Autor Wątek: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?  (Przeczytany 5399 razy)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #30 dnia: 1 08 2010 o 13:26:15 pm »
 :)... Każdy związek jest niepowtarzalny i nie powinno się przykładać jednej miary do wszystkich....jest taka miara którą każdy z nas może zmieżyć swoje człowieczeństwo;jest nią Jezus Chrystus.Bóg patrząc na nas chce zobaczyc w nas Swojego Syna Jezusa Chrystusa...a co widzi?...Pozdrawiam i życze odwagi by przyznać się do grzechu...janusz f.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #31 dnia: 2 08 2010 o 08:09:16 am »
Cytuj
Pozdrawiam i życze odwagi by przyznać się do grzechu

Przyznaję, Januszu, popełniam grzechy ;D

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #32 dnia: 3 08 2010 o 15:39:00 pm »
...Krzysiek ;)...zabijasz Tą,którą kochasz.Czy to normalne?Grzesznikiem byc to nie znaczy miodek pic i miec porządne futro.Grzesznikiem byc to zabijac,kraśc,cudzołożyc,itd,to umierac,to ranic tych,którzy Cie kochają.Grzesznikiem normalnym byc to piekło,samotnośc i oczywiście totalna pustka.A jednak tylko wielcy ludzie potrafią byc grzesznikami bo tam gdzie jest grzech tam też jest Łaska Boża/Jezus Chrystus/...Pozdrawiam Cię...janusz f.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #33 dnia: 3 08 2010 o 19:42:17 pm »
Januszu, przede wszystkim chciałbym złożyć wyrazy współczucia. Życzę całej Twojej rodzinie wytrwałości i Bożej opieki w tych trudnych chwilach.

A tak całkowicie na marginesie (bo w starciu z rzeczywistością nasza dyskusja okazuje się jakże jałowa) muszę jednak napisać, że kompletnie nie rozumiem zarzutu dotyczącego zabijania. Chodzi o moją żonę, tak? Wybacz, ale nie jestem nawet w stanie dojść do tego, na jakiej podstawie wysnuwasz takie wnioski. Figuratywnie to bardzo zgrabna formułka, ale nie jestem niestety w stanie dotrzeć do jej znaczenia. Będę wdzięczny za pomoc, choć rozumiem, że w tej chwili możesz nie mieć ani czasu ani ochoty na rozwijanie tego wątku. Niech moja prośba wisi tu sobie i czeka z nadzieją na lepszy czas.

Jeszcze raz pozdrawiam Cię serdecznie,
Krzysiek

Offline Mi

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #34 dnia: 5 08 2010 o 11:45:16 am »
też nie rozumiem motywu zabijania, o którym pisał Janusz...

fakt faktem to jest trudne doświadczenie, gdy widzę,
że ranię bliską mi osobę, ale twierdzę, że zarówno grzech jak i miłość
to dwie skrajne możliwości ludzkiej wolnej woli.

osobiście staram się nie patrzeć negatywnie - jak bardzo zła jestem -
(według słów Janusza, to zrozumiałam, że jesteśmy tak źli,
że nawet grzesznikami nie jesteśmy...
więc już zupełnie nie wiem czym jestem w swej słabości),
tylko staram się patrzeć jak mogę bardziej kochać za pomocą Bożej łaski.

i coś w tym musi być, skoro Bóg Wszechmogący udziela się wielkim ludziom - grzesznikom i małym ludziom nie-grzesznikom.

ja zamierzam z tego Bożego udzielania się korzystać.

szczególnie, że w Słowie Bożym mamy: Świętymi bądźcie, jak i Ja jestem Święty.

więc jeśli sam Bóg mnie zachęca, i daje do tego możliwość, to oznacza, że jest dla nas jakaś nadzieja....

 8)

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 774
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #35 dnia: 5 08 2010 o 16:39:46 pm »
ale twierdzę, że zarówno grzech jak i miłość
to dwie skrajne możliwości ludzkiej wolnej woli.

Mamy tylko w sobie grzech, miłości nie mamy. Nam się wydaje, że jest w nas, za chwilę zmiana nastroju i wypominanie, to taki przykład rzuciłem. Prawdziwa, doskonała miłość jest tylko w Jezusie. Kto ma w sobie Jezusa i się umniejsza, Jezus przychodzi do drugiej osoby ze swoją doskonałą miłością.

