Autor Wątek: Granice sztuki i prowokacji  (Przeczytany 590 razy)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Granice sztuki i prowokacji
« dnia: 3 11 2011 o 12:46:02 pm »
Czy sztuką może być wystawienie szczątków zwierzęcych, czy nawet ludzkich, albo też eksponowanie trywialności lub wulgarności na tle sacrum? Pytanie wiedzie nas do definicji sztuki i estetyki. Z doświadczenia wiemy, że jednym razem sztuka odwołuje się do bezpośredniego wyczucia piękna, innym razem do refleksji nad prawdą. Nie jest to więc dziedzina jednoznaczna - nie może być ubrana wyłącznie w przyjemnne szaty. Czy jednak znaczy to, że wszystkie obrzydliwości można podciągnąć pod zagadnienia estetyczne?

I tutaj sprawa się komplikuje, bo z jednej strony mamy poczucie PIĘKNA (aspekt kontemplacyjny), z drugiej dotykamy PRAWDY (refleksyjna strona sztuki). Wspomniane wcześniej szczątki mogą być elementem obydwu "warstw" (jeśli zostaną pokazane z pewnym twórczym rozmysłem i jednocześnie zainspirują do postawienia jakiegoś znaku zapytania). Czasami przeważać będzie aspekt refleksyjny, a nawet może on stać w jakiejś opozycji do stanowiska kontemplacyjnego, byle tylko dawał wewnętrzne poruszenie, które stanie się krokiem duchowej ewolucji.

Podążając dalej śladami zadanego na samym początku pytania, czy szczątki zwierząt (lub nawet ludzkich zwłok), ekskrementy albo inne obrzydliwości - manifestowane wyłącznie w celu samego szokowania - czy to nadal sztuka? Według mnie jest to jej zdecydowane przeciwieństwo. I to nie przez fakt użycia obrzydliwości, czy też łamania jakiegoś tabu. Chodzi o PUSTKĘ, którą takie treści wnoszą w odbiorcę. Pustkę, rozumianą tu jako brak piękna i brak sensu. Na marginesie przypomnę tu augustyńską koncepcję zła, które rozumiane było właśnie jako absolutny brak dobra (w najszerszym jego rozumieniu: mądrości, piękna, prawdy, miłości) - brak tego wszystkiego jest aksjologiczną pustką.

Niedawno widziałem migawki ze "sztuki", która polegała na przedrzeźnianiu chrześcijańskiej modlitwy. Jeden będzie się oburzał, inny - zacierał ręce. A dla mnie jest to tylko kolejna smutna prowokacja, która nie wnosi nic poza pustką. Gdyby był w tym zawarty jakiś element napięcia między SACRUM a SENSEM PROFANUM, może dałoby się wydobyć z tego jakiś element sztuki. Gdy jednak widowisko staje się jedynie elementem jakiejś propagandy, traci jakąkolwiek wartość estetyczną. Innymi słowy, wszystko, co pozwala człowiekowi wyjść z siebie, przyjąć inny punkt widzenia, dzięki któremu może on poddać się albo wzniesieniu (kontemplacja), albo poruszeniu (medytacja), jest dla mnie sztuką. Na pewno nie jest nią STAGNACJA.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Granice sztuki i prowokacji
« Odpowiedź #1 dnia: 3 11 2011 o 17:08:01 pm »
A co powiesz Adamie o kaplicy czaszek w Czernej ?Kiedyś  byłem tam i do dziś jest mi zimno na samą myśl o takim pomyśle.Zobacz:             http://www.youtube.com/watch?v=UE6HVFjdGm8                :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Granice sztuki i prowokacji
« Odpowiedź #2 dnia: 4 11 2011 o 12:12:13 pm »
A co powiesz Adamie o kaplicy czaszek w Czernej ?Kiedyś  byłem tam i do dziś jest mi zimno na samą myśl o takim pomyśle.

