Autor Wątek: Krzyżacy II  (Przeczytany 1554 razy)

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Krzyżacy II
« Odpowiedź #15 dnia: 11 08 2010 o 23:52:08 pm »
Po tak agresywnym poście Czwartej, w którym obraża nie tylko autora linkowanego tekstu, ale też każdą osobę, która się z takim stanowiskiem identyfikuje, czuję się wręcz "sprowokowana" do przytoczenia tutaj treści wspomnianego tekstu w całości
- co by każdy (mający i nie mający czas) miał sposobność zapoznania się z jego treścią. Może też ktoś zechce wskazać mi co w poniższym tekście jest tak żenującego, co jest niegodne chrześcijanina (i to jeszcze pastora!) ;D

Zaznaczam, że wytłuszczenia są moje!

Utożsamiam się z każdym zdaniem tego tekstu, a szczególnie z wytłuszczonymi :D

Cytuj
Wojna o krzyż
      
„O jak kocham ten stary, szorstki krzyż” - tak brzmią słowa starego chrześcijańskiego hymnu, którego nie potrafię śpiewać bez wzruszenia i najwyższej wdzięczności Bogu. Tym razem jednak, gdy słyszę po raz kolejny słowo „krzyż”, budzi się we mnie sprzeciw i gniew. Długo milczałem, bo miałem nadzieję, że może ta choroba ustąpi, ale dłużej nie mogę i nie chcę milczeć.

W reakcji na to, co słyszę i czytam w relacjach sprzed Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, pozwalam sobie skreślić i opublikować tych kilka zdań, które wyrażają nie tylko moją osobistą opinię, ale również wielu osób wywodzących się ze środowiska ewangelikalnych chrześcijan.

Nie jestem politykiem, a więc w żaden sposób nie jestem uzależniony od sondaży i słupków poparcia. Nie muszę więc dbać o popularność i nadmiernie troszczyć się o polityczną poprawność swoich wypowiedzi.

Jestem człowiekiem, który od ponad 35 lat służy Bogu, posługując ludziom jako duszpasterz i nauczyciel Ewangelii. Jako człowiek, który poświecił życie zwiastowaniu chwały krzyża Chrystusowego, muszę przypomnieć autorom „sceny polskiej” na Krakowskim Przedmieściu, że dla naśladowców Chrystusa krzyż jest symbolem najważniejszej śmierci w historii ludzkości. Krzyż dla chrześcijanina to symbol męczeńskiej i odkupieńczej śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa.  Ten symbol nie ma nic wspólnego ze śmiercią tragicznie zmarłego Prezydenta RP i jego Małżonki oraz pozostałych 94 ofiar tragedii smoleńskiej. Tych dwóch spraw nie wolno mieszać.

To, co dzieje się wokół krzyża przed Pałacem, nie tylko obraża moje uczucia religijne, ale też jest antyświadectwem wobec niewierzących. Mam wrażenie, że – jak napisał kiedyś Apostoł – „Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego” (List do Filipian 3:18).

Traktowanie krzyża w sposób, jaki widzimy dziś przed Pałacem Prezydenckim, niegdyś na żwirowisku oraz w bardzo wielu innych przypadkach w przeszłości, jest – w mojej ocenie –  odruchem prymitywnym. Zwierzęta znaczą swój teren swoim zapachem. Ludzie znaczą swój teren symbolami: narodowymi, religijnymi, klanowymi. Nie chcę nikogo obrazić, nie mam nic przeciwko dekorowaniu krzyżami odpowiednich miejsc, ale instrumentalne posługiwanie się symbolem krzyża uznaję za działanie, wynikające z niskich, niegodnych chrześcijanina pobudek.

Uważam, jak chyba większość Polaków, że na Pałacu Prezydenckim powinna się znaleźć tablica upamiętniająca fakt, iż w tym budynku żył i pracował przez blisko 5 lat tragicznie zmarły Prezydent RP Lech Kaczyński.

Uważam, jak chyba większość warszawiaków, że gdzieś, w stosownym miejscu stolicy powinien stanąć pomnik upamiętniający tragiczną śmierć 96 ofiar smoleńskiej katastrofy.

Uważam, jak chyba większość chrześcijan kochających Jezusa Chrystusa, że krzyż ma wskazywać i przypominać  męczeńską śmierć Syna Bożego, a nie służyć jako rekwizyt patriotyczno-religijnych manifestacji albo - co gorsze - jako narzędzie znaczenia „swojego terenu”.

Władzom świeckim, państwowym i lokalnym, odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i praworządność, dedykuję przesłanie płynące z 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, że czasem, dla dobra Ojczyzny, „krzyżowców” trzeba po prostu przepędzić z okupowanych terenów.