Cytuj
osobiście staram się nie patrzeć negatywnie - jak bardzo zła jestem

I to jest błędne podejście. Im bardziej świadomy człowiek swojej słabości, im bardziej świadomy człowiek swojego zepsucia, tym bardziej pragnie Jezusa. Tym częsciej szuka w Nim pomocy i wsparcia. Im częsciej prosi Jezusa o przyjście Jego świętości i czystości do swojego serca, wtedy zaczyna dostrzegać bardzo wyrażnie różnicę pomiędzy Jezusem, a sobą. I brzydzi się sobą. Swoim JA.

Cytuj
więc już zupełnie nie wiem czym jestem w swej słabości)
tylko staram się patrzeć jak mogę bardziej kochać za pomocą Bożej łaski.

Jesteś grzesznikiem, nikim więcej. Nie staraj się, a pozwól Jezusowi wejść do serca i niech On działa poprzez Twoje serce i usta.  Zrozum, Ty nie masz mocy, nic nie wskórasz ludzkimi rękoma i sercem w walce ze złem. Tylko Jezus ma moc cokolwiek zmienić na świecie i w drugim człowieku. My musimy pozwolić Mu działać poprzez nas.

Cytuj
i coś w tym musi być, skoro Bóg Wszechmogący udziela się wielkim ludziom - grzesznikom i małym ludziom nie-grzesznikom.

Nie udziela się, tylko czeka, aż wpuścimy Jego syna do serca i pozwolimy, aby Jego wola sie wykonała. Wiarę mamy od Ojca, pragnienia (dobre) mamy od Ojca, jedzenie, ubrania, pracę mamy od Ojca. Jednej rzeczy brakuje na świecie w sercu większości ludzi. Jezusa. Każdy dużo gada o Bogu, a mało kto potrafi zrezygnować z siebie, aby wpuscić Boga do serca. O tę wielkość chodziło Januszowi. O odrzucenie świata i siebie. Zwłaszcza siebie. Jeśli człowiek nie odrzuci swojej natury, nie będzie się brzydził sobą, nigdy nie będzie dane mu poznać Boga w pełni. Dobrze Janusz napisł - tam, gdzie poznanie własnej grzeszności, tam łaska Boża.

Cytuj
ja zamierzam z tego Bożego udzielania się korzystać.

Po prostu Mu się poddaj. Jak będziesz korzystać po swojemu, to będziesz sama z siebie czynić. I nic nie uczynisz.

Cytuj
szczególnie, że w Słowie Bożym mamy: Świętymi bądźcie, jak i Ja jestem Święty.

My świętymi nie będziemy sami z siebie własnym staraniem. To niemożliwe. Nie mamy mocy, aby przeciwstawić się ciału i demonom. Wszystko jest w Jezusie. Jemu została dana moc i władza. Człowiek święty będzie w Jezusie. Musi się umniejszyć i wpuścić Jezusa do swego serca. Za chwilę pojawiają się pragnienia w sercu, Jego pragnienia i iść za tymi pragnieniami. Te pragnienia,  w moim przypadku często to pokój, miłość, cierpliwość, czystość, zrozumienie, pokora, milczenie i trwanie w terazniejszości. Nienawiść do własnego ciała i wstręt do siebie, nienawiść do grzechu, wstręt do pożądliwości, jaką sie widzi w sobie i na mieście, wstręt do oczu, w których się widzi ducha nieczystego (do osoby, która posiada te oczy- nie).

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #36 dnia: 5 08 2010 o 18:29:33 pm »
 :)...po prostu zapłatą za mój grzech jest śmierć.Mój grzech to nie żart lecz realne zranienie/zabicie/nie tylko siebie ale i najbliższej osoby.Jest prawdą,że grzesząc zabijam bo grzech to nie żart.Życie to nie zabawa...Pozdrawiam ...janusz f,

Offline Mi

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #37 dnia: 6 08 2010 o 15:24:51 pm »
Mamy tylko w sobie grzech, miłości nie mamy.

jeśli przyjmujemy Boga w sakramentach - i jeśli Bóg jest miłością, to czy nadal mamy w sobie tylko grzech?
a co w takiej sytuacji: "Gdy nadszedł dzień Pięćdziestiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu... I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym" ?


