Autor Wątek: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA  (Przeczytany 938 razy)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« dnia: 12 03 2011 o 13:52:33 pm »
Właśnie wysłuchałem ciekawej wypowiedzi ewangelickiej duchownej: http://spotkania.wiara.pl/doc/665792.Uzdrowienie-wewnetrzne Wspaniałe świadectwo uwolnienia od dawnych zranień i POCZUCIA WINY - poprzez Jezusa cierpiącego do Zmartwychwstałego. Uświadomienie własnych zranień pomaga mi zrozumieć moje lęki i źródła mych słabości, a to z kolei prowadzi do przezwyciężenia w sobie postawy osądzającej.

Drugim biegunem poczucia winy, która nas przygniata (a czasem wręcz zniewala) jest PERFEKCJONIZM – postawa radykalnego i formalistycznego wymagania wobec siebie i innych. Perfekcjonizm jest drugą stroną tego samego medalu, co poczucie własnej słabości – człowiek stara się być skrupulatny i doskonały w jakiejś dziedzinie, aby tym samym zrównoważyć ciężary swej niedoskonałości w innych kwestiach. Perfekcjonizm jest więc ucieczką od winy!

Poczucie winy często jest związane z brakiem przebaczenia – sobie i drugiej osobie. Biorę na swe ramiona ciężary, których brać nie powinienem – ciężary przeszłości, które nie należą już do mnie. Staje się to dla mnie wielkim utrudnieniem w podejmowaniu ciężarów, które są mi przeznaczone TU i TERAZ – ciężarów wynikających z odpowiedzialności za drugiego człowieka, z miłości do niego, a przecież to właśnie te bieżące ciężary stanowią krzyż wyrastający z żywego krzyża Chrystusowego.

Słowa Chrystusa, że przynosi miecz zamiast pokoju, wskazują na ból odseparowania, które jest konieczne, żeby wejść w przestrzeń miłości. Przecięcie więzów wymaga ostrza i czasem bywa bolesne, ale jest warunkiem wejścia w wymiar wolności – ta zaś jest jedynym podłożem, na którym kiełkować może miłość. Nie jest to w żadnym wypadku wolność wyrosłą z egocentryzmu czy anarchii – to wolność POSZUKUJĄCA, napędzana pragnieniem zbliżenia się do Boga, który wymyka się wszelkim, przyswojonym dotąd, schematom. To walka Jakuba o odzyskanie swego „ja” – o powrót do własnego imienia, po którym dopiero otwiera się Boże błogosławieństwo.

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #1 dnia: 12 03 2011 o 14:46:20 pm »
Poczucie winy często jest związane z brakiem przebaczenia – sobie i drugiej osobie. Biorę na swe ramiona ciężary, których brać nie powinienem – ciężary przeszłości, które nie należą już do mnie. Staje się to dla mnie wielkim utrudnieniem w podejmowaniu ciężarów, które są mi przeznaczone TU i TERAZ – ciężarów wynikających z odpowiedzialności za drugiego człowieka, z miłości do niego, a przecież to właśnie te bieżące ciężary stanowią krzyż wyrastający z żywego krzyża Chrystusowego.

Janusz mi niedawno pisał, że spotkanie z Jezusem, albo raczej życie z Nim, to jest ta obecna chwila, tu i teraz. Nie przeszłość i nie przyszłość. Terazniejszość.

Cała ta moja droga, okoliczności itd. doprowadziły mnie do tego miejsca. Tu i teraz. Jezus żyje i ma się dobrze. :) To, o czym piszesz Adamie o braku przebaczenia, o poczuciu winy, z moich doświadczeń jest sygnałem, że taki człowiek jeszcze nie narodził się duchowo w pełni. Takie osoby nie są jeszcze w tym miejscu... tu i teraz (zespolone z Duchem Jezusa). Bo Jezus jest tu i teraz, nie wczoraj i jutro. Chciałbym podkreślić jedną ważną rzecz. Jezus jest tu i teraz, nie stary, cielesny cżłowiek. Stary człowiek ma zranienia, nowy jest krzyżem.

Od zranienia do zbawienia, super tytuł. Jakże prawdziwy. Wspaniała droga.
« Ostatnia zmiana: 12 03 2011 o 18:41:23 pm wysłana przez rebus »

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #2 dnia: 12 03 2011 o 17:09:28 pm »
Bo Jezus jest tu i teraz, nie wczoraj i jutro.

Trafiłeś w samo sedno problemu, Sebastianie!

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #3 dnia: 12 03 2011 o 19:00:56 pm »
Kiedy podjąłem szczerą chęć przyjscia do Jezusa, zespolić się z Nim w jedno, wtedy dopiero napotkałem poważne trudności i do mnie dotarło, jak ważny jest mój umysł. A dokładniej to, czym go karmię.