W tej intencji będę się modlił o rozwagę i odwagę dla tych, którzy z racji urzędu muszą tę sprawę uporządkować, oraz o opamiętanie dla tych, którzy swoją religijno-patriotyczną gorliwość marnują na wzniecanie konfliktów. Zaś dla wszystkich nas, abyśmy rozumieli, cenili i właściwie korzystali z prawdziwej symboliki krzyża.

Pastor W. Andrzej Bajeński
Prezbiter Naczelny Wspólnoty Kościołów Chrystusowych w RP


@czwarta!
odnoszę wrażenie, że chyba nie zrozumiałaś o co chodzi autorowi tekstu, więc proszę Cię, postaraj się przeczytać go jeszcze raz, bez emocji, na spokojnie (może nawet będziesz potrzebowała zajrzeć do Biblii (?); choćby w najbardziej nowoczesnym przekładzie - zdaje się, że tylko takie czytasz?)
Tak dla przykładu : dla chrześcijanina (czyt. naśladowcy Chrystusa) KRZYŻ zawsze był, jest i będzie symbolem śmierci tylko jego Pana, Jezusa Chrystusa a nie Pana Prezydenta - choćby najbardziej tragicznie zmarłego  :'(:'( i dlatego nie ma nic wspólnego ze śmiercią prezydenta, ani też innych ofiar.

A jeśli chodzi o porównanie ludzi do zwierząt, to wcale nie jest obraźliwe - niestety, często wypada na niekorzyść ludzi  :(
ale w tym przypadku nie ma nawet miejsca porównanie; raczej jest zróżnicowanie:
Cytuj
Zwierzęta znaczą swój teren swoim zapachem. Ludzie znaczą swój teren symbolami: narodowymi, religijnymi, klanowymi.
co w tym obraźliwego? wszyscy jesteśmy stworzeniem Bożym ;)

Pozdrawiam z miłością i z troską
hanna
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Krzyżacy II
« Odpowiedź #16 dnia: 12 08 2010 o 19:37:03 pm »
A jeśli chodzi o porównanie ludzi do zwierząt, to wcale nie jest obraźliwe - niestety, często wypada na niekorzyść ludzi  :(
ale w tym przypadku nie ma nawet miejsca porównanie; raczej jest zróżnicowanie:
Cytuj
Zwierzęta znaczą swój teren swoim zapachem. Ludzie znaczą swój teren symbolami: narodowymi, religijnymi, klanowymi.

Akurat to porównanie nie jest na miejscu. Nie chcę jednak zabierać już więcej głosu w tej dyskusji, bo jest bezowocna - jak cała ta batalia o krzyż i jego usunięcie.

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Krzyżacy II
« Odpowiedź #17 dnia: 13 08 2010 o 06:20:52 am »
czy my naprawdę nie potrafimy rozmawiać inaczej niż nasi rodacy pod krzyżem ( z obu stron barykady)?
Ta dyskusja wcale nie musi być bezowocna, obyśmy tylko odrzucili wzajemną niechęć i nie kierowali się emocjami nadającymi główny ton tej sprawie. To może być na przykład dyskusja o krzyżu, jego wartości, mariażu chrześcijaństwa z polityką, rozdziału kościoła od państwa, albo ściślejszego połączenia obojga. Przecież nie musimy się kłócić i obrzucać inwektywami, jak to ma miejsce w publicznym dyskursie. Możemy z szacunkiem przedstawiać własne, odrębne punkty widzenia i opinie, nie naruszając niczyjej godności.
Naprawdę nie chcecie spróbować rozmawiać inaczej?

AdamS

  • Gość
Czytelność krzyża
« Odpowiedź #18 dnia: 13 08 2010 o 08:52:12 am »
Przecież nie musimy się kłócić i obrzucać inwektywami, jak to ma miejsce w publicznym dyskursie. Możemy z szacunkiem przedstawiać własne, odrębne punkty widzenia i opinie, nie naruszając niczyjej godności. Naprawdę nie chcecie spróbować rozmawiać inaczej?

Słuszna uwaga, Krzysiu. Nie oceniajmy pochopnie intencji adwersarza i nie rzucajmy wzajemnych uszczypliwości czy epitetów, to może jakoś to będzie... ;)

W zaistniałym sporze po raz kolejny dotarło do mnie, jak bardzo my, Polacy, przywiązani jesteśmy do wszelkiej symboliki (tablice, pomniki, sztandary, ale także znaki religijne). Czy to jest złe? Samo w sobie chyba nie, bo wyraża potrzebę ekspresji wartości duchowych, których przecież inaczej wyrazić się nie da. Czy krzyż może być zawłaszczony? Oczywiście jest takie zagrożenie.

