Autor Wątek: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?  (Przeczytany 1381 razy)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
W pytaniu jest ogólnie-NAM. Lecz Biblia charakteryzuje jakby trzy grupy ludzi.
Sprawiedliwi, czyli wszyscy odkupieni krwią Jezusa Chrystusa.
Bezbożni, wszyscy ci co znają wymagania Boże, lecz nie wykonują ich.
Grzesznicy, wszyscy którzy nie uznają Boga i nie wierzą.

Moje poznanie jest takie.
Bóg odbiera sobie chwałę we wszystkim co czyni i co spotyka człowieka,  jedynie  POJEDNANEGO  Z  BOGIEM.
Bóg współdziała we wszystkim do dobrego według  Bożego kryterium.

Każde zło, choroba, morderstwo, kradzież, kataklizm i etc. jest sprawą demoniczną, gdyż on jest księciem ziemi.                                                                   Lecz Bóg zezwala-dopuszcza na razie, do czasu kiedy zostanie związany i wrzucony do jeziora ognistego.  :'(
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #1 dnia: 29 09 2010 o 08:44:13 am »
Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę? (...) Każde zło, choroba, morderstwo, kradzież, kataklizm i etc. jest sprawą demoniczną, gdyż on jest księciem ziemi. Lecz Bóg zezwala-dopuszcza na razie, do czasu kiedy zostanie związany i wrzucony do jeziora ognistego.

Ciekawe pytanie, Cyprysie. Na początek rozróżniłbym tu jednak zło (jako brak dobra, działający jak swoista "próżnia" zasysająca wszystko co się znajdzie w pobliżu) od nieszczęścia (rozumianego jako przypadek losowy). Do pierwszego, spośród wymienionych przez Ciebie, zaczać się będzie kradzież i morderstwo, do drugiego - choroba i wszelki kataklizm.

Myślę, że w praktyce bardzo trudno jest nam chwalić Boga za każdy rodzaj doświadczonego zła czy nieszczęścia. Najtrudniej jednak przychodzi wdzięczność pomimo wyrządzonego zła. Podam przykład z własnego życia.

Parę dni temu odkryłem na dachu swego samochodu wyraźne wgniecenie od kamienia. Pierwszy odruch to wewnętrzny gniew, bo zdałem sobie sprawę, że stanąłem na miejscu, które ktoś sobie pragnął dla siebie bezprawnie zarezerwować (wcześniej w tym samym miejscu miałem przebitą oponę). Gdy ochłonąłem, pomyślałem sobie jednak, że wyrządzone zło w ten sposób sam pomnażam, bo gromadzę i potęguję je w swym sercu.

O wiele łatwiej byłoby mi znieść świadomość, że komuś z dachu przez przypadek coś spadło, niż to, że ktoś to zrobił celowo. Jakże więc wielka jest niszcząca siła zła w porównaniu z nieszczęściem! Co w takich sytuacjach czynić? Czasem usiłowałem bronić się przed narastającym gniewem, próbując uwierzyć w przypadkowość zajścia. Ale chyba nie tędy droga.

Umieć wybaczyć nie jest łatwo. Trzeba sobie jednak zdać sprawę z tego, co ukształtowało w tym drugim człowieku takie podejście do życia? Czy nie był ofiarą przemocy, deprawacji, opuszczenia?... I wtedy z czasem przychodzi wdzięczność, że sam zostałem przed taką destrukcją ocalony ...a jednocześnie rodzi się coś, co pozwala przebaczyć i z troską spojrzeć na człowieka zniewolonego.
« Ostatnia zmiana: 29 09 2010 o 08:52:08 am wysłana przez AdamS »

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #2 dnia: 29 09 2010 o 12:07:33 pm »
Cytat: AdamS
Na początek rozróżniłbym tu jednak zło (jako brak dobra, działający jak swoista "próżnia" zasysająca wszystko co się znajdzie w pobliżu) od nieszczęścia (rozumianego jako przypadek losowy). Do pierwszego, spośród wymienionych przez Ciebie, zaczać się będzie kradzież i morderstwo, do drugiego - choroba i wszelki kataklizm.

Myślę, że w praktyce bardzo trudno jest nam chwalić Boga za każdy rodzaj doświadczonego zła czy nieszczęścia. Najtrudniej jednak przychodzi wdzięczność pomimo wyrządzonego zła

Miałem wrażenie że wpadłem w taką próżnię zła. Ale po kolei.

Zaczęło się chyba od przeżycia które opisałem w marcu tego roku w dziale „Wspólne życie pt. zdrada”. Z zrozumiałych względów nie będę tego rozwijał.
W tym bardzo złym przeżyciu (no może trochę później) dziękowałem Bogu za zwycięstwo. POPŁYNĘŁA CHWAŁA.

