Strony: [1] 2 3 ... 10
 1 
 : Dzisiaj o 12:09:10 
Zaczęty przez anieszka - Nowe: wysłane przez cyprys
Cytat: anieszka
...Mam tylko nadzieję, że jest to działanie szatańskie. Jest wiele przeciwności abyśmy nie byli razem, rodzice wyrażają sprzeciw ponieważ, Karol jest ode mnie 7 lat starszy, on jest ślązakiem, a ja góralką (choć nie czujemy się nimi z krwi i kości), nie jest przystojnym mężczyną, z przyczyn wcześniejszej choroby na tle psychicznym i fizycznym, przez kilka lat szuka pracy, rodzicom się to nie podoba ponieważ nie będzie w stanie utrzymać rodziny.
Ja nie zważam na to uwagę, dla mnie jest on wystarczająco przystojny...Nie potrafię rozróżnić co jest działaniem Bożym, a co szatańskim, co jest Jego wolą. modle sie wciąż, czekam, ale "stojąc" i nic nie robiąc wiele nie zdziałam, drażni mnie troche ta sytuacja...

Pragnę też podzielić się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Patrzę już na relacje damsko-męskie z z innej perspektywy, gdyż za mną wiele lat wspólnego życia.
Pierwszą rzeczą musicie obydwoje być zgodni co do decyzji o planach na przyszłość. Fundamentalną sprawą jest pytanie i otrzymanie odpowiedzi od Boga, tylko od Boga. Gdyż piszesz że Twój wybranek kocha Boga-Jezusa Chrystusa i Jego matkę. Bóg jest Bogiem zazdrosnym, tylko Jemu trzeba wierzyć i Jego  czcić.

Pytaj w szczerej modlitwie Boga i nie lekceważ głosu rodziców. Polecam piękny wzór w 1 Mojżeszowej 24 rozdział. 

Cieszę się z deklaracji zachowania czystości cielesnej. Lecz krew to nie woda, będzie ciężko. Lecz zachęcam do wytrwania, gdyż warto. Mówię to po latach, jest to wspaniałe uczucie.

Dobrze że waszym fundamentem jest Jezus. Nie można jednak lekceważyć naszych ciał, emocji, pragnień etc.
Gdyż szatan będzie chciał to wykorzystać.

 2 
 : Dzisiaj o 10:51:29 
Zaczęty przez AdamS - Nowe: wysłane przez cyprys
Cytat: AdamS
Cyprys - dziękuję za bardzo adekwatne odniesienie do Starego Testamentu. Wiedzę więc, że skłaniacie się raczej ku dosłownemu potraktowaniu słów o przyjściu Eliasza... Tylko jak tę dosłowność wiązać z osobą Jana Chrzciciela?

Trzeba nam zauważyć że chociaż prorok  Eliasz był człowiekiem podobnym do nas (tak twierdzi apostoł Jakub), to jednak nie umarł jak każdy człowiek.
Natomiast uczeń Jezusa, Jan był kuzynem według ciała Pana Jezusa Chrystusa. Przygotował on ludzi przed przyjściem Mesjasza. Chociaż był rzeczywistym człowiekiem, to też należy jego misję rozumieć jako obraz-wzór dla nas dzisiaj.

 3 
 : Dzisiaj o 10:31:58 
Zaczęty przez hub_and_spoke - Nowe: wysłane przez cyprys
Miałem na uwadze tylko ból fizyczny.
Przed krzyżem można uciekać, lecz wówczas nie można podobać się Bogu. W moim rozumieniu myśl „nieść krzyż”, znaczy przede wszystkim znoszenie jakichkolwiek niewygód-dyskomfortu ze względu na wyznawaną wiarę w Jezusa. Ale też znoszenie w cichości sytuacji gdy ktoś z bliskich nam osób uważa nas za dziwaków z powodu naszego posłuszeństwa przekazowi Biblii. 
bw:    Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.
bg:    A ktokolwiek nie niesie krzyża swego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.
bt:    Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
[ Lu 14,27 ]

 4 
 : 9 09 2010 o 20:15:03 pm 
Zaczęty przez hub_and_spoke - Nowe: wysłane przez rebus
Ale też Ewangelia nie spełni się w nas, jeśli nie zgodzimy się na przyjęcie krzyża. Nie ma bowiem blasku zmartwychwstania, czyli nowego życia bez doświadczenia męki, krzyża i umierania w nas starego człowieka.