Cytuj
osobiście staram się nie patrzeć negatywnie - jak bardzo zła jestem
I to jest błędne podejście.

jestem wdzięczna za personalne wskazówki, ale będę wdzięczna za nieocenne podejście, do mojego podejścia ;).
bo cóż tak Was przeraża w widzeniu Chwały Krzyża?
w patrzeniu dalej niż Golgota?
w Chwale dzieci Bożych, którą będziemy obdarzeni?
czy mamy patrzeć tylko pod nogi gdzie błoto i ciernie?
"Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został zbawiony." (J 3, 16-17)


Im bardziej świadomy człowiek swojej słabości, im bardziej świadomy człowiek swojego zepsucia, tym bardziej pragnie Jezusa. Tym częsciej szuka w Nim pomocy i wsparcia. Im częsciej prosi Jezusa o przyjście Jego świętości i czystości do swojego serca, wtedy zaczyna dostrzegać bardzo wyrażnie różnicę pomiędzy Jezusem, a sobą. I brzydzi się sobą. Swoim JA.

Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech trwa nadal (J 9, 41)
jeśli grzech trwa, to znaczy, że sama jego świadomość nas nie zbawia.....


Ty nie masz mocy, nic nie wskórasz ludzkimi rękoma i sercem w walce ze złem. Tylko Jezus ma moc cokolwiek zmienić na świecie i w drugim człowieku. My musimy pozwolić Mu działać poprzez nas.
On na początku stworzył człowieka i zostawił go własnej mocy rozstrzygania (...) Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba to będzie ci dane. (Syr 15, 14.16-17)
Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie.Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia. (Rz 10, 9-10)
chyba jakiś minimalny poziom mocy jednak mamy, czy to nazwać tak jak Ty otwartością, czy tak jak ja staraniem, czy też wolną wolą...
poza tym wyraźnie jest napisane, że słowa JEZUS JEST PANEM są warunkiem zbawienia, a nie JESTEM GRZESZNIKIEM.

Ten kto żyje według Ducha przynosi owoce: miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, opanowania (por. Ga 5, 22-23) Ten zaś, kto żyje według ciała ten zbiera owoce: nierządu, nieczystości, wyuzdania, bałwochwalstwa, nienawiści, sporów, zawiści, zazdrości, pijaństwa, rozłamu (por. Ga 5, 19-21).
dlaczego więc ciągle piszecie o tych grzechach, zabijaniu, ranieniu....?
szczerze, to po takim Waszym podziale "dóbr" to nic tylko w łeb sobie palnąć i to zaraz po urodzeniu.....
przecież:
Nie otrzymaliście ducha niewoli, by się znów pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać Abba! Ojcze!(Rz 8,14n)


Jeśli człowiek nie odrzuci swojej natury, nie będzie się brzydził sobą, nigdy nie będzie dane mu poznać Boga w pełni.

nasza natura jest przebóstwiona, przez Wcielenie, i Zmartwychwstanie:
"nas umarłych na skutek występków, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi przygwoździwszy do krzyża." (Kol 2, 13-14)

Nie udziela się, tylko czeka, aż wpuścimy Jego syna do serca i pozwolimy, aby Jego wola sie wykonała.

"Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali" (Ez 36, 27)
jeśli chce tchnąć, to chyba jednak się udziela.....
poza tym najpierw świat stworzył i może zrobić na tym świecie i z tym światem co chce.
i zrobił - bo wziął i się Wcielił.
i zaprasza i daje nam zdolność dania Mu odpowiedzi - adekwatnej.

Mi

Offline Mi

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #38 dnia: 6 08 2010 o 16:46:14 pm »
Rebus,

absolutnie się nie gniewam, żalu nie mam. No coś Ty!

sama ryłam i ryję, czasem twarzą po betonie ;).
jesteśmy na forum, możemy pytać, dyskutować, wymieniać poglądy,
by nasze upadki były jak najmniej dotkliwe, a wzloty jak najwyższe.

oczywiście wszystko w modlitwie, o której ze swojej strony zapewniam.



