Autor Wątek: Porywające świadectwo Benedykta XVI  (Przeczytany 420 razy)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Porywające świadectwo Benedykta XVI
« dnia: 3 07 2011 o 13:22:07 pm »
Wczoraj kupiłem niedawno wydaną książkę Józefa Ratzingera „Jezus z Nazaretu” (część druga, bo pierwsza była wydana już jakiś czas temu). Od pierwszych stron  porwała mnie niezwykle nowatorska i treściwa wykładnia Biblii. Tytuł mógłby sugerować, że jest to tylko kolejne, pobożne zastawienie ewangelicznych wydarzeń, jednak niepowtarzalność tej książki tkwi w dwóch przenikających się płaszczyznach: 1) warstwa historycznego spojrzenia na fakty ewangeliczne (gdzie Jezus pojawia się jako postać historyczna, dostępna również agnostykom), 2) warstwa niezwykle czytelnej (aczkolwiek bardzo nowatorskiej) egzegezy biblijnej...

Najlepszą rekomendacją niech będzie konkretny przykład, zaczerpnięty z samego początku książki. Autor przywołuje trzy wydarzenia paschalne z  życia Jezusa, które pojawiają się w Ewangeliach:
1) OCZYSZCZENIE ŚWIĄTYNI - to moment, kiedy wypędzeni zostają kupcy, a jednocześnie zapowiedziany jest prawdziwy wymiar życia duchowego, którym jest sam człowiek (J 2,13-25);
2) ROZMNOŻENIE CHLEBA – bardzo wymowny znak zaspokojenia potrzeb człowieka (J 6,4), duchowy wymiar tego zdarzenia wychodzi daleko poza samo fizyczne nasycenie; i wreszcie...
3) mesjańskiego OBJAWIENIA i ŚMIERCI Jezusa – wjazd do Jerozolimy, sąd i męczeństwo. W tych trzech paschach zawarty został cały wymiar obecności Chrystusa wśród ludzi: UWOLNIENIA (a jednocześnie uzdrowienia – przede wszystkim duchowego), NASYCENIA (wymiar fizyczny przenika się tu z duchowym nakarmieniem człowieka) i ZBAWIENIA (Ofiary, która wyzwala z grzechu i śmierci).

Wjeżdżając do Jerozolimy Jezus każe sobie przyprowadzić osiołka, na którym nikt jeszcze nie siedział, spełniając tym samym słowa Zachariasza: Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On zniszczy rydwany w Efraimie i konie w Jeruzalem, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści.  (Za 9,9-10). Zważywszy na to proroctwo, nie był to więc żaden kaprys, ale znak bardzo czytelny: Mesjasz nie jest tym, którego oczekiwali zeloci (panem łamiącym karki wrogów) – jest „Królem pokornym”, łamiącym łuk wojenny. Wizja zelocka obecna jest też w dzisiejszym Kościele, dlatego tak ważne jest właściwe odczytanie wymowy osiołka - obecnego od żłobka po ostatnią drogę Mesjasza...

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
BÓG i CZŁOWIEK w Jezusie Chrystusie...
« Odpowiedź #1 dnia: 17 08 2011 o 15:22:18 pm »
Obiecałem swą refleksję na temat lektury Levinasa - zanim jednak do niej przejdę (zastanawiam się, czy to dobre miejsce, bo nie każdy w sferze wiary akceptuje dociekania filozoficzne), chciałbym najpierw wspomnieć o innej lekturze, która ma odniesienia ściśle religijne - chodzi o książkę "Jezus z Nazaretu" Józefa Ratzingera, o której już tu wspominałem. Wobec wielkiego sporu o naturę Jezusa (nestorianizm, monofizytyzm) Benedykt XVI przywołuje osobę Maksyma Wyznawcy (z VII wieku), który zdecydoiwanie bronił ludzkiej natury Zbawiciela (wówczas ostro kwestionowanej). Wobec niedawno poruszonego przez Janusza i Sebastiana problemu ludzkiej i boskiej natury, warto raz jeszcze pochylić się nad tym tematem, który raz po raz daje o sobie znać. Otóż podążając za słowami Ratzingera, przylgnięcie Jezusa do Boga było tak doskonałe, że pozwoliło mu wejść w pełnię Bożej Osoby. Chodzi tu o postawę całkowicie SYNERGICZNĄ (współdziałającą, czyli zakładająca równy udział Bożej ŁASKI, co ludzkiej WOLI).