Dla Pana miły jest ubogi duchem. Przy próbie przyjścia do Jezusa musiałem użyć miecza, którym rozcinałem więzi wiążące mnie ze światem, np: filmy i gry w komputerze, zakupy, łazenie po markecie za ciuchami itd.(ucieczka). Ten proces był dla mnie bolący i ciężki, bo odrywałem od siebie starą skórę, starą mentalność/ podejście. Jednak robiłem to dalej, gdyż wiem, że...

...gdy zobaczyłem drzwi i pół metra drogi przed sobą, i dostałem w sercu, że tych drzwi nigdy nie otworzę i nie ma sensu, żebym nawet próbował za klamkę chwytać, cofnąłem nogę, która miała zrobić kolejny krok do przodu (w pokoju). Pokój był realny, mój pokój, natomiast drzwi i droga były widziane duchowo. Wiedziałem, że tych drzwi żaden człowiek nie otworzy.

Wyobrażcie sobie, że stoicie w tym miejscu, przed wami drzwi i kawałek drogi, a za drzwiami ciemność nieprzenikniona, jakby przepaść, a na końcu światło, królestwo Jezusa. I te drzwi nie otworzą się....

dopóki nie przyjdę do Jezusa. To właśnie jest zakryte przed ludzmi. Adam został WYRZUCONY z raju. To nie są metafory. To się stało naprawdę.

Próbuję przyjść do Jezusa, przy tym wysiłku widzę, jak wiele rzeczy odciąga mnie od Pana i jakimi niepotrzebnymi drobiazgami mój umysł jest napełniony. Nie martwię się, bo mi towarzyszy i wspiera w tym wysiłku. Wiara.

Jestem bogatym śmieciarzem. Stanę się ubogim bogaczem. Który ma tylko Jezusa. A może aż?  :)

Jezus wspominał, że prędzej wielbłądowi uda się przejść przez ucho igielne, aniżeli bogaczowi.
« Ostatnia zmiana: 12 03 2011 o 19:04:33 pm wysłana przez rebus »

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #4 dnia: 13 03 2011 o 10:35:12 am »
Zgadzam się z tym,że jeśli jest w nas poczucie winy czy zranienia to świadczy o tym,że nie uwierzyliśmy bezgranicznie w uzdrawiającą moc miłości CHRYSTUSA ZMARTWYCHSTAŁEGO, który dobrowolnie umarł za nasze grzechy. Ufam,że miłosierny BÓG obdarzy nas łaską wiary i poznania. Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #5 dnia: 13 03 2011 o 16:43:24 pm »
A ja wam mówię,że poczucie winy może byc zdrowe lub chore.Biblijnymi przykładami zdrowego i chorego poczucia winy są Piotr i Judasz. Pierwszy zaparł się Jezusa, ale potem gorzko zapłakał i otworzył się na przebaczenie dane Mu przede wszystkim w zmartwychwstaniu. Drugi zaś po swej zdradzie też zapłakał, ale w jego żalu nie było odniesienia do Chrystusa,ale jedynie do siebie i własnego poczucia winy. Jednym ze sposobów właściwego przeżywania winy jest lektura Nowego Testamentu i modlitewne przystępowanie do Jezusa przebaczającego oraz nauka Krzyża, z którego Jezus – widząc wszystkich grzeszników – modli się do Ojca: „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).               Pozdrawiam             janusz f. :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #6 dnia: 23 11 2011 o 09:01:06 am »
Czasem mam wrażenie, że to ja sam, osobiście, zapieram się Chrystusa, skoro jest on obecny w KAŻDYM, nawet tym najbardziej zniewolonym człowieku... Ostatnio chodził za mną jeden pijak z miasteczka, któremu zależy na "sponsoringu" - oczywiście dotyczącym alkoholu. Z założenia na alkohol nie daję. Jedyne, co mogę, to kupić coś do jedzenia lub inaczej pomóc, ale dawanie pieniędzy na alkohol uważam za klęskę. Niestety ten człowiek chodził za mną tak namolnie (nie chcąc niczego innego), że w ostrzejszym słowie mu powiedziałem, by dał mi spokój, wręczając mu jakąś symboliczną monetę na odczepnego. Dwie porażki za jednym razem. Piszę o tym, bo może u Was nauczyłbym się jakiejś mądrzejszej reakcji w takich sytuacjach?...

Offline Ester

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 38
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #7 dnia: 23 11 2011 o 20:23:49 pm »
Jedyne, co mogę, to kupić coś do jedzenia lub inaczej pomóc, ale dawanie pieniędzy na alkohol uważam za klęskę. Niestety ten człowiek chodził za mną tak namolnie (nie chcąc niczego innego), że w ostrzejszym słowie mu powiedziałem, by dał mi spokój, wręczając mu jakąś symboliczną monetę na odczepnego. Dwie porażki za jednym razem. Piszę o tym, bo może u Was nauczyłbym się jakiejś mądrzejszej reakcji w takich sytuacjach?...

