@katolicki baran
Ja jednak będę trwała przy wersji biblijnej : Bóg zaplanował dla nas nie krzyż, lecz życie w Raju, życie w Jego obecności; a celem i sensem naszego życia jest ciągłe uwielbianie naszego Stwórcy i Odkupiciela. Człowiek popsuł wszystko przez nieposłuszeństwo, a reszta to konsekwencje, które - ciągną się za nami jak (przepraszam za brzydkie słowo) ...smród.
Januszu, jeśli dostrzegasz jak wielką miłością ukochał Cię Chrystus i dokąd Cię prowadzi - nie możesz ominąć
JEGO krzyża. A wtedy Twój krzyż stanie się dla Ciebie miły i lekki (Mat.11,28-30) i będziesz go
chciał dźwigać... i nawet tego nie zauważysz... z miłości do Jezusa, bo... On pierwszy Cię umiłował...
Tak było w moim przypadku.
To tak na marginesie tylko napisałam, bo zdaję sobie sprawę, że odbiegamy od tematu wątku w którym jesteśmy, a główna sprawa, to chciałam Cię zapytać co miałeś na myśli z tym lukrowaniem, bo nie zrozumiałam

Więc może uściślij i wskaż mi konkrety w moim tekście: gdzie i co lukruję. Będę wdzięczna

Jeszcze słówko do Claudine:)
Klaudio, zapomniałam wcześniej o tym wspomnieć: jeśli Twoje serce będzie gotowe przebaczyć Twojej mamie zastępczej
i Jezus da Ci odwagę pójścia do niej - nie zapomnij powiedzieć dlaczego to robisz, dzięki Komu przebaczasz,
Kto Cię motywuje..
Pozdrawiam serdecznie i... do poniedziałku

Błogosławionego szabatu!
Szabat Szalom!