Autor Wątek: Relacje między ludżmi  (Przeczytany 4514 razy)

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Relacje między ludżmi
« dnia: 27 04 2010 o 10:08:23 am »
Teraz w czasie trwanie kampani prezydenckiej na jaw wychodzą częściej nasze poglądy: na patriotyzm, sprawy religii, aborcji, UE i wiele innych. Ja osobiście nie jestem bardzo przywiązana do mojej przynależności wyznaniowej i patrzę szeroko otwartymi oczami na to co sie dzieje, co kto mówi, czy manipuluje, ile w tym szczerości a ile pozy a chocby mi dwóch papieży zakomunikowało że dla dobra "sprawy" naleZy dac spokój i odpuścic to ja będe przeciw. Natomiast mam smutne doświadczenia ze strony znajomych z kosciołów protestanckich, którzy maja zawsze takie same poglądy jak np.pastor, nie wnikam czy slusznie czy nie, ale ostatnio nawet stwierdziłam że nie będę wogole z nimi dyskutować skoro nie mają swojego rozumu, tylko poddaństwo.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #1 dnia: 27 04 2010 o 10:57:37 am »
Protestanci już tacy są  ;D

AdamS

  • Gość
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #2 dnia: 27 04 2010 o 13:58:18 pm »
Mysza - cieszę się, że poruszyłaś ten problem. Krzysiek trochę przewrotnie skwitował temat ;) bo pewnie również dostrzega wagę tego dylematu w swoim środowisku. Według mnie problem ma charakter absolutnie ponadwyznaniowy. W moim katolickim środowisku jest on równie jaskrawo odczuwalny. W czym rzecz? Myślę, że w podejściu do samej kwestii wiary, którą myli się z jakąś nabożną pozą, zewnętrzną religijnością czy poddaństwem wobec majestatu "litery" lub hierarchii.

Dlatego człowiek, który chce pozostać autentyczny w swych poszukiwaniach, zawsze będzie mniej lub bardziej skazany na osamotnienie i niezrozumienie. Gdy chcę szczerze poruszyć jakiś temat, od razu przykleja mi się jakąś łatkę: fundamentalista czy mason, filozof czy dyletant, taki lub owaki... Trudno dziś znaleźć postawę otwartości na dialog. Jedni okopują się na pozycjach obronnych pod sztandarem jakiejś partii lub ideologii, inni szturmują na twierdze "niewiernych" w imię Boga...

Cóż Ci powiedzieć, Myszo? :) Po prostu trzeba mimo wszystko być sobą. Bóg nie pragnie sztandarów ani żołnierzy ślepo wypełniających rozkazy... Chętnie jeszcze coś dorzucę do tematu, ale trochę później...
« Ostatnia zmiana: 27 04 2010 o 14:00:02 pm wysłana przez AdamS »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #3 dnia: 27 04 2010 o 14:06:20 pm »
A tak na serio, to co cię w tym wkurza? Rozumiem, że chodzi o brak własnego zdania, tak?
Też tego bardzo nie lubię, ale widocznie jest coś takiego w nas, ludziach, że często szukamy sposobności, żeby odłożyć własny rozum na półkę i iść za przywódcą. Można to zaobserwować nie tylko w zborach czy parafiach, ale i w lokalnych społecznościach, szkołach, słowem: wszędzie.
Znam ból mówienia do ściany. Z drugiej strony zastanawiam się, czy dobrym sposobem jest rezygnacja z dyskusji. Myślę o kilku osobach w moim życiu, którzy ograniczają się w myśleniu sztywnymi ramami stworzonymi przez inne osoby. Niektórzy odpływają na fali dziwnych pomysłów na tzw. "chrześcijańskie życie" (nie lubię tego określenia, bo z góry zakłada, jakie zachowania mieszczą się w ramach chrześcijaństwa, a jakie sprawiają, że człowiek nie może się już określać tym mianem). Czasami aż mnie korci, żeby dać obie z tymi znajomościami spokój, bo po każdym spotkaniu niebezpiecznie skacze mi ciśnienie. Z drugiej strony boję się, że będzie to moja osobista porażka, wynikająca z tego, że nie umiem pielęgnować relacji z innymi. Dodatkowo moje wycofanie się może pozbawić te osoby możliwości poznania argumentów drugiej strony. Zatem chyba warto dyskutować, choć trzeba bardzo uważać, żeby rozmowy nie przerodziły się w przepychanki dwóch wrogich sobie obozów. Wszyscy mamy potężny fundament, na którym możemy budować: osobę Jezusa Chrystusa, przez którego staliśmy się dziećmi Ojca. Niestety często zapominamy o tym wielkim wspólnym skarbie i budujemy między sobą mury śmieszności i małostkowości.