     Niestety tak  wymusza na człowieku  uzależnionym  "pragnienie" posiadania tu i teraz.
     Co więcej  osoby  te mają przymus  wciągnięcia  innych  w złe nawyki.  Typowe działanie złego.

     Ja natomiast miałam rozmowę z moim 22-letnim synem na bardzo podobną sytuację.  Chciał mnie wmanewrować w swoje myślenie,  ale się nie dałam wciągnąć.   Udowadniał mi ,że mycie zębów jest też nawykiem i uzależnieniem.

     cyt. AdamS

    " Słowa Chrystusa,   że przynosi   miecz zamiast   pokoju, wskazują    na ból odseparowania,    które jest konieczne, żeby wejść w przestrzeń    miłości.    Przecięcie   więzów wymaga   ostrza i czasem bywa   bolesne, ale jest warunkiem wejścia w  wymiar    wolności – ta zaś jest   jedynym podłożem,     na którym kiełkować    może    miłość."

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #8 dnia: 23 11 2011 o 20:29:34 pm »
Cytuj
Ostatnio chodził za mną jeden pijak z miasteczka, któremu zależy na "sponsoringu" - oczywiście dotyczącym alkoholu.
Adamie,skąd ta pewnośc. Żebrak jest dla nas zebrakiem a nie my dla żebraka.To nie my pomagamy żebrakowi lecz to on pomaga nam w uwalnianiu się od pieniędzy i nie tylko.Żebrak jest zawsze dla mnie wezwaniem i okazją do uwalniania się od siebie.             :)          janusz

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #9 dnia: 24 11 2011 o 08:53:22 am »
Adamie,skąd ta pewnośc. Żebrak jest dla nas zebrakiem a nie my dla żebraka.To nie my pomagamy żebrakowi lecz to on pomaga nam w uwalnianiu się od pieniędzy i nie tylko.Żebrak jest zawsze dla mnie wezwaniem i okazją do uwalniania się od siebie.             :)          janusz

Januszu, nie dałeś mi jednak odpowiedzi, co byś zrobił w takiej sytuacji? Czy "uwolniłbyś się" od pieniądzy, które zaraz potem byłyby przepite?...

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #10 dnia: 24 11 2011 o 17:13:32 pm »
Cytuj
Januszu, nie dałeś mi jednak odpowiedzi, co byś zrobił w takiej sytuacji? Czy "uwolniłbyś się" od pieniędzy, które zaraz potem byłyby przepite?...
Adamie,ten pijaczek jest/był/ dla Ciebie łaską i tak na prawdę nie chodziło  tutaj o pomoc materialną lecz byś mógł zobaczyc swój faryzeizm. Osądziłeś go na pierwszy rzut oka. Czy ty jesteś lepszy od niego? Adam Chmielowski właśnie takich pijaczkach widział "Ecce homo". Nie ma prostej odpowiedzi na postawione przez ciebie pytanie. Tu każdy z nas się zmaga sam ze sobą. Odpowiedź jest w Jezusie Chrystusie, który oddał samego siebie właśnie w ręce pijaków,złodziei,morderców. Oddał swoje życie grzesznikom by z nim zrobili co zechcą. Nie jesteśmy lepsi ani gorsi. Każdy ma swój krzyż.                 janusz.           

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #11 dnia: 25 11 2011 o 08:19:05 am »
Adamie,ten pijaczek jest/był/ dla Ciebie łaską i tak na prawdę nie chodziło  tutaj o pomoc materialną lecz byś mógł zobaczyc swój faryzeizm. Osądziłeś go na pierwszy rzut oka. Czy ty jesteś lepszy od niego?

Nie zapieram się, Janusz, że jest tak, jak piszesz - masz rację: okazałem tu swój faryzeizm i poniosłem klęskę. Problem w tym, że nadal nie wiem, jak w takich sytuacjach postepować.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Od ZRANIENIA do ZBAWIENIA
« Odpowiedź #12 dnia: 25 11 2011 o 17:42:36 pm »
Cytuj
Nie zapieram się, Janusz, że jest tak, jak piszesz - masz rację: okazałem tu swój faryzeizm i poniosłem klęskę. Problem w tym, że nadal nie wiem, jak w takich sytuacjach postępować.
Adamie,wystarczyło dać pijaczkowi odrobinę swojej wiary/oczywiście jeśli ją masz/. Następnym razem gdy wyciągniesz grosze swoje spróbuj nawiązać uczciwy dialog jak równy z równym albo jeszcze lepiej jak gorszy z lepszym. Chrześcijaństwo to nie instytucja charytatywna. Spróbuj uczciwie z pijaczkiem porozmawiać o Chrystusie a doświadczysz cudu. Taka jest moja rada. Podziel się Chrystusem nie kasą.                :)                   janusz