Ja nie mówię o Bogu, tylko o ludziach. Irytacja, złość, to moim zdaniem naturalne uczucia. Ani pozytywne, ani