Łatwo jednak odróżnić, kiedy mamy do czynienia z zawłaszczeniem znaku bez pokrycia. Wszystko zdradzić może relacja człowieka do innych. Jednak będę się upierał, że w tym konkretnym przypadku ulegamy obrazom kreowanym przez media, a wiadomo, że te kierują zawsze obiektyw na twarz najbardziej rozkrzyczaną, bo taka będzie "ciekawsza" od twarzy skupionej w modlitwie. Stwarza się więc pozór pieniackiej walki o symbol bez pokrycia.

Dla jednych obecność krzyża stała się zagrożeniem świeckości, inni w jego obecności dostrzegli zagrożenie wizerunku chrześcijaństwa, dla jeszcze innych ten sam krzyż stał się gwarantem pamięci o rodakach, którzy zginęli w służbie prawdy historycznej. Mnie osobiście bliżej jest do tych ostatnich, a jednak mimo to nie mam zamiaru brać udziału w przepychankach.

Odnoszę wrażenie, że w pewnym momencie znak krzyża został przez niektórych oderwany od swego znaczenia, a istnieje zagrożenie, że gdy symbol traci łączność ze swym źródłem, przestaje być znakiem czytelnym. Warto więc z wszystkich stron pochylić się nad czytelnością krzyża, ale nie w gwarze wzajemnych przytyków, lecz w głębi swego serca.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Krzyżacy II
« Odpowiedź #19 dnia: 13 08 2010 o 23:46:09 pm »
Adamie, ogólnie zgadzam się z tym, co napisałeś, a szczególnie bardzo podoba mi się Twoje ostatnie zdanie:
Odnoszę wrażenie, że w pewnym momencie znak krzyża został przez niektórych oderwany od swego znaczenia, a istnieje zagrożenie, że gdy symbol traci łączność ze swym źródłem, przestaje być znakiem czytelnym. Warto więc z wszystkich stron pochylić się nad czytelnością krzyża, ale nie w gwarze wzajemnych przytyków, lecz w głębi swego serca.
Dodałabym tylko: ... i w świetle Ewangelii.

Generalnie o tym właśnie pisał pastor Bajeński.

I jeszcze jeden cytat:
Dla jednych obecność krzyża stała się zagrożeniem świeckości, inni w jego obecności dostrzegli zagrożenie wizerunku chrześcijaństwa, dla jeszcze innych ten sam krzyż stał się gwarantem pamięci o rodakach, którzy zginęli w służbie prawdy historycznej.
Żywię nadzieję, że chciałeś napisać: inni w obecności "obrońców" krzyża dostrzegli zagrożenie wizerunku chrześcijaństwa :) Bo przecież nie sam krzyż jest tym zagrożeniem, tylko to, w jaki sposób i do jakich (niecnych)celów ludzie go wykorzystują.

Ale wracając do Twojej wcześniejszej odpowiedzi, to nie wiem dlaczego uważasz że to porównanie jest nie na miejscu?
Cytuj
Zwierzęta znaczą swój teren swoim zapachem. Ludzie znaczą swój teren symbolami: narodowymi, religijnymi, klanowymi.
Po za tym, ja tu widzę raczej zróżnicowanie: zwierzęta robią to tak, a ludzie robią to inaczej. Pierwszym Pan Bóg dał instynkt - drugim dał rozum :)

Moim zdaniem bardziej nie na miejscu jest porównywanie katastrofy samolotu pod Smoleńskiem do tragedii zbrodni ludobójstwa w Katyniu. Nazywanie tej tragicznej i dla każdego (mam nadzieję) Polaka bolesnej katastrofy jako "Drugi Katyń" lub "Katyń 2010" jest w rzeczywistości pomniejszeniem rangi tego, co się stało w Katyniu w 1940. I to porównanie jest na pewno nie na miejscu.

Mimo to, uznaję, że każdy ma prawo do własnego zdania i szanuję to, i ja również z tego prawa korzystam  :D

pozdrawiam Was życząc dobrego Szabatu (czyli odpoczynku) !
hanna
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Krzyżacy II
« Odpowiedź #20 dnia: 14 08 2010 o 17:59:06 pm »
 :)...Jezus na krzyżu ukazuje mi swoją porażkę. W jakim celu? Abym ja razem z Nim uczył się przeżywać moje porażki i nie wycofywał się z trudnych sytuacji. Abym zaczął rozumieć, że dopiero, gdy potrafię kochać drugiego niejako kosztem siebie, przeciwko sobie, dając swoje życie drugiemu, dopiero wtedy będę stawał się w pełni i właściwie człowiekiem. To jest propozycja życia, jaką daje nam Jezus Chrystus. Dlatego właśnie możemy i powinniśmy na Niego patrzeć, bo On z krzyża komunikuje nam prawdę, że krzyż jest znakiem zwycięstwa przez zmartwychwstanie. Krzyż i cierpienie, które bolą i które człowiek niejako odruchowo odrzuca, są drogą do pełnego zrozumienia własnego życia i do wejścia w relację z bliźnim...Pozdrawiam...janusz f.