Następnie urodził się chory potomek z wrodzoną wadą  serca. Sądziliśmy że ma to związek z wybuchem elektrowni w Czarnobylu. Pamiętam jak wówczas wyciągałem żonę na łono natury. Jednak rzeczywisty powód tej wady do dzisiaj nie jest nam znany.
Ta sytuacja „powaliła” nas wszystkich na kolana modlitwy.
Po czterech latach od porodu, Bóg posłał rozwiązanie. Jestem pewny że to było działanie nie z tej ziemi.
Nasze dziecko, zakwalifikowało się na operacje w USA. Bez żadnych znajomości, wybrano wówczas czwórkę chorych dzieci z całej Polski.
Operacja przebiegła ze  zdumiewająco pozytywnym efektem. Dzisiaj syn  studiuje na III roku.
TEŻ POPŁYNĘŁA   I  CIĄGLE   PŁYNIE  CHWAŁA  DLA  BOGA .

W następnej kolejności ( a nawet w czasie to zazębiały się) była seria włamań do domu i firmy ( sumarycznie aż 6 razy).                                        Te przeżycia nauczyły nas dystansu do rzeczy materialnych. Do takiego wniosku doszedłem troszkę  później. Było to niesamowitą szkołą dla nas wszystkich. Wierzący ludzie doradzali nam , żebyśmy modlili się o błogosławieństwo, według ich oceny był to brak Bożej przychylności. Jednakże ja z małżonką odbieraliśmy to zupełnie inaczej. Bóg dał tyle sił, iż mogłem modlić się za tych ludzi. Pomimo że oferowano mi dochodzenie i odpłatę sprawcom, na własną rękę. Nie było to z nas, lecz była to Boża łaska.
W  TYCH  TRUDNYCH  OKOLICZNOŚCIACH  TEŻ  PŁYNĘŁA CHWAŁA DLA BOGA. Chociaż inspiratorem tych czynów był zły.  Wszechwidzący dopuścił do tego.

Jakby było  mało tego wszystkiego, nastąpił bezpośredni atak na moje życie.
Pięknego marcowego,  sobotniego popołudnia ( nie podam roku), podczas otwierania drzwi do własnego mieszkania, dostałem z pięści.
W naturalnym odruchu, oddałem mu i wypchnąłem za drzwi. Chwilę później pojawił się z siekierą (obserwowałem to już przez wizjer)
Z tych wydarzeń można nakręcić film, lecz ograniczę  się do  tego opisu.
Konsekwencją  tego napadu, była przeprowadzka do teściów. Zaś następnie cały splot dziwnych wydarzeń, który w rezultacie stał się powodem do podjęcia decyzji o budowie domu.
W tych wszystkich jakże przykrych okolicznościach, Boża ręka wciąż była nad moim domem.
ZNOWU BÓG BYŁ WIELBIONY.

Sądziłem że już teraz z dala od miejskiego zgiełku, zaznam błogiego spokoju.
Bóg  jeszcze uznał  że pokaże jak bardzo mnie kocha. Jak nadmieniłem, prowadziłem własny warsztat usługowy. Tenże lokal, miejsce  uzyskiwania naszych dochodów, został zalany poprzez nawalny deszcz.
Bóg rzeczywiście okazywał niesamowitą miłość przez wierzących ludzi których do dzisiaj nie znam.
Jaka była moja reakcja? PO RAZ  KOLEJNY  WYWYŻSZAŁEM MOJEGO PANA.

Bóg jest niesamowity, próba mojej wiary nie zakończyła się utratą firmy.
Teraz zrozumiałem że historię Hioba, można przeżywać współcześnie. Bo pól roku po traumie popowodziowej, zachorowałem na nieuleczalną chorobę.
Teraz już od wielu lat, BÓG JEST NADAL WIELBIONY.
Gdyż mój Jezus Chrystus przygotowuje mnie do swego Królestwa. Polega to na tym że bardzo mnie zmienił i wciąż pokazuje co jeszcze jest we mnie niewłaściwego, co nie może wejść do nieba.
 :'( ??? :-X ::) ;D
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #3 dnia: 29 09 2010 o 20:02:54 pm »
Cyprysie, przeczytałem Twoją hiostorię z rosnącym zadziwieniem. Mogę tylko za Tobą powtórzyć: niech Bóg będzie uwielbiony. Masz rację - nieszczęścia, które na nas spadają mogą być wspaniałą szkołą przygotowania nas do życia wolnego od wszelkich uzależnień. I w żadnym wypadku nie należy ich interpretować jako braku błogosławieństwa, jeśli tylko serce ma się otwarte na działanie Najwyższego.
« Ostatnia zmiana: 29 09 2010 o 20:05:12 pm wysłana przez AdamS »