Pozdrawiam!
Krzysztof

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #4 dnia: 27 04 2010 o 16:25:43 pm »
Ważne aby samemu poprawnie myśleć. Jeśli mamy poukładane w głowie ale przede wszystkim w sercu, za czym idzie bycie blisko Boga - to wtedy nie powinniśmy obawiać się rozmowy z innymi na ważne tematy. Jeśli temat dotyczy wiary, Bóg da nam odpowiednią cierpliwość, spokój i słowa. jednym słowem - pomoże nam. Natomiast wiadome jest to, że kiedy jesteśmy daleko od Boga lepiej w dyskusje nie wchodzić, źle to się może skończyć, chyba ze chcemy my czegoś się dowiedzieć, nauczyć. W innym wypadku może być źle.
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #5 dnia: 27 04 2010 o 17:49:26 pm »
W ogóle w dyskusję należy wchodzić po to, żeby się czegoś dowiedzieć, a nie przekonać Innego do mojej racji. Moim zdaniem to właśnie odróżnia dialog od indoktrynacji, na którą mam straszne uczulenie  :)

@Adam:
Myślę, że tu chodzi o coś więcej niż podejście do wiary. To raczej taki ogólny mechanizm psychologiczny, który manifestuje się na różnych płaszczyznach życia, od kościoła po życie społeczne. Potrzeba uchwycenia się autorytetu w niepewnym świecie ponowoczesnym, w którym wszystko jest płynne. Problem polega jednak na tym, że każdy taki autorytet prędzej czy później zawodzi, co może okazać się bardzo bolesne dla rozczarowanych "poddanych". Widzieliśmy to w kościele, widzieliśmy w polityce, w mediach. Mysza poruszyła aspekt religijny, ale problem wydaje się szerszy.

@Mysza:
Zatytułowałaś wątek "Relacje między ludźmi". O które relacje Ci chodzi: te między znajomymi a postorem, czy między nimi i Tobą? Mam wrażenie, że ta druga opcja też jest bardzo ciekawa, a jakoś tak odruchowo rzuciliśmy się na roztrząsanie spraw w wymiarze kosmicznym. A zatem możemy pogadać o tym, co nas wkurza u innych, i dlaczego.

Pozdrawiam (i dzięki za ciekawy temat)!
Krzysiek

AdamS

  • Gość
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #6 dnia: 27 04 2010 o 20:00:35 pm »
W ogóle w dyskusję należy wchodzić po to, żeby się czegoś dowiedzieć, a nie przekonać Innego do mojej racji. Moim zdaniem to właśnie odróżnia dialog od indoktrynacji, na którą mam straszne uczulenie

Super podejście! :) Indoktrynacja to faktycznie odmiana duchowej ślepoty - w dodatku zaraźliwej ;) Z powodu zbyt częstego stosowania do tego celu dyskusji, ostatnio nawet słowo "dyskutowanie" stało się dla mnie obciążone chęcią lansowania jakiejś doktryny. Dlatego wolę określenie DIALOG. Niektórzy współcześni myśliciele mówią nawet, że człowiek jest stworzeniem dialogicznym - to znaczy rozwija się właśnie przez dialog - ten zewnętrzny, z drugim człowiekiem i ten wewnętrzny, z Bogiem.

