Autor Wątek: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa  (Przeczytany 7321 razy)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #150 dnia: 7 10 2011 o 16:23:42 pm »
 Chodzę do kościoła zielonoświątkowego, ale w sercu już nie jestem zielonoświątkowcem.

Nie ma czegoś takiego jak kościół zielonoświątkowy i katolicki. Jesteśmy my i Jezus. Chodzi o zaparcie się siebie/odrzucenie czyli krzyż i stanie się naczyniem dla Ducha Św. To wszystko. Oczywiście to jeszcze musi być pokazane przez Boga, jak to zrobić.

Januszu, nie sugeruj mi o dyskryminacji. Bóg do mnie przemawia i tyle. Póżniej do tego tematu w wolnej chwili powrócę. Podkreślam, nie chodzi o przynależność do kościołów i ich nauki. Ten kto pójdzie prawdziwie za Jezusem, będzie na Nim polegał, a siebie odrzuci realnie, zaprze się, to znajdzie Boga.

Jest Bóg i ja. On uczy, On prowadzi i kształtuje. Nie człowiek, nie książ, nie pastor. Bóg używa ludzi na różne sposoby, aby karcić, pouczyć, nakierować, dać nadzieję - zgadza się, ale Prawdę wkłada osobiście w serce. On jest tą prawdą.
« Ostatnia zmiana: 7 10 2011 o 18:50:52 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #151 dnia: 7 10 2011 o 16:50:07 pm »
Cytuj
Jest Bóg i ja
Sebastianie,pomiędzy Tobą a Bogiem jest jeszcze drugi człowiek/bliźni/.To nie jest tak,że Bóg jest tylko dla mnie bo On chce/pragnie/by mną dla innych.                     :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #152 dnia: 7 10 2011 o 17:20:28 pm »
Cytuj
Chodzi o zaparcie się siebie/odrzucenie czyli krzyż i stanie się naczyniem dla Ducha Św. To wszystko. Oczywiście to jeszcze musi być pokazane przez Boga, jak to zrobić.
I o to chodzi Sebastianie.                              :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #153 dnia: 7 10 2011 o 19:04:22 pm »
Cytuj
Jest Bóg i ja
Sebastianie,pomiędzy Tobą a Bogiem jest jeszcze drugi człowiek/bliźni/.To nie jest tak,że Bóg jest tylko dla mnie bo On chce/pragnie/by mną dla innych.                     :)

Nie o to mi chodziło. Jest Bóg i ja. Najpierw Jemu muszę być posłuszny, otworzyć się na Niego, On wchodzi do mnie, kiedy ja odrzucam siebie i On (miłość) idzie do ludzi poprzez mnie. Wiem, że są bliżni, ale sami z siebie nikogo nie pokochamy prawdziwie. To tylko może Bóg uczynić. A żeby to się stało, to musimy odrzucić siebie i zaprosić Jezusa. Tak realnie, nie samymi słowami i wyznaniem. Dlatego napisałem, że nie kościoły, a Jezus. Nie chodzi mi o zbawienie, a o prawdziwą przemianę, nowe stworzenie.

Na jakiś czas opuszczę forum, chcę całkowicie się uwolnić od różnych rzeczy i przyjsć pustym sobą do Jezusa, aby realnie we mnie zamieszkał.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #154 dnia: 9 10 2011 o 20:59:31 pm »
Forum nie muszę opuszczać, stwierdziłem, aby być dla Pana. Musiałem w głowie i w sercu zrobić porządek, aby było wszystko ok.

Odkryłem jedną ciekawą rzecz. Jest zasłona, która oddziela ludzi od Boga. Czytałem jedno ciekawe świadectwo, gdzie Pan pokazał (póżniej zmartwychwstałemu człowiekowi) nowe Jeruzalem, gdy ten wędrował tam. Takie same, jak opisane w Słowie. Wcześniej w książce czytałem wizję innego człowieka, który widział okolice, jakby przedsionek miasta. To jedna część, która wpłynęła na moje zrozumienie.

Druga część, która pomogła mi pokazać, w jakiej jestem sytuacji, to rozmowa z moim bratem ze zboru. Pytałem go, czy zawsze tak często atakują demony? Ostatnio u mnie się to nasiliło. Powiedział, że jest to pewien proces wzrostu duchowego, drogi. Nie odrazu to zrozumiałem. Mam na myśli skojarzenie jego słów z moim wzrostem duchowym. Póżniej w trakcie rozważania w wannie dotarł do mnie sens.