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #4 dnia: 29 09 2010 o 21:09:46 pm »
...kiedy przydarza mi się coś złego?Oto jest pytanie na miarę na,które może mi odpowiedzieć tylko moja wiara.Co to znaczy spotkać zło na swojej drodze?Kiedyś dla mnie takim złem koniecznym był krzyż/cierpienie,którego nie rozumiałem/ i przed którym uciekałem jak najdalej.Chyba wszyscy jesteśmy w swojej religijności podobni do biblijnego Hioba.Tak,Hiob to historia człowieka,którego Pan Bóg uwalnia od obłudnej religijności.Słowo mówi,że był to mąż sprawiedliwy,prawy,bogobojny i unikający zła.Tak oceniali go inni i tak myślał on sam o sobie.Cała jego historia opisana w Biblii to typowy przykład umierania starego/religijnego/człowieka zbudowanego na Prawie/Dekalogu/a rodzenie się nowego człowieka żyjącego na mocy obietnicy/wybrania/.Ja również mam takiego Hioba w sobie,który chwali Boga jedynie wtedy gdy zostaje uwolniony od cierpienia/krzyża/.To nie jest prawdziwe uwielbienie Stwórcy,który w Jezusie Chrystusie pokazał mi jak chwalić/uwielbić/ Boga.Dokonało się to w najwyższym wymiarze na krzyżu,kiedy to wszedł w sam środek piekła,niejako dotknął dna piekła.Tam też prowadzi i mnie,nie po to by mnie tam zostawić ale by pokazać mi,że piekło/śmierć/została pokonana Jego zmartwychwstaniem.Ta wiara,ta świadomość,uzdalnia mnie dzisiaj w przyjmowanie mojego umierania/tracenia/w obliczu drugiego człowieka...Kiedy przydarza mi się coś złego/a skąd ja wiem,że to co mi się przydarza jest złem?/,nie wołam o uwolnienie mnie od "zła"ale mocą samego Chrystusa proszę :"Ojcze,nie moja ale Twoja wola niech się stanie".On zamienia przekleństwo/zło/mojego krzyża w błogosławieństwo/dobro/.Przeklęty krzyż staje się chwalebny.Niby nic się nie zmienia a jednak zmienia się wszystko.Wisząc na krzyżu/umierając/błogosławię Ojca bo wiem,że jest to jedyna droga powrotu do domu...Pozdrawiam...janusz f.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #5 dnia: 30 09 2010 o 07:09:47 am »
 Adamie, dziękuję za budujące ocenę moich przeżyć. Tym bardziej że różnimy się, że posiadamy inne wizytówki. 
                                                                                                             
Cytat: baran katolicki
Chyba wszyscy jesteśmy w swojej religijności podobni do biblijnego Hioba.Tak,Hiob to historia człowieka,którego Pan Bóg uwalnia od obłudnej religijności.Słowo mówi,że był to mąż sprawiedliwy,prawy,bogobojny i unikający zła.Tak oceniali go inni i tak myślał on sam o sobie.Cała jego historia opisana w Biblii to typowy przykład umierania starego/religijnego/człowieka zbudowanego na Prawie/Dekalogu/a rodzenie się nowego człowieka żyjącego na mocy obietnicy/wybrania/.Ja również mam takiego Hioba w sobie,który chwali Boga jedynie wtedy gdy zostaje uwolniony od cierpienia/krzyża/.

Januszu, zdziwiony jestem Twoją oceną Hioba.  ???   Takie nieprawdziwe wnioski powtarzasz chyba za kimś, bo gdybyś sam  czytał tę księgę,nie zamieszczałbyś takich opinii,  podobnych do Elifaza, Bildada i Sofara, przyjaciół Hioba.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #6 dnia: 30 09 2010 o 17:47:09 pm »
...niewinny,bez grzechu,który wypełnił Prawo,itd.jest tylko Jezus Chrystus.Hiob to człowiek Prawa,którego drogą było wypełnianie Prawa.Powiesz mi,że Hiob to typ Jezusa Chrystusa.Na pewno łączy ich cierpienie/krzyż/z tą różnicą,że Jezus Chrystus miał oświecony Swój krzyż,wiedział dlaczego cierpi jako niewinny.Hiob natomiast w swojej religijności broni do końca swoją niewinność/bezgrzeszność/.Nie rozumie sensu cierpienia bo nie poznał Boga,który w Jezusie Chrystusie wziął na siebie nasze grzechy.Przecież wszyscy jesteśmy grzesznikami a to znaczy,że słusznie dotykają nas codzienne krzyże.Dzisiaj postawa Hioba jest pożywką dla ludzkiej religijności gdzie liczy się nadal Prawo/Dekalog/.Tacy ludzie swoją dobrocią,sprawiedliwością,pobożnością chcą zasłużyć sobie na przychylność Boga.Nie jest to droga Jezusa Chrystusa,który wziął na siebie hiobową religijność każdego z nas i przybił ją do krzyża...Pozdrawiam... janusz f. ;)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #7 dnia: 27 01 2011 o 15:22:22 pm »
Hiob potrafił przeskoczyć bardzo ważną barierę, jaka istnieje między wartościami przemijającymi a tymi, które wychodzą poza naszą doczesną rzeczywistość. Niewątpliwie doznał na sobie przemocy, jednak nie była to przemoc pochodząca od Boga - co powinno nam wiele mówić w określeniu relacji między doświadczanym złem a prawdziwą wolnością.

