Autor Wątek: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?  (Przeczytany 5396 razy)

Offline Zbyszek

  • Administrator
  • Pasjonat
  • *****
  • Wiadomości: 119
  • Dobrze być człowiekiem Słowa.
    • Slowo.pl
Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« dnia: 16 01 2010 o 16:03:18 pm »
Witam,

Cytuj
Proza życia to przyjaźni kat, pęka cienka nić.

No właśnie - zapraszam do dzielenia się sposobami na pielęgnowanie relacji w małżeństwie. Co robicie, aby wasze relacje rozwijały się i stawały z dnia na dzień lepsze? W końcu wszystko, co wartościowe wymaga wysiłku...


AdamS

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #1 dnia: 18 01 2010 o 11:34:57 am »
Myślę, że bardzo ważne w relacjach małżeńskich jest wyjście poza przyzwyczajenia ekonomiczne "coś za coś". Pomyję naczynia, gdy ty posprzątasz wreszcie dom. Zachwycę się tobą, bo ty doceniłaś coś we mnie... :) W takiej "ekonomii" zawsze jest związek przyczynowy - jakieś "bo", jakieś "gdy"... Trochę może przerysowuję, ale któż z nas w podświadomości nie kieruje się czasem takimi małostkowościami?

Przyznać muszę, że nie jestem od tego wolny. Gdy czuję, że nie są dostrzegane moje wysiłki, że lekceważony jest przez Żonę jakiś mój sukces, jakaś myśl, jakieś słowo... że jestem krytykowany za jakieś niedociągnięcie, a nie są dostrzeżone moje intencje - wtedy zamykam się w sobie. Oczywiście w takich sytuacjach cierpimy oboje...

Jak to przełamać? Właśnie wychodząc (wbrew nawykom ekonomicznym!) sobie naprzeciw - z gestem bezwarunkowej miłości - zainteresowaniem, kwiatami, jakimś aktem poświęcenia. I nie moze to być coś "mimochodem", ale w tej chwili muszę się cały w to angażować. Zauważyłem, że dopiero to otwiera nową perspektywę wzajemnych relacji. Nawet wtedy, gdy początkowo muszę coś sobie wewnętrznie narzucić.

I tu ważna uwaga - nie czynić ze swego życia pasma poświęceń w kategorii małżeńskiego cierpiętnictwa. Niech to raczej będą konkretne gesty, na których się koncentruję i po których odczuwam radość spełnienia. Wtedy właśnie otwarte zostają jakieś drzwi...

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #2 dnia: 18 01 2010 o 14:20:00 pm »


Przyznać muszę, że nie jestem od tego wolny. Gdy czuję, że nie są dostrzegane moje wysiłki, że lekceważony jest przez Żonę jakiś mój sukces, jakaś myśl, jakieś słowo... że jestem krytykowany za jakieś niedociągnięcie, a nie są dostrzeżone moje intencje - wtedy zamykam się w sobie. Oczywiście w takich sytuacjach cierpimy oboje...



;-) Adams poruszył ważny aspekt małżeństwa , jakim jest dostrzeganie siebie nawzajem, swoich pasji, dokonań , sukcesów.
Ja z domu wyniosłam obraz rodziców rozmawiających ze sobą. Wszystko można załatwić, wiele spraw rozwiązać za pomocą języka.
Często słyszę jakieś skargi jednego małżonka na drugiego, żale, a kiedy pytam - powiedziałaś mu to dosłownie tak jak mi - no... nie, ale przecież on wie.
A nie, właśnie nie wie, bo kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. I czasami trzeba się upomnieć o swoje, bo to, że mój mąż czuje się dumny, bo wreszcie udało mu się zrobić dobre zdjęcie pod słońce może być przeze mnie niezauważone ;-) i mogę powiedzieć bez entuzjazmu - fajne, i co?;-) Wtedy jego błyszczące z podziwu dla siebie samego oczka i opowieść o parametrach jakie są potrzebne by taki efekt osiągnąć mówią mi, że to jest sprawa przełomowa ;-)