Ale Jezus Chrystus mówi: W tym krzyżu jest twoje zbawienie. Przez ten krzyż wejdziesz w poznanie mocy Boga, w jedność z drugim człowiekiem, przebaczysz, nie będziesz chodził w nienawiści i gniewie. Wejdziesz w jedność i pokój. Ewangelia sprawdzi się, wypełni wyłącznie wtedy, kiedy będę gotów przyjąć krzyż. I po to ona przychodzi.

Ewangelia Prawdy i Krzyż są przesłaniem miłości. W nas musi byc bezwarunkowa miłość do każdego człowieka. Nieważne, jaki ten człowiek jest, jak postępuje, czy ma dobre, czy złe serce, nieistotne. Miejmy zawsze miłość w sobie. Tylko taki prawdziwie chodzi z Jezusem. W pracy mam kolegę, z którym bardzo ciężko normalnie by się pracowało, gdybym był nienawrócony. Krzyczy, wrzeszczy, szybko się denerwuje i irytuje. Nie trzeba mówić, że większość jego słownych ciosów na mnie spada. W moim sercu jednak jest miłość. Nie sądziłem, że uda mi się patrzeć na niego, jak na siebie samego. Oparłem się na Słowie, zaufałem Słowu, zaufałem Bogu, że to co we mnie rozpoczął, dokończy. Jest możliwe, aby chodzić w miłości każdego dnia. Oczywiscie trzeba liczyć się z  możliwymi potknięciami, bo z dalszą drogą dostaje się trudniejsze próby, gdzie nabiera się nowych  doświadczeń. Lecz owocem tego jest ciągła przemiana serca na obraz Jezusa. Im dłużej patrzysz na Jezusa, tym mniej boli krzyż. Dojrzewa znaczenie konieczności cierpienia, umniejszania się,  nie skarżenie się i przede wszystkim poleganie na Nim w nieustającej ufności. Bądźmy jak dzieci, czyli ufajmy Mu bezgranicznie, nikogo nie osądzajmy, nie dopuszczajmy ani jednej myśli negatywnej o kimś i zostawiajmy sprawiedliwość Ojcu.

Na początku obwieszczania i słuchania Ewangelii, czynię znak krzyża na czole, ustach, piersi - na tym wszystkim, co myślę, mówię, gdzie wszystko odczuwam, gdzie kształtują się moje relacje do drugiego i gdzie się dokonuje całe moje życie. Kreślenie na sobie krzyża oznacza, że chcę przyjąć krzyż, chcę, by w moim życiu była Ewangelia, która oświeca mój krzyż....


Myślę Janusz, że chcenie  przyjęcia krzyża, bądź aby w życiu naszym była Ewangelia nie wiąże się z ideą kreslenia na sobie krzyża. Po pierwsze Prawda idzie od Boga i tylko od Niego zależy, czy wprowadzi nas w nią. Po drugie, jeśli człowiek nawrócił się, to nie ucieknie od Krzyża. Krzyż sam przychodzi do człowieka. No bo jak inaczej mamy się rozwinąć? Tylko próby nas zmienią. Krzyż będzie zawsze się pojawiał na naszej Drodze, czy będziemy tego chcieli, czy nie. My najwyżej możemy od Krzyża uciekać, ale wtedy nie jesteśmy prawdziwie wierzący. Kto nie bierze na siebie Krzyża, nie naśladuje Jezusa.  Nie ma innej Drogi do Jezusa, jak poprzez Krzyż. Dlatego te symbole nie są dla mnie zrozumiałe. 