Tylko zło posługuje się przemocą, więc jedyną przestrzenią dobra może być wolność. Żaden przymus nie rodzi dobra, gdyż jego cel osadzony jest w przestrzeni bytu, a byt i dobro działają na zupełnie innych płaszczyznach celowości i przyczynowości. Dobro rośnie gdy się spełnia, byt zaś "zużywa się" w miarę swego działania. Dobro jest wartością niewymierną i niepodzielną - byt daje się dzielić i przeliczać. Gdy rodzi się jeden byt, niszczy inne byty - rodzące się dobro może tylko rodzić następne dobro.

Byt broni się lub atakuje, w ciągłym lęku szuka swej "kryjówki", dobro jest zawsze odsłonięte, bo jego ugodzenie sprawia, że może się jeszcze bardziej powiększyć. Dobro nie potrzebuje atakować i nie wymaga "kryjówek". Gdy w imię dobra wyrzekam się swej zewnętrznej wolności - pisał Mistrz Eckhart - otrzymuję wielokroć większą wolność wewnętrzną. Dopóki człowiek ma coś do stracenia, nie będzie do końca wolny - jeśli musi bronić swej wolności zewnętrznej lub stale ją sobie wywalczać, działa pod presją nieustannego lęku, który jest domeną bytu przemijającego.

Pełne zanurzenie w Bogu, w nieskończonym Dobru, to z pewnością skok w nieznane. Każdy skok polega na oderwaniu się od jednego brzegu, by z nadzieją szybować do następnego. Ten czas "szybowania" jest pewnym zawieszeniem, w które wpisane jest ryzyko zatracenia się bez reszty (bo przecież straciłem jedyny grunt pod swymi nogami). Ale tylko ten skok niesie nadzieję przekroczenia rzeki bytowania - rzeki przemijającego czasu i rzeki niszczącego żywiołu. Skok to akt zawierzenia, w którym już nie ma szans zawrócić, nie ma też miejsca na doraźne "kryjówki" - jest tylko szybująca nadzieja.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #8 dnia: 27 01 2011 o 18:36:17 pm »
Cały problem tkwi w moim sercu, które zwiedzione na skutek grzechu, chciałoby znać dobro i zło jak Bóg, chciałoby panować nad swoim życiem i nad życiem drugiego człowieka. Jezus przestrzega mnie przed wchodzeniem  w pozycję Boga; przed pojmowaniem życia, jakby było ono z siebie (ze mnie), przed życiem dla mnie. Przestrzega mnie  przed pogańskim myśleniem i ocenianiem swego życia według kategorii tego świata – przed sercem hardym, które żąda, osądza, odrzuca, dochodzi swego, dąży do osiągnięcia korzyści, zapanowania nad kimś, osiągnięcia swoich celów.  Bogu chodzi o to, żebym  miał serce, które nie dochodzi swego, przebacza, potrafi przegrywać, by w tym mógł się odtwarzać obraz Boga, który  jest tam, gdzie jest przebaczenie, jedność, gdzie nikt nie szuka własnego Boga, lecz wydaje siebie, by Bóg kształtował jego życie. Wiara w Ewangelię to jest moc wchodzenia w krzyż, w cierpienie, to jest moc świadczenia o tym, że w tych bolesnych doświadczeniach jest Bóg, który dopuszcza  trudne sytuacje, dotyka nimi człowieka, jak  dotknął Hioba. Wezwanie do wiary w Ewangelię jest dla mnie zachętą abym korzysta z tej prawdziwej Ewangelii, która jest obwieszczeniem Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, i Zesłania Ducha Świętego na przebaczenie moich grzechów,abym nie przykrawał Ewangelię Jezusa Chrystusa do swoich zapotrzebowań, do realizacji swoich wizji, swoich programów, które to zazwyczaj sam uważam za święte, poprawne, słuszne, bo wtedy bardzo łatwo stawiam siebie w miejsce Boga. To jest wielkie misterium, wielka tajemnica i wielki problem: żeby w mojej pobożności, w moich dobrych intencjach, w moim korzystaniu z mocy Boga nie rozminął się z samym Bogiem i nie był  anty świadectwem Jego obecności.

