Autor Wątek: Odnowa w Duchu Świętym  (Przeczytany 618 razy)

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odnowa w Duchu Świętym
« dnia: 24 02 2011 o 23:26:24 pm »
Czy ktoś  z Was jest, był w Takiej wspólnocie? Mnie pociąga jak magnes sama nazwa. JUTRO jadę na kurs Filipa dla małżeństw.

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #1 dnia: 24 02 2011 o 23:28:24 pm »
Znamienne,że powiedziałam jadę, a nie jedziemy.

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #2 dnia: 25 02 2011 o 10:34:02 am »
Czy ktoś  z Was jest, był w Takiej wspólnocie? Mnie pociąga jak magnes sama nazwa. JUTRO jadę na kurs Filipa dla małżeństw.

Byłem trzy lata, jeszcze w czasie studiów, i przyznam, że bardzo wiele mi te spotkania dały. Choć z natury jestem osobą, która nie lubi modlitewnej "teatralności" (a z początku własnie tak jawiły mi się te grupy), właśnie w Odnowie nauczyłem się pogłębionej i spontanicznej relacji z Bogiem przez modlitwę wspólnoty. Wcześniej owszem, modliłem się spontanicznie, ale tylko w zaciszu swego serca. Nawet na protestanckich nabożeństwach u zielonoświątkowców nie potrafiłem się całkiem otworzyć. Takie otwarcie dało mi dopiero uczestnictwo w katolickich grupach Odnowy (których spotkania bardzo przypominały mi atmosferę w zborach). Ale jeśli wcześniej nie miałaś z tym kontaktu, przygotuj się na mały "szok".;)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #3 dnia: 25 02 2011 o 15:39:44 pm »
Nawet na protestanckich nabożeństwach u zielonoświątkowców nie potrafiłem się całkiem otworzyć.

Nabożeństwa zielonoświątkowe nie są bardziej wyjątkowe od katolickich i innych wyznań. Rozumiem Ciebie Adamie, nie o to Tobie chodzi. Chcę tylko powiedzieć, że znalazłem miejsce. Jest one w Bogu. I w moim sercu. Moje serce staje się Jezusem.

Nabożeństwo, uwielbianie Boga, oddawanie Mu chwały może być każdego dnia przy każdej okoliczności, przy każdej czynności. To jest istotą tej osoby, której serce jest TRWALE zmienione na obraz Jezusa.

Można całkowicie odrzucić grzech, można znienawidzić pożądliwość i zło. Można. Jeszcze nie mam serca trwale zmienionego, ale wiem już, że jestem na dobrej drodze. Czego i Wam życzę z całego serca.  :D

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #4 dnia: 25 02 2011 o 15:48:04 pm »
Nabożeństwa zielonoświątkowe nie są bardziej wyjątkowe od katolickich i innych wyznań. Rozumiem Ciebie Adamie, nie o to Tobie chodzi. Chcę tylko powiedzieć, że znalazłem miejsce. Jest one w Bogu. I w moim sercu. Moje serce staje się Jezusem.

Masz rację, Sebastianie, że "miejsce" spotkania z Bogiem znajduje się przede wszystkim w głębi naszego serca. Dlatego niepotrzebnie tu może odniosłem jedne spotkania modlitewne do drugich (pisałem o tym jedynie w kontekście historii mojego życia, a przecież u kogoś innego mogło być zupełnie odwrotnie). Jednak nie to jest ważne, GDZIE, ale JAK się modlimy - ważna jest autentyczność, szczerość i zaangażowanie spotkaniu z Bogiem, zarówno na płaszczyźnie indywidualnej, jak i wspólnotowej.

Offline Ester

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 38
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #5 dnia: 12 04 2012 o 18:19:25 pm »

    Moje świadectwo pisałam w temacie "Skuteczność modlitw",  ale dziś znalazłam ten wątek w którym jest chyba właściwe miejsce,  bo to uzdrowienie przez Pana miało miejsce we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi. 
    Mimo iż nie uczestniczyłam w systematycznych spotkaniach, z racji na odległość w km., to poprzez kontakt elektroniczny Pan dał uzdrowienie w miejscu mojego pobytu -- w domu.  Jakby modlitwa i komunia serc była ponad przestrzenią doczesną, materialną.

   Podczas seminarium odnowy charyzmatycznej  zapoznałam się z  zadaną lekturą "Jezus żyje"  Emilien  Tardif MSC ,Jose H.Prado         Flores.  Ta lektura w pełni  odpowiada na postawione zapytania.

 Nasze życie jest  dotykaniem tajemnic. Jest bardzo trudno ocenić dlaczego jeden człowiek doznaje łaski uzdrowienia, a drugi jeszcze nie, jeszcze nie teraz.
 Doświadczenia przez jakie przechodzimy są  odkrywaniem i zbliżaniem ku Bogu.  Uzdrowienie jest znakiem obecności Pana. 

W swoim życiu przeżyłam sytuację kompletnej bezradności wobec uciążliwości , która mi dokuczała parę lat. Przyszedł moment kulminacyjny i przyjęłam to cierpienie i w bardzo zaskakujący sposób  zostałam uzdrowiona.