Kiedy złożyliśmy sobie przysięgę małżeńską , obiecaliśmy sobie też poza okazywaniem miłości, choć raz dziennie mówić :kocham Cię". Spotkałam się z krytyką tego naszego rytuału, że to wyznanie staje się dla nas powszechne, a same słowa są nieznaczące, oraz, że co za dużo, to niezdrowo.
Ale  z perspektywy 8 lat, wiem, że do tej pory nie jest to dla nas powszechność i rutyna, każde wyznanie zawsze mówimy z tą samą co 8 lat temu czułością. Są takie dni, kiedy jestem zła na męża, nie mam ochoty z nim rozmawiać, mam jakąś zadrę, a tu trzeba według przysięgi wydobyć z siebie najważniejsze w życiu słowa "kocham Cię". W 90 przypadkach to co czuję, ta złość, żal po tym wyznaniu mijają. Czasami jest tak, że mąż w takiej sytuacji pierwszy podchodzi i mówi "Kocham Cię, przepraszam" i jeśli sprawa jest poważna, odpowiadam tylko "ja Ciebie też" ;-) wtedy muszę przespać noc i dopiero rano mi przechodzi ;-)

Druga nasza zasada, która związana jest z naszymi charakterami, to nie kłócić się, ale rozmawiać.
W krzyku i złych emocjach można powiedzieć o kilka słów za dużo, dlatego, kiedy jest sytuacja sporna, jakiś problem, nieporozumienie, to albo od razu siadamy i próbujemy spokojnie porozmawiać, albo czekamy aż emocje opadną i dopiero rozmawiamy. Zazwyczaj ja mówię, że dzisiaj nie chcę na ten temat rozmawiać, bo mogę powiedzieć za wiele. Przez te 8 lat ani razu nie mieliśmy kłótni, w której krzyczelibyśmy na siebie, a już na pewno wyzywali się i w krzyku oskarżali.

Kiedy trudno nam poruszyć jakiś temat i tak jak AdamS pisał - "zamykam się w sobie", przełamuję to zamknięcie poprzez pocztę mailową ;-)
Piszę do męża kiedy jest w pracy, co mnie boli i dlaczego jestem zła, wykładam kawę na ławę i już.
Ta forma mocno nam pomogła w pierwszych miesiącach małżeństwa. Oboje niedoświadczeni w sprawach intymnych, czasami trudno było o pewnych sytuacjach pogadać wprost. Maile lub po prostu list na stole pomagały ;-)

I obchodzimy, choć skromnie każdą rocznicę - zaręczyn, ślubu, urodzin - to są malutkie gesty, zazwyczaj robię ulubioną kolację męża, a on przychodzi z różą w moim ulubionym kolorze i tyle, ale ten dzień jest wyjątkowy.

A do tego wszystkiego nie przestajemy patrzeć na siebie tym samym wzrokiem, co w dniu ślubu, uwielbiamy się przytulać, głaskać po włosach, chodzić za rękę, przebywać ze sobą tyle, ile jest to możliwe. Bałam się kiedyś rutyny, że po 5 latach wrócimy z pracy, zjemy obiad w ciszy , potem TV, komputer, spać i rano do pracy. Nie, tak nie jest, wracamy z pracy i siadamy do obiadu opowiadając sobie o całym dniu, ze szczegółami, potem owszem, jest i TV i komputer, ale są też ciągle rozmowy, dzielenie się spostrzeżeniami. Tego, czego nam ciągle brakuje, to dyscypliny w modlitwie...
Może właśnie ktoś opowie o swoich sposobach jkak pilnować modlitwy rodzinnej. u nas zawsze coś nam przeszkadza, coś sprawia, że po tygodniu pilnowania wszystko się psuje i modlitwy znowu długo wspólnej nie ma....


anetwoj

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #3 dnia: 18 01 2010 o 14:20:38 pm »
;) jak zwykle się rozgadałam - przepraszam ;-)

AdamS

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #4 dnia: 18 01 2010 o 14:53:04 pm »
Nic, że się rozgadałaś - i tak z uwagą przeczytałem do końca ;) To wspaniałe świadectwo. Teraz tak sobie myślę, jak u siebie zastosować pewne drobiazgi z Waszego życia zaczerpnięte. Jak wydobyć z siebie ciepłe słowo, gdy usłyszę, że tyle spraw znowu zawaliłem. Wiem, najlepiej po prostu nie zawalać ;) Ale z tego Marsa do Wenus czasem tak daleko...  :-\