Trzecia część, która dołożyła się do mego zrozumienia, to historia pewnego pastora. On sam czuł pewną załosnę, która oddzielała go od Pana. Miał problemy z pożądliwością. I dotarł w walce, w zapieraniu się do tego miejsca, gdzie Bóg mógł przystąpić do uwalniania go. W wizji, w trakcie snu pastor widział i przeżywał tę walkę. Po jednej stronie demony, po drugiej stronie anioły i on na środku. Demony napierały, anioły walczyły i na końcu zwyciężyły. Koniec był taki, że pastor został uwolniony spod pożądliwości i poczuł, jak zasłona opadła, i poczuł obecność Pana w sobie. Taką realną, żywą.

Czwarta część, która wpłynęła na moje zrozumienie, to moja siostra w Chrystrusie. Ona wstawia się za mną w modlitwie, bez przerwy sie modli i opowiada mi często, jak demony, ciemnosć próbują ją "wyłączyć". I to nie w sensie łagodnym, a konkretnie. Taka prawdziwa bitwa duchowa, realna. Podziwiam ją za wytrwałość i nieustępliwość, myślę, że wielu mogłoby zrezygnować na jej miejscu. A ona nie ustaje i wstawia się za mną. Pomimo, że nie jest jej łatwo z tym, co przechodzi ze strony ciemności.

I z tych czterech części oddzielnych ukształtował się we mnie obraz. Czuję tę zasłonę, która oddziela mnie od Pana w relacjach, w modlitwie. Zrozumiałem, że Jezus wyciąga do mnie ręce i chce mnie wyciągnąć z tej ciemności i ubrać mnie w Jego szaty. Ale Bóg oczekuje współpracy. Czyli, że ja wyciągnę swoje ręce do Jezusa i nie tylko pozwolę Mu, aby On je chwycił i przyciągnął mnie do siebie, a także zapragnę całym sobą pójść do Niego. Dokładnie, jak z tym pastorem. Pastor pisał, że na końcu drogi zrozumiał, że żeby przyjść całkowicie do Pana, musiał mieć postawę zdesperowaną, aby pożądliwość go nie przemogła. Zacisnął zęby, zaparł się siebie i pozwolił, aby Bóg go wyrwał z tej ciemności. Zasłona opadła.


Zrozumiałem, skąd u mnie ataki i u siostry, która o mnie się modli. Podkreślam, że Pan nią kieruje do modlitwy o mnie. Bóg chce mnie wyciągnąć z tej matni, demony to widzą i nie chcą mnie puścić. Dlatego reagują złoscią, nienawiścią do siostry, chcą, żeby przestała się modlić. Bardzo dobrze, że to zrozumiałem. Tak samo, jak pastor muszę zacisnąć zęby i zaprzeć się siebie na tyle, aby Bóg mógł mnie uwolnić. Żadnego pragnienia do tego, co ciemność oferuje.

Kochani, jeśli macie ten sam problem co ja i chcecie wyjść z tej ciemności i być prawdziwie wolnymi, proście Pana, aby postawił na drodze wstawiennika. Wspólne modlitwy są potężną i wspaniałą bronią. Ciemność szaleje, fakt, ale nie ma czego się bać, jeśli wierzymy w Słowo Boga, czyli Jego obietnice, że zawsze jest z nami.

Jak wyjdę z tej ciemności, wierzę, że będę zapieczętowany Duchem Św. jako rękojma, że należę do Boga i wierzę, że jednocześnie będę uzdrowiony, bo w Jezusie jest i wolność i uzdrowienie.

Psalm 121, 5-8
Pan stróżem twoim,
Pan cieniem twoim po prawicy twojej
Słońce nie będzie cię razić za dnia
Ani księzyc w nocy
Pan strzec cię będzie od wszelkiego zła
Strzec będzie duszy twojej
Pan strzec będzie wyjścia i wejścia twego
Terz i na wieki.




Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #155 dnia: 10 10 2011 o 08:04:59 am »
Kochani, jeśli macie ten sam problem co ja i chcecie wyjść z tej ciemności i być prawdziwie wolnymi, proście Pana, aby postawił na drodze wstawiennika. Wspólne modlitwy są potężną i wspaniałą bronią. Ciemność szaleje, fakt, ale nie ma czego się bać, jeśli wierzymy w Słowo Boga, czyli Jego obietnice, że zawsze jest z nami.

