Tytuł:,,Złe narty=Złe ferie"
Ten wiersz napisałam przed wyjazdem na narty. A o to moja reakcja, na wieść że jadę na narty:

Teraz będą ferie, a w domu siedzę pusto…
Ferie, nieszczęsne, wolne w zamyśle i w nieodszukanej prawdzie.
Nie prawda! Przecież są na narty, za poufnym rogiem!
Narty? A cóż to? Czymże się charakteryzuje? I czymże się różni, od pustego siedzenia w domu? Jakże to brzmi? Czymże są narty, dla mojego serca…?
Prócz rozdarciem i żalem, iż są złodziejem…
Złodziejem, czasu mojego, wolnego, którego poświęciłam na coś zupełnie innego.
Na siebie.
Na wiarę. Odnowienie. Nowość. Zrodzenie.
Więc narty, to dla mnie, jak puste w domu
Siedzenie, niewnoszące nic.
Bo cóż innego to może być?
Dla mnie, dla mojego serca…?
Gdzie moja wola, związana jest…
I dusza do nart przywiązana.
Lecz tylko myśl, samotna i wielka,
Wolna jest i zupełnie w innym miejscu osadzona.
Dla mnie może ich nie być!
Nic nie wprowadzają
Nic mi nie dają
Aczkolwiek tylko zabierają i sens życia zmieniają
Więc wolę w domu siedzieć!
Nie ruszać się nigdzie, nikomu
I tylko tyle, lecz nawet za dużo
Ale to nie ode mnie zależy…
Od tego i tych, co wolną wolę i duszę mą wiążą
Sznurem ciasnym, duszą
Lecz myśl miłości, zbawienia, radości, wiary i życia Boga,
Mi nie uleci
Nie ścisną mi jej!
Nie zwiążą!
Więc co pozostało?
Siedzieć i mieć nadzieję, że ktoś zlituje się, i ktoś ciasne sznury
Me rozwiąże
A wtedy pojechałabym, pociągiem poznania
Z nie znania w poznania.
Na miejsce ciche, wolne, uciekające i sercu i mi
Dużo dające…
Byłabym wolna
Po krańce świata
Niczym niewolnik wyswobodzony…
I siedzieć, teraz, związana, marzyć o sercu wolnym…
Oczywiście gdy wróciłam z nart, miałam troszkę inny pogląd.