Dobre pytanie, Januszu! Dobre, bo pokazuje subtelną różnicę w intencji takiego eksponowania ludzkich szczątków. Niedawno świat obiegły wiadomości o organizowaniu wystaw ludzkich zwłok preparowanych w różnych pozycjach "rozrywkowych". Wystawa miała też wymiar czysto rozrywkowy. Dlatego uważam to za rzecz zupełnie niedopuszczalną.

Kaplica czaszek natomiast powstała w XVII wieku po przejściu przez całą Europę epidemii cholery. Zmarłych na ulicach było tyle, że nie miał ich kto pochować (każdy też sie tego bał jak ognia). Znalazł się jeden ksiądz, który wraz ze swym grabarzem pozbierał szczątki i zgromadził w tej kaplicy. Nie było to więc nakierowane na wzbudzanie jakiejkolwiek sensacji - intecją było zabezpieczenie ludzkich szczątków przed rozwłóczeniem ich przez psy i dzikie zwierzeta.

Kaplicę w Czermnej dobrze znam, bo w dzieciństwie regularnie odwiedzałem Kudowę (mieszkała tam moja ciocia). Obiekt faktycznie robi wrażenie, ale też przywołuje do głębokiej refleksji nad przemijaniem. Kości osadowione zostały w przestrzeni sakralnej, więc nie są zwykłą atrakcją turystyczną - na co za każdym razem wskazywał miejscowy ksiądz. To swoiste "memento mori" dla minionych i obecnych pokoleń.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Granice sztuki i prowokacji
« Odpowiedź #3 dnia: 5 11 2011 o 14:14:37 pm »
Cytuj
Kiedyś  byłem tam i do dziś jest mi zimno na samą myśl o takim pomyśle
Jest mi cieplej ;D.Dzięki Adamie za to,że JESTEŚ. :)                      j.f. :)   

Offline kasia

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
  • Naucz mnie czerpać z Ciebie samego
Odp: Granice sztuki i prowokacji
« Odpowiedź #4 dnia: 7 11 2011 o 17:15:07 pm »
W tym roku podczas ferii zimowych wybrałam się ze znajomymi na narty do Kudowy Zdroju i przy okazji  zwiedzaliśmy miejscowe zabytki,  miedzy innymi kaplicę czaszek w Czermnej.
Oj ,robi wrażenie i to duże. Takie małe pomieszczenie wyłożone całe czaszkami i kościami ludzkimi, drewniana podłoga i w krypcie pełno szczątków. Piękny  ołtarz z figurą Chrystusa na krzyżu... i te czaszki…atmosfera w środku nie do opisania….
Kaplica wzbudziła we mnie lek , refleksje nad śmiercią, i zatrzymaniem się nad swoim życiem i zadumą nad tym co będzie i co nas czeka po śmieci.
Jest jednorazowa i godna polecenia, zostawia trwały ślad na duszy…

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Granice sztuki i prowokacji
« Odpowiedź #5 dnia: 8 11 2011 o 11:49:11 am »
Kaplica wzbudziła we mnie lek , refleksje nad śmiercią, i zatrzymaniem się nad swoim życiem i zadumą nad tym co będzie i co nas czeka po śmieci.

Zwykle nie zwracam uwagi na literówki, zwłaszcza te, które powoduje klawiatura komputera, ale tutaj warto sie zatrzymać nad transformacja słowa "lęk" w słowo "lek". :) Myślę, że faktycznie ów chwilowy lęk może miec charakter leku - choćby w tym odniesieniu, że obraz ten głęboko wstrząsa człowiekiem wskazując na kruchość i przemijalność. Współgra to doskonale z ostatnio wysłanymi na nasze skrzynki fragmentami Biblii:

Jezus powiedział: Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. (Mt 24,35)
Każde bowiem ciało jak trawa, a cała jego chwała jak kwiat trawy: trawa uschła, a kwiat jej opadł, 25 słowo zaś Pana trwa na wieki. (1P 1,24)