Sebastianie, te trzy zdania, razem z zacytowanym Psalmem, stały się dla mnie fundamentem całej Twej wypowiedzi - znajduję w nich głęboką ufność i otwartość. Zawierzenie wobec Boga nieskończenie DOBREGO wyraża również dzisiejszy fragment, jaki dostaliśmy na skrzynki: Jezus powiedział: Jeśli wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. (Mateusza 7:11)

Z kolei otwartość to własnie pragnienie JEDNOŚCI w Panu - pragnienie wstawiennictwa i udzielanie tego wstawiennictwa, niezależnie od zewnętrznych granic, jakie zdają się nas dzielić. Czasami mam wrażenie, że udzielanie pola demonom polega głównie na grzechu pychy - że "ja jestem na jedynej dobrej drodze, że muszę odciąć się od tych nieczystych, że tylko ja i Jezus - nikt inny". Tymczasem Jezus pragnie nas wszystkich i to własnie pragnienie wspólnego dobra w Panu Naszym, Jezusie Chrystusie - pragnienie wspólnego trwania w miłości i czystości - to uświęca nas najbardziej, bardziej niż wszelkie praktyki religijne, nawet bardziej niż czytanie i rozważanie Pisma...

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #156 dnia: 10 10 2011 o 19:21:18 pm »
Z kolei otwartość to własnie pragnienie JEDNOŚCI w Panu - pragnienie wstawiennictwa i udzielanie tego wstawiennictwa, niezależnie od zewnętrznych granic, jakie zdają się nas dzielić. Czasami mam wrażenie, że udzielanie pola demonom polega głównie na grzechu pychy - że "ja jestem na jedynej dobrej drodze, że muszę odciąć się od tych nieczystych, że tylko ja i Jezus - nikt inny". Tymczasem Jezus pragnie nas wszystkich i to własnie pragnienie wspólnego dobra w Panu Naszym, Jezusie Chrystusie - pragnienie wspólnego trwania w miłości i czystości - to uświęca nas najbardziej, bardziej niż wszelkie praktyki religijne, nawet bardziej niż czytanie i rozważanie Pisma...

Słusznie zauważyłeś Adamie, że dawanie pola demonom, to między innymi zwykły grzech pychy. On obok grzechu pożądliwości jest najczęstszym grzechem w człowieku. Z moich doświadczeń mając na myśli wzrost duchowy, co jakiś czas wraz z poznaniem, idzie ze mną cały czas grzech pychy, jakby obok. Ode mnie zależy, czy pozwolę mu się uaktywnić, czy zostawię siebie i przyobleczę się Panem Jezusem. Tak było do tej pory. Ciekawy jestem, co będzie dalej z tym grzechem pychy.

Moja ciekawość wynika z tego, że w połowie jestem już przeobrażony, a połowa to naprawdę dużo. Kształtuje się we mnie naturalne obrzydzenie do grzechu, do pożądliwości. Nie chcę tego w sobie, mam coraz większą świadomość, że zwyczajnie nie potrzebuję siebie, nie potrzebuję starej skóry. W starym człowieku nie ma nic, co mogłoby się przydać komukolwiek, nie ma nic, co Bóg mógłby użyć dla poszerzania swego Królestwa. Stary człowiek to w rzeczywistości skorupa, pod którą są same śmiecie. Śmiecie do spalenia. Nawet do reprodukcji się nie nadają. I mówię to nie tylko głęboko świadom, a także śmiertelnie poważnie.

Pan mnie przyprowadził do tego miejsca, w którym wiem, kim jestem bez Niego. Niczym. Gałąźką uschniętą, gałąźką gotową do odcięcia od korzenia i przygotowaną do wrzucenia w ogień.

Te miejsce, to nowe stworzenie. Dopóki człowiek nie poczuje swojego przeobrażenia się, nie pozna swojej starej skóry. Człowiek myśli, że siebie zna. W rzeczywistości prawda o nim jest zakryta, bo jest w królestwie diabła, który zakrył prawdę przed człowiekiem. Tylko Bóg może pokazać prawdę i chce to robić i robi.

