1
Off-topic / Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Ester dnia Dzisiaj o 22:21:08 »Nigdzie nie ma takich zapisów w Kościele katolickim. Inna rzecz to wolność wyboru: oczywiście, że można porzucić życie zakonne, tak samo jak można porzucić męża i każde inne zobowiązanie życiowe. Tylko co z tego wynika?...
Może nie doczytałeś? Kapłan po 5-ciu latach od porzucenia czy wycofania się z tego sakramentu może otrzymać kościelny ślub. Pamiętam to orzeczenie,że kościół nie chce stawać na drodze do drugiego powołania, gdyż ma np. dzieci i chce być ojcem , który daje dobry przykład w swej rodzinie i kościół nie stoi na przeszkodzie. To w ramach zmiany powołania. Taka jest prawda. Oczywiście są zapewne okoliczności każdego z osobna.
To wprowadził Benedykt XVI. Nie może nauczać taki kapłan , itp. nie chce mi się o tym pisać. Śluby zakonne nie są objęte sakramentem, więc też można odejść.
Adamie, nie chce się denerwować przed snem.
Dobrej nocy Ci życzę i światła Ducha św.
Ps. Pytasz co z tego wynika,że porzucamy?
Wiesz coś dam Ci do przeanalizowania. Więcej p.Ludmiła żyła przed II wojna światowa , więc jeszcze takiego upadku moralnego nie było w świecie(Polska).
Czyżby Opatrzność mnie tu przyprowadziła?
http://www.rsmu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=7&Itemid=1
http://www.rsmu.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=1&Itemid=2
Proszę byś odniósł się do życiorysu i życia Pani Ludmiły Krakowieckiej założycielki Rodziny Serca Miłości Ukrzyżowanej i będącej także w szczególnej sytuacji małżeńskiej w separacji , z tego co zrozumiałam do końca swego życia?
Czyżby Pan tak podziałał czy tylko człowiek ? Dzieło powstało i trwa już 76 lat . Myślisz ,że na chwałę Bożą , czy na chwałę męża Ludmiły, który ja utracił?
Ostatnie wiadomości


Rzeczywiście nie jest tak, jak to odebrałeś - a wynika to z innego rozumienia słowa "świeckość" wśród katolików, a innego wśród zielonoświątkowców. Z tego, co się zorientowałem, u Was ma to znaczenie pejoratywne i określa życie bez Boga (uznawanie jedynie wartości tego świata) - w takim rozumieniu oczywiście nie ma mowy o żadnym przeznaczeniu.