"Jeśli wierzę w Jezusa Chrystusa jestem w stanie przyjąc nawet krzywdę.Czy ktoś chce takiego Ducha,który uzdolni go do przyjmowania krzywdy i niesprawiedliwości. Nikt z nas własną mocą tego nie zrobi.Czy pragniesz takiego Ducha???"
Tak Januszu, pragnę takiego Ducha, takiej drogi i krzyża. Obecnie lepiej Ciebie rozumiem z naszej wcześniejszej rozmowy dotyczącej krzyża błogosławionego. Wiecie i z pewnością pamiętacie, że pracuję z kolegą o bardzo trudnym charakterze. Rok i dwa miesiące, około. Im więcej wrzasków, nerwów z jego strony, tym ja bardziej jestem ponad jego zachowanie. Dzięki Duchowi.
Były momenty, myśli, żeby zmienić pracę i zawsze Duch mi pokazywał, w jakim celu jest mój własny krzyż. Oczy i rozum mogą mówić w takiej sytuacji, że ciężko, niewygodnie i dlaczego tak mam? Mógłbym narzekać, biadolić. W sercu intuicyjnie wiedziałem, że biadolenie i narzekanie Bogu się nie spodoba. Bo to będzie świaczyło o braku zaufania mojego do Niego. To będzie świadczyło, że kłamałem w modlitwie do Jezusa mówiąc, że mu ufam i polegam na Nim. Albo ufam, albo narzekam. Wybór.
Teraz wiem, że krzyż jest błogosławieństwem. On kształtuje mój charakter, jest mi bardzo potrzebny. I krzyż, to w rzeczywistości jedyna droga do Jezusa. Do pełnego poznania Pana. Bez wzięcia swego krzyża prawdopodobnie niemożliwe jest pełne poznanie Jezusa. On sam mówi, że kto nie bierze krzyża, nie może być uczniem moim.
Im więcej krzyża, może inaczej - im więcej praktyki zgodnej z nauką Bożą, tym lepiej opieram się na Bogu. Nie muszę się starać. To działa jakby automatycznie. Nie jestem w stanie zmienić człowieka, nie jestem w stanie przeciwstawić się gniewowi bez miłości, bez łagodnego podejścia. Nie mogę oddawać gniewem na gniew, to nakręca tylko spiralę gniewu i nic się nie zmieni, a raczej pogorszy.
Dlatego Jezus wspomina, abyśmy na gniew oddawali dobrem. A w takiej sytuacji, kiedy dosłownie się ktoś drze z całego serca, tym dobrem jest pokora i serce napełnione Jezusem. Pokora - w przypadku mojego kolegi, rozmowa dalej jakby nic, bez gniewu i zniechęcenia w sercu, wstawianie się za nim w modlitwie na gorąco, aby Pan nie poczytał jego grzechu, ja mu przebaczam i nie gniewam się na niego itd.
Kiedy dotyka mnie niesprawiedliwość, myślami jestem przy Jezusie, że Jego też dotykała niesprawiedliwość, przyjął ją z pokorą, wiedząc po co to czyni. Ja również wiem, po co to czynię i jestem wdzięczny Bogu za okazaną mi łaskę, za wprowadzenie w Prawdę.
Nie jest mi potrzebne szukanie chwały i wartości w sobie. Nie potrzebuję budowania się według swojego ja. W ten sposób nie poznam Jezusa. Chrytusa poznaję tylko poprzez naśladowanie i poleganie na Nim. Poznaję go na drodze krzyża. Krzyża błogosławionego. Piękna droga. Z początku może się faktycznie wydawać ciężka. Bo jest. Jednak, gdy nauczymy się polegać na Panu, to jak On sam mówi, że w Nim krzyż jest lekki i to jest prawda.
W taki sposób umieram starym człowiekiem, poprzez zostawienie wartości o sobie, że ja to, ja tamto, że mam to, to osągnąłem. To nie jest wartość. Nie patrzę na siebie w jakiejkolwiek kategorii, bo nic w sobie nie znajduję ciekawego. Słowo mówi, że nie mamy nic. I to jest prawda. Cała wartość jest w Jezusie, Ojciec mówi o swoim Synu... oto mój Syn umiłowany, Jego sobie upodobałem. Daje mi wyraźną wskazówkę, że żeby się podobać Ojcu, muszę przyjść do Jego Syna i napełnić się Nim.
Jezus mówi w Słowie, że On jest w nas, my w Nim, a razem w Ojcu. Czyli Bogu Ojcu będziemy się podobać tylko za pośrednictwem (przyjęciem do serca) Jezusa.
To, co kiedyś było dla nas piękne i wartościowe, powinno umrzeć, zniknąć. Bo to co nasze, to chwilowe, niepewne i nie wiadomo, czy prawdziwe i nie sprzedajne za uśmiech drugiego człowieka (lizustwo, strach), a może za butelkę wódki, lub łatwy duży zarobek na lewo?
Tylko Jezus ma wartości niezmienne, nie sprzedajne. Kiedy znikną w nas cechy, które uważaliśmy za wartościowe i opadniemy na Jezusa, Jego doskonałe uświęcone cechy charakteru będą naszymi cechami. On w nas, my w Nim. Wtedy się podobamy Bogu, bo w nas są cechy Jego Syna, doskonałego i bez grzechu.
Moją siłą moja słabość, moje nic, aby wszystko znaleźć, czy może odnaleźć w Jezusie.