 5 
 : 9 09 2010 o 18:12:50 pm 
Zaczęty przez hub_and_spoke - Nowe: wysłane przez baran katolicki
Nie tylko do cyprysa Smiley...Nie mówię tego, by kogoś oskarżać czy potępiać. Taki jest człowiek: wobec krzyża przeżywamy lęk, trwogę i uciekamy. Kto natomiast spotkał Jezusa i poznał jego Ewangelię, czyli żyje jako chrześcijanin, nie będzie się modlił przede wszystkim: "Panie Boże, zabierz mi ten krzyż", lecz: "Panie, daj mi wiarę i siłę, bym razem z Tobą podejmował mój krzyż". To możemy czynić tylko w świetle Ewangelii. Chociaż prośba o to, aby Pan Bóg zabrał krzyż, który odczuwamy jako zbyt wielki, może też być usprawiedliwiona. Możesz tak prosić Pana Boga, jak Jezus o to prosił: "Ojcze, oddal ode mnie ten kielich". Ale, jak pamiętamy, zaraz potem dodał: "Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie" (por. Mt 26,39), bo wiedział, że przyszedł właśnie po to, żeby spotkać się z tym krzyżem.Nie przyjmiemy krzyża bez światła Ewangelii, bo bez Dobrej Nowiny krzyż jest czymś złym, czymś, co niszczy człowieka. Ale też Ewangelia nie spełni się w nas, jeśli nie zgodzimy się na przyjęcie krzyża. Nie ma bowiem blasku zmartwychwstania, czyli nowego życia bez doświadczenia męki, krzyża i umierania w nas starego człowieka.Trzeba przy tym pamiętać, że gdy komuś uda się uciec od swego krzyża, zwłaszcza w dziedzinie relacji międzyludzkich, to bardzo często spadnie on w jakiejś formie na kogoś innego. Chrześcijanin, który poznał Ewangelię, widzi, że Jezus Chrystus jest na krzyżu i że z krzyża obwieszcza Dobrą Nowinę. Głosi ją po to, byś również ty przeżył swoje umieranie i zmartwychwstanie. Nie tylko na końcu czasów, ale już w tym życiu. Głosi ją po to, żebyś umiał stanąć przed krzyżem, przyjąć go, choć będzie cię to wiele kosztowało. Zostaniesz skrzywdzony, będziesz cierpiał, poniesiesz stratę materialną czy jakąś inną. Ale Jezus Chrystus mówi: W tym krzyżu jest twoje zbawienie. Przez ten krzyż wejdziesz w poznanie mocy Boga, w jedność z drugim człowiekiem, przebaczysz, nie będziesz chodził w nienawiści i gniewie. Wejdziesz w jedność i pokój.Ewangelia sprawdzi się, wypełni wyłącznie wtedy, kiedy będę gotów przyjąć krzyż. I po to ona przychodzi. Na początku obwieszczania i słuchania Ewangelii, czynię znak krzyża na czole, ustach, piersi - na tym wszystkim, co myślę, mówię, gdzie wszystko odczuwam, gdzie kształtują się moje relacje do drugiego i gdzie się dokonuje całe moje życie. Kreślenie na sobie krzyża oznacza, że chcę przyjąć krzyż, chcę, by w moim życiu była Ewangelia, która oświeca mój krzyż....Pozdrawiam...janusz f.   


 6 
 : 9 09 2010 o 07:55:58 am 
Zaczęty przez hub_and_spoke - Nowe: wysłane przez AdamS
-Boże wyzwól mnie z pragnienia żeby mnie zauważano
-Boże wyzwól mnie z pragnienia aby mnie doceniano
-Boże dopomóż -uwolnij mnie z oczekiwania żeby o mnie dobrze mówiono

Słowa te dotyczą bardzo ważnej kwestii w życiu duchowym. Pozwalają przemieniać  życiową efektowność w efektywność. Dziękuję Ci, Cyprysie, za tą refleksję.