Podobny do Jezusa Chrystusa jestem wtedy, gdy Jego mocą, razem z Nim przyjmuję to, co Bóg mi daje, przyjmuję krzyż, wiedząc, że tam jest Bóg.  On mi to objawił w swoim Synu, który „przeżył” śmierć i żyje jako Zmartwychwstały.                                                                                            Pozdrawiam                                            janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #9 dnia: 28 01 2011 o 07:53:19 am »
Cytat: AdamS
Tylko zło posługuje się przemocą, więc jedyną przestrzenią dobra może być wolność. Żaden przymus nie rodzi dobra, gdyż jego cel osadzony jest w przestrzeni bytu, a byt i dobro działają na zupełnie innych płaszczyznach celowości i przyczynowości. Dobro rośnie gdy się spełnia, byt zaś "zużywa się" w miarę swego działania. Dobro jest wartością niewymierną i niepodzielną - byt daje się dzielić i przeliczać. Gdy rodzi się jeden byt, niszczy inne byty - rodzące się dobro może tylko rodzić następne dobro.

Byt broni się lub atakuje, w ciągłym lęku szuka swej "kryjówki", dobro jest zawsze odsłonięte, bo jego ugodzenie sprawia, że może się jeszcze bardziej powiększyć. Dobro nie potrzebuje atakować i nie wymaga "kryjówek". Gdy w imię dobra wyrzekam się swej zewnętrznej wolności - pisał Mistrz Eckhart - otrzymuję wielokroć większą wolność wewnętrzną. Dopóki człowiek ma coś do stracenia, nie będzie do końca wolny - jeśli musi bronić swej wolności zewnętrznej lub stale ją sobie wywalczać, działa pod presją nieustannego lęku, który jest domeną bytu przemijającego.

Pełne zanurzenie w Bogu, w nieskończonym Dobru, to z pewnością skok w nieznane. Każdy skok polega na oderwaniu się od jednego brzegu, by z nadzieją szybować do następnego. Ten czas "szybowania" jest pewnym zawieszeniem, w które wpisane jest ryzyko zatracenia się bez reszty (bo przecież straciłem jedyny grunt pod swymi nogami). Ale tylko ten skok niesie nadzieję przekroczenia rzeki bytowania - rzeki przemijającego czasu i rzeki niszczącego żywiołu. Skok to akt zawierzenia, w którym już nie ma szans zawrócić, nie ma też miejsca na doraźne "kryjówki" - jest tylko szybująca nadzieja.


Muszę przyznać że masz dość  trudny język...Mimo to spróbuję wyłuskać Twoje myśli. ;D
Piszesz o bycie utożsamiając go jedynie z bytem doczesnym-fizycznym, czy tak?                                          Ja rozróżniam byt nieuchwytny zmysłami, czyli Boga. Ty nazywasz Go Dobrem, czy tak?. Oraz jestestwo doraźne, czyli ziemskiego człowieka.

Jeśli byt-człowiek pozostaje w swojej naturalności, to broni się lub atakuje. Zgadzam się z tym wnioskiem.
Lecz jeśli człowiek narodzi się na nowo, czyli umrze jego naturalne-wrodzone JA. Wówczas WSZYSTKO, swoją świadomość, pragnienia, wolę, poddaje pod Tego komu się oddał.
Piszesz też o szybującej nadziei, czy masz na myśli, doczesną wędrówkę chrześcijanina?
Piszesz także o skoku zawierzenia, czy masz na myśli akt nawrócenia?
Jeśli tak to mam inne zdanie w tej myśli.

Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #10 dnia: 28 01 2011 o 08:59:02 am »
Piszesz też o szybującej nadziei, czy masz na myśli, doczesną wędrówkę chrześcijanina?
Piszesz także o skoku zawierzenia, czy masz na myśli akt nawrócenia?

