Autor Wątek: miłość silniejsza niż choroba  (Przeczytany 815 razy)

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #1 dnia: 20 02 2011 o 15:07:13 pm »
„Gdybym mógł na nowo nawet dziesięć razy wybierać, za każdym razem wybrałbym właśnie tę kobietę na moją żonę, gdyż to, co ja jej daję, jest niczym w porównaniu z tym, czego ona mnie nauczyła”.Janek studiował mądrość krzyża i uczył się od najlepszego mistrza Jezusa Chrystusa,a wykładowcą była żona.                  j.f. :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #2 dnia: 16 04 2011 o 17:33:21 pm »
Polecam film: http://ekumenizm.wiara.pl/doc/678226.Piekno-wspolodczuwania który daje świadectwo, że przebywanie z ludźmi upośledzonymi jest doskonałą szkołą miłości - tej całkowicie otwartej i bezwarunkowej. Tutaj w obliczu miłości chorobba jakby przestaje istnieć, bo nabiera zupełnie innego wymiaru. Oczysiście jestem świadom, że nie da się tego zamknąć w żadnym słowie... Dlatego zabaczcie to sami - świadectwo człowieka, który całe życie poświęcił tworzeniu wspólnoty z tymi najbardziej przez świat odrzuconymi i nierozumianymi.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #3 dnia: 17 04 2011 o 14:10:54 pm »
Adamie,nie używaj,proszę słowa "upośledzony" w stosunku do niepełnosprawnego człowieka.Jakoś te słowo nie mieści się w w granicach miłości a i sami niepełnosprawni są uczuleni  na to słowo.Sam kilkanaście lat temu spotkałem się z ostrym sprzeciwem wobec tego słowa w środowisku ludzi niepełnosprawnych.Miarą naszej sprawności/wielkości/ jest nasz stosunek do ludzi niepełnosprawnych.Mój syn dniem i nocą czeka na moja miłość.Chce bym był blisko niego,bym uczestniczył/zanurzył/się w jego cierpieniu.To prawda,że człowiek niepełnosprawny jest problemem społecznym to znaczy,że niepełnosprawność jednego członka rodziny ma zasięg społeczny/zaraża niejako swoją niepełnosprawnością całą rodzinę/domagając się od niej pomocy.My w Polsce daleko jeszcze jesteśmy za humanizmem chociażby europejskim a i w naszych wspólnotach religijnych nie bardzo wiemy jak takim ludziom pomóc.                                Pozdrawiam                janusz f. :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #4 dnia: 17 04 2011 o 14:38:40 pm »
Przyznam, że się głebiej zastanowiłem nad Twoimi słowami i nawet trochę zawstydziłem. Ale nigdy nie dostrzegałem w tym słowie czegoś gorszego - tak jak nie dostrzegam go w określeniu "kulawy", "ociemniały" czy "kaleka" - dla mnie to tylko stwierdzenie obiektywnego faktu. Nie spotkałem się też dotąd z żadnym sprzeciwem - sam mam brata umysłowo niepełnosprawnego, który obraca się w środowoisku, gdzie słowo to jest w użyciu jako neutralne. Może jednak faktycznie powinienem to przemyśleć - postaram się na przyszłość unikać tego określenia.

Ale tu wkraczamy na inny grunt tematu, któy może wobec tego problemu jest nie mniej istotny, jak brak wrażliwości - chodzi o pewną NADwrażliwość. W ostatnim zdaniu wspomniałeś, że nie bardzo wiemy jak takim ludziom pomóc. Powiedziałbym nawet, że czasem unikamy takich kontaktów. Dlaczego? Bywa często, że z wygodnictwa, ale równie często bierze się to właśnie z pewnej nadwrażliwości.

