Autor Wątek: Jak planować rodzinę???  (Przeczytany 2600 razy)

anetwoj

  • Gość
Jak planować rodzinę???
« dnia: 13 01 2010 o 14:40:37 pm »
Witam,
MAm nadzieję, że znajdzie się tu sporo chętnych do pogadania.temat Naturalnego planowania rodziny ostatnio przewija się w wielu moich rozmowach i rozmyślaniach.
Od 8 lat w naszym małżeństwie trzymamy się MOB - metody Billingsów. Nigdy nas nie zawiodła, każda ciąża, która się u nas pojawiła, była świadomie przez nas zaplanowana. Pan Bóg z 4 ciąży dał nam dwoje dzieci.
I wszystko byłoby piękne i jasne, ale.... mój organizm działa jak zegarek. Do tego praca, choć stresująca, to nie przeciążająca - reklama. I tu wątpliwości przyszły po rozmowach z wieloma innymi mamami, które pracują w nocy, ich prca wymaga wysiłku fizycznego, żyją w ciągłym stresie i jeszcze jedna ważna sprawa - ich mężowie nie angażują się w NPR, co jest bardzo ważne. W tych małżeństwach jest 4,6, 8 dzieci, żadne nie planowane, każde przyjmowane z ufnością, ale i strachem, nie tak jak u mnie - każda ciąża, to totalna euforia.
Po ciąży jest taki czas, kiedy długo nie można określić właściwego cyklu, objawy są bardzo zafałszowane przez różne rzeczy. W tej sytuacji małżonkowie mają trzy wyjścia
1. w ogóle nie współżyć
2. ryzykować i być przygotowanym na kolejne poczęcie - nie planowane.
3. zastosować środki antykoncepcyjne i żyć w grzechu
Wszystkie powyższe rozwiązania nie służą małżeństwu. Co więc robić??
Dzisiaj nie można pozwolić sobie na utratę pracy, ciąża za ciążą, wiadomo jak jest widziana w oczach pracodawcy, a do tego rzeczywistość jest jaka jest. Moja niunia chodzi do żłobka, mniej więcej co 3 tyg mamy jakąś infekcję, wirusówkę itp, więc ciągle jesteśmy na zmianę na zwolnieniach, a kiedy dzieci jest dwoje, troje, i więcej?
Idealnie byłoby, gdyby tak jak kiedyś mama mogła zostać w domu i zająć się wychowaniem dzieci, ale dzisiaj to dla wielu rodzin jest niemożliwe. Aby utrzymać się, spłacać kredyty, wyżywić rodzinę, muszą pracować oboje. Zatrudnienie niani mija się z celem. Złobek kosztuje 300 zł przy jednym, a 450 przy dwojgu dzieci, a niania życzy sobie pokaźną pensyjkę rzędu od 800 zł  wzwyż w zależności od warunków pracy i miejsca.
Dlatego męczy mnie pytanie, czy jednak, oprócz stosowania metod naturalnych  i prowadzenia obserwacji, czy jednak kościół nie powinien przyzwolić na dodatkowe zabezpieczenia, np prezerwatywy, wkładki domaciczne. Męczy mnie ten temat. Z jednej strony słysze w sobie odpowiedź NIE, a z drugiej strony , patrzę jak radzą sobie rodziny wielodzietne i na jaką pomoc mogą liczyć i jestem przerażona - bo pomoc jest znikoma.
Rodzina z 6 dzieci z dochodem 3000 zł brutto miesięcznie nie ma szans na żadną pomoc, bo... nie jest patologią i oboje rodziców ma pracę, więc na liście MOPR znajdują się na samym koniuszku. Na początku są ci bezrobotni, patologiczni, rozbite rodziny. Wiele osób mówi - 3 tys?! to dużo, a nie widzi w tym 800-900 ZŁ opłat, do tego jakieś raty, do tego 4 dzieci w wieku rozwojowym, gdzie ogromny gar zupy i 6-7 chlebów na dzień to standard aby je wyżywić.
Rodziny katolickie, chcące żyć w zgodzie z własnym sumieniem i nie w grzechu są narażone niestety na takie sytuacje. Jak temu zaradzić???
Może pogadanie z Wami na tym forum pomoże mi jakoś uspokoić włąsne sumienie, bo te wszystkie wątpliwości też sprawiają, że mam wyrzuty sumienia.
Zapraszam więc do rozmowy.