anetwoj

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #5 dnia: 18 01 2010 o 17:18:23 pm »
Oj wiem , że daleko i to w dwie strony ;)
Ale uwierz mi, że kobiety często  są zagubione w swoim świecie.
Mam swoje chandry i  wiem, że nie myślę w ich czasie racjonalnie. Wściekam się na męża, że mnie nie rozumie,a same siebie nie potrafię zrozumieć. Jak mam taką właśnie chandrę, to zamykam się w pokoju i proszę męża o czas, aby mi nie przeszkadzał, bo muszę pobyć sama. Wtedy z godzinkę siedzę i płaczę bez powodu i z jednej strony wściekam się, że do mnie nie zagląda, a z drugiej strony jak już mimo wszystko zaglądnie, to wściekam się po co przyszedł, skoro go nei wołałam ;-) A w głowie roi się od żalów i pretensji do całego świata, ale wiem, że to sprawka hormonów i zaraz powinno przejść  :)
Hormony są dla nas bezlitosne, ale my kobiety powinnyśmy się nauczyć nad nimi panować, lub przynajmniej nie pozwolić im rządzić naszym życiem..

AdamS

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #6 dnia: 19 01 2010 o 08:20:21 am »
Wgląd w takie sytuacje "od drugiej strony" daje nam, mężczyznom, wiele do myślenia, bo u nas wygląda to zupełnie inaczej - jest motyw - działanie - oczekiwanie skutku (chyba te przekładnie działają nieco prościej ;) Dziękuję za podzielenie się swoimi odczuciami!

PRALNIA

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #7 dnia: 24 01 2010 o 10:42:55 am »
Polecam wszystkim książkę Mieczysława Guzewicza pt."MIŁOŚĆ I SŁUŻBA W MAŁŻEŃSTWIE" cena 19zł.Autor wszystko opiera na frg.PISMA ŚWIĘTEGO.Dla mnie ta książka była potwierdzeniem tego jaką mam być żoną i kiedy rozpoczęłam służyć z miłością mojej rodzinie nie oczekując nic w zamian,nasze relacje znacznie się poprawiły,a miłość małżeńska nabrała "świeżości".Mam świadomość,że wielu z Was może nie zgodzić się z p.Guzewiczem,ale ja doświadczyłam "jego podpowiedzi" we własnym małżeństwie i przyniosły błogosławione owoce.Dzięki rezygnacji z własnego JA możemy o wiele więcej zdziałać(paradoksalnie)niż uparcie trwać przy swoim.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.dik

AdamS

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #8 dnia: 25 01 2010 o 08:37:27 am »
Polecam wszystkim książkę Mieczysława Guzewicza pt."MIŁOŚĆ I SŁUŻBA W MAŁŻEŃSTWIE"

Dik, czy ta książka jest tylko dla kobiet? Na rynku faktycznie brakuje dobrych propozycji w tym zakresie - kupiłem już kilka tego rodzaju książek i jakoś żadna nie wniosła nic odkrywczego. Oczywiście nie chodzi mi o jakieś sensacyjki czy dreszczyk emocji ;) ale o przemyślenia, które oparte są na autentycznym świadectwie, a nie pustych frazesach. Z tego co czytam, ta książka musi być inna.

PRALNIA

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #9 dnia: 25 01 2010 o 17:45:27 pm »
Polecam wszystkim książkę Mieczysława Guzewicza pt."MIŁOŚĆ I SŁUŻBA W MAŁŻEŃSTWIE"

Dik, czy ta książka jest tylko dla kobiet? Na rynku faktycznie brakuje dobrych propozycji w tym zakresie - kupiłem już kilka tego rodzaju książek i jakoś żadna nie wniosła nic odkrywczego. Oczywiście nie chodzi mi o jakieś sensacyjki czy dreszczyk emocji ;) ale o przemyślenia, które oparte są na autentycznym świadectwie, a nie pustych frazesach. Z tego co czytam, ta książka musi być inna.