Problem polega na tym, że człowiek często nie jest gotowy do prawdy i ucieka od niej. Chwała Bogu, że Pan jest cierpliwy i łaskawy. Łatwo moża dostrzec tu działanie sił nieczystych, które manipulują biednymi ludzmi, robią wszystko, aby światło nie przyszło do człowieka. Światło, czyli prawda. Albo jak kto woli - zbawienie.

Co innego wyczytać w Słowie, że w Jezusie zmartwychwstałym się jest nowym człowiekiem, a co innego zacząć doświadczać tego na sobie. Dopiero, jak jest się mocno ugruntowanym w Jezusie, wtedy zdaje sobie sprawę z wagi:

1) wspaniałego planu  Boga Ojca odnośnie zbawienia ludzkości
2) znaczenia dzieła dokonanego na Golgocie przez Pana Jezusa
3) kim był, zanim się przeobraził
4) kim jest w Jezusie
5) znaczenie mocy modlitwy
6) znaczenie mocy świętej krwi Chrystusa

Zaczyna poznawać Pana Jezusa, rodzi się relacja, pragnie zrzucić starą skórę, następuje pragnienie przyobleczenia się nową skórą, czyli chwałą Bożą, czysty i uświęcony w Panu Jezusie.

Dziś wsiadając do tramwaju natknąłem się na piękną kobietę, naprawdę piękną, zgrabną itd. Widziałem kątem oka, że panowie non stop łapczywie na nią patrzyli, uważnie dyskretnie spojrzałem na nią, co myśli. Szybko zauważyłem, że ona jest doskonale świadoma swojej urody i sylwetki i bawi się tym.

I w tym momencie zacząłem siebie obserwować, oczywiście zacząłem też siebie pilnować, praktykowałem trzymania się Słowa. Być może pożądliwość by się odezwała, bo nie jestem jeszcze od niej całkowicie wolny, lecz ja zacząłem rozmawiać z Panem Jezusem i powiedziałem w myslach, że nie uroda dla mnie jest ważna, a zbawienie w Tobie Panie. I jakbym zadał cios sztyletem wrogowi. Poczułem, jak pożądliwość ucichła.

Oczywiście co jakiś czas w trakcie jazdy próbował umysł mnie nakierować na tę kobietę, lecz wytrwale patrzyłem w kierunku przeciwnym i uczyłem się trzymać Pana Jezusa. Potem wsiadła pani z małym chłopcem, ustąpiłem i całkowicie zapomniałem o tej dziewczynie, gdyż swoją uwagę skupiłem na dziecku zamieniając dwa zdania z jego mamą.

Pan mnie przeobraża dosłownie, realnie. Chciałbym Wam kochani powiedzieć, że Bóg jest żywy, realny, prawdziwy. Przeobrażając się dostaje się poznanie, prawdę głębszą, zrozumienie. Poznanie tak naprawdę zmienia człowieka, prawda zmienia. Mówi się, że Bóg zmienia, tak, On wkłada prawdę, On pokazuje rzeczywistość. Człowiek już nie chce żyć w kłamstwie, oczywiście, jeśli przejrzał na oczy. Ten kto przestanie walczyć z Bogiem zwycięży. Bo jeśli przestajemy walczyć z Bogiem, to znaczy, że poddajemy się i zaczynamy uznawać Jego autorytet.

Wtedy Bóg może nas wprowadzać w realną rzeczywistość, która jest w Synu. Ale najpierw chce wyciągnąć nas z tej ciemności. Wyciągnięcie z tej ciemności, to odwrócenie się od grzechu, znienawidzenie zła, obrzydzenie do grzechu. Nowe stworzenie. Jest to realne, prawdziwe i na wyciągnięcie ręki. Jestem w połowie, a może i więcej, kto wie...przeobrażony i zapomniałem o jednym ważnym. Im bardziej przeobrażony, tym nie tylko większe poznanie prawdy, a także wzrost wiary. Jest się ugruntowanym coraz mocniej w Jezusie przez wiarę.

Nic dziwnego, jeśli coraz mocniej czuje się obecność Boga, coraz lepiej poznaje się miłosć Pana Jezusa, coraz częściej pozwala doświadczać Siebie, coraz więcej momentów realnego wyciągania z ciemności, poprzez głębsze zrozumienie prawdy lepiej się rozumie Słowo i czuje się, że ono jest natchnione Duchem Św., to nic dziwnego, że w nowym sercu powstaje naturalne uwielbienie, zaczyna się lepiej chodzić w mocy Ducha Św., w naturalny sposób często następuje zawierzenie się, poleganie na Nim.