Dyskusja to walka na ringu - podczas walki człowiek posuwa się dwa kroki w przód i dwa w tył, czyli stoi w miejscu. Natomiast dialog to wspólne podążanie - czasem stajemy na rozdrożach, jeden idzie w jedną drogę, drugi w drugą, ale nie stoimy w miejscu. Wspaniale jest czasem na tej drodze wspólnie powędrować! :)

A zatem możemy pogadać o tym, co nas wkurza u innych, i dlaczego.
Krzysiek

No właśnie. Dobre pytanie - co nas wkurza? :) Osobiście mam alergię na brak autentyczności. Jeśli ktoś przybiera jakąś pozę, przestaje być sobą. Kiedyś spotkałem księdza, który otwarcie mówił o swoich słabościach, przez które musiał się przedzierać - i to było tak ujmujące, że potrafił za sobą pociągnąć wiele młodych ludzi. Niestety często zdarzają się też duchowni, którzy głoszą naukę "ex catedra", bez odniesień do własnego życia, a swoją osobą zdają się wskazywać nie na Chrystusa, lecz na własny ornat - nie na miłość, lecz na kadzidło. To z pewnością nie otwiera człowieka na przestrzeń wiary, lecz na coś, co jest jej marnym zamiennikiem...

Ale Krzysiek chciał rozciągnąć temat poza samą kwestię życia religijnego, więc zwrócę się na koniec ku całkiem świeckim relacjom. Kiedy spotykam człowieka, pragnę w nim widzieć SAMEGO człowieka, a nie tytuły, funkcje, orientacje polityczne czy inną formalną przynależność. Niestety w naszych społeczeństwach jest tak silny nawyk etykietkowania, że często człowiek mówi nie od siebie, ale przez pryzmat tych swoich "etykietek". I to jest chyba coś, co mnie drażni - jeśli ktoś z góry szyfladkuje ludzi bez próby wsłuchania się, co faktycznie ktoś ma do powiedzenia.
« Ostatnia zmiana: 27 04 2010 o 20:04:07 pm wysłana przez AdamS »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #7 dnia: 28 04 2010 o 07:19:58 am »
Sebastian:
Cytuj
A jeśli nawet ludzie będą dla nas niemili, to my i tak będziemy widzieć w nich same dobre rzeczy, a w sercu naszym  pokój pomimo negatywnych emocji u innych. To jest ta siła w Jezusie. Miłość, pokora i przebaczenie.

Witajcie!
Muszę przyznać, że mam problem z prezentowanym przez Ciebie podejściem. Czy Jezus widział w swoich oprawcach lub faryzeuszach same dobre rzeczy? Czy pokornie kiwał głową, kiedy zarzucano mu, że jest opętany? Przykładów na agresywne zachowanie Jezusa w Nowym Testamencie jest więcej. Oczywiście, Jezus jest miłością, bez dwóch zdań. Ale relacja miłości nie oznacza odrzucenia wszelkich napięć, które występują między kochankami. A miłość siostrzana i braterska, o której tyle można wyczytać z kart NT? Każdy, kto ma rodzeństwo, wie, jak taka miłość wygląda, zwłaszcza na etapie dorastania, choć i wcześniej, i później nie przypomina to idylli. A jednak jest to miłość.

Dla mnie pokora Jezusa polegała nie na tym, że nie reagował na ludzkie zaczepki. Jezus spełnił wolę Ojca pomimo tego, czego doświadczył na ziemi. Wielokrotnie był zniecierpliwiony, zły, poirytowany, rozczarowany swoimi towarzyszami. A jednak złożył się na ofiarę za nich i za nas. I to jest dla mnie pokora.
Nie ma złych ani dobrych emocji. Jedne są przyjemne (pozytywne), inne nie (negatywne). Emocje, zarówno pozytywne jak i negatywne, towarzyszą wszystkim ludziom. Są reakcją na zmiany w otoczeniu lub zmiany wewnętrzne. Dobra lub zła może być jedynie reakcja na te emocje. I tu też sprawa nie jest prosta: reakcja na emocje pozytywne nie zawsze jest dobra, a na negatywne - zła. Można źle zareagować na radość, i dobrze na złość.
Niestety, przeświadczenie o tym, że emocje to coś złego (a często nawet pochodzące od Złego) jest bardzo rozpowszechnione w świecie, a zwłaszcza w kręgach chrześcijańskich. Okazywanie emocji jest dowodem na duchową niedojrzałość. Co tu dużo mówić: wkurza mnie to. Muszę teraz znaleźć sposób na to, żeby tę energię dobrze wykorzystać :-)

Kiedy błądzę i oddalam się od Boga, cieszę się, jeżeli znajdzie się ktoś, kto wejdzie ze mną w dialog, wysłucha i zareaguje na to, co usłyszy. Bez narzucania, bez przekonywania, w postawie otwartości. To zdarza się niestety niezwykle rzadko, ale tym jest cenniejsze.