Wszystkie odpowiedzi na TAK. :) Choć po wysłaniu tego postu zastanowiłem się, czy będzie on właściwie zrozumiany, bo wykracza on nieco poza konwencjonalne myślenie - nawiązuje bowiem do myśli Johannesa Eckharta i Gabriela Marcela. Trzeba by wpierw wgłębić sie w mistykę pierwszego i filozofię drugiego, żeby wejść w ten tok myślenia. Co oczywiście nie wyklucza, że przy dobrej woli i bez tych lektur również można złapać intencję. ;)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #11 dnia: 29 01 2011 o 15:14:57 pm »
Cytat: AdamS
Wszystkie odpowiedzi na TAK.  Choć po wysłaniu tego postu zastanowiłem się, czy będzie on właściwie zrozumiany, bo wykracza on nieco poza konwencjonalne myślenie - nawiązuje bowiem do myśli Johannesa Eckharta i Gabriela Marcela. Trzeba by wpierw wgłębić sie w mistykę pierwszego i filozofię drugiego, żeby wejść w ten tok myślenia. Co oczywiście nie wyklucza, że przy dobrej woli i bez tych lektur również można złapać intencję


To co napisałeś pozwala troszeczkę poznać Twoje podejście   do Boga, wiary w Jego przesłaniu na kartach Biblii. :)
Ponieważ swojego czasu, kiedy byłem nastolatkiem i już uczniem Jezusa Chrystusa, interesowało mnie pojęcie sensu bytu ludzkiego oraz różnorodność religii chrześcijańskich. Dlatego czytałem trochę książek filozoficznych, religijnych i politycznych. Dlatego że była to era bez internetu.
Dzisiaj mamy natłok informacji poprzez rozbudowaną telewizję, radio, internet oraz możliwość oglądania wielu ciekawych filmów. Podczas gdy doba ma ciągle tyle samo godzin.
Adamie uważam że, szatan jest bardzo inteligentną bestią. On w sposób  sprytny, kradnie, zabija, i niszczy (J 10;10).
Dzięki Łasce Bożej uniknąłem zwiedzenia, bo analizując swoje wówczas myśli, groziło mi to.

Myślę że Ty jesteś w fazie takich subtelnych ataków diabelskich ( 2 Kor 2;11   Mk 4;15   Dz 26;18   2 Kor 11;14   2 Tes 2;9   Ap 12;9) są to miejsca w Biblii mówiące o zamiarach naszego wroga.
Gdy chodzi   o filozofię i to ontologiczne podejście, to zobacz co Słowo Boże mówi na ten temat, ( Ef  5;1-10)
Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.
[ Kol 2;8 BT]
Przed uwierzeniem Jezusowi  byłeś w ciemności grzechu. Dlatego teraz już odkąd zjednoczyłeś się z Panem, postępuj godnie na miarę tego kim jesteś w Jezusie. A jesteś Jego dzieckiem. Czy warto marnować czas i siły na zgłębianie ludzkich przemyśleń? Przecież zarówno ludzie na których opierasz Swoje myśli, jak też WSZYSCY papierze i Ojcowie Kościoła, byli TYLKO stworzeniami Bożymi jak Ty i ja.  Nieistotne że niektórzy z nich byli bardzo inteligentni i żyli według Słowa Bożego.  My jesteśmy tu i teraz. Lecz Pismo Święte nie zmieniło się. Bóg jest ciągle ten sam, kiedy żył  Johannes Eckhart i Gabriel Marcel oraz teraz w 2011 roku.

Cytat: AdamS
Hiob potrafił przeskoczyć bardzo ważną barierę, jaka istnieje między wartościami przemijającymi a tymi, które wychodzą poza naszą doczesną rzeczywistość. Niewątpliwie doznał na sobie przemocy, jednak nie była to przemoc pochodząca od Boga - co powinno nam wiele mówić w określeniu relacji między doświadczanym złem a prawdziwą wolnością. 
                           
Zgadzam się z wnioskiem  że to czego doświadczył Hiob, nie pochodziło od Boga, chociaż za Jego wiedzą i dopustem.
Chcę jednak zapytać Ciebie, jak postrzegasz  Hioba? Czy zgadzasz się z tezą Barana katolickiego?
Sam  Bóg złożył  o nim świadectwo że był to gość szlachetny, bogobojny, sprawiedliwy. Więc jak odczytujesz te słowa?

Bóg jest w niebie (cokolwiek to znaczy) człowiek zaś na ziemi w innym wymiarze, chociaż TYLKO on jest do Niego  podobny...
Boga można uwielbiać-czcić TYLKO w duchu...
Sama wiara w Jedyny Byt jest niewystarczająca...
Bóg to  dobro  i jest ponad wszystkim co człowiek jest w stanie poznać...
Natomiast człowiek jest ZAWSZE i KAŻDY(bez wyjątku), przewrotny i niegodziwy...

To są moje subiektywne wnioski, które gotów jestem bronić w oparciu o przesłanie biblijne.