Offline Darius

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 13
Odp: Krzyżacy II
« Odpowiedź #21 dnia: 27 08 2010 o 16:06:52 pm »
Rozeznałem się trochę w tym konflikcie.
Włodarze Warszawy już wcześniej mieli problem z krzyżem.
Chodziło o te przy drogach. Miały rzekomo one przeszkadzać kierującymi pojazdami.
Pomimo zupełnie innej opinii Inspektora Policji który powiedział: działa on tak że kierowcy zdejmują
nogę z pedału gazu.

Wywołany konflikt jest dalszą kontynuacją usuwania symboli chrześcijańskich z życia publicznego.
W tym akurat przypadku o tyle jest gorzej że wszyscy politycy od lewa do prawa chcą coś na tym konflikcie ugrać.

To wyśmienite igrzyska dla ludu szczególnie w mediach, aby zasłonić katastrofalny stan finansów państwa.
Ile osób wie że dług publiczny powiększa się z szybkością 3000/sekundę ?

Dlaczego piszę się negatywnie o tych "krzyżakach" którzy tam się tylko modlą.
Natomiast o zachowaniu strony przeciwnej jakoś cicho.

W takim razie może dam namiastkę tego co wykrzykują przeciwnicy.

Proszę jedna z kobiet pomstujących na tych "krzyżaków" niech
- pokaże cycki. [może jakaś fotka na maila]

Czyżby była zgorszona lub kto inny tym co powyżej napisałem ?
Zapewniam was że nie takie słowa padają od przeciwników w stronę modlących się.
Te były skierowane do starszej kobiety. Innych nie będę tu pisał, ponieważ są mocno wulgarne.

Z takich to ludzi rekrutują się przeciwnicy, dbający o laickość państwa.
« Ostatnia zmiana: 27 08 2010 o 16:11:42 pm wysłana przez Darius »

AdamS

  • Gość
Między trwogą a nadzieją
« Odpowiedź #22 dnia: 27 08 2010 o 17:26:17 pm »
Słuszna uwaga, Darku. Przedstawiłem już wcześniej swoje zdanie, że czuję w tym wszystkim medialną nagonkę, która w bardzo krzywym zwierciadle przedstawia cały problem. Mechanizm działa na tej zasadzie, że wysyła się "oddolny" impuls prowokujący "obrońców", by następnie całą uwagę zogniskować na tych, którzy dali się sprowokować, przedstawiając wszystkich jako "oszołomów". Z każdego zła można jednak wyprowadzić jakieś dobro. Nie chcąc więc wpisywać się w scenariusz władzy (której na rękę jest medialne zadymianie problemu podwyżek), proponuję spojrzeć na wszystko wyłącznie przez pryzmat wiary...

Za smoleńskim krzyżem poleciały inne - ktoś uciął krzyż na przemyskim wzgórzu, inni zdjęli krzyż ze szczytu Rysów - daje się ostatnio odczuć jakąś nakręcaną atmosferę prowokacji. Dlatego tym bardziej warto sobie uzmysłowić, że krzyż od samego początku nie był znakiem triumfalizmu. Wyrażał natomiast zupełnie inny gatunek zwycięstwa - zwycięstwa, które do momentu śmierci naszego Pana nie było w ogóle rozpoznawane, a tym bardziej właściwie rozumiane...

Krzyż Chrystusa rozpina się między dwoma znamiennymi zdaniami, jakie nasz Pan wypowiedział przed śmiercią: "Boże mój, czemuś mnie opuścił" i "W ręce Twoje oddaję ducha mojego" - rozpina się więc między ludzką TRWOGĄ (której nasz Pan doświadczył na równi z człowiekiem) a pełnym ZAWIERZENIEM. To według mnie jest istota autentycznego krzyża, który wpisany jest również w nasze życie. Nie walczmy więc o drewno - walczmy raczej o wiązanie codziennej trwogi z nadzieją, w głębi naszych serc.
« Ostatnia zmiana: 27 08 2010 o 17:28:32 pm wysłana przez AdamS »