AdamS

  • Gość
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #8 dnia: 28 04 2010 o 09:30:33 am »
Dla mnie pokora Jezusa polegała nie na tym, że nie reagował na ludzkie zaczepki.

Tak, to daje wiele do myślenia. Czasami zastanawiam się, dokąd powinna sięgać postawa dyskursywna. Czy zawsze odpowiadać na postawione pytania? Czerpiąc z postawy milczącego Jezusa można się wiele nauczyć. Jeśli z drugiej strony brakuje otwarcia na zrozumienie mojego słowa, to lepiej zachować milczenie.

Nie ma złych ani dobrych emocji. Jedne są przyjemne (pozytywne), inne nie (negatywne). Emocje, zarówno pozytywne jak i negatywne, towarzyszą wszystkim ludziom.

Masz rację, Krzysiek, ważne jest to, co z tymi emocjami jesteśmy w stanie zrobić, jak je "skanalizować". Jeśli ktoś mnie zdradził, trudno nie czuć do niego żalu - gdy nadal będę się do niego uśmiechał, to już nie będzie szczerość. A tylko na szczerości można budować (i odbudowywać) relacje. Problemem jest więc - jak słusznie napisałeś - nie odczuwanie złości, lecz właściwe nakierowanie jej "energii" - np. na dokonanie wewnętrznego "przemeblowania".

To dokładnie tak, jak robiła moja śp. Babcia - gdy była wkurzona, brała się za porządki ...i dzięki temu dom zawsze błyszczał! ;)

[...] Żyjemy dla Niego, nie dla ludzi. Natomiast przemieniając się na obraz Jezusa, jest w nas Jego miłość, czystość, cierpliwość, pokora -wszystko naturalne przez wzrost nowego stworzenia w nas- i z takim charakterem zmieniają się na lepsze relacje z ludźmi. A jeśli nawet ludzie będą dla nas niemili, to my i tak będziemy widzieć w nich same dobre rzeczy [...]

Sebastianie - myślę, że odpowiednio odczytując Twoje słowa, można z nich wyciągnąć wiele mądrości. Problem tylko w tym, aby oddzielić pewne kwestie - pierwsza dotyczy właśnie emocji (ale o tym już nie będę się rozpisywał, bo dokładnie wyłożył to Krzysiek).

Druga kwestia zahacza o położenie naszych relacji z ludźmi względem stosunku do Boga. I tu pełna zgoda - żyjemy przede wszystkim dla Boga, a relacje z innymi winny wypływać z naszego wrastania w duchowe Źródło naszej świadomości. Pokrywa się to ze starym, obrazowym porównaniem:

Każdy z nas jest gałęzią wyrastającą z jednego pnia. Mamy więc ze sobą nieustanną łączność, ale pełne relacje między nami mogą zachodzić jedynie przez ów żywy Pień, który jest źródłem życia i który zapewnia nieustanną wymianę soków.
« Ostatnia zmiana: 28 04 2010 o 09:40:08 am wysłana przez AdamS »

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #9 dnia: 29 04 2010 o 23:27:56 pm »
Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę (Kazn.3,1).
Jest czas na modlitwę i czas na pracę...

Dziś w pracy zaniedbałem relację z Ojcem. Z czystego lenistwa. Wiedziałem, że w drugiej połowie dnia mogę mieć kłopoty. I faktycznie mam. Mój umysł nie jest w tej chwili całkowicie wolny, bo zbyt dużo czasu poświęciłem na myślenie o świecie, zamiast skupić się na Ojcu.