Z tym Twoim zdaniem „Pełne zanurzenie w Bogu, w nieskończonym Dobru, to z pewnością skok w nieznane „ ABSOLUTNIE nie zgadzam się... ;D




Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #12 dnia: 29 01 2011 o 17:49:09 pm »
Cytuj
Januszu, zdziwiony jestem Twoją oceną Hioba.  Huh?   Takie nieprawdziwe wnioski powtarzasz chyba za kimś, bo gdybyś sam  czytał tę księgę,nie zamieszczałbyś takich opinii,  podobnych do Elifaza, Bildada i Sofara, przyjaciół Hioba.
Dodam jeszcze i to:Problem cierpienia przenika praktycznie całe dzieje historii zbawienia. Biblia z wielu różnych punktów widzenia podejmuje problemem cierpienia i zastanawia się, jak go rozwiązać. Autorzy natchnieni podejmują tę kwestię bardzo często i widzą ją jako nieodłączny element egzystencji człowieka.
Od samego początku sam fakt cierpienia człowieka – choroby, niepowodzenia w życiu, nieszczęścia – bardzo mocno i ściśle wiązane były bezpośrednio z jego grzechem. Człowiek cierpiał, dlatego że zgrzeszył on sam albo ktoś z jego przodków. Z powodu swoich grzechów też cały naród izraelski cierpiał niewolę czy wygnanie. Cierpienie zatem jest skutkiem i znakiem oddalenia się człowieka od Boga, od Jego praw i nakazów. Zatem człowiek sprawiedliwy (jeśli nim jest) nie powinien cierpieć, ponieważ Bóg mu błogosławi. Cierpi natomiast niesprawiedliwy. Z czasem kształtuje się jednak odkrywanie innego wymiaru cierpienia, co wiąże się także ze zmianą rozumienia sprawiedliwości człowieka przed Bogiem. Wyrazem tego innego spojrzenia na cierpienie jest m.in. historia Hioba.
W Księdze Hioba cierpienie jest widziane jako konsekwencja - dobrowolnego ze strony Boga - wydania człowieka sprawiedliwego pod władzę szatana. Tutaj cierpienie nie jest bezpośrednio związane z czyjąś winą czy z jakimś błędem, lecz jest okazją do tego, żeby Hiob mógł okazać się sprawiedliwy przed Bogiem na inny sposób, niż był dotąd. Zanim na Hioba spadły nieszczęścia, mogło się wydawać, że Hiob jest sprawiedliwy wobec Boga, dobry, oddany, ponieważ Bóg mu błogosławił. Zachodził więc między nimi pewien aspekt relacji wzajemnej. Jednak nawet na tej pozornie poprawnej płaszczyźnie, gdy człowiek (Hiob) służy Bogu i Bóg mu „odpłaca”, nie ma jeszcze właściwej relacji do Boga. Kiedy Hiob na sobie doświadcza cierpienia, i to cierpienia dotykającego jego samego, doświadczenie to doprowadza go do pewnego kryzysu, do wewnętrznej walki. Hiob odkrywa wówczas, że Bóg - który faktycznie pozwolił na tego rodzaju doświadczenie w jego życiu - jest Bogiem, który wybawia. Wybawia człowieka nie od cierpienia, lecz od fałszywej koncepcji życia: Wiem, Wybawca mój żyje (Hi 19,25); dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, poznałem Cię właśnie w moim cierpieniu (por. Hi 42,5).                                        Pozdrawiam                              janusz f.

Offline hub_and_spoke

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 114
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #13 dnia: 29 01 2011 o 21:02:53 pm »
http://Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.

Nie można powiedzieć że w Bilii nie ma sformułowań filozoficznych np zdanie przy krzaku gorejącym skierowane przez Boga do Mojżesza:Jestem który jestem

Inny przykład z drugiego czytania na dzisiejszą/jutrzejszą niedziele w kościele KRK:
Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu
się chlubił ten, kto się chlubi.

Pozdrawiam

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Kiedy przydarza się nam coś złego, czy jest to na Bożą chwałę?
« Odpowiedź #14 dnia: 1 03 2011 o 11:57:28 am »
Cytat: baran katolicki
Zatem człowiek sprawiedliwy (jeśli nim jest) nie powinien cierpieć, ponieważ Bóg mu błogosławi. Cierpi natomiast niesprawiedliwy. Z czasem kształtuje się jednak odkrywanie innego wymiaru cierpienia, co wiąże się także ze zmianą rozumienia sprawiedliwości człowieka przed Bogiem. Wyrazem tego innego spojrzenia na cierpienie jest m.in. historia Hioba.
W Księdze Hioba cierpienie jest widziane jako konsekwencja - dobrowolnego ze strony Boga - wydania człowieka sprawiedliwego pod władzę szatana. Tutaj cierpienie nie jest bezpośrednio związane z czyjąś winą czy z jakimś błędem, lecz jest okazją do tego, żeby Hiob mógł okazać się sprawiedliwy przed Bogiem na inny sposób, niż był dotąd.