AdamS

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #1 dnia: 14 01 2010 o 09:48:53 am »
Dzięki Bogu nasze dzieci mogły przyjść na świat w pełni oczekiwane (żeby nie powiedzieć "zaplanowane", bo uważam, że "planowanie" w tej materii to nie jest zbyt fortunne słowo) ;-)  Ale rozumiem, że nie zawsze jest to takie łatwe, bo cykle bywają mocno rozchwiane. Tym większa niepewność może temu towarzyszyć, że państwo nie prowadzi żadnej polityki prorodzinnej (jest wręcz odwrotnie).

Niemniej uważam, że tylko naturalne pożycie daje pełnię radości i stwarza atmosferę wzajemnej harmonii. Poza tym nasze obawy przed wielodzietnością związane są poniekąd z podświadomym uleganiem presji ostatnio lansowanego modelu małżeństwa bezdzietnego lub zaprogramowanego wyłącznie na jedno dziecko.

Kiedy spojrzymy w przeszłość, warunki życia były o wiele gorsze, a nikt nie myślał poprzestawać na jednym dzieciątku. Wspólne wzrastanie rodzeństwa stwarzało wzajemną więź, która - szczególnie w obliczu biedy - dawała siłę do trwania i wzajemnego wspierania się, również w życiu dorosłym. Takie życie nie rodziło przesadnych oczekiwań materialnych (no bo które dziecko wówczas miało np. własny pokój?).

Może więc nasze obawy są na wyrost? Moze dotyczą tylko współcześnie wymuszonych standardów życia?... No ale chyba trochę odszedłem od tematu... :)
« Ostatnia zmiana: 22 01 2010 o 13:35:04 pm wysłana przez AdamS »

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #2 dnia: 14 01 2010 o 10:13:46 am »
AdamS, masz rację. Ile ja dałabym aby żyć kiedyś i nie mieć własnego pokoju [choć nadal go nie mam] a mieć duużo rodzeństwa. Różnica pomiędzy "kiedyś" a "teraz" jest właśnie  taka, że wtedy priorytetem były wartości inne jak miłość, rodzina mimo wszystko, a teraz niestety materializm który przesłania wizję rodziny.

Wracając do tematu, jestem za naturalną metodą. Jeśli małżeństwo składa się z 3 osób to nie powinno być problemów. Trzecią Osobą jest Bóg. Kiedy oboje wierzycie i wpuszczacie do swojego domu Boga - cóż może Was trapić? Gdzie ta ufność? Módlcie się wspólnie o więcej dzieci jeśli takie są Wasz pragnienia, jeśli jednak macie problemy typowo finansowe, czy wychowawcze to i o to się módlcie. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych jeśli prośby są zgodne z Jego planem i płyną ze szczerego serca.
Dziękujcie za dziecko które już macie, jaka to radość! (Przecież tyle słyszy się o bezpłodności)

Odnośnie trzech pkt które podałaś... 2pkt. Jeśli wszystko idzie zgodnie z zamysłem Bożym to i z czasem da Wam odpowiednią pomoc tylko musi być w Was ta ufność i zawierzenie do końca, jeśli teraz wahasz się.. i wybierzesz jakieś inne rozwiązanie, możesz wszystko zmienić i może to być niewłaściwy wybór.
Pamiętaj, modlitwa jest bardzo ważna :)

