Autor Wątek: Kościoły jak oceany...  (Przeczytany 1778 razy)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Kościoły jak oceany...
« Odpowiedź #30 dnia: 5 10 2011 o 02:46:32 am »
Cytuj
Czy katolik podążający za Jezusem modli się za zmarłych? Jeśli tak, to czy można by mi to przybliżyć, jeśli jest to oczywiście możliwe?
Sebastianie,nie wiem na ile Ci to pomoże ale dla mnie śmierć fizyczna to tylko chwilowe opuszczenie ciała,które na skutek grzechu musi być przemienione z przeklętego/doczesnego/ na chwalebne/wieczne/. I to dokonuje się w każdym człowieku w zależności od jego wiary.Zmarli to nie znaczy nie żywi,bo przecież człowiek to nie tylko ciało lecz również dusza/duch/. Jako jedyni ze stworzeń jesteśmy cielesno-duchowi i taka jest nasza pełnia.Grzech sprowadził śmierć/unicestwienie/ciała ale nie ducha.W Jezusie Chrystusie zmartwychwstałym jest nadzieja i wiara w świętych obcowanie,która pozwala mi trwać w łączności ze światem duchowym.Taka jest moja wiara i dlatego jest we mnie radość i potrzeba modlitewnego spotkania ze zmarłymi,którzy wciąż są obecni w moim sercu i tak po ludzku potrzebujemy siebie nadal.            Pozdrawiam Cię                        janusz f. :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Kościoły jak oceany...
« Odpowiedź #31 dnia: 5 10 2011 o 09:09:05 am »
Człowiek zmarły nie przestaje istnieć - on nadal jest dla mnie OSOBĄ zanurzoną w nadziei (którą żywił za swego życia) - na ile była to nadzieja w Chrystusie, to juz sprawa mniędzy nim a Bogiem. A jednak nie może mi być obojętny jako człowiek, nawet po śmierci.

Dlatego uważam taką modlitwę (wyrażoną do Pana - jako pragnienie zbawienia duszy tej osoby) za bardzo ważny element duchowej łączności całego Kościoła. Kościoła, który jest jak pociąg, który wjeżdża do tunelu - jedne wagony jeszcze są przed wjazdem, inne już pogrążyły się w jego ciemnościach, a pierwsze wjeżdżają już w przestrzeń światła...

To moje osobiste widzenie tego problemu. Uzasadnienie biblijne już kilkakroć cytowałem - powinno znajdować się gdzieś na tym forum (bo rozmowa na ten temat już się toczyła), ale nie mam teraz za bardzo czasu szukać. Jak znajdę, to dam znać. :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Kościoły jak oceany...
« Odpowiedź #32 dnia: 5 10 2011 o 09:44:45 am »
Tymczasem znalazłem takie słowa, które w Piśmie świadczą o przebłaganiu za dusze zmarłych:
Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu - 2Mchb 12, 43-45

Wiem, że są też inne wersety uzasadniające taką praktykę - również w Nowym Testamencie. Ale chciałbym też jednoznacznie określić się, że nie jest moim celem toczenie dyskusji na ten temat (piszę to wyłącznie na prośbę Sebastiana, jako uzasadnienie praktyki katolickiej). W pełni szanuję tradycję protestantów, którzy modlitwy za zmarłych nie uznają. Widać w tym również Bóg ukrył jakiś SENS - jak w całym powstaniu i funkcjonowaniu chrześcijaństwa rytu protestanckiego.

Coraz częściej odsłania się przede mną wartość całej reformacji - również dla Kościoła katolickiego. Redefinicja pewnych reguł chrześcijańskich, powrót do źródeł, a nawet radykalizm w pewnych kwestiach (np. obrazów) coraz bardziej jawi mi się dzisiaj jako ważna przestroga dla całego Kościoła (rozumianego jako organizm o niewidzialnych granicach) - przestroga, która w danym czasie musiała się pojawić, aby ten Kościół odzyskał swą równowagę. Myślę, że taka równowagę daje również kontestowanie modlitwy za zmarłych (która w pszeszłości była często opacznie rozumiana i praktykowana).

Offline kasia

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • Naucz mnie czerpać z Ciebie samego
Odp: Kościoły jak oceany...
« Odpowiedź #33 dnia: 5 10 2011 o 19:43:28 pm »
Sebasianie ja jestem katolikiem i podążając za Jezusem często modlę sie za zmarłych a szczegolnie za dusze w czyścu  i czuje że one tez mi pomagają.
To piekna tajemnica Swiętych Obcowania.
W naszym Kościele modlitwą obejmujemy wszystkich zmarłych podczas każdej mszy świetej np. III modlitwa eucharystyczna:
"Przyjmij do swojego Królestwa naszych zmarłych braci i siostry * oraz wszystkich, którzy w Twojej łasce odeszli z tego świata. * Ufamy, że razem z nimi będziemy się tam wiecznie radować Twoją chwałą".
Bożej woli pozostawiamy decyzje o zbawieniu tego czy tamtego człowieka, ale my możemy pomóc właśnie przez modlitwe.
Czesto jeżeli jest to możliwe ofaiaruję odust zupełny w intencji zmarłej duszy, mysle ze ta dusza jest wdzieczna i w niej można mieć orędownika przed Bogiem.
Dlatego modlitwa za zmarłych pomaga nie tylko zmarłym ale i nam żyjącym.