Tymczasem znalazłem takie słowa, które w Piśmie świadczą o przebłaganiu za dusze zmarłych:
Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu - 2Mchb 12, 43-45
Wiem, że są też inne wersety uzasadniające taką praktykę - również w Nowym Testamencie. Ale chciałbym też jednoznacznie określić się, że nie jest moim celem toczenie dyskusji na ten temat (piszę to wyłącznie na prośbę Sebastiana, jako uzasadnienie praktyki katolickiej). W pełni szanuję tradycję protestantów, którzy modlitwy za zmarłych nie uznają. Widać w tym również Bóg ukrył jakiś SENS - jak w całym powstaniu i funkcjonowaniu chrześcijaństwa rytu protestanckiego.
Coraz częściej odsłania się przede mną wartość całej reformacji - również dla Kościoła katolickiego. Redefinicja pewnych reguł chrześcijańskich, powrót do źródeł, a nawet radykalizm w pewnych kwestiach (np. obrazów) coraz bardziej jawi mi się dzisiaj jako ważna przestroga dla całego Kościoła (rozumianego jako organizm o niewidzialnych granicach) - przestroga, która w danym czasie musiała się pojawić, aby ten Kościół odzyskał swą równowagę. Myślę, że taka równowagę daje również kontestowanie modlitwy za zmarłych (która w pszeszłości była często opacznie rozumiana i praktykowana).