Możesz być pewny mojej za Ciebie modlitwy.
Wiem, jak Ci jest ciężko, ale walkę o siebie samego rozpocząłeś mądrze i odważnie. Przyznałeś się do tego, że być może jesteś już uzależniony (co świadczy o tym, że jeszcze masz kontrolę nad swoim życiem). Nie obwiniasz za to, co się z Tobą dzieje, wszystkich wokół, tylko szukasz wsparcia, by móc wyjść z tej trudnej dla Was sytuacji.
Przede wszystkim jednak ważne jest to, że wiedziałeś, gdzie się zwrócić,że zacząłeś od szukania wsparcia w modlitwie.Dla Boga nie ma bowiem rzeczy niemożliwych!
Oprócz modlitwy proponuję poszukać pomocy u psychoterapeuty. Popytam w kręgu znajomych (mam wśród nich osoby, które wyszły z różnych uzależnień), może coś nam podpowiedzą.
Nie jesteś sam!. W największym cierpieniu sam Pan Bóg trzyma nas za rękę.