:)...po prostu zapłatą za mój grzech jest śmierć.Mój grzech to nie żart lecz realne zranienie/zabicie/nie tylko siebie ale i najbliższej osoby.Jest prawdą,że grzesząc zabijam bo grzech to nie żart.Życie to nie zabawa...Pozdrawiam ...janusz f,


Januszu,
mam pytanie do Ciebie:
w jaki sposób Jezus uwalnia Ciebie od grzechu i od śmierci, jakie zadajesz najbliższym osobom?
w jaki sposób z ran wydobywa Dobro, by Wasze relacje polepszały się i pogłębiały na Bożą Chwałę?

pozdrawiam

Mi

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #39 dnia: 6 08 2010 o 18:43:48 pm »
...nie pozwala by słońce zachodziło nad moim gniewem/grzechem/.Niejako zmusza mnie do przepraszania,pojednania.Czasami godzinami,aż do bólu przepraszam żonę by doświadczyc przebaczenia.Nie ma nic wspanialszego jak promień Słońca,który zwycięża mój gniew/grzech/.To prawdziwe zmartwychwstanie...Pozdrawiam...janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #40 dnia: 20 09 2010 o 08:10:16 am »
Czasami jest ciężko...
Ale jak się słyszy z nimi źle, zaś bez nich (kobiety) jeszcze gorzej.  ;D

Mnie stawia na baczność porównanie relacji małżeńskich do zależności pomiędzy Chrystusem a Kościołem. Gdy uświadomię sobie jak Jezus kocha człowieka, to zwyczajnie nie mogę być przykry dla mojej żony. Uczy mnie ten przykład miłości bezinteresownej. Zapisane to jest w piątym rozdziale listu do Efezów.

Przytoczyłem ten przykład mojemu koledze. W odpowiedzi usłyszałem że to było powiedziane do ówczesnych ludzi i nas w XXI wieku już nie dotyczy.
Jakie jest Wasze zdanie?
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #41 dnia: 20 09 2010 o 09:58:38 am »
...cały problem w moim małżeństwie polega na nie panowaniu nad żoną.Jest gdzieś głęboko zainstalowane we mnie  męskie dążenie do rządzenia,do panowania nad drugim człowiekiem.Jezus Chrystus mimo,że jest Alfą i Omega pokazuje mi,że prawdziwe kochanie to nie panowanie ale służenie.Całe Jego nauczanie zmierza do odwrócenia mojej mentalności,na zaproszeniu mnie do bycia sługa swojej żony.Być może śmiesznie to brzmi,jednak to jest jedyna droga dojrzałej miłości.Bo więcej radości jest w dawaniu a niżeli w braniu.Dzisiaj wiem,że można być panem w swoim domu,który służy.Takie panowanie to prawdziwe królowanie,to prawdziwe kochanie...Jest jednak tak,że żona to też grzesznik,który chce żyć po swojemu.Jak wtedy służyć grzesznikowi?Czy jest to możliwe?Jezus Chrystus Swoim życiem pokazał,że kochać grzesznika to po prostu być jego nieposłusznym sługą/niewolnikiem/.Mieć za pana grzesznika to prawdziwy krzyż.Są dwie możliwości.Pierwsza to ulec grzesznikowi i być mu posłusznym.Druga to zbuntować się przeciwko takiemu panu i przyjąć niesprawiedliwą karę.Tą karą zawsze dla zbuntowanych niewolników był krzyż.To znaczy powolna śmierć w obliczu pogardy,wyszydzenia,itd.Ja również doświadczam w swoim małżeństwie takiej miłości,która pomaga mi nie zajmować pierwszego miejsca,bo przecież pierwsi będą ostatnimi w Królestwie Miłości/Niebieskiej....Pozdrawiam ...janusz f. :)

AdamS

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #42 dnia: 21 09 2010 o 20:50:23 pm »
...cały problem w moim małżeństwie polega na nie panowaniu nad żoną.Jest gdzieś głęboko zainstalowane we mnie  męskie dążenie do rządzenia,do panowania nad drugim człowiekiem.Jezus Chrystus mimo,że jest Alfą i Omega pokazuje mi,że prawdziwe kochanie to nie panowanie ale służenie.