Nie wiem czy za bardzo od tematu nie odbiegłam :/

Pozdrawiam
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #3 dnia: 14 01 2010 o 16:37:54 pm »
Ok, to troszkę mojego "obnażenia się" przed wami.
Jestem pierwszym z 8 dzieci swoich rodzicó. Wychowaliśmy się w mieszkanku 49 mkw. Nie wiem jak chłopcy, ale dziewczynki potrzebują czasami posiedzieć w samotności, popłakać w poduszkę itp - tu nie ma jak, nie ma intymności, prywatności, jedni ocierają się o drugich, wszędzie ktoś jest.
Rodzice po 4 dziecku zaczęli prosić Boga, aby już był koniec. Kochają wszystkich mocno, ale akurat mieli trudny czas i kryzysu małżeńskiego i pracy i wszystko spadło im na głowę - co otrzymali? podwójną odpowiedź ;-) U nas w rodzinie nie było bliźniąt nigdy, a mama urodziła dwie dziewczynki, a co tam.
Wiem, że Bóg daje nam nie to o co prosimy, ale to, co jest nam potrzebne, ale 3 lata później mimo zaufania rodziców i modlitw urodziłą się kolejna siostra, a 5 lat jeszcze jedna.
Dzisiaj zamyka się firma taty, miasteczko malutkie, totalne bezrobocie, a pomocy znikąd.
Mówicie, aby zaufać i modlić się, tak, zgadzam się, ale wiecie co to znaczy wstać rano i nie mieć co do ust włożyć??? Ja wiem. Rodzicie nie raz dwoili się i troili, aby zapewnić choć kawałek chleba, ale zdarzały się takie dni, kiedy nie było nic.  Kiedy było nas 4 jakoś sobie radzili, ale im dalej i im więcej nas było, tym gorzej, bo podwyżek w pracy nie było, a nasze potrzeby żywieniowe wraz z wiekiem rosły.
Co do wymagań. owszem, nie wymaga się od rodziców nie wiadomo czego, ale wiecie jak wygląda dzisiaj świat w szkole?? Jak nie masz fajnych ciuchów, nie słuchasz fajnej muzy na mp3, a teraz to chyba mp4, to jesteś wykluczony z grupy. Właśnie taką sytuację przeżywa moja siostra. W klasie większość dzieci to jedynaki, ewentualnie mają jedno rodzeństwo. Ona ma wiele obowiązków, ubiera się w to, co rodzicom uda się zdobyć, dostać, więc nie jest lubiana. Pewnie problem też w tym, że nie ma tej pewnosci siebie, co jej koleżanki, ma kompleksy, sama czuje się gorsza. Moje siostry mają problemy z nauką, bo rodzice nie są w stanie ogarnąc wszystkich i wszystkim pomóc, bardzo szybko trzeba się usamodzielnić.
Pewnie usłyszę - to tylko plus, owszem, ale gdzie jest dzieciństwo?? Moje skupiało się na wychowywaniu kolejnych dzieci...
Kocham moją rodzinę, ale nie chcę powtórzyć sytuacji w jakiej się wychowałam. Ale też nie chcę żyć w grzechu.
Zaufanie... no właśnie, z jednej strony spotkania w Domowym kościele, modlitwa,a z drugiej strony lęk, a jeśli mi Pan Bóg też taki numer zrobi jak rodzicom??...
A to, że jest moda na jedno dziecko, to wygląda tak jak pisałam wcześniej, aby żyć, opłacać rachunki, trzeba pracować. Dzisiaj nikt nie patrzy przyjaźnie na pracującą mamę. Niestety na rozmowach o pracę pada pytanie i ilość dzieci i ich wiek.
My nie chcemy wogóle zaprzestać powiększania rodziny.. Tak za 5 - 6 lat chcielibyśmy jeszcze jedno dzieciątko, ale nie teraz.
Na pewno wiele zawdzięczam wychowaniu w rodzinie wielodzietnej. Mam pewną wrażliwość na krzywdę innych, wiem co to znaczy nie mieć nic, ale wiem też co to znaczy nie mieć czasu na wyjście z przyjaciółmi na dwór, niemieć własnego skrawka miejsca, nie mieć prywatności.
Rozmawiając z mamą, mói, że nie oddałaby teraz nikogo z nas, wszyscy jesteśmy darami Bożymi, ale kiedy ma się 50 lat i 5 letnie dziecko, wielu spraw się już nieogarnia.
Moja najmłodsza siostra widząc młodziutkie mamy swoich koleżanek w przedszkolu, pyta się ciągle mamy, czy ona z tatą jej nei zostawią i nie umrą.
Mały głuptasek, ale to dziecko coś obserwuje i w swojej główce przetwarza. Kiedy Kinga będzie miała 20 lat, rodzice będą mieli 65. Oby teraz Pan Bóg już ich próśb wysłuchał.
Łatwo jest chyba mówić o zaufaniu, kiedy taka sytuacja jest obserwowana z boku. Inni mówią - piękna rodzina- i się zachwycają, a w tej pięknej rodzinie jest mnóstwo problemów i dylematów - zapłacić za prąd, czy mieszkanie w tym miesiącu?
Dlatego abym ja mogła im czasami pomóc, chciałabym móc faktycznie zaplanować liczebność naszej rodziny.
Może teraz troszkę zrozumiecie moje obawy i niepokój jaki mam w sobie.
Tak na prawdę to nei mam wyjścia, z tych wymienionych 3 moje sumienie pozwala mi na 1 i 2 .