Adamie nie wiem czy ta książka wniesie coś odkrywczego dla Ciebie,wiem,że w moje wniosła.Jest to książka dla męża i dla żony.Książki Dr Guzewicza skłoniły mnie do przemyśleń nad swoją osobą i nad moimi relacjami ZWŁASZCZA z małżonkiem,z dziećmi i pozwoliły inaczej spojrzeć na małżeństwo.To wszystko sprawiło że postanowiłam spróbować "obedrzeć"się z własnego JA!!! na rzecz MIŁOŚCI.Nie wiem na ile się udało,ale widzę pozytywne owoce mojego postępowania za które dziękuję BOGU.Autor próbuje przybliżyć rozumienie miłości i jej realizację w postawie służby.Zawarte są również świadectwa osób,którym w jakiś sposób udało się doświadczyć miłości ofiarnej w swoim małżeństwie.dik

AdamS

  • Gość
Tajemnica dawania
« Odpowiedź #10 dnia: 28 01 2010 o 08:53:08 am »
Dik, dziękuję za odpowiedź. Czasem nawet książka adresowana do kobiet może być użyteczna dla mężczyzn ;) A tak poważniej, przesłanie o którym mówisz jest niezwykle istotne do budowania każdej wspólnoty - szczególnie tej małżeńskiej i zwłaszcza tam, gdzie napotykamy na wewnętrzne odczucie braku wdzięczności...

Niestety często mi się zdarza myśleć kategoriami: "daję komuś coś i chcę widzieć efekt w postaci choćby chwilowego uszczęśliwienia, jeśli nie wdzięczności". Tymczasem to coś jest odkładane na bok bez emocji (piszę jak o przedmiocie, ale tu nie zawsze idzie o darowanie przedmiotu). W takich sytuacjach może nawet zachodzić obawa, że postępujemy niewychowawczo, bo przyzwyczajamy kogoś do brania. Co wówczas robić?...

Ano właśnie - wtedy sprawdza się to, o czym wspomniałaś. Dawanie dla samego obdarowywania, dla samego podkreślenia wartości, jaką dostrzegam w drugiej osobie, bez względu na jej obecny stan ducha. W samym dawaniu jest już ukryta nagroda. Staję się bogatszy o każdą darowaną cząstkę siebie. I dopóki nie daję posłuchu "racjonalnym" pokusom "ziemskiej sprawiedliwości", jestem w tym dawaniu szczęśliwy.

Offline ewa derlak

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 25
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #11 dnia: 1 02 2010 o 08:34:20 am »
Chciałabym się podpisać pod każdym słowem dotyczącym kwestii "dawania" w relacjach małżeńskich.
Myślę zresztą, że to jeden z dowodów na to, że "dorośliśmy" wreszcie do miłości bezwarunkowej.
Gdy zapominamy o sobie, "obdarowywanie" innych, nie koniecznie Najbliższych, przestaje byc poświęceniem, wyrzeczeniem, pięknym gestem.
To coś tak naturalnego, jak oddychanie.Dając i nie oczekując niczego w zamian otrzymujemy coś o wiele cenniejszego, niż odwzajemniona przysługa, dobre słowo, czy czuly gest.
Stajemy się wolni.
Wolni od czekania na uśmiech, błysk w oku ukochanej osoby, kwiaty, herbatę, czy "dziękuję".
Wolni od konieczności "pisania" scenariuszy swojego życia i życia swych bliskich.
Wolni od przymusu kontroli jakosci naszych relacji.
Miłość bezwarunkowa to coś, co podlega "Bożemu prowadzeniu". Na tym etapie dzieje się wszystko jakby "samo"
Mój problem jest jednak głębszy. Nie czekam już na nic "w zamian"i to mnie już  nie boli (boli mniej!)
Co zrobić jednak, gdy każdy miły gest z mojej strony jest odbierany jako demonstracja własnej "świętości" (Mój Mąż , niestety, nie otworzył się jak dotąd na Boga), a zachowany umiar w okazywaniu bliskości jest "dowodem" na moją "obcość"
Mój Mąż jest wspaniałym człowiekiem, dobrym, mądrym, zaradnym i utalentowanym, ale nie widzi tego.
 Nie potrafi też wybaczać ani innym, ani sobie. Jest więc, mając pełną Rodzinę , pracę i możliwości rozwijania pasji, najbardziej samotnym i smutnym człowiekiem, jakiego znam... Dzięki, że mogłam Wam o tym powiedzieć...

AdamS

  • Gość
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #12 dnia: 1 02 2010 o 09:56:34 am »
Stajemy się wolni.
Wolni od czekania na uśmiech, błysk w oku ukochanej osoby, kwiaty, herbatę, czy "dziękuję".
Wolni od konieczności "pisania" scenariuszy swojego życia i życia swych bliskich.
Wolni od przymusu kontroli jakosci naszych relacji.

