Moim zdaniem jedność ponad wyznaniem w Koinoni jest oczywiście możliwa, ale nie w duchu absolutnej szczerości. Siedzimy wiele lat w swoich piaskownicach, jesteśmy do nich b. przywiązani i przyzwyczajeni, czujemy się bezpiecznie, słuchamy, myślimy, działamy podobnie, wg dawno wypracowanych schematów pewni że tu jest najlepszy piasek, zabawki i koledzy. Generalnie jesteśmy grupą o poglądach, które są w bardzo wielu przypadkach NAMI ( dlatego niezwykle trudno je modyfikować) i chociaż możemy lubić się i szanować z innymi piaskownicami a nawet wspólnie modlić to przy jakiejś okazji, jeżeli nie będziemy bardzo ostrożni dostaniemy łopatką w głowę albo sami rzucimy piaskiem po oczach. Moja bardzo bliska i wspaniała zresztą koleżanka była świadkiem, jak kilka osób z Odnowy oglądało i zawijało w obrus starą figurkę małego Jezusa, nie wiem jak to dokładnie wyglądało, ale koleżanka nie mogła się nadziwić, jak ludzie wierzący, chrześcianie, w dodatku wykształceni, czytający Biblię mogą taką czcią obdarzać lalkę. Było mi tak przykro i chociaż ja sama mam poglądy bliskie Jej, to bardzo przeżyłam tę szczerą opinię i uważam, że nikomu nic dobrego nie przyniosła. Może lepiej jednak wypowiadać się pisemnie, bo trzeba się bardziej zastanowić zanim się coś chlapnie? A może- teraz to do mnie dochodzi, szczerość między ludźmi obcymi, niezwiązanymi bliskimi relacjami nie rani? Muszę już konczyc bo zaczynam zmieniać zdanie