Cytat: anieszka
...Mam tylko nadzieję, że jest to działanie szatańskie. Jest wiele przeciwności abyśmy nie byli razem, rodzice wyrażają sprzeciw ponieważ, Karol jest ode mnie 7 lat starszy, on jest ślązakiem, a ja góralką (choć nie czujemy się nimi z krwi i kości), nie jest przystojnym mężczyną, z przyczyn wcześniejszej choroby na tle psychicznym i fizycznym, przez kilka lat szuka pracy, rodzicom się to nie podoba ponieważ nie będzie w stanie utrzymać rodziny.
Ja nie zważam na to uwagę, dla mnie jest on wystarczająco przystojny...Nie potrafię rozróżnić co jest działaniem Bożym, a co szatańskim, co jest Jego wolą. modle sie wciąż, czekam, ale "stojąc" i nic nie robiąc wiele nie zdziałam, drażni mnie troche ta sytuacja...
Ja nie zważam na to uwagę, dla mnie jest on wystarczająco przystojny...Nie potrafię rozróżnić co jest działaniem Bożym, a co szatańskim, co jest Jego wolą. modle sie wciąż, czekam, ale "stojąc" i nic nie robiąc wiele nie zdziałam, drażni mnie troche ta sytuacja...
Pragnę też podzielić się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Patrzę już na relacje damsko-męskie z z innej perspektywy, gdyż za mną wiele lat wspólnego życia.
Pierwszą rzeczą musicie obydwoje być zgodni co do decyzji o planach na przyszłość. Fundamentalną sprawą jest pytanie i otrzymanie odpowiedzi od Boga, tylko od Boga. Gdyż piszesz że Twój wybranek kocha Boga-Jezusa Chrystusa i Jego matkę. Bóg jest Bogiem zazdrosnym, tylko Jemu trzeba wierzyć i Jego czcić.
Pytaj w szczerej modlitwie Boga i nie lekceważ głosu rodziców. Polecam piękny wzór w 1 Mojżeszowej 24 rozdział.
Cieszę się z deklaracji zachowania czystości cielesnej. Lecz krew to nie woda, będzie ciężko. Lecz zachęcam do wytrwania, gdyż warto. Mówię to po latach, jest to wspaniałe uczucie.
Dobrze że waszym fundamentem jest Jezus. Nie można jednak lekceważyć naszych ciał, emocji, pragnień etc.
Gdyż szatan będzie chciał to wykorzystać.
...Nie mówię tego, by kogoś oskarżać czy potępiać. Taki jest człowiek: wobec krzyża przeżywamy lęk, trwogę i uciekamy. Kto natomiast spotkał Jezusa i poznał jego Ewangelię, czyli żyje jako chrześcijanin, nie będzie się modlił przede wszystkim: "Panie Boże, zabierz mi ten krzyż", lecz: "Panie, daj mi wiarę i siłę, bym razem z Tobą podejmował mój krzyż". To możemy czynić tylko w świetle Ewangelii. Chociaż prośba o to, aby Pan Bóg zabrał krzyż, który odczuwamy jako zbyt wielki, może też być usprawiedliwiona. Możesz tak prosić Pana Boga, jak Jezus o to prosił: "Ojcze, oddal ode mnie ten kielich". Ale, jak pamiętamy, zaraz potem dodał: "Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie" (por. Mt 26,39), bo wiedział, że przyszedł właśnie po to, żeby spotkać się z tym krzyżem.Nie przyjmiemy krzyża bez światła Ewangelii, bo bez Dobrej Nowiny krzyż jest czymś złym, czymś, co niszczy człowieka. Ale też Ewangelia nie spełni się w nas, jeśli nie zgodzimy się na przyjęcie krzyża. Nie ma bowiem blasku zmartwychwstania, czyli nowego życia bez doświadczenia męki, krzyża i umierania w nas starego człowieka.Trzeba przy tym pamiętać, że gdy komuś uda się uciec od swego krzyża, zwłaszcza w dziedzinie relacji międzyludzkich, to bardzo często spadnie on w jakiejś formie na kogoś innego. Chrześcijanin, który poznał Ewangelię, widzi, że Jezus Chrystus jest na krzyżu i że z krzyża obwieszcza Dobrą Nowinę. Głosi ją po to, byś również ty przeżył swoje umieranie i zmartwychwstanie. Nie tylko na końcu czasów, ale już w tym życiu. Głosi ją po to, żebyś umiał stanąć przed krzyżem, przyjąć go, choć będzie cię to wiele kosztowało. Zostaniesz skrzywdzony, będziesz cierpiał, poniesiesz stratę materialną czy jakąś inną. Ale Jezus Chrystus mówi: W tym krzyżu jest twoje zbawienie. Przez ten krzyż wejdziesz w poznanie mocy Boga, w jedność z drugim człowiekiem, przebaczysz, nie będziesz chodził w nienawiści i gniewie. Wejdziesz w jedność i pokój.Ewangelia sprawdzi się, wypełni wyłącznie wtedy, kiedy będę gotów przyjąć krzyż. I po to ona przychodzi. Na początku obwieszczania i słuchania Ewangelii, czynię znak krzyża na czole, ustach, piersi - na tym wszystkim, co myślę, mówię, gdzie wszystko odczuwam, gdzie kształtują się moje relacje do drugiego i gdzie się dokonuje całe moje życie. Kreślenie na sobie krzyża oznacza, że chcę przyjąć krzyż, chcę, by w moim życiu była Ewangelia, która oświeca mój krzyż....Pozdrawiam...janusz f.