Dzisiaj w naszym kościele śpiewana była piękna pieśń: „Miłość Twa od najwyższych gór wyższa jest, wielka jest wierność Twa, do nieba sięga wzwyż...” I przy tych słowach przyszła mi myśl, że obecność Boga w naszym życiu można rozumieć właśnie na podobieństwo owej GÓRY, która przebija się przez morze chmur ku błękitnemu niebu. Kiedy na wierzchołku wszystko skąpane jest w słońcu i widać bardzo daleko (z bieszczadzkich połonin czasem nawet Tatry), nieco niżej panuje mgła – nieprzyjemna wilgoć i kompletny brak widoczności, że łatwo się pogubić. Jeszcze niżej widać, że owa mgła to chmury nad głową – tu już może nieco więcej widać, ale jest ponuro (jak dzisiaj w Ustrzykach) i widoki nie motywują do podjęcia jakiegokolwiek wysiłku, a kiedy raz po raz przychodzi deszcz - wtedy już nic nie widać prócz błota pod nogami, w którym się grzęźnie.
W takiej sytuacji trzeba powiewu nadziei, którym jest chwilowe rozwianie chmur i ukazanie się słońca nad górami - aby uwierzyć, że świat jest jednak piękny, a GÓRA potężna. I warto tę chwilę nadziei w sobie utrwalić, aby pozostała, gdy znów dolinę zawieją ciężkie chmury. Wtedy będzie już motywacja, żeby wejść wyżej. Oczywiście wyżej są owe mgły – wtedy szczególnie trzeba żyć nadzieją, wspomnieniem słońca – aby wreszcie przebić się przez gęstą ławicę obłoków i ujrzeć widok, który na żadnym zdjęciu nie odda tego przeżycia – trzeba go znieść na dół w swoim sercu. Kto choć raz wędrował po górach, ten wie o czym piszę...
GÓRA ma swoje ciemne czeluści – groty, wąwozy, przepaściste stoki, gdzie od północnej strony panuje wieczny półmrok i na głazowisku łatwo się osunąć – tam trzeba szczególnie uważać, ale też właśnie tam znajdują się prawdziwe unikaty przyrody! W Bieszczadach są to fragmenty jaworzynowej puszczy. GÓRA ma strefę mgły, w której poruszać się można jedynie z kompasem nadziei. GÓRA ma też błotniste doliny, gdzie łatwo ugrzęznąć w przyziemności. A jednak wszystko zbiega się w jednym, cudownym szczycie GÓRY! Gdziekolwiek w danej chwili jesteś, stanowisz niejako część tej GÓRY, której nigdy nie ogarniesz, ale z którą możesz na tyle się zaprzyjaźnić, że będziesz dla innych przewodnikiem, nosząc w sobie JEJ obraz...