Uchwyciłeś, Januszu, sedno sprawy. Służba innym kojarzy się nam przede wszystkim z pokorą. Ale co to własciwie znaczy "być pokornym"? Tischner mówił, że to znaczy po prostu być sobą, czyli w każdej okoliczności życia umieć pozostać człowiekiem autentycznym. Ale jest tu jeszcze jeden warunek - trzeba mieć świadomość kim się naprawdę jest. I to chyba jest najtrudniejsze. Bo trzeba patrzeć na siebie z odpowiedniej perspektywy - Bożej perspektywy.

Aby dotrzeć do tego, czym jest pokora, warto przez moment zastanowić się, czym jest pycha? I znowu odwołam się do słów Tischnera, że polega ona na przyprawianiu sobie jakiejś Gombrowiczowskiej "gęby" - jest to nieustanne wchodzenie w pewną rolę, która pozwala panować nad drugim człowiekiem. Człowiek panuje poprzez rozmaite pozy - pozę dyktatora, kierownika czy nawet moralnego autorytetu... Ubiera się rozmaite szatki, odciska przeróżne pieczątki, ukrywa się za nieskończoną ilością papierków - wszystko po to, by lepiej zapanować nad drugim. Obojętnie czy to będzie polityk, pracodawca czy proboszcz. Wszędzie pojawia się pokusa władzy. A czym jest to pragnienie władzy?

Tischner pisał, że pragnienie władzy wynika z jakiegoś głębokiego lęku. Im bardziej jestem owładnięty żądzą władzy, tym większe w sobie noszę lęki przed drugim człowiekiem (i przed samym sobą). Bo w istocie chodzi o nieuporządkowanie tkwiące we wzajemnych relacjach - brak ufności, poczucie konkurencyjności, obawa przed pozostaniem w tyle... Właśnie w tych lękach jest źródło mojej pychy, która wcale nie musi przejawiać się napuszeniem i wynoszeniem nad innych - pycha równie dobrze może być sprowadzona właśnie do kompleksów i alienacji.

Na koniec spójrzmy na św. Franciszka - w czym tkwi fenomen jego wewnętrznej rewolucji? Właśnie w wyzbyciu się tych lęków! Franciszek odkrywa w sobie na nowo człowieka autentycznego i takim widzi każdego innego, który staje na jego drodze. Bo wyzbycie się lęku przed drugim prowadzi właśnie do poznania prawdy o sobie samym! Pokora jest więc rodzajem odwagi i życiowej determinacji. Człowiek stawia na szalę całego siebie - w zamian otrzymuje prawdziwą wolność - uwalnia się od własnej "gęby"! :-) To ona tak ściśle potrafi zrosnąć się z prawdziwą twarzą człowieka, że ciągła gra pozorów staje się jedyną sceną życia - dusznym więzieniem, z którego nie widać już słońca...
« Ostatnia zmiana: 21 09 2010 o 20:53:24 pm wysłana przez AdamS »

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #43 dnia: 22 09 2010 o 15:42:08 pm »
Cytat: baran katolicki
...nie pozwala by słońce zachodziło nad moim gniewem/grzechem/.Niejako zmusza mnie do przepraszania,pojednania.Czasami godzinami,aż do bólu przepraszam żonę by doświadczyc przebaczenia.Nie ma nic wspanialszego jak promień Słońca,który zwycięża mój gniew/grzech/.To prawdziwe zmartwychwstanie...Pozdrawiam...janusz f.


Chcę tylko zrobić taką dygresję.

Przebaczenie nie polega  na  tym żeby ktoś nam przebaczył. Lecz na tym żebyśmy my przebaczyli.
Do dzieła przebaczenia, wystarczy aktywność jednej strony.

Miło jest i jakby lżej, kiedy usłyszymy czy zobaczymy akceptację ze strony naszego dłużnika.
Bo jak wyglądałoby przebaczenie przykładowo oprawcy w czasie wojny?
                   