To wszystko sprawia, że poprzez wzrost wiary i zrozumienie dane od Boga wie się, że w Panu Jezusie jest się dosłownie wolnym, uzdrowionym i błogosławionym. Jest czystość, świętość, światło, siła, moc, radość, lekkość, miłość, łagodność, cieprliwość, pokora, pracowitość i mądrość. To jest nowe stworzenie i jest to realne i to nam chce dać Pan Jezus.

On to nam chce dać poprzez przyobleczenie nas Sobą, swoją szatą. Chwałą Boga żywego. W Nim, w Zbawicielu jest dosłownie wszystko. To jest skarb, którego pragnie wolna dusza.

Tak Adamie, otwartość, czyli jedność.  :) cieszę się bardzo, że Pan chce, abyśmy wszyscy w Nim znaleźli dom.
 

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #157 dnia: 10 10 2011 o 21:38:41 pm »
Wracając autobusem do domu z pracy, przed samą wysiadką, spojrzałem na szybę, była zaparowana i jedna myśl mi wpadła do głowy. Chwilę się zawachałem, czy napisać i tak się zastanawiam. Jeśli nie napiszę, to znaczy, że wstydzę się Jezusa. A ponieważ nie chciałem, żeby Pan Jezus był smutny z powodu moich myśli, to się przemogłem i napisałem palcem na zaparowanej szybie:

                                                          Jezus Cię kocha

Może ktoś tam w autobusie zauważy i poruszy go w sercu? Może ktoś tego potrzebował? Pan Jezus chce, abyśmy nieśli nadzieję każdemu. Bądźmy przyobleczeni Bożą chwałą, światłem dla wszystkich, niech moc Ducha działa prężnie, niech ciemność ustępuje przed mocą z wysokości.

Alleluja!  :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #158 dnia: 16 10 2011 o 14:30:23 pm »
Dziś w zborze był dobry czas. Byłem napełniony pokojem. Jadąc potem do marketu, przez długi czas miałem ten pokój, nawet pożądliwości nie było. Dziewczyny mijałem obojętnie. Był fajny, Boży pokój.

Po zrobieniu zakupów wychodząc z marketu poczułem delikatne pragnienie do świata. W tym momencie zrozumiałem i olśniło mnie, żę wróg przystępuje do subtelnego odzierania mnie z Bożego błogosławieństwa. Poprzez kuszenie mnie światełkami świeckimi. I dotarło do mnie, co to znaczy pragnąc Bożego namaszczenia, chodzić w mocy Ducha Św. i być przyobleczonym Bożą chwałą, napełniony pokojem.

Pierwsze przykazanie, to ciągłe odnawianie się w Duchu. Pokój Boży jest znakiem informującym nas, że jesteśmy blisko Pana, natomiast stopniowe zanikanie tego pokoju i również miłości jest znakiem, że potrzebujemy odnownienia w Duchu przez modlitwę, gdyż następuje oddalanie się od Boga (świadome i nieświadome) w kierunku świata, albo akurat aktualne problemy i sprawy  przyczyniają się do tego, że zaczynamy polegać na swoim rozumie, zamiast być pod Bożym namaszczeniem.

Mając w sobie pokój, mamy równieź miłość, cieprliwość i mądrość. Jeśli tego brakuje, to chodzimy sami w ciele. Coraz lepiej mi idzie chodzenie pod Bożymi błogosławieństwami. Tylko przez modlitwę z wiarą i z pragnieniem szczerym możemy być pod namaszczeniem.

Doświadczani będziemy zawsze, potrzebne to jest, abyśmy byli kształtowani. Jedno dziś zrozumiałem, że pomimo tych doświadczeń zło nas nie zabije, jeśli chodzimy w mocy Ducha Św. Moc krwi Pana Jezusa dosłownie nas chroni i nie dopuszcza demonów do nas. To taki znak firmowy, demon jak widzi, że jesteśmy naznaczeni krwią Jezusa, nie podejdzie. Autentycznie możemy czuć się bezpieczni w każdym sztormie, oczywiście w Jezusie.

