Adamie,warto szukac i nawet szkodę ponieśc by zapraszac wszystkich,którzy pragną Chrystusa. Pozdrawiam janusz f.
Szukać, to raczej nie. Ci co nie poznali, nie znaleźli, mają pustkę w duszy, oni szukają. Ci co znaleźli, zostali napełnieni, są przygotowywani przez Pana i w odpowiednim czasie wysyłani do tych, co szukają.
Adam ma rację, jeśli komuś na serio będzie zależeć, to napisze do administratora. Ja tak robiłem, trochę wysiłku, z początku było lekkie zniechęcenie, ale przemogłem je i pisałem (nie piszę o forum). Jesli trzeba było coś dłużej wyjasniać, to cierpliwie wyjaśniałem, potem przychodziły owoce tej pracy, czyli cel osiągnięty
Januszu, Twoje stwierdzenie to taka teoria, w praktyce to inaczej przecież wygląda. Sami z siebie nie mamy jak szukać, nie wiemy, kto gotowy na przyjęcie ewangelii, czasem więcej szkody zrobimy, aniżeli pożytku. Jesteśmy przecież ślepi bez prowadzenia w Duchu Św. Było wiele takich przypadków, kiedy chrześcijanie sami z siebie poszli głosić Słowo i były osoby, które przez nich poczuły zniechęcenie do Boga. I zamiast nawrócić się do Boga, jeszcze bardziej serca ich były zatwardzione.
Co do szkody, to tylko pod namaszczeniem Ducha, i tylko ci, co są gotowi do głoszenia Słowa. Bo szkodę na siebie może wziąć tylko ta osoba, co wie, kim jest w Chrystusie. Zwyciężcą. Szkodę na siebie wezmie ten, co jest gotowy do służby, polega nie na sobie, a na mocy Ducha Św. taki się ostoi bez strachu i bojaźni przed człowiekiem, bądź diabłem w tym człowieku. Nie będzie stłamczony, poraniony, a z mocą i w miłosci Ducha Św. będzie głosić ewangelię.
Jak dla mnie, za dużo teorii w tych słowach. I za dużo działania samego z siebie. Nie lubię tak lekko rzucanych sloganów. Bądżmy realistami i konkretni.
Pozwólmy najpierw Bogu w nas zbudować wewnętrznego człowieka, mocno ugruntowanego w Jezusie, aby mógł nas posłać, użyć. On nas posyła, nie my sami z siebie!