Bardzo mi się spodobało to nawiązanie do wolności w kontekście postawy "dającego". Ewo, wspaniale ujęłaś w słowa to, co gdzieś tam w głębi mnie od dawna siedziało - wolność od "pisania scenariuszy", wolność od "kontroli jakości", wolność od wyczekiwania wdzięczności... Kiedy w te wszystkie kwestie wstawi się słowo WOLNOŚĆ, ona faktycznie zaczyna nabierać pełnego wymiaru, bo dotyczy sfery najbardziej wewnętrznej.

Doskonale też rozumiem dylemat, o którym wspominasz w drugiej części wypowiedzi. Jest to bardzo ciężka próba, gdy każda dobra i szczera intencja jest w takich właśnie, krytycznych kategoriach odbierana. Nie czuję się na siłach, by udzielać tu jakichkolwiek rad, bo sam w takich relacjach jestem zwykle absolutnie bezradny (może w tej bezradności też tkwi jakiś głębszy sens?).

Osobiście wobec takiej postawy staram się stosować taką "strategię", jaką sama tu nam pięknie, Ewo, zaprezentowałaś. Chodzi o podkreślanie walorów osoby, która uwikłana jest w takie krytyczne i nieprzejednane spojrzenie wobec siebie i innych.

Myślę, że to jest właśnie najlepszym wskaźnikiem szczerości intencji - troska o to, aby moja służba odbierana była jako radość, nie poświęcenie (to już też zawarłaś w swej wypowiedzi), a jednocześnie, by akcent wartości padał zawsze na czyny i postawę drugiej osoby, a nie na mnie. To potrafi czasem nieoczekiwanie przeobrazić człowieka! Wiem to, bo sam kiedyś bywałem taki, jak Twój mąż, dlatego może nieco łatwiej jest mi go zrozumieć...

Offline anula

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • kochaj aby żyć i żyj aby kochać
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #13 dnia: 4 07 2010 o 10:21:33 am »
Witam, jestem tu nowa...
właśnie tydzień temu obchodziliśmy 1 rocznice ślubu.My -brzmi poważnie ale wcale tak nie jest. na zewnątrz jawimy sie jako zgodne i dobre małżeństwo, bardzo dobrane i pobożne. Swiadczy o tym chociażby fakt, że poznaliśmy się w Hospicjum Królowej Apostołów jako wolontariusze, należymy do Odnowy w Duchu św.
ale do rzeczy- dużo się kłócimy, mało modlimy, mało rozmawiamy. mąż nie może pojąć, dlaczego ja nie mysle tak jak on..przecież jego myslenie jest najwłaściwsze...
chciałabym Wam polecić książkę Jerzego Grzybowskiego- Małżeńskie drogowskazy. Mnie osobiście pomogła.
pozdrawiam i jak to "baba" się rozgadałam
uśmiech otwiera wiele drzwi

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Jak pielęgnować relacje w małżeństwie?
« Odpowiedź #14 dnia: 4 07 2010 o 12:15:33 pm »
...małżeństwo to najlepsza szkołą Ducha Świętego,w której poznajemy prawdę o sobie.I oto chodzi by dać się obnażyć nie tylko fizycznie ale i duchowo.Idzie tu o poznanie prawdy,która wyzwala a nie zniewala.Poznanie prawdy nie tylko o sobie ale również o tej najbliższej osobie.Jesteśmy grzesznikami,którzy zatracili zdolność bezinteresownego kochania.Bronimy swoich racji bo tak naprawdę nie chcemy tracić/umierać/,nie wierzymy w sens/logikę/krzyża.Jest w nas stary człowiek,który broni się przed śmiercią bo nie uwierzył w zmartwychwstanie...To trzeba przeżyć samemu by móc zobaczyć jak bardzo jesteśmy nie podobni do Jezusa Chrystusa i jak bardzo potrzebujemy Jego Ducha by moc sobie przebaczać przed zachodem słońca.Jezus Chrystus jest jak lustro w którym widzimy siebie w prawdzie.Im bliżej tym gorzej...A tak na marginesie:po ślubie trzeba jedno oko przymknąć bo szkoda zdrowia...Pozdrawiam...janusz f.