Maksym Wyznawca pisał, że jedyną przeszkodą do osiągnięcia pełnej jedności z Bogiem jest tylko (i aż!) ludzki GRZECH, który staje się prawdziwą przepaścią. Benedykt bardzo odważnie wchodzi w ten temat, wobec którego człowiek staje w jakiś sposób onieśmielony, obawiając się (chyba całkiem słusznie) własnej pychy - bo kimże jesteśmy, aby snuć myśl, że moglibyśmy śmiało "poruszać" się po całej "przestrzeni" Bożej, bez żadnych ograniczeń... A jednak to właśnie w ten sposób ujęta natura ludzka rozwiązuje odwieczną sprzeczność, jaką w sobie nosimy, otwierając nas na pełnię nadziei, że miłość chroni nas przed pychą w sposób doskonały. Dlatego tylko w odzieniu miłości możemy śmiało wejrzeć w oblicze Boga, które bez tego porażało każdego, kto tylko z samej ciekawości chciał wnikać w naturę Najwyższego - z pobudek, które równały się ze starotestamentalnym spoglądaniem w Jego oblicze.

Jako człowiek grzeszny, obarczony grzechem pierworodnym, nie mogę sam uwolnić się od grzechu, ale mogę przywdziać szatę, którą przygotował mi Jezus - przywdziewając ją, mogę tym samym przylgnąć do Boga obecnego w Jezusie Chrystusie. Pozostawiam więc wszelkie wyobrażenia i spekulacje na rzecz tego całkowitego przylgnięcia, które dostrzegam jedynie w bezwarunkowej miłości. I tylko w tym swoim największym pragnieniu odnajduję Boga w człowieku i człowieka w Bogu. Tylko przez takie rozumienie relacji Bóg-człowiek jestem w stanie zrozumieć tajemnicę naszego życia, wyrażającą się odwiecznym zdumieniem człowieka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Porywające świadectwo Benedykta XVI
« Odpowiedź #2 dnia: 17 08 2011 o 18:38:54 pm »
Jan Paweł II powiedział o człowieku w „Tryptyku Rzymskim”, że ma zdolność zdumiewania się. „Potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku — lecz zdumiewa się człowiek! Próg, który świat w nim przekracza, jest progiem zdumienia. Kiedyś temu właśnie zdumieniu nadano imię «Adam»”. Do tego zdumienia wzywa nas tajemnica Bożego człowieczeństwo. Ważne jest byśmy nie przestawali się zdumiewać nad tajemnicą Słowa, które stało się ciałem. Gdy człowiekowi brakuje zdumienia, łatwo się gubi i wchodzi w różne formy uzależnienia. Bez relacji zdumienia wobec Boga, drugiego człowieka i samego siebie, będziemy na różne sposoby uciekać od prawdy o nas. Kto potrafi się zdumiewać, zaczyna rozumieć, że chwała należy do Boga, a człowiek jest powołany do relacji z Bogiem i bliźnim. Człowiek odnajduje sens życia, gdy zmierza do źródła i idzie pod prąd.                  janusz f. :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
ŹRÓDŁO
« Odpowiedź #3 dnia: 18 08 2011 o 09:59:48 am »
Cieszę się bardzo, że Janusz przytoczył tu słowa z Tryptyku Rzymskiego. Człowiek zwykle nie widzi ŹRÓDŁA – dostrzega jedynie rzekę (która im wyżej, tym bardziej rwąca). Nawet gdy poszukujący zada sobie trud, by dojść do źródeł tej rzeki, to jeszcze nie będzie samo źródło – bo tutaj już woda płynie – zaś u źródeł nieustannie się tworzy.  Źródło zawsze pozostanie tajemnicą – tak jak tajemnicą jest głębia oceanu, ku któremu wszystkie rzeki zmierzają... Tajemnicą jest też ciągła przemiana wód i wzajemne ich przenikanie. Warto więc pociągnąć przytoczony wcześniej cytat nieco dalej:

Zdumiewając się, wciąż się wyłaniał
z tej fali, która go unosiła,
jakby mówiąc wszystkiemu wokoło:
«zatrzymaj się! —  masz we mnie przystań»
«we mnie jest miejsce spotkania
z Przedwiecznym Słowem» —
«zatrzymaj się, to przemijanie ma sens»
«ma sens...  ma sens...  ma sens!»

To tyle rozważań na dzisiejsze przedpołudnie – życzę wszystkim radosnego i twórczego dnia!

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Zdumiony Chrystusem
« Odpowiedź #4 dnia: 18 08 2011 o 16:33:45 pm »
Adamie;jest taki potok co płynie w stronę człowieka nie po to by go przestraszyć ale ukazać mu jego źródło.Zdumiony jest człowiek,który spotkał w sobie Chrystusa.Taki jestem.                        janusz f. :)