Z kolei otwartość to własnie pragnienie JEDNOŚCI w Panu - pragnienie wstawiennictwa i udzielanie tego wstawiennictwa, niezależnie od zewnętrznych granic, jakie zdają się nas dzielić. Czasami mam wrażenie, że udzielanie pola demonom polega głównie na grzechu pychy - że "ja jestem na jedynej dobrej drodze, że muszę odciąć się od tych nieczystych, że tylko ja i Jezus - nikt inny". Tymczasem Jezus pragnie nas wszystkich i to własnie pragnienie wspólnego dobra w Panu Naszym, Jezusie Chrystusie - pragnienie wspólnego trwania w miłości i czystości - to uświęca nas najbardziej, bardziej niż wszelkie praktyki religijne, nawet bardziej niż czytanie i rozważanie Pisma...
Słusznie zauważyłeś Adamie, że dawanie pola demonom, to między innymi zwykły grzech pychy. On obok grzechu pożądliwości jest najczęstszym grzechem w człowieku. Z moich doświadczeń mając na myśli wzrost duchowy, co jakiś czas wraz z poznaniem, idzie ze mną cały czas grzech pychy, jakby obok. Ode mnie zależy, czy pozwolę mu się uaktywnić, czy zostawię siebie i przyobleczę się Panem Jezusem. Tak było do tej pory. Ciekawy jestem, co będzie dalej z tym grzechem pychy.
Moja ciekawość wynika z tego, że w połowie jestem już przeobrażony, a połowa to naprawdę dużo. Kształtuje się we mnie naturalne obrzydzenie do grzechu, do pożądliwości. Nie chcę tego w sobie, mam coraz większą świadomość, że zwyczajnie nie potrzebuję siebie, nie potrzebuję starej skóry. W starym człowieku nie ma nic, co mogłoby się przydać komukolwiek, nie ma nic, co Bóg mógłby użyć dla poszerzania swego Królestwa. Stary człowiek to w rzeczywistości skorupa, pod którą są same śmiecie. Śmiecie do spalenia. Nawet do reprodukcji się nie nadają. I mówię to nie tylko głęboko świadom, a także śmiertelnie poważnie.
Pan mnie przyprowadził do tego miejsca, w którym wiem, kim jestem bez Niego. Niczym. Gałąźką uschniętą, gałąźką gotową do odcięcia od korzenia i przygotowaną do wrzucenia w ogień.
Te miejsce, to nowe stworzenie. Dopóki człowiek nie poczuje swojego przeobrażenia się, nie pozna swojej starej skóry. Człowiek myśli, że siebie zna. W rzeczywistości prawda o nim jest zakryta, bo jest w królestwie diabła, który zakrył prawdę przed człowiekiem. Tylko Bóg może pokazać prawdę i chce to robić i robi.
Problem polega na tym, że człowiek często nie jest gotowy do prawdy i ucieka od niej. Chwała Bogu, że Pan jest cierpliwy i łaskawy. Łatwo moża dostrzec tu działanie sił nieczystych, które manipulują biednymi ludzmi, robią wszystko, aby światło nie przyszło do człowieka. Światło, czyli prawda. Albo jak kto woli - zbawienie.
Co innego wyczytać w Słowie, że w Jezusie zmartwychwstałym się jest nowym człowiekiem, a co innego zacząć doświadczać tego na sobie. Dopiero, jak jest się mocno ugruntowanym w Jezusie, wtedy zdaje sobie sprawę z wagi:
1) wspaniałego planu Boga Ojca odnośnie zbawienia ludzkości
2) znaczenia dzieła dokonanego na Golgocie przez Pana Jezusa
3) kim był, zanim się przeobraził
4) kim jest w Jezusie
5) znaczenie mocy modlitwy
6) znaczenie mocy świętej krwi Chrystusa
Zaczyna poznawać Pana Jezusa, rodzi się relacja, pragnie zrzucić starą skórę, następuje pragnienie przyobleczenia się nową skórą, czyli chwałą Bożą, czysty i uświęcony w Panu Jezusie.
Dziś wsiadając do tramwaju natknąłem się na piękną kobietę, naprawdę piękną, zgrabną itd. Widziałem kątem oka, że panowie non stop łapczywie na nią patrzyli, uważnie dyskretnie spojrzałem na nią, co myśli. Szybko zauważyłem, że ona jest doskonale świadoma swojej urody i sylwetki i bawi się tym.
I w tym momencie zacząłem siebie obserwować, oczywiście zacząłem też siebie pilnować, praktykowałem trzymania się Słowa. Być może pożądliwość by się odezwała, bo nie jestem jeszcze od niej całkowicie wolny, lecz ja zacząłem rozmawiać z Panem Jezusem i powiedziałem w myslach, że nie uroda dla mnie jest ważna, a zbawienie w Tobie Panie. I jakbym zadał cios sztyletem wrogowi. Poczułem, jak pożądliwość ucichła.
Oczywiście co jakiś czas w trakcie jazdy próbował umysł mnie nakierować na tę kobietę, lecz wytrwale patrzyłem w kierunku przeciwnym i uczyłem się trzymać Pana Jezusa. Potem wsiadła pani z małym chłopcem, ustąpiłem i całkowicie zapomniałem o tej dziewczynie, gdyż swoją uwagę skupiłem na dziecku zamieniając dwa zdania z jego mamą.
Pan mnie przeobraża dosłownie, realnie. Chciałbym Wam kochani powiedzieć, że Bóg jest żywy, realny, prawdziwy. Przeobrażając się dostaje się poznanie, prawdę głębszą, zrozumienie. Poznanie tak naprawdę zmienia człowieka, prawda zmienia. Mówi się, że Bóg zmienia, tak, On wkłada prawdę, On pokazuje rzeczywistość. Człowiek już nie chce żyć w kłamstwie, oczywiście, jeśli przejrzał na oczy. Ten kto przestanie walczyć z Bogiem zwycięży. Bo jeśli przestajemy walczyć z Bogiem, to znaczy, że poddajemy się i zaczynamy uznawać Jego autorytet.
Wtedy Bóg może nas wprowadzać w realną rzeczywistość, która jest w Synu. Ale najpierw chce wyciągnąć nas z tej ciemności. Wyciągnięcie z tej ciemności, to odwrócenie się od grzechu, znienawidzenie zła, obrzydzenie do grzechu. Nowe stworzenie. Jest to realne, prawdziwe i na wyciągnięcie ręki. Jestem w połowie, a może i więcej, kto wie...przeobrażony i zapomniałem o jednym ważnym. Im bardziej przeobrażony, tym nie tylko większe poznanie prawdy, a także wzrost wiary. Jest się ugruntowanym coraz mocniej w Jezusie przez wiarę.
Nic dziwnego, jeśli coraz mocniej czuje się obecność Boga, coraz lepiej poznaje się miłosć Pana Jezusa, coraz częściej pozwala doświadczać Siebie, coraz więcej momentów realnego wyciągania z ciemności, poprzez głębsze zrozumienie prawdy lepiej się rozumie Słowo i czuje się, że ono jest natchnione Duchem Św., to nic dziwnego, że w nowym sercu powstaje naturalne uwielbienie, zaczyna się lepiej chodzić w mocy Ducha Św., w naturalny sposób często następuje zawierzenie się, poleganie na Nim.
To wszystko sprawia, że poprzez wzrost wiary i zrozumienie dane od Boga wie się, że w Panu Jezusie jest się dosłownie wolnym, uzdrowionym i błogosławionym. Jest czystość, świętość, światło, siła, moc, radość, lekkość, miłość, łagodność, cieprliwość, pokora, pracowitość i mądrość. To jest nowe stworzenie i jest to realne i to nam chce dać Pan Jezus.
On to nam chce dać poprzez przyobleczenie nas Sobą, swoją szatą. Chwałą Boga żywego. W Nim, w Zbawicielu jest dosłownie wszystko. To jest skarb, którego pragnie wolna dusza.
Tak Adamie, otwartość, czyli jedność.

cieszę się bardzo, że Pan chce, abyśmy wszyscy w Nim znaleźli dom.