Autor Wątek: Tajemnica Wcielenia  (Przeczytany 782 razy)

AdamS

  • Gość
Tajemnica Wcielenia
« dnia: 26 12 2010 o 16:58:44 pm »
Święta Bożego Narodzenia są czasem refleksji o narodzinach NADZIEI, która przyszła na świat w kruchym i bezbronnym Dzieciątku. Gdyby Bóg był wyłącznie "Bogiem Mocy", pewnie inaczej by się światu objawił. Z obrazem betlejemskich narodzin wiąże się bogata symbolika. Jezus rodzi się w nocy - tak jak dopiero w ciemnościach otwiera się przed nami prawdziwie głęboka nadzieja. Bóg przychodzi w postaci małego, bezbronnego Dzieciątka, które łatwo zabić, zagłuszyć lub po prostu przeoczyć. Można chcieć to uczynić celowo (jak Herod), można odwrócić się mimowolnie (jak gospodarz przepełnionej gospody).. Jednak Dzieciątko rodzi się dla wszystkich - dla nie znających Pisma prostaczków, bezwzględnych faryzeuszy, okrutnych władców, czy bezmyślnych i zabieganych gospodarzy. Rodzi się dla wszystkich, bo jest Miłością, a miłość nie stawia warunków.

Jezus jako wcielone Słowo jest żywą Nadzieją, która cichutko czeka w sercu każdego z nas, aż wyciszymy w sobie wszelki zgiełk tego świata, szum wchłoniętych mądrości, dźwięk religijnej dewocji - czeka na Jego odkrycie i przyjęcie, czeka na całkowite ZAWIERZENIE Jego obietnicy. Nadzieja jest cicha i pozbawiona mocy, a jednak nigdy nie pozwala się zniewolić. Mówimy czasem "wiążę z tym wielką nadzieję" - ale Nadziei nie można wiązać z żadną wartością przemijającą! Ona jest zawsze otwartą Bramą ku wartościom niezniszczalnym, jest Horyzontem, za którym zawsze wschodzi słońce...

Nadzieja nie daje się zamknąć w żadnym słowie (rozumianym w sensie werbalnym), bo zwykłe słowo, choćby uświęcone stronicami Biblii, jest tylko NOŚNIKIEM żywej Prawdy, w której przejawia się niewyrażalne Słowo (rozumiane jako Logos i równoznaczne z wcielonym Bogiem objawionym w Jezusie). Tego Słowa nie sposób ogarnąć żadną literą Prawa. Nie da się Go też zmieścić w żadnej świętej księdze, czy całych bibliotekach mądrości). Człowiek nieustannie próbuje objąć całą Prawdę, ująć całą Sprawiedliwość, wyrazić całą Miłość - na próżno. Bo litera może tylko wskazywać w stronę Prawdy, tak jak obraz odsłania tylko cząstkę Piękna czy Miłości...

Jeśli postawimy OBRAZ lub LITERĘ na ołtarzu jako wartość samą w sobie, stają się one złotym cielcem, bo oderwane są wówczas od żywego Boga (którego imienia nie można było wymawiać właśnie dlatego, że jest niewyrażalny). Jednak absurdem byłoby całkowicie usuwać z naszej przestrzeni litery czy obrazy - one są jakimś OKNEM (otwarciem) na Tego, który jest Niewyrażalny (pod warunkiem, że nie są z Nim mylone). JESTEM KTÓRY JESTEM - to święte Imię pozostanie chyba do końca naszych dni tajemnicą, która wymyka się zupełnemu poznaniu. Jednak tej Tajemnicy można dotknąć - właśnie w Dzieciątku, w które się wcieliła. Żłobek uczy mnie, że każda istota krucha i potrzebująca jest odbiciem Najwyższego.