Szczerze mówiąc jestem typem człowieka, który  raczej godzi się z sytuacją i jest w postawie oczekiwania.  Nie potrafię forsować nieba.
Ciekawe jest to,że to uzdrowienie przyszło przez moją koleżankę  Łucję i  nie mam wątpliwości,że zawsze dając , otrzymujemy, tak działa  miłosierdzie Boże.  Pan wybiera czas i sposób, by okazała się Jego chwała.
Choćby w sytuacjach, gdzie idąc  z pomocą komuś,  otrzymywałam rozwiązanie swoich problemów czasem nawet w tej samej dziedzinie.  Bardzo nawet mnie to bawiło , cóż za skrupulatność?

Zasada jest taka, że mamy prosić Boga.
 Na przestrzeni lat coś ci  dokucza i nie ma tu bezwolnego poddania, lecz szukasz przyczyny, idziesz do lekarza. Sytuacja jednak  jest stała bez zmian. Wtedy  w zasadzie jesteś bezsilny. Żyjesz z tym cierpieniem, dokuczliwością. Nie . To byłoby nie normalne, że godzę się na cierpienie, kiedy mogę być zdrowa.

Tak , akurat w momencie kulminacyjnym przeżywałam to razem z Jezusem, łącząc się z Nim, w tym cierpieniu. To było bardzo dziwne , bo oprócz jelit i pozostania samej w domu, w wielkich boleściach, jak by tego było mało, wypadł mi jeszcze dysk i nie mogłam się poruszać.  Nie chce mi się pisać. Świadectwo krótkie jest na łamach "Szumu z Nieba" z 2006 rok NR 5 pt."Wystarczył sms".   

   Tyle lat i nawet nie pamiętam już , że miałam taką dokuczliwość. W tamtym momencie bezsilności, bo to jednak  trwało parę dni,  w ogóle nie wiedziałam o co chodzi? czemu to cierpienie? czułam to jakby próbę, choć  akurat nie pasowało mi to, gdyż zawsze kochałam Boga.  Byłam w kompletnej niewiedzy czemu tak się dzieje?  Kiedy to się skończy?  No i skończyło się wielką ciszą i  zatrzymaniem bólu.  Potem dowiedziałam się, że w tym czasie ktoś się modlił no i w zasadzie razem się, nie wiedząc o tym modliłyśmy.  Łucja była w Łodzi na Mszy o uzdrowienie u o.jezuitów na Sienkiewicza , a ja byłam w domu i cierpiałam i nic nie wiedziałam ,że ona tam jest na tej modlitwie.   
Wielki jest Bóg i bardzo nas kocha, nie ma przypadków.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #6 dnia: 15 04 2012 o 12:53:45 pm »
Cytuj
Zasada jest taka, że mamy prosić Boga.
 Na przestrzeni lat coś ci  dokucza i nie ma tu bezwolnego poddania, lecz szukasz przyczyny, idziesz do lekarza. Sytuacja jednak  jest stała bez zmian. Wtedy  w zasadzie jesteś bezsilny. Żyjesz z tym cierpieniem, dokuczliwością. Nie . To byłoby nie normalne, że godzę się na cierpienie, kiedy mogę być zdrowa.
Danusiu, proszę spojrzeć na Jezusa i próbować przez wiarę dostrzec Ducha Świętego, który każdego Chrystusa prowadzi w stronę osobistej Golgoty/krzyża/. Chrystusowe uzdrowienie, uzdrowienie w Duchu Świętym to nie tyle uwolnienie od krzyża/cierpienia/co przemiana czyli metanoia. Inne patrzenie na rzeczywistość krzyża, która nas spotyka.                            :)

Offline Ester

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 38
Odp: Odnowa w Duchu Świętym
« Odpowiedź #7 dnia: 15 04 2012 o 13:37:50 pm »
Danusiu, proszę spojrzeć na Jezusa i próbować przez wiarę dostrzec Ducha Świętego, który każdego Chrystusa prowadzi w stronę osobistej Golgoty/krzyża/. Chrystusowe uzdrowienie, uzdrowienie w Duchu Świętym to nie tyle uwolnienie od krzyża/cierpienia/co przemiana czyli metanoia. Inne patrzenie na rzeczywistość krzyża, która nas spotyka.                            :)

       Bardzo właściwie to ująłeś.   Natomiast  jeszcze  dopiszę ,że  poprzez najgłębsze doświadczenia cierpienia czy duchowego czy fizycznego,  łączymy się z Panem Jezusem Chrystusem , który osładza ten krzyż , byśmy nie ustali w drodze, ale go ponieśli w zjednoczeniu z Panem. 
      Myślę, że świat będzie się bardzo sprzeciwiał  wobec miłości i miłosierdzia jakim zostajemy obdarzeni.   Dlaczego?   W tej tajemnicy  trudu i odpowiedzialności  jedni za drugich, dźwigamy te brzemiona wzajemnie , ale rzeczywiście tylko w błogosławionym miłosierdzi  Pana,  którego dziś  Kościół  uwielbia jako  Miłosiernego Ojca w Swym Synu.

Boże Miłosierdzie niech nas wszystkich obejmie

      Milo mi januszu,że się odzywasz  :-*

      Bóg niech Ci błogosławi i obdarza błogosławieństwem tych, których  spotykasz , o których myślisz , z którymi mówisz no i kochasz ponad miarę.....