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #44 dnia: 15 12 2010 o 17:50:38 pm »
„Co tedy złączył Bóg, tego niech nie rozdziela człowiek” (Mat. 19:6, BWP).

Te słowa wydają się być jedynym pewnikiem błogosławionego związku małżeńskiego, w którym będą zachowane biblijne relacje oparte na Miłości Bożej i Bożym porządku.

Tylko Bóg wie, kogo z kim połączyć, aby małżeństwo spełniło odwieczny plan Boży – objawienie cudownej Miłości Bożej względem Jego kościoła.

„Chodzi w tych słowach o wielką tajemnicę, a ja wam mówię, że to tajemnica Chrystusa i Kościoła” (Efez. 5:32, BWP).

O jakie słowa chodzi w tym fragmencie Słowa Bożego?

„Żony niech będą poddane swym mężom, tak jakby ulegały samemu Panu. Mąż jest bowiem głową żony, podobnie jak Chrystus jest Głową Kościoła. Jest On również Zbawcą swego Ciała [Kościoła]. I jak Kościół jest poddany Chrystusowi, tak też żony powinny ulegać we wszystkim swoim mężom. Mężowie niech miłują swoje żony, bo Chrystus również umiłował Kościół i wydał zań samego siebie. Chciał przez to uświęcić Kościół i obmyć go wodą przy użyciu słowa; pragnął stawić przed sobą ów Kościół w całym jego pięknie, bez żadnej skazy lub rysy albo jakiegoś braku, ale w świętości i nieskazitelności. Mężowie powinni miłować żony tak jak własne ciała. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Wiadomo przecież, że nikt nigdy nie ma w nienawiści własnego ciała; przeciwnie, karmi je i otacza troską, jak Chrystus Kościół. Wszyscy bowiem jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego [mówi Pismo]: Opuści człowiek ojca i matkę i przejdzie do swojej żony, i odtąd będą stanowić jedno ciało” (Efez. 5:22-31, BWP).

Bez tej praktycznej i objawionej nam relacji, jaka powinna zachodzić pomiędzy mężem a żoną nie pozwalamy Bogu na objawienie Jego miłości do Swego kościoła, jak i miłości kościoła do naszego Stwórcy, do zbudowania takiej jedności o jaką Chrystus prosił w Swojej modlitwie, "Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich" (Jan 17:21-26, BT).

Implikacją tego wszystkiego jest brak Bożego potomstwa, przez które Bóg pragnie zakończyć erę grzechu, potomstwa niewiasty, Jego kościoła – świętego i nieskazitelnego. Potomstwa, które powinno narodzić się z odrodzonych rodziców, poświęconych w bezwarunkowej miłości Bogu. „…Czego pragnie ten Jeden? Potomstwa Bożego [nasienia Bożego, BG]” (Mal. 2:15, BW).

Zanim Bóg zakończy erę grzechu i Jezus będzie mógł powrócić na ziemię po Swój lud, najpierw musi zakończyć się panowanie grzechu w Jego ludzie. On czeka na takie pokolenie resztki Swego dziedzictwa (pierwociny, 144000) które tak samo jak Enoch, Eliasz, Daniel, Józef, Jan Chrzciciel, a przede wszystkim nasz Mistrz Jezus Chrystus objawią pełnię charakteru Bożego – Jego sprawiedliwości, miłości, czystości i świętości. To jest sednem Ewangelii i jej mocy.

Tak więc małżeństwo, to nie tylko kwestia naszej ziemskiej egzystencji, ale odwieczny plan Boży rozpoczęty w Edenie skąd instytucja małżeńska bierze swój początek - objawienie Swojej chwały w człowieku, a człowiekiem jest niewiasta w mężczyźnie – jako doskonała jedność w duchu, myśli, słowie, czynie i ciele, wedle porządku Bożego jaki ustanowił On do zrealizowania tego celu: „A chcę, abyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg” (1Kor. 11:3, BW).

Niechaj łaskawy Bóg przysposobi każde z małżeństw, które są ustanowione z Jego woli i przez Niego połączone do objawienia Jego chwały w niebiańskich relacjach, które zademonstrują w swoich domach i rodzinach chwałę Nieba – potęgę Miłości Bożej!

Pozdrawiam serdecznie
„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”