Sebastianie,
wiadomo, że pracując, można jednocześnie modlić się, uwielbiać Boga, oddawać Mu chwałę. Można.., ale ...zależy jaka to jest praca. Nie wiem na czym polega Twoja praca, być może, że masz możliwość w jej trakcie myśleć też o Bożych sprawach, ale co z ludźmi, którzy na wykonywanej pracy muszą się skupić maksymalnie? Czy to znaczy, że oni zaniedbują soją relację z Ojcem (mam na myśli oczywiście chrześcijan)?
Samą pracą - uczciwie, rzetelnie wykonywaną (Kol.3,23) - oddajemy chwałę Najwyższemu i chyba nie oto chodzi abyśmy cały czas - 24/7 myśleli tylko o Ojcu. Żyjemy na tym świecie - choć nie należymy do niego - i rzeczywistość jest taka, że nie da się o nim nie myśleć :( . Ale ważne jest to, jakie są te myśli i jak się przekładają na nasze życie, na to jakimi się stajemy pod ich wpływem.

Z myślami (a szczególnie z tymi "głupimi" ;)) jest podobnie jak z ptakami:
 nie mogę im zabronić latania nad moją głową, ale... mogę im zabronić uwić na niej gniazdo ;D  (to nie moje - zasłyszane, ale podoba mi się :))

Pozdrawiam!
« Ostatnia zmiana: 29 04 2010 o 23:34:51 pm wysłana przez hana »
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #10 dnia: 30 04 2010 o 07:16:06 am »
Z myślami (a szczególnie z tymi "głupimi" ;)) jest podobnie jak z ptakami:
 nie mogę im zabronić latania nad moją głową, ale... mogę im zabronić uwić na niej gniazdo  

Mądre słowa, Hana! Znajduje to również odniesienie do emocji, o których wcześniej pisał Krzysiek. Czasem nad tymi myślami trzeba panować, ale bywa, że stanowią one istotny odcinek drogi.

Skoro myśl (w zanczeniu myślenia refleksyjnego i poszukującego) jest częścią natury człowieka, to znaczy, że nie powinniśmy od takich myśli uciekać. Bogu można oddawać chwałę na różny sposób, nie tylko przez bezpośrednie uwielbienie w słowach.
« Ostatnia zmiana: 30 04 2010 o 07:19:33 am wysłana przez AdamS »

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #11 dnia: 30 04 2010 o 08:20:39 am »
 Oczywiście Krzychu że chodzi o relacje miedzy ludzmi, wszystko jedno jakimi, pastor tez czlowiek to miedzy Nim a resztą też. Zgadzam sie z Toba że nie moga to być relacje oparte na jakimś nienaturalnej dla czlowieka płaszczyżnie anielskiej. bo jesteśmy ludżmi z krwi i kości i nie bedziemy jak sobie Sebastian wymarzył widziec tylko dobra w ludziach. To takie udawanie że jest ok, chyba że jest się naprawdę zaprogramowanym na widzenie tylko dobra i wtedy nie udajesz ale jesteś slepy. Duzo na ten temat przychodzi do glowy , ale chyba powinniśmy pisac krócej, bo jak ktos po kilku dniach nb na forum chce poczytac to ma mętlik bo niektórzy za długo produkują . lepiej w kawałkach

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #12 dnia: 30 04 2010 o 08:24:35 am »
Aha i jeszcze jedno. Pokój tez możesz miec jak uczciwie komus zwrócisz uwagę! oczywiście w duchu milości co nie znaczy że bedziesz uśmiechał sie i głaskał mówiąc znajomemu żeby przestał krzywdzic np. żone czy dzieci

Offline anula

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • kochaj aby żyć i żyj aby kochać
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #13 dnia: 10 07 2010 o 15:00:05 pm »
ktoś mądry powiedział..a dokładnie Matka Teresa z Kaluty..
co zrobić aby swiat był lepszy, aby min. poprawić stosunki między ludzkie..
a Ona co odpowiedziała dziennikarzowi
"Pan zmieni siebie, ja siebie..i świat będzie lepszy"
 awiec zamiast gdybać to do roboty
PS. wcale nie mówię, że Wasze poglądy i wypowiedzi są złe.
uśmiech otwiera wiele drzwi

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 774
Odp: Relacje między ludżmi
« Odpowiedź #14 dnia: 10 07 2010 o 16:39:21 pm »
"Pan zmieni siebie, ja siebie..i świat będzie lepszy"
 a więc zamiast gdybać to do roboty

Otóż to! I tego oczekuje Jezus od nas. Od każdego z nas. Na bazie Słowa Bożego. Do dzieła!