 7 
 : 8 09 2010 o 11:32:04 am 
Zaczęty przez hub_and_spoke - Nowe: wysłane przez cyprys
Cytat: AdamS
Człowiek żyje wyobrażeniami i myślę, że dziś one są bardziej niebezpieczne niż malowane wizerunki (które oczywiście też są źródłem wyobrażeń). Myślę jednak, że dopiero wtedy, gdy te wszystkie wyobrażenia przesłaniają żywego Boga (choć przecież nie muszą!), mamy do czynienia z bałwochwalstwem.

Rzadko, bo rzadko, ale z tą  Twoją myślą Adamie muszę i chcę się zgodzić.
Wyobrażenia ludzkie, (w tym i moje), tak często ograniczają Boże działanie. Dlatego tak bardzo podoba mi się modlitwa, którą niedawno odkryłem.
A Jaabes wołał do Boga Izraela tymi słowy: Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił jego prośbę.
[ 1 Krn 4,10 BW ]

 8 
 : 8 09 2010 o 11:12:28 am 
Zaczęty przez hub_and_spoke - Nowe: wysłane przez cyprys

 
Cytat: hub_and_spoke
werset który do mnie przemawia w którym się odnajduje to:

'Kiedy będą bowiem mówić:"pokój i bezpieczeństwo"-tak niespodziewanie przyjdzie na nich zagłada,jak bóle na brzemienną, i nie umkną' 1tes5,3 biblia jerozolimska

jak go rozumiecie??jak odnosicie do  swojego życia??

chyba nie można brać tego dosłownie...ale daje do myślenia...


Właśnie, jak bardzo zależy mi na mojej wygodzie na moim bezpieczeństwie. Na ile skupiam się na tym żebym dobrze się czuł?
Kiedyś na początku mojej drogi wiary, przeczytałem malutką książeczkę tratującą o modlitwie, zapamiętałem kilka zdań i staram się tak żyć.

-Boże wyzwól mnie z pragnienia żeby mnie zauważano
-Boże wyzwól mnie z pragnienia aby mnie doceniano
-Boże dopomóż -uwolnij mnie z oczekiwania żeby o mnie dobrze mówiono

Pytanie to zadaję sobie dość często, polecam też każdemu kto chce naśladować Mistrza-Jezusa Chrystusa.
Droga za Jezusem nie jest łatwa. Osobiście tak to rozumiem, bynajmniej nie zniechęca mnie ten fakt. Przeciwnie, inspiruje do walki każdego dnia. Sam Jezus wypowiedział takie zdanie „Czy myślicie, że przyszedłem, by dać ziemi pokój? Bynajmniej, powiadam wam, raczej rozdwojenie.”   [Lu 12,51 BW ]




 9 
 : 8 09 2010 o 10:03:15 am 
Zaczęty przez AdamS - Nowe: wysłane przez cyprys
Tak Bóg powiedział do Mojżesza „... Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu....”    [2 Mojżeszowa 33,20 BW ]
Tak więc pan Kierkegaard, niczego nie odkrył.
Cudowna będzie chwila kiedy będziemy mogli przebywać w bezpośredniej bliskości z Nim. Mnie ten fakt ekscytuje, kiedy „..przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego...” Bo tymczasem jesteśmy „... wiemy, że dopóki przebywamy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana;  gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy.  Jesteśmy więc pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana.  Dlatego też dokładamy starań, żeby, niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem, jemu się podobać Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe.  Wiedząc tedy, co to jest bojaźń Pańska, staramy się przekonywać ludzi;...”   
[ 2 Kor 5,6-11 BW ]
Dlatego i ja pragnę mówić każdemu wierzącemu, żeby nie lokował swoich starań-zabiegów tylko w tej doczesności.



 10 
 : 8 09 2010 o 08:26:45 am 
Zaczęty przez Inka - Nowe: wysłane przez AdamS
Witaj Inko, artystyczna Duszo! Smiley
Coś niecoś słyszałem o wspólnotach neokatechumenalnych, ale przyznam, że nic o nich nie wiem. Mogłabyś to nam trochę przybliżyć? Może w innym dziale, żeby wyjść już z "powitań" Smiley
Pozdrawiam Wielkopolskę!
Adam z Bieszczadów

Strony: [1] 2 3 ... 10