Super ! Nareszcie mogę wejść w ten wątek :D

Teraz piszesz trochę inaczej, niż kilka miesięcy temu. Mogę tylko oddać chwałę Bogu ! :D
 
Dobrze twierdzisz że przyczyną cierpienia  jest GRZECH. Uważam jednak że winieneś dodać słowo „najczęstszą”. Ponieważ Hiob nie jest jedynym przykładem niezasłużonego cierpienia.
Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże.
[ J 9;3 BT]

Twierdzisz że cierpi tylko niesprawiedliwy. Znaczy ten kto nie wierzy w Jezusa Chrystusa i nie został przez Niego usprawiedliwiony. Co więc zrobić z takim wersetem? tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
[Mt 5;45 BT]

Cytat: baran katolicki
Zanim na Hioba spadły nieszczęścia, mogło się wydawać, że Hiob jest sprawiedliwy wobec Boga, dobry, oddany, ponieważ Bóg mu błogosławił. Zachodził więc między nimi pewien aspekt relacji wzajemnej. Jednak nawet na tej pozornie poprawnej płaszczyźnie, gdy człowiek (Hiob) służy Bogu i Bóg mu „odpłaca”, nie ma jeszcze właściwej relacji do Boga. Kiedy Hiob na sobie doświadcza cierpienia, i to cierpienia dotykającego jego samego, doświadczenie to doprowadza go do pewnego kryzysu, do wewnętrznej walki. Hiob odkrywa wówczas, że Bóg - który faktycznie pozwolił na tego rodzaju doświadczenie w jego życiu - jest Bogiem, który wybawia. Wybawia człowieka nie od cierpienia, lecz od fałszywej koncepcji życia:

Przecież Hiob nie tylko doznał korzyści duchowych, lecz także materialnych, zobacz 42;10-17.

Nie wiem jak odczytujesz Boże Słowa, czy jak jakąś przenośnię?
Czy te poniższe wypowiedzi nie należy rozumieć dosłownie?
Proszę wskażcie mi, na czym polega mój błąd że przyjmuję te treści ściśle tak jak jest napisane?
... Był to mąż szlachetny i sprawiedliwy. Żył bogobojnie, unikając wszelkiego zła.
[Hi 1;1BWP]
W innych przekładach powiedziane jest że Hiob był, nienaganny, szczery, bojący się Boga, doskonały. Oczywiście można przytoczyć werset mówiący że nie ma sprawiedliwego ani jednego (Rz 3;10). Lecz można też znaleźć mnóstwo tekstów mówiących o tym że tylko sprawiedliwi będą zbawieni (Mt 25;46 ). Albo Elżbieta i Zachariasz, czy tylko oni byli sprawiedliwi? (Lu 1;6 )
Słowo Boże mówi też że w każdym narodzie są ludzie sprawiedliwi (Dz 10;35). Słowo Boże-Biblia dobitnie  też mówi że człowiek usprawiedliwiony jest z łaski, za darmo, lecz TYLKO w osobie Jezusa Chrystusa (Rz 3;21-31    Rz 5;cały   Rz 10;3-4 ) + wiele innych.
Więc czy Biblia jest sprzeczna ???
       
Reakcja Hioba na stratę majątku i dzieci była następująca: Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon
[ Hi 1;20 BT]
Tutaj nie odczytuje tego jako  wzór  dosłowny-fotograficzny że mam golić głowę, rozrywać ubranie i padać na twarz jak muzułmanin. Lecz jako prototyp-odpowiednik do postępowania w podobnej sytuacji. Jako przykład jaką mam przyjąć postawę mego serca.
Co powiedziała żona do męża z którym miała siedmioro dzieci:  Rzekła mu żona: Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj! Hiob jej odpowiedział: Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami.
[Hi 2;9-10 BT]
Dlaczego mam nie przyjmować za fakt że żona Hioba była taka jak opisuje Pismo?
Nie wiemy co Hiob myślał sobie o tej traumatycznej sytuacji. Jak inaczej można zrozumieć to że Hiob trzymał swój język za zębami?
Proszę wytłumaczcie mi to? ???
Historia ta dowodzi i naucza że nie powinno służyć  się Bogu za jakieś korzyści. Lecz bezinteresownie, tutaj w tym doczesnym życiu. Bo tak naprawdę służymy Mu z nadzieją że On niczego nie przeoczy co dobrego zrobiliśmy w swoim życiu. I otrzymamy za to nagrodę.
Taką między innymi ja osobiście odczytuję naukę z tej historii. Jestem niesłychanie ciekawy jak  Wy to odbieracie?
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.