„Co tedy złączył Bóg, tego niech nie rozdziela człowiek” (Mat. 19:6, BWP).
Te słowa wydają się być jedynym pewnikiem błogosławionego związku małżeńskiego, w którym będą zachowane biblijne relacje oparte na Miłości Bożej i Bożym porządku.
Tylko Bóg wie, kogo z kim połączyć, aby małżeństwo spełniło odwieczny plan Boży – objawienie cudownej Miłości Bożej względem Jego kościoła.
„Chodzi w tych słowach o wielką tajemnicę, a ja wam mówię, że to tajemnica Chrystusa i Kościoła” (Efez. 5:32, BWP).
O jakie słowa chodzi w tym fragmencie Słowa Bożego?
„Żony niech będą poddane swym mężom, tak jakby ulegały samemu Panu. Mąż jest bowiem głową żony, podobnie jak Chrystus jest Głową Kościoła. Jest On również Zbawcą swego Ciała [Kościoła]. I jak Kościół jest poddany Chrystusowi, tak też żony powinny ulegać we wszystkim swoim mężom. Mężowie niech miłują swoje żony, bo Chrystus również umiłował Kościół i wydał zań samego siebie. Chciał przez to uświęcić Kościół i obmyć go wodą przy użyciu słowa; pragnął stawić przed sobą ów Kościół w całym jego pięknie, bez żadnej skazy lub rysy albo jakiegoś braku, ale w świętości i nieskazitelności. Mężowie powinni miłować żony tak jak własne ciała. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Wiadomo przecież, że nikt nigdy nie ma w nienawiści własnego ciała; przeciwnie, karmi je i otacza troską, jak Chrystus Kościół. Wszyscy bowiem jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego [mówi Pismo]: Opuści człowiek ojca i matkę i przejdzie do swojej żony, i odtąd będą stanowić jedno ciało” (Efez. 5:22-31, BWP).
Bez tej praktycznej i objawionej nam relacji, jaka powinna zachodzić pomiędzy mężem a żoną nie pozwalamy Bogu na objawienie Jego miłości do Swego kościoła, jak i miłości kościoła do naszego Stwórcy, do zbudowania takiej jedności o jaką Chrystus prosił w Swojej modlitwie, "Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich" (Jan 17:21-26, BT).
Implikacją tego wszystkiego jest brak Bożego potomstwa, przez które Bóg pragnie zakończyć erę grzechu, potomstwa niewiasty, Jego kościoła – świętego i nieskazitelnego. Potomstwa, które powinno narodzić się z odrodzonych rodziców, poświęconych w bezwarunkowej miłości Bogu. „…Czego pragnie ten Jeden? Potomstwa Bożego [nasienia Bożego, BG]” (Mal. 2:15, BW).
Zanim Bóg zakończy erę grzechu i Jezus będzie mógł powrócić na ziemię po Swój lud, najpierw musi zakończyć się panowanie grzechu w Jego ludzie. On czeka na takie pokolenie resztki Swego dziedzictwa (pierwociny, 144000) które tak samo jak Enoch, Eliasz, Daniel, Józef, Jan Chrzciciel, a przede wszystkim nasz Mistrz Jezus Chrystus objawią pełnię charakteru Bożego – Jego sprawiedliwości, miłości, czystości i świętości. To jest sednem Ewangelii i jej mocy.
Tak więc małżeństwo, to nie tylko kwestia naszej ziemskiej egzystencji, ale odwieczny plan Boży rozpoczęty w Edenie skąd instytucja małżeńska bierze swój początek - objawienie Swojej chwały w człowieku, a człowiekiem jest niewiasta w mężczyźnie – jako doskonała jedność w duchu, myśli, słowie, czynie i ciele, wedle porządku Bożego jaki ustanowił On do zrealizowania tego celu: „A chcę, abyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg” (1Kor. 11:3, BW).
Niechaj łaskawy Bóg przysposobi każde z małżeństw, które są ustanowione z Jego woli i przez Niego połączone do objawienia Jego chwały w niebiańskich relacjach, które zademonstrują w swoich domach i rodzinach chwałę Nieba – potęgę Miłości Bożej!
Pozdrawiam serdecznie