
...w moim życiu nie ma tyle miodu.Im bardziej zbliżam się do żony tym wyraźniej widzę/doświadczam/ jak odmienną on jest.Jej myślenie nie jest moim myśleniem,jej pragnienia nie idą w parze z moimi.Nie wiem jak to robią inni,ale dla mnie ratunkiem jest logika/mądrośc/krzyża.Jest to jedyna droga,na której nie ma szatana. Szatan będzie nam podsuwał różne formy doskonalenia siebie, żebyśmy tylko nie przyjęli jednej – tej, która prowadzi w dół: umierania, krzyża, upokorzenia. Szatan tego nie znosi. Szatan może pomagać nam się doskonalić, nawet w modlitwie, byle by człowiek nie wszedł w prawdziwą pokorę. Jezus nie zwyciężył szatana przez walkę z nim, tylko przez przyjęcie tego, co Mu zarzucał – niesprawiedliwego oskarżenia – bo wiedział, że Bóg Ojciec Go z tego wyprowadzi. To jest zwycięstwo. Odpowiedź człowieka.To nie jest dane raz na zawsze, to jest nam dawane każdego dnia. Przyjmując tę logikę jest się wolnym, nie przez bycie lepszym, ale przez poznanie Tego, który kocha grzeszników. To umożliwia zgodę na bycie traktowanym jak grzesznik, na prześladowanie, na to, że źle o nas mówią. Mamy jednego Obrońcę, który broni przed zejściem z krzyża. Tam jest życie. Nie życie cierpiętnicze, ale życie w prawdzie. Chodzi o to, by to przyjąć. Ważne jest, żebyśmy szukali tego w swoim życiu. Pytajmy siebie: gdzie daję się zwodzić, na czym polega mój grzech? Jak Pan Bóg reaguje w na niego w moim życiu? Czy boję się i uciekam, czy raczej staję wobec Boga, który mnie leczy, wyprowadza z błędu? Czy wiem, co jest przekleństwem, że potrzebna jest w moim życiu nieprzyjaźń i że jest zwycięstwo, które dokonuje się na krzyżu? Czy nie uciekam od tego w pobożność? Czy bronię swojej racji? Czy wchodzę w odkrycie obrazu Boga sobie? janusz f.