jadwiga31

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #4 dnia: 15 01 2010 o 10:55:20 am »
Jak planować rodzinę, gdy się jest niepłodnym???
Czytam Wasze "wielodzietne" posty i bardzo chciałabym być na miejscu któregoś z Was.
Dziecko to cud, który nie każdemu jest dany, więc tym bardziej powinniście się cieszyć i dziękować za dzieci, którymi Was Bóg obdarzył. Nawet gdy dwoje jest płodnych, są otwarci na życie, to jeszcze nie jest powiedziane, że dojdzie do poczęcia dziecka. Niepłodność to plaga naszych czasów, plaga, którą i moje małżeństwo jest dotknięte, choć może te 3 lata starań to za mało, aby mówić o niepłodności. Nie wiecie jak to jest, gdy na spotkaniu w gronie 3 koleżanek, w tym 2 w ciąży, a jednej już z noworadzonym dzieckiem, czuje się kobieta, która dziecka nie ma i nie wiadomo, czy to dziecko się kiedyś się  u niej pojawi. Wyszłam z płaczem z takiego spotkania, choć przecież nie kierowała mną zazdrość, tylko żal, że ja dziecka nie mam.
Trzeba całkowitej ufności do Pana Boga, choć to bardzo trudne.

Piszecie tutaj, że nieregularny tryb życia, praca w nocy itp. sprzyja rozlegulowaniu cyklu miesięcznego kobiety. Owszem, zgadza się, dlatego nie można opierać się tylko na jednym wskaźniku - temperaturze ciała, bo to może nie być całkowicie pewne. Trzeba dodać jeszcze obserwacje śluzu, który jest najbardziej miarodajnym objawem płodności. Matka Teresa z Kalkuty uczyła kobiety niepiśmienne naturalnej regulacji poczęć: kiedy jest mokro, trawa rośnie, kiedy jest sucho trawa nie rośnie. A obserwacja śluzu u samej siebie nie jest chyba aż tak trudnym zadaniem, do którego nie potrzeba nam współmałżonka, choć oczywiście super, gdy on nas wspiera. Wiecie, że w leczeniu niepłoności jest metoda obserwacji cyklu, która skupia się tylko na obserwacji śluzu, żadnych pomiarów temperatury??nazywa się NAPROTECHNOLOGIA.