Wczoraj uswiadomiłem sobie, czym jest Boży pokój. Obok miłości Bozej, Boży pokój jest na równi z nią bardzo ważny. Mając taki pokój, po prostu nie grzeszymy. Opanowani, spokojni, cieprliwi, łagodni, lepsze przejrzenie sytuacji, z dystansem reagowanie na sytuacje, nie śpieszenie się z odpowiedzią, w pokoju pytamy się Pana, co czynić?, w pokoju możemy słyszeć głos Ducha, jednym słowem w pokoju można wszystko zgodnie z Bożymi przykazaniami.

Bez pokoju Bożego szybkie odpowiedzi, często w gniewie, irytacji, nie ma przeglądu sytuacji, bo robione w pośpiechu, niewłaściwe decyzje, brak miłości, życie dla siebie samego. Bez pokoju Bożego to poleganie na sobie. I wieczne grzeszenie.

Miłość i pokój Boży są bardzo ważne i o to powinniśmy, uważam, modlić się najczęsciej, aby nas napełniał. Abyśmy w tym byli prowadzeni. Wtedy o wiele łatwiej można słyszeć i mieć relację z Duchem Św. nie polegać na sobie, żyć bez pośpiechu, mieć zawsze czas na spotkanie z Bogiem, a nawet robiąc coś mieć tę relację na bieżąco.
« Ostatnia zmiana: 16 10 2011 o 14:32:40 pm wysłana przez rebus »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #159 dnia: 16 10 2011 o 14:52:22 pm »
Jeszcze jedna ważna rzecz odnośnie pokoju.

Im więcej wypraktykujemy chodzenie pod namaszczeniem Bożym, czyli między innymi napełnieni Bożym pokojem, tym szybciej i lepiej rozwinięty w nas człowiek wewnętrzny. Bo Boży pokój sprawia, że widzimy to, co powinnismy widzieć w tym czasie, czyli tu i teraz. To co Pan chce nam pokazywać.

Boży pokój będzie potrzebny każdemu chrześcijaninowi w poważnych próbach. A one myślę i jestem pewien nadejdą, tak jest opisane w objawieniach Jana. Niektóre już się dzieją, niektóre będą póżniej. Nie wiemy, czy dożyjemy tych najgorszych czasów, czy nie. Nie powinniśmy się nad tym zastanawiać, bo to nic nam nie da.

Powinniśmy praktykować, szlifować chodzenie pod Bożym namaszczeniem. Taki pokój w Chrystusie i w nas, przyobleczeni Nim prawdziwie, tak relanie, żywo sprawi, że przejdziemy najtrudniejsze i być może najstraszliwsze chwile w życiu. Są świadectwa o chrześcijanach z czasów dawnego Cesarstwa Rzymskiego, gdzie chrześcijanie byli prowadzeni na krzyże i krzyżowani tak samo jak Pan Jezus. I oni szli ze śpiewem na ustach, z radością w sercu i bez bojaźni. Mieli właśnie ten pokój, Boży pokój.

Będąc pod Bożym namaszczeniem doszli do końca swej drogi żyjąc dla Pana, poprzez nie wyparcie się Boga, a poprzez zachowanie wiary do końca. Poprzez nie odrzucenie pokoju Bożego, czyli notabene darów Bożych i samego Boga - do tej pory są dla mnie i dla innych świadectwem niezłomnej postawy. Boży pokój sprawia, że można przejść wszystko z Bogiem.

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Doświadczenia, myśli, przemiana serca - droga duchowa
« Odpowiedź #160 dnia: 16 10 2011 o 16:31:22 pm »
Boży pokój będzie potrzebny każdemu chrześcijaninowi w poważnych próbach. A one myślę i jestem pewien nadejdą, tak jest opisane w objawieniach Jana. Niektóre już się dzieją, niektóre będą póżniej. Nie wiemy, czy dożyjemy tych najgorszych czasów, czy nie. Nie powinniśmy się nad tym zastanawiać, bo to nic nam nie da.

Tak, Sebastianie - przyszłość jest przed nami zakryta, ale możemy się do niej przysposabiać każdego dnia. To w jaki sposób przeżyjemy dzisiaj, wpływa bardzo realnie na to, co przeżyjemy jutro - i to niezaleznie od tego, jakie to jutro się okaże. Dziękuję Ci za te słowa!