Niejednokrotnie spotkałem się z nerwową reakcją osoby niepełnosprawnej wobec wyrażonej chęci pomocy. Czasem wręcz mamy do czynienia z ostrym sprzeciwem, że nie chcą żadnej litości (!) - wiem, że litość jako samo pokiwanie głową jest bezużyteczna i denerwująca, ale zbyt często wrzucane jest to do jednego worka z autentyczną chęcią pomocy. Myślę więc, że powinniśmy tu nie tylko kształtować swoją wrażliwość (i tu dziękuję za zwrócenie uwagi), ale także pracować nad niwelowaniem pewnych reakcji alergicznych.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #5 dnia: 17 04 2011 o 18:41:30 pm »
Adamie,"niepełnosprawny"ma bardziej ludzki/chrystusowy/dźwięk dla ucha i dlatego nie warto nadwerężać wrażliwości ludzi ukrzyżowanych żywcem dla naszego nawrócenia.Warto niekiedy podzielić się swoją sprawnością z tymi,którzy jej nie mają by w zamian otrzymać wspólnego ducha.Jeśli kogoś nazywam upośledzonym/uszkodzonym/to sam siebie stawiam po przeciwnej stronie i tak na prawdę moja pomoc zawsze będzie smakowała litością.Niepełnosprawni/nie nawróceni/ potrzebują wszystkiego,prócz litości i dlatego na "litość boską" jeśli chcesz pomóc niepełnosprawnemu to traktuj go jak równego sobie.Wybacz,za nauczający ton moich słów ale ma on wieloletnie doświadczenie i jest spostrzegany od strony kierowcy wózka inwalidzkiego.Wiele razy proponowano mi pomoc przy wspinaczce na kilkunastometrowe schody i wiem,że ta pomoc była w dobrej wierze.Jednak nie wszyscy jesteśmy przygotowani do takowej pomocy i nie nieraz więcej szkody wyrządzimy
swoimi chęciami niż pożytku.Wystarczy zapytać:"czy chcesz bym ci pomógł?".To wystarczy.Nie pomagajmy na siłę.Zapewniam Cię,że osoba niepełnosprawna samo potrafi prosić o pomoc.Bądźmy gotowi ale nic na siłę.Ja mam alergię na punkcie wolontariatu szeroko pojmowanemu,którego ulubionym pokarmem jest ludzka religijność/dobroć we własnych oczach/.       janusz f.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #6 dnia: 17 04 2011 o 20:17:28 pm »
Janusz, chyba niepotrzebnie poruszyłem ten drażliwy temat. Jeszcze raz PRZEPRASZAM za użycie niefortunnego słowa, którego obiecuję już więcej nie używać.

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #7 dnia: 19 04 2011 o 20:55:31 pm »
czasem, jak mam kontakt z ludzmi z zespołem Downa to wydaje mi się, że ja jestem uposledzona i normalnie mi wstyd za siebie i ludzi tzw normalnych, którzy utracili tę pierwszą milość: ufność i szczerość a patrzą z góry lub litością na tych tez tzw uposledzonych, a to oni mają wiele powodów żeby tak na nas patrzec.
 a jesli chozdi o sam termin "uposledzony" ( moge trochę nt temat sie wypowiedziec, bo kilka godzin w tygodniu prowadzę rewalidację) to nie da się go ominąć, na każdym kroku, wypełniając milion wniosków o np. sprzet rehabilitacyjny, komputer, zasiłek, utworzenie fundacji, pizsąc podania uzasadnienia i chodząc od Annasza do Kajfasza  ciagle przewija się "niepełnosprawny, uposledzony". wiadomo, że przy tej osobie nie uzywa sie tego okreslenia, ale juz rozmawiając z rodziną, omawiając rózne problemy i sposoby rozwiązywania ich itd itd uzywa sie ogolnie tego terminu  i nie ma to wydżwieku absolutnie negatywnego.
« Ostatnia zmiana: 19 04 2011 o 20:58:36 pm wysłana przez czwarta »

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 818
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #8 dnia: 19 04 2011 o 21:08:32 pm »
Janusz, chyba niepotrzebnie poruszyłem ten drażliwy temat. Jeszcze raz PRZEPRASZAM za użycie niefortunnego słowa, którego obiecuję już więcej nie używać.

Nie Adamie :) uczmy się. Wiem, że Pan przemawia ustami Janusza. On nas w taki sposób właśnie uczy i kształtuje. Bardzo często przemawia przez ludzi, no i przez Słowo.

Pozdrawiam i życzę błogosławionej nocy w Panu.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: miłość silniejsza niż choroba
« Odpowiedź #9 dnia: 20 04 2011 o 09:09:04 am »
[Nie Adamie :) uczmy się. Wiem, że Pan przemawia ustami Janusza. On nas w taki sposób właśnie uczy i kształtuje. Bardzo często przemawia przez ludzi, no i przez Słowo.

Masz rację, Sebastianie - wzajemna wymiana słów, nie tylko sądów i opinii, ale także jajbardziej wewnętrzych odczuć, potrafi bardzo ubogacać, bo dzięki temu potrafię spojrzeć na świat oczami Twoimi, Janusza, czy innych tu obecnych... Kiedy z perspektywy czasu, z pewnym emocjonalnym dystansem, spojrzę na nasze wczesniejsze dialogi, czasem burzliwe, czasem też mocniej zaprawione octem czy goryczą, odkrywam, że każda wypowiedź wnosi coś szczególnego - właśnie możliwość patrzenia z innej perspektywy. I za to właśnie cenię sobie takie miejsce, jakim jest Koinonia. :)

Czwarta - właśnie o to mi wcześniej chodziło, co poruszyłas w swej wypowiedzi - że unikając na siłę pewnych sformułowań wchodzimy w pewne eufemizmy lub grzęźniemy w językowej nieporadności. Tak więc w urzędowych sformułowaniach czy diagnozach medycznych nie da się inaczej. Ale Janusz zwrócił mi słusznie uwagę na większe uwrażliwienie wobec samych osób niepełnosprawnych (pewnie przy nich i tak nie użyłbym tego określenia, ale teraz będę jeszcze bardziej ostrożny). Delikatności nigdy za wiele! :)