anetwoj

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #5 dnia: 15 01 2010 o 15:02:47 pm »
JAdwigo31 , owszem, ja stosuję tylko i wyłącznie metodę śluzu - MOB opracowaną przez małżeństwo Billingsów.
Co do Twojego problemu. Jeśli u Ciebie i u męża wszystko ze strony genów i organizmu jest w porządku, to problem prawdopodobnie tkwi w psychice.
Im bardziej myślicie o poczęciu dziecka, tym bardziej Twój organizm się spina i odrzuca tę możliwość.
Moi znajomi w ten sposób starali się 10 lat!!! W pewnym momencie ich współżycie małżeńskie skupione było tylko i wyłącznie na jednym celu, co miesiąc żona robiła kilka testów ciążowych dla pewności i nic... W końcu się poddali. I jak wiele jest takich historii, zaczęli się interesować adopcją, współżycie stało się znowu aktem małżeńskim, przyjemnością, okazaniem miłości i.... mają dwóch świetnych chłopaków.
Ja starałam się o drugie dziecko pł roku. to malutko - wiem, ale w głowie miałam tylko jedno - chcemy rodzeństwa dla naszej córki. Dostałam w końcu dobrą propozycję pracy i zdecydowaliśmy, że to może być dla mnie szansa, postanowiliśmy więc odłożyć nasze starania, jednocześnie jednak nie trzymaliśmy się obserwacji, na zasadzie jak wyjdzie, to fajnie, jak nie, to mam dobrą pracę.
Zaszłam w ciążę już w następnym cyklu.
Przestałam myśleć o ciąży i odblokowałam się psychicznie.
Z pewnością nie jest to komfortowa sytuacja, wszystkie koleżanki chwalą się swoimi maluszkami i brzuszkami, a Ty nie, ale Ty tez masz na to szansę.

Pozdrawiam

jadwiga31

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #6 dnia: 15 01 2010 o 21:29:59 pm »
Bardzo dziękuję za opdowiedź na mój post:) tylko chciałam zwrócić uwagę forumowiczów, że dziecko to cud:) powoli już przestaję być nerwowa, skończyliśmy  kurs dla rodziców zastępczych, teraz chcemy się zaprzyjaźnić z jakimś rodzeństwem z domu dziecka, jednocześnie nie rezygnujemy z pragnienia "posiadania" własnego dziecka. jak będzie to tylko Bóg jeden wie, ale gdyby nie ten kurs też wielu rzeczy bym się nie dowiedziała o sobie, o moim mężu i o wychowaniu dzieci.
Pozdrawiam gorąco i życzę zdrowia dla całej Waszej rodzinki:)
Jagoda

AdamS

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #7 dnia: 18 01 2010 o 11:10:09 am »
Jestem mocno poruszony Waszymi wyznaniami. Kiedy przeczytałem sytuację przedstawioną przez Anetę, przyznam, że nieco inaczej spojrzałem na ten problem. Choć, jak już moze wspominałem, sam nie wywodzę się z rodziny bogatej i mieszkaliśmy w 5-tkę na 45 m kw., to jednak nie czuło się takiej presji jak dzisiaj. Daje mi to wiele do myślenia - przede wszystkim aby być bardziej wyczulonym na zauważanie tych sytuacji i otwartość wobec ewentualnej pomocy. W naszym społeczeństwie pomoc najczęściej kojarzy się z pieniędzmi, ale przecież tu o wiele ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, że można liczyć na OBECNOŚĆ sąsiada, znajomego...

Dziękuję też za świadectwo Jadwidze! Wybrałaś wspaniałą drogę - podziwiam kobiety, które potrafią wznieść się nad genetyczne biologizmy i swym życiem dać świadectwo, że dziedziczenie polega na czymś zupełnie innym niż przekazanie genów. Kiedyś pisałem o tym na jednym ze świeckich portali - przedstawiłem problem ojcostwa ze strony mężczyzny, który genetycznie nie jest ojcem, a mimo to w pełni powołanie ojcowstwa realizuje. Wywołało to zaskakującą burzę reakcji - ludzie tak bardzo ulegają idei darwinizmu i "genetyzmu", że próbują te "-izmy" przenosić na płaszczyznę własnej rodziny. Tym bardziej trzeba dziś świadectw, które idą pod prąd takich reakcji.

