Zaczynam powoli nudzić się forum. Szkoda, że nic nie piszecie o sobie. O tym, co Bóg robi w Waszym życiu. Chciałbym trochę usłyszeć. To takie budujące. MI napisała słowa Sebastiana i bardzo mnie one ucieszyły. Czegoś takiego potrzebuję i myślę, że nie tylko ja. Nie czytam już innych wątków. Bo z dnia na dzień zmienia się we mnie, jak w kalejdoskopie. To co czuję, jest niesamowite. Widzę w sobie coraz większe nowe serce, natychmiast wyłapuję pychę i inne pragnienia pochodzące od ziarna grzechu. Oczywiscie grzeszę sekundami, bo nie zawsze uda mi się wyłapać myśli i odrzucić je. Niektóre już poszły, ale zdążę jeszcze uchronić siebie przed wprowadzeniem myśli w czyn. Od razu idę do Jezusa i przepraszam go za te myśli. Nasza relacja wchodzi w głębszy wymiar, gdyż w sposób naturalny poprzez wzrost nowego serca poddaję się więcej Duchowi Św. I czuję coraz częściej (głęboko), że jest przy mnie i nie gniewa się na mnie. To jest piękne. Stopniowo staję się Świątynią Ducha Św.
Zrozumiałem, że nie muszę się starać samemu zniknąć, aby we mnie był Bóg. W procesie przemiany serca to nastąpi samoistnie. Jedyne, co trzeba zrobić, to poddawać się dobrym pragnieniom i odrzucać złe.
Idąc przez miasto jak patrzę na kobiety, to wystarczy mi sekunda na spojrzenie, czy mi sie podoba, czy też nie. Nie podoba się i odwracam wzrok. Konkretna, naturalna decyzja. Wcześniej tego nie miałem. Jest to dla mnie niezwykłe, ale też bardzo komfortowe. To dzięki temu, że natychmiast moje serce wyczuwa ruchy przeciwnika i odrzucam je (pożądliwość). Możliwe jest patrzenie na kobietę normalnie, czysto.
Nie oszukujmy się, my mężczyzni jesteśmy wzrokowcami i "przedłużamy" spojrzenie. Można sobie wmawiać, że to tylko kilka sekund i na pewno sie nie cudzołożyło. Z perspektywy czasu i doświadczenia, jakie nabyłem, stwierdzam, że to było i jest cudzołóstwo, jak mężczyzna przedłuży spojrzenie zasłaniając się tłumaczeniem, że podobała mu się, albo, że czekał na jej spojrzenie odwzajemniające. To jest nieczyste pragnienie. Bo prawdziwy mężczyzna nie "gapi się" głupio, tylko po prostu podejdzie i zagada, albo odwróci wzrok z głęboką świadomością czystej decyzji. Bardzo dużo widzę na mieście panów, których spojrzenia mówią mi bardzo wiele, a takze ich zachowanie. Kobieta spojrzy na niego i odwraca głowę zniechęcona. On oczywiscie tego nie widzi. Zupełnie inaczej odczytuje jej spojrzenie i...rośnie mu serce. Czemu o tym piszę? Bo jest takich błądzących rycerzy bardzo wielu i nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich serce jest utopione w cudzołóstwie. Moja znajoma mówiła mi, że jak obserwuje w zborze mężczyzn, to większość, chciała powiedzieć... wszyscy... pożądliwie patrzą na inne, pomimo, że mają żony. Ta granica jest bardzo cieńka. Ja to mogę powiedzieć świadomie, bo ją czuję w sercu. Wszyscy mężczyżni powinni sobie zadać pytanie uczciwie, czy chcą iść za Jezusem, czy wodząc wzrokiem za kobietami.Wojownik działa, a głupiec reaguje.
Zauważyłem, że dojrzałe kobiety zaczynają stopniowo na mnie zwracać uwagę. Nie piszę tu o sobie jako supermenie, jaki to ja, och... Nie, chciałbym, żebyście mnie zrozumieli. Bóg mnie zmienia na mężczyżnę, jakim stworzył. Kobiety widzą w moich oczach czystość. A także zniechęcenie. Bo niestety u niektórych mężatek widzę pożądliwość. Wtedy czuję wstręt i niesmak. Natychmiast odwracam głowę, albo spuszczam wzrok. Piszę celowo o tym, aby pokazać, do czego zmierza Bóg pracując nad mężczyznami, w tym przypadku nade mną. Powoli rodzi się we mnie ten mężczyzna, nowe stworzenie. I takich pragną kobiety. A jeszcze lepsze jest to, że nie ma we mnie zauroczenia sobą. Jest pokój, opanowanie i głęboka świadomość sytuacji. Jest to przepiękne i każdemu z mężczyzn życzę poddania się tej przemianie.
Widzę, jak cieniutka jest granica nie tylko pomiędzy dojrzałością i pychą, a także pomiędzy normalnym patrzeniem, a pożądliwością. Tu jest myślę, nawet bardziej cieńsza. Ta Droga jest bardzo wąska. Od rana do wieczora trzeba być czujnym. Jak żołnierz na froncie w okopach, żeby nie dostać kulki w łeb od snajpera. W naszym świecie tym snajperem jest ziarno grzechu znajdujące się w nas.
Najkrótsza droga do poznania Boga, to odrzucanie nieczystych pragnień, nieczystych myśli i pójście za dobrymi myślami, właściwymi pragnieniami. Mówię to teraz z perspektywy dotychczasowej drogi. Nie jest to łatwe, dopóki serce się nie rozwinie wystarczająco. Póżniej jest już zupełnie inaczej. Zdobyło się przyczółek na terenie wroga i nadszedł czas na utrzymanie tego przyczółku. Czujność. Jestem na tym etapie. Zdobyłem kawałek przyczółka, bardzo dużo mnie to kosztowało. Ale.. warto było.

teraz muszę się okopać i przygotować do kolejnego etapu. Jeszcze nie wiem, jaki to będzie etap. Pan mi powie w odpowiednim czasie. Najważniejsze, że wyciągnął mnie z bagna i postawił na skale. Bo na niej już jestem. Po 16 miesiącach walki zdobyłem przyczułek. Nie mogę pozwolić diabłu na wykradzenie tego, co zdobyłem.
W sercu rodzi się pragnienie pomagania i służenia ludziom. Będę musiał pójść na studia związane z padagogiką, albo psychologią. Chcę pracować z ludźmi, którzy potrzebują pomocy od takich, jak ja. Wiem już, że Bóg mnie zmienia nie dla mnie. Po części dla mnie, aby mnie uwolnić, tak. Ale chce, abym ja póżniej z przemienionym sercem (z Jezusem we mnie) wprowadzał innych do świata duchowego.
Proszę Was, piszcie cokolwiek o sobie. Jak Was zmienia.