i zareaguje na to, co usłyszy. Bez narzucania, bez przekonywania, w postawie otwartości. To zdarza się niestety niezwykle rzadko, ale tym jest cenniejsze.