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #8 dnia: 18 01 2010 o 12:12:02 pm »
A ja wierzę Jadwigo, że dasz radość i rodzicielską miłość dzieciom z Domu dziecka, które jej bardzo potrzebują, ale oprócz tego będziesz jeszcze biologiczną mamą. I tego Ci życzę.
Ja zawsze w głębi serca miałam takie pragnienie, aby kiedyś, kiedy moje dzieci już podrosną, dać szansę na prawdziwy dom dziecku, które nie miało szczęścia i trafiło z różnych powodów do domu dziecka.
Ale wszystko zależy od liczebności mojej rodziny i oczywiście od męża ;-)
Pozdrawiam

PRALNIA

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #9 dnia: 20 01 2010 o 08:39:28 am »
Ten temat i mnie bardzo"gnębi"bo z jednej strony świat w którym żyjemy(antyrodzinny),gdzie nawet najbliżsi patrzą na kolejną ciążę jak na intruza zamiast wspierać,a z drugiej strony przykład PANA JEZUSA,który urodził się można by powiedzieć w nieodpowiedzialnych warunkach.Poza tym tak naprawdę wszystkie metody planowania rodziny są postawą antykoncepcji.Może wielu z Was oburzy się na mnie za te słowa(ja też byłam oburzona),ale po głębokim BOŻYM przemyśleniu doszłam do wniosku,że tak jest.Bo albo jesteśmy otwarci na przyjęcie nowego życia,albo nie.A jeżeli PAN BÓG zechce aby dziecko poczęło się w okresie niepłodnym to będziemy się z niego cieszyć czy nie?My jesteśmy narzędziami w rękach Boga.ON zsyłając nam dziecko,obdarza nas również potrzebnymi siłami i łaskami abyśmy je mogli prowadzić do świętości.Może ktoś z Was znalazł w Biblii słowa mówiące o naturalnym planowaniu rodziny,bo ja na takie nie trafiłam,a rozwiałyby szereg wątpliwości,które mam.Czytam za to .."rozmnażajcie się i zaludniajcie ziemię.."

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #10 dnia: 20 01 2010 o 12:42:04 pm »
dik pisze:
Poza tym tak naprawdę wszystkie metody planowania rodziny są postawą antykoncepcji...
Może ktoś z Was znalazł w Biblii słowa mówiące o naturalnym planowaniu rodziny,bo ja na takie nie trafiłam,a rozwiałyby szereg wątpliwości,które mam.Czytam za to .."rozmnażajcie się i zaludniajcie ziemię.."

Też o tym myślałam, bo przecież po co obserwujemy swoje cykle,po co sprawdzamy z uporem wszelkie objawy?? po to, aby do zapłodnienia neio doszło. Słyszę - ale w każdej chwili Bóg może zadziałać i obdarzyć Cię potomstwem, bo nie ma żadnych zabezpieczeń, ale... miliony dzieci urodziło się mimo stosowanych prezerwatyw, tabletek, b, nawet wstrętnych spirali. A to oznacza, że Bóg może zadziałać kiedy chce.
Znam wiele przypadków, gdzie małżonkowie, albo jeszcze nie małżonkowie mówią, ale my się zabezpieczyliśmy - ba , nawet podwójnie ona ze swojej strona, a on ze swojej i co??
Co do zaludniania ziemi, to było potrzebne, gdy był Adam i Ewa i nikogutko więcej. Więc taka potrzeba była, a dzisiaj... może mamy mały przyrost naturalny, ale spójrzmy na Chiny, gdzie jest przeludnienie, spójrzmy tak na prawdę na naszą Polskę, mamy pracować do 65 roku życia, nasze dzieci więc będą miały problem ze znalezieniem pracy, bo my będziemy długo im blokować wszelkie miejsca. Albo nas pozwalniają i zostawią na pastwę losu - utrzymanie dzieci i przyjmą młodych, ambitnych, z ikrą ludzi.Już dzisiaj mamy problem ze żłobkiem, przedszkolem, bo jest za mało placówek, za dużo dzieci. W tej chwili rodzi tzw wyż demograficzny. Pamiętam, jak szłam na studia, to hasło 5-7-10 osób na miejsce, to standard.nasze dzieci czeka to samo. I nie trzeba nam rodzić po 4-8 dzieci, wystarczy po 2 od każdej  parki z wyżu, a sytuacja powtórzy się sprzed 10 lat.


AdamS

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #11 dnia: 20 01 2010 o 15:03:43 pm »
O przeludnienie bym się raczej nie martwił, bo ostatnio obserwujemy raczej działanie ostrego hamulca w demografii ;) Natomiast warto się zastanowić nad samą postawą wobec prokreacji, bo postawione przez "anetwoj" (Anetę?) argumenty są - przyznam - dość mocne...

Dlaczego antykoncepcja NIE, a kalendarzyk TAK, skoro - jak zauważyłaś - obserwacja swej biologii w celu wykluczenia prokreacji, też stanowi jakieś zamknięcie na potomstwo. Zadaję sam sobie to pytanie i dochodzę do wniosku, że sprawa jest niezwykle subtelna - idzie o bardzo wewnętrzne doświadczenie ZAWIERZENIA.

To samo dotyczy metod "in vitro". Tam, gdzie techniczną manipulacją człowiek chce zastąpić istotę zawierzenia, tam wkrada się instrumentalne podejście do drugiej osoby. To oczywiście moje osobiste odczucie. Osobiście też mam wrażenie, że przesadne traktowanie metod naturalnych (tzn. zamiana sypialni w laboratorium obserwacyjne) :) prowadzi również na manowce. Lepsza już jest dłuższa abstynencja ;) ...która przecież nie wyklucza czułości.

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #12 dnia: 20 01 2010 o 17:10:54 pm »
Masz rację Adamie,
skupienie się na metodach naturalnych - obserwacjach może stać się obsesją...
Zawierzenie.... jakie to trudne, ale tylko w taki sposób możemy okazać Bogu, że Mu ufamy...
Akt małżeński ma być wzniosły, wielki, ma być zjednaniem małżonków, a nie jedyne seks dla seksu.
Być może powolutku zaczynam się gdzieś tu odnajdywać.
Jedynie, czasami myślę, sobie , gdzie ta nasza wolna wola, skoro musimy zdać się tylko i wyłącznie na wolę Boga wobec planów dla liczebności naszych rodzin....
Co do in vitro... to pewnie temat rzeka, potwornie trudny. Z jednej strony, mnóstwo zapłodnionych komórek ginie,  z drugiej strony dramat małżeństwa , które słyszy wyrok. Nie każdy ma tyle odwagi, aby pomyśleć o adopcji - co u nas w Polsce oznacza tysiące przeszkód i długi czas oczekiwania.
Poza tym owszem, obdarowanie domowym ciepłem dziecka, które go nigdy nie zaznało jest wspaniałe i na pewno tacy rodzice są szczęśliwi, ale uczucie kopiącego malucha pod sercem, co właśnie pisząc ten post czuję, jest nie do zastąpienia.
Nie stoję przed taką decyzją, więc nie wiem, jaką podjęłabym decyzję, ale szczerze współczuję rodzicom, którzy właśnie mają taką sytuację.

PRALNIA

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #13 dnia: 24 01 2010 o 10:58:10 am »
Co do in vitro to dla mnie temat zamknięty-wbrew przykazaniom PANA BOGA.dik

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak planować rodzinę???
« Odpowiedź #14 dnia: 24 01 2010 o 15:09:36 pm »
A jeśli mimo  obserwacji i zaufania, tych nieplanowanych dzieci jest 4, 5, ...9, to co??? Fajnie, podczas świąt, rodzinnych spotkań, ale na co dzień... wiele różnych charakterów, sytuacji spornych, ciasnota, bezradność.