Krzysztofie,
co powiesz o tym?
Miłość wyraża się i dopełnia w szczególny sposób właściwym aktem małżeńskim. Akty zatem, przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób intymny i czysty, są uczciwe i godne; a jeśli spełniane są prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym.
to z Gaudium et Spes, punkt 49.
zresztą polecam cały Rozdział I pt.Poparcie należne godności małżeństwa i rodziny
żeby był uczciwy i prawdziwy kontekst.
nie wiem, skąd wzięło się przeświadczenie, ze sex jest grzechem samym w sobie,
skąd wzięło się pojęcie nieczystości - które piętnuje czasem nawet czystość.
ktoś kto to puścił w eter, chyba miał ze sobą kłopoty i był bardzo wystraszony,
a plotka pokutuje do dziś i straszy kolejne pokolenia

przy okazji poszukam, bo akurat siedzę w pokrewnej dziedzinie.
uważam chyba podobnie jak Ty, że nie każdy akt jest i musi być nastawiony na prokreację. ja swoim kobiecym sercem z bliskości z mężem czerpię siły, radość, bezpieczeństwo, życie...
a jeśli się Ktoś pocznie, to przyjmiemy to Boże błogosławieństwo, choć może z Bożej woli być ono istnym Krzyżem.
ale to Wszechmocny daje nam to, czego nam brakuje.
stąd tak jak pisał AdamS - bazowałabym na otwartości.
pozdrawiam
Mi