Autor Wątek: Bałwochwalstwo  (Przeczytany 1437 razy)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Bałwochwalstwo
« Odpowiedź #15 dnia: 5 06 2011 o 21:10:41 pm »
Tym razem - związku z dzisiejszym "wydarzeniem", ale też w nawiązaniu do tytułu ostatniego postu Janusza - mam pytania do drogich katolickich użytkowników tego forum:
1. Czy katolik czczący relikwie (też obrazy, figury, świętych - czyli stworzenie, rzeczy materialne itp..) nie jest bałwochwalcą?
2. Czy KAŻDY katolik czci/powinien czcić wyżej wymienione...?
3. Czy katolik, który nie czci tychże (nieposłuszeństwo wobec zwierzchności swojego kościoła) jest jeszcze katolikiem?

Osobiście daleki jestem od uznawania relikwii za coś, co miałoby mnie prowadzić do głębszej wiary, więc się do tego dystansuję. Nauczanie Kościoła katolickiego nie nakazuje kultu świętości w relikwiach, które w założeniu mają stanowić jedynie materialne uobecnienie tego, co ów święty zaświadczył swoim życiem. Podobnie, jak chusteczka po Twojej ukochanej Babci może być dla Ciebie cenną pamiątką rodzinną, którą przechowujesz w specjalnej szkatułce, a czasem ją wyciągasz, by w ciepły sposób powspominać jej życie.

Traktowanie relikwii w kategoriach amuletów jest przez Kościół uznawane za odstępstwo od wiary - niestety ludzie mało wgłębiają się w nauczanie Kościoła, dlatego błąd ten bywa często powielany - i z tego też powodu wolę nie przyłączać się do takich praktyk. Uważam to wręcz za słabość katolicyzmu, ale zbyt pochopnym byłoby osądzanie, że samo uszanowanie relikwii jest już bałwochwalstwem. Konsekwentnie utrzymuję, że bałwochwalstwo rodzi się w SERCU, czyli w głębi człowieka, więc zwracanie się z podobnymi schematami oskarżającymi ku zewnętrznym praktykom jest dużym uproszczeniem.

Nie zapominajmy, że wszystkie praktyki religijne skierowane ku ludziom uznanym za błogosławionych lub świętych, nie mają na celu wprowadzać jakiegoś nowego bożka na ołtarze. W myśl prawowitej nauki Kościoła kult świętego jest uwielbieniem samego Boga (tylko i wyłącznie), który uobecnił się w świętym życiu człowieka, który był Jego świadkiem. Wszystko inne to już ludowa nadinterpretacja.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Bałwochwalstwo
« Odpowiedź #16 dnia: 6 06 2011 o 15:58:21 pm »

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp: Bałwochwalstwo
« Odpowiedź #17 dnia: 6 06 2011 o 18:27:59 pm »
(...)ale zbyt pochopnym byłoby osądzanie, że samo uszanowanie relikwii jest już bałwochwalstwem. Konsekwentnie utrzymuję, że bałwochwalstwo rodzi się w SERCU, czyli w głębi człowieka, więc zwracanie się z podobnymi schematami oskarżającymi ku zewnętrznym praktykom jest dużym uproszczeniem.

Zgadzam się z Adamem, ale... na tym właśnie polega odciąganie od Boga ludzi mało rozumiejących sprawy duchowe. Ci co powierzchownie wgłębiają się w sprawy Boże, to więcej się skupiają na:

1. ceremoniach,
2. na modlitwie do Boga, że chce, żeby uzdrowił, żeby sąsiada poprawił, bo jemu się w nim coś nie podoba, żeby dał pomysł na firmę
3. na świętych uznanych przez KRK
4. na rytualnym, schematycznym odmawianiu paciorków

Bardzo dużo uwagi jest skierowanej na papieża, już nie wspomnę, że nieżyjącego, a naprawdę mało na Jezusa. Niby każdy wie, że w Jezusie jest zbawienie, a jednak w dialogu, w zachowaniu (w realu) nie widać Jezusa w życiu ludzi. Za to bardzo chętnie pompatyczne krucjaty do Jasnej Góry, pamiątki papieskie, napoleonki papieskie w cukierni.

Wielu ludzi chodzi do kościoła i w rozmowie ze mną się mnie pytają, czy ja jestem pod zwierzchnictwem Watykanu. Papież to, papież tamto. Kiedy mówię o Jezusie, to albo odwrócenie głowy, albo nerwy.

Zgadzam się z Tobą Adamie, że bałwochwalstwo rodzi się w sercu, grzech w każdej postaci rodzi się tylko w sercu. Zgadzam się z Hanną, że relikwie mogą być początkiem oddalenia się od Boga, stopniowym odwróceniem uwagi człowieka od Zbawiciela. To proste działanie.

Diabłu chodzi o stopniowe zapełnianie serca czymś, na co człowiek będzie patrzył i widział oczyma. A tak najłatwiej i najwygodniej "wierzyć", prawda? O wiele trudniej wierzyć w Boga, którego się nie widzi. Bardzo dobrze rozumiem Hanię, jakie jest tu niebezpieczeństwo. To banalnie prosty sposób zajęcia umysłu ludzkiego czymś, czym ludzie będą się karmić przez długie lata, aż się przyzwyczają i w sercu będą mieć Watykan, nie Jezusa.

Kiedy mnie spotykają i chwalę Jezusa, jak zmienił moje serce, to ogromna cisza, plecy, albo właśnie niesmak i irytacja. Niestety w każdym kościele są brudy, nie tylko w KRK. Jedyne co możemy robić, to postępować tak, jak Jezus naucza, zdawać się na Pana i mieć odwagę głosić Prawdę Jezusową. I nieustannie się modlić o tych, co nie chcą, albo nie poznali Jezusa. Nie zapominam, że za tym wszystkim stoi przeciwnik, który ludziom zasłania oczy przed Prawdą. Ludzie sami z siebie nic nie zrobią, bo nawet nie mają pojęcia, jaka walka się rozgrywa w powietrzu. A już na pewno wielu nie wie, że nie mają nic, żeby pokonać ciemność. Tylko Duch Św. może rozwalić twierdze wroga.

I pytanie, po co te wszystkie ceremonie, skoro w rzeczywistości wystarczy wiara w zbawiającą krew Jezusa, obecność Ducha Św. w człowieku, wiara w moc Słowa natchnionego Duchem i w moc kształtowania wiary i ducha w nas przez żywe Słowo.


Cytat: cytuj
Nie zapominajmy, że wszystkie praktyki religijne skierowane ku ludziom uznanym za błogosławionych lub świętych

Słowo mówi o tym, że każdy, kto pójdzie za Jezusem, pozwoli Bogu na przemianę, będzie świętym i błogosławionym. Białe szaty, Żywa woda w sercu, uświęcony umysł, oczy, serce itd. Nie rozumiem, kto uznaje za świętych? Kościół? Ale jak i na jakiej podstawie? Przecież to tylko Bóg zna serca wszystkich ludzi. Ja równieź jestem święty, jeśli jestem gorący, blisko Pana, obmyty krwią Jezusa i napełniony Duchem Św. Albo KRK trochę odbiega od Słowa, albo ja czegoś nie rozumiem.
« Ostatnia zmiana: 6 06 2011 o 21:19:20 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Bałwochwalstwo
« Odpowiedź #18 dnia: 6 06 2011 o 19:34:30 pm »
Sebastianie,jeśli chcesz usłyszeć prawdziwy głos KRK to posłuchaj homilii i katechezy ze strony      http://podlasie24.pl/wiadomosci/diec.-siedlecka/oleksin-wizytacja-biskupa-siedleckiego-6c5a.html              Pozdrawiam Cię            janusz f. :)

Offline AdamS

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 586
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Bałwochwalstwo
« Odpowiedź #19 dnia: 6 06 2011 o 19:38:39 pm »
Przeczytałem dokładnie post Sebastiana i muszę wyznać, że w każdym calu podzielam jego wypowiedź - łącznie z obawami dotyczącymi przerostu ceremonii czy nadmiernego zabiegania wokół papieży i świętych (choćby nie wiem jaką świętością się w życiu odznaczyli - to przecież tylko ludzie). Jeszcze raz przeczytałem post Hany i również tutaj podzielam w pełni obawy, że coś wymyka się spod kontroli. Wszedłem na link podany przez Janusza - o dziwo i tutaj spotykam się ze zdrowym dystansem do całego tego "teatru świętości" (nie jest to sformułowanie prześmiewcze, a jedynie wskazujące na pewną teatralność tego rodzaju religijności) - nota bene artykuł pisany jest ze strony zwolenników kardynała Dziwisza...

Wybaczcie mi, moi drodzy Współwyznawcy w katolicyzmie, ale z tymi wszystkimi sprawami od dawna już nie potrafię się zmieścić w katolickiej tradycji (całe szczęście to tylko tradycja, w dodatku przez nikogo nie nakazywana). Tak bardzo chciałbym, aby katolicyzm nie podążał w tym kierunku. Czuję się jednak nadal w pełni katolikiem w źródłowym znaczeniu tego słowa: catholicos=powszechny, czyli obejmujący społeczność wierzących najszerzej jak tylko można. W Kościele katolickim znajduję wielu ludzi, z którymi zdecydowanie pod drodze by mi nie było, ale też jest sporo wiernych i duchownych, którzy według mojego odczucia pozostają całkowicie wierni nauczaniu Chrystusa, Pana naszego.

Ostatnio czytam kolejną już książkę czeskiego teologa, ks. Tomaśa Halika - "Teatr dla aniołów". To doskonała analiza wiary pod kątem jej autentyczności i nagminnie stosowanych uproszczeń. Ks. Halik jest dla mnie (po Tischnerze) jedną z wielu wspaniałych postaci katolicyzmu, którzy odsłaniają prawdziwe bogactwo wiary, rozumianej jako żywa i szczera relacja z Bogiem i ludźmi. Wiem, że mam dostęp wyłącznie do cząstkowej Prawdy, która - jak ufam - odsłonięta mi będzie po mojej śmierci, dlatego w żaden sposób nie chcę nikogo osądzać, bo w wielu kwestiach mogę się mylić. Jednak poczułem, że muszę wyraźnie artykułować to, co jest mi obce - mogę usprawiedliwiać ludzi, ale nie wolno mi tłumaczyć tego, co budzi mój wewnętrzny opór. I za Wasze świadectwo Wam dziękuję.

Offline Natanael

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 130
Odp: Bałwochwalstwo
« Odpowiedź #20 dnia: 7 06 2011 o 04:13:37 am »
- Jeśli ludzkie wymysły, bałwochwalcze kulty, tradycje, dogmaty i rytuały idą w odstawkę a to miejsce zajmie wiara Bogu = działanie wg. Jego słowa, nauki Jezusa Chrystusa i Jego uczniów, to efektem jest chrześcijaństwo = współdziałanie z Bogiem, napełnianie Duchem Świętym, szerzenie ewangelii, nawracanie się ludzi, uwalnianie, i wydawanie dobrych owoców :)


~~~~~~~~~~~~

=> Wierzcie ewangelii
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,348.0.html

=> Musicie się na nowo narodzić
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,236.135.html

Historie nawróconych ludzi => 26-45
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,89.0.html
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,97.0.html

Obietnice => 47a
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,89.0.html

Jak pojednać się z Bogiem => 25a
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,89.0.html

Dary Ducha Świętego => 46a
http://koinonia.slowo.pl/index.php/topic,89.0.html


=> Muzyka z dobrym przesłaniem
♪♫ ♪
http://www.youtube.com/watch?v=M7SMUf6QcyQ&feature=&p=E9D4CD8D82B09887&index=0&playnext=1
Steruj tak aby trafić do Dobrego portu

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp:Bieżmowanie Duchem Świętym
« Odpowiedź #21 dnia: 7 06 2011 o 17:30:42 pm »
A oto maleńki fragment ze strony     http://podlasie24.pl/wiadomosci/diec.-siedlecka/oleksin-wizytacja-biskupa-siedleckiego-6c5a.html        "Jeśli wierzę w Jezusa Chrystusa jestem w stanie przyjąc nawet krzywdę.Czy ktoś chce takiego Ducha,który uzdolni go do przyjmowania krzywdy i niesprawiedliwości.Byc Chrześcijaninem to przyjęcie tej prawdy,która pasuje jak pięśc do nosa.Przyjęcie krzywdy,nie sprawiedliwości nam nie pasuje.Nikt z nas własną mocą tego nie zrobi.Czy pragniesz takiego Ducha???"      Pozdrawiam           janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp: Bierzmowanie Duchem Świętym
« Odpowiedź #22 dnia: 10 06 2011 o 05:07:37 am »
Oczywiście,że BIERZMOWANIE.Przepraszam za "ż" w poprzednim poście.                      janusz f. :)

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 818
Odp:Bieżmowanie Duchem Świętym
« Odpowiedź #23 dnia: 11 06 2011 o 16:31:34 pm »
  "Jeśli wierzę w Jezusa Chrystusa jestem w stanie przyjąc nawet krzywdę.Czy ktoś chce takiego Ducha,który uzdolni go do przyjmowania krzywdy i niesprawiedliwości. Nikt z nas własną mocą tego nie zrobi.Czy pragniesz takiego Ducha???"

Tak Januszu, pragnę takiego Ducha, takiej drogi i krzyża. Obecnie lepiej Ciebie rozumiem z naszej wcześniejszej rozmowy dotyczącej krzyża błogosławionego. Wiecie i z pewnością pamiętacie, że pracuję z kolegą o bardzo trudnym charakterze. Rok i dwa miesiące, około. Im więcej wrzasków, nerwów z jego strony, tym ja bardziej jestem ponad jego zachowanie. Dzięki Duchowi.

Były momenty, myśli, żeby zmienić pracę i zawsze Duch mi pokazywał, w jakim celu jest mój własny krzyż. Oczy i rozum mogą mówić w takiej sytuacji, że ciężko, niewygodnie i dlaczego tak mam? Mógłbym narzekać, biadolić. W sercu intuicyjnie wiedziałem, że biadolenie i narzekanie Bogu się nie spodoba. Bo to będzie świaczyło o braku zaufania mojego do Niego. To będzie świadczyło, że kłamałem w modlitwie do Jezusa mówiąc, że mu ufam i polegam na Nim. Albo ufam, albo narzekam. Wybór.


Teraz wiem, że krzyż jest błogosławieństwem. On kształtuje mój charakter, jest mi bardzo potrzebny. I krzyż, to w rzeczywistości jedyna droga do Jezusa. Do pełnego poznania Pana. Bez wzięcia swego krzyża prawdopodobnie niemożliwe jest pełne poznanie Jezusa. On sam mówi, że kto nie bierze krzyża, nie może być uczniem moim.

Im więcej krzyża, może inaczej - im więcej praktyki zgodnej z nauką Bożą, tym lepiej opieram się na Bogu. Nie muszę się starać. To działa jakby automatycznie. Nie jestem w stanie zmienić człowieka, nie jestem w stanie przeciwstawić się gniewowi bez miłości, bez łagodnego podejścia. Nie mogę oddawać gniewem na gniew, to nakręca tylko spiralę gniewu i nic się nie zmieni, a raczej pogorszy.

Dlatego Jezus wspomina, abyśmy na gniew oddawali dobrem. A w takiej sytuacji, kiedy dosłownie się ktoś drze z całego serca, tym dobrem jest pokora i serce napełnione Jezusem. Pokora - w przypadku mojego kolegi, rozmowa dalej jakby nic, bez gniewu i zniechęcenia w sercu, wstawianie się za nim w modlitwie na gorąco, aby Pan nie poczytał jego grzechu, ja mu przebaczam  i nie gniewam się na niego itd. 

Kiedy dotyka mnie niesprawiedliwość, myślami jestem przy Jezusie, że Jego też dotykała niesprawiedliwość, przyjął ją z pokorą, wiedząc po co to czyni. Ja również wiem, po co to czynię i jestem wdzięczny Bogu za okazaną mi łaskę, za wprowadzenie w Prawdę.

Nie jest mi potrzebne szukanie chwały i wartości w sobie. Nie potrzebuję budowania się według swojego ja. W ten sposób nie poznam Jezusa. Chrytusa poznaję tylko poprzez naśladowanie i poleganie na Nim. Poznaję go na drodze krzyża. Krzyża błogosławionego. Piękna droga. Z początku może się faktycznie wydawać ciężka. Bo jest. Jednak, gdy nauczymy się polegać na Panu, to jak On sam mówi, że w Nim krzyż jest lekki i to jest prawda.

W taki sposób  umieram starym człowiekiem, poprzez zostawienie wartości o sobie, że ja to, ja tamto, że mam to, to osągnąłem. To nie jest wartość. Nie patrzę na siebie w jakiejkolwiek kategorii, bo nic w sobie nie znajduję ciekawego. Słowo mówi, że nie mamy nic. I to jest prawda. Cała wartość jest w Jezusie, Ojciec mówi o swoim Synu... oto mój Syn umiłowany, Jego sobie upodobałem. Daje mi wyraźną wskazówkę, że żeby się podobać Ojcu, muszę przyjść do Jego Syna i napełnić się Nim.

Jezus mówi w Słowie, że On jest w nas, my w Nim, a razem w Ojcu. Czyli Bogu Ojcu będziemy się podobać tylko za pośrednictwem (przyjęciem do serca) Jezusa.

 To, co kiedyś było dla nas piękne i wartościowe, powinno umrzeć, zniknąć. Bo to co nasze, to chwilowe, niepewne i nie wiadomo, czy prawdziwe i nie sprzedajne za uśmiech drugiego człowieka (lizustwo, strach), a może za butelkę wódki, lub łatwy duży zarobek na lewo?

Tylko Jezus ma wartości niezmienne, nie sprzedajne. Kiedy znikną w nas cechy, które uważaliśmy za wartościowe i opadniemy na Jezusa, Jego doskonałe uświęcone cechy charakteru będą naszymi cechami. On w nas, my w Nim. Wtedy się podobamy Bogu, bo w nas są cechy Jego Syna, doskonałego i bez grzechu.

Moją siłą moja słabość, moje nic, aby wszystko znaleźć, czy może odnaleźć w Jezusie. :)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 933
Odp:Duch Święty
« Odpowiedź #24 dnia: 12 06 2011 o 09:20:58 am »
A oto tekst przepięknej, niezwykle dostojnej pieśni, śpiewanej podczas liturgii Mszy św. przed Ewangelią w niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Pieśń powstała ok. roku 1200. Jej autorem jest papież Innocenty III.
   
Sekwencja na Uroczystość Zesłania Ducha Św.

Przybądź, Duchu Święty,
Spuść z niebios wzięty
Światła Twego strumień.
Przyjdź, Ojcze ubogich,
Dawco darów mnogich,
Przyjdź, światłości sumień.

        O najmilszy z Gości,
        Słodka serc radości,
        Słodkie orzeźwienie.
        W pracy Tyś ochłodą,
        W skwarze żywą wodą,
        W płaczu utulenie.

Światłości najświętsza!
Serc wierzących wnętrza
Poddaj swej potędze!
Bez Twojego tchnienia
Cóż jest wśród stworzenia?
Jeno cierń i nędze!

        Obmyj, co nieświęte,
        Oschłym wlej zachętę,
        Ulecz serca ranę!
        Nagnij, co jest harde,
        Rozgrzej serca twarde,
        Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary!
Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa,
Daj szczęście bez miary!

        Amen, Alleluja!