Czy mozna naprawić nastolatka, który siedzi po uszy w rodzinie, gdzie patrzy się non stop w telewizor, Internet i wyznaje zasady wołające o pomstę do nieba?
i coraz więcej spotykamy takich dzieci dla których żadne wartości się nie liczą, nic ich nie interesuje i ręce opadają.
Im więcej czytam świadectw ludzi, które podałem w dziale świadectw, tym bardziej rośnie moja wiara i nadzieja, nie wspomnę o coraz większym pragnieniu życia dla ludzi, aby ich ratować. Pierwszym efektem było moje jakby pełniejsze, bardziej świadome zostawienie dotychczasowej drogi. Ta decyzja nie była oczywiście owocem tylko tych świadectw, zdecydowanie bardziej na to przyłożyła się moja niemożność w walce z grzechem w pojedynkę.
Zrozumiałem, że są dwa kroki. Pierwszy to całkowite odcięcie sie od drogi w grzechu, pełna świadomość, drugi krok, to świadomość, że bez pomocy Ducha Św. nie ustaniemy na drodze w Jezusie. I dlatego tak ważne jest namaszczenie Duchem Św. Dopiero On tworzy w nas nowego człowieka i rozpoczyna się proces nowonarodzenia.
Z pozoru niby odchodzę od tematu, jednak odpowiadam na pytanie, że można naprawić nastolatka. Każdego człowieka.

ale nie sami z siebie, nie jako będąc starym cżłowiekiem. Tylko Bóg wie, jak dotrzeć do ludzi zagubionych. Dlatego tak bardzo ważna jest nasza przemiana. Czy jest ona rzeczywista, czy naprawdę się zmieniliśmy i zaczęliśmy służyć Bogu całym sobą?
Teraz wiem, że to bardzo istotna kwestia, nad którą warto się zastanowić i odpowiedzieć sobie. Duch Św. w momencie nawrócenia nas jest jakby obok nas. Odpowiada na nasze modlitwy, pomaga, daje wsparcie. Lecz należy pragnąć pełnego namaszczenia, aby był w nas w pełni, to się nazywa pomazanie Duchem, pomazanie Bożą mocą (chodzenie w Bożej mocy). I dopiero wtedy realnie staje się tworzenie nowego człowieka w nas, ręką Bożą. Jego moc musi być w nas, nie obok. Świadome poddanie się Bogu i uczciwe, szczere zostawienie dotychczasowej drogi.
Oczywiście Czwarta, że może zmienić każdego nastolatka. Ale to wszystko trzeba zostawić świadomie Bogu polegając na Nim i pozwolić Bogu, aby Jego moc, Jego miłość, Jego zamiary przez nasze serce, usta i ręce popłynęły do tych nastolatków.
Dlatego w dziale świadectw napisałem, że nie wyznanie katolickie i protestanckie, a przemienienie się na obraz Jezusa sprawia, że Bóg przychodzi realnie do nas i zaczyna działać poprzez nas. Ten kto stanie się w pełni Chrystusowy, zaczyna żyć nie dla siebie, a dla Boga i dla ludzi.
Pragnę i modlę się o namaszczenie mnie Duchem i o poznanie planu Bożego dla mojego życia. Już widzę pewne działanie we mnie, już wiem, że moja decyzja była świadoma. I bardzo się cieszę. Moje serce jest rozdarte, jak sobie uświadamiam czytając te świadectwa - jak wielu ludzi jest pogrążonych w ciemności, a bardzo chcą mieć normalną rodzinę, zakosztować miłości. Bardzo potrzebuję nowego człowieka, abym mógł Bogu służyć całym sobą. Z miłości, nie z posłuszeństwa.
Właśnie sobie uświadomiłem teraz znaczenie wersetu, gdzie Jezus mówi, że sługa nie zna Pana, a przyjaciel Pana zna, rozumie go. To tak moimi słowami. Stary człowiek, między innymi także religjny będzie zawsze sługą Pana, posłuszny w sensie przestrzegania przykazań, ale nigdy go nie zrozumie. Przyjaciel Pana natomiast ma taką samą naturę, jak Jego Pan i doskonale go rozumie. I zacznie wykonywać wolę Pana, bo jest taki sam jak Pan. Czyli miłość, natura miłości do bliżniego, pragnienie ratowania, wspierania, pokazywania wyjścia z beznadziejnej sytuacji.
Po raz kolejny Czwarta potwierdzę, tak, można wszystkich uratować. Jest to możliwe i o wiele łatwiej i szybciej, niż nam się wydaje. Stary człowiek bardzo ogranicza działanie Bożej mocy, praktycznie blokuje ją, bo polega na sobie, na swoim rozumie. Dopiero nowy człowiek, nowe stworzenie rozumie Boga. Nowe stworzenie zrodzone z mocy Ducha Św. wie, kim jest Bóg.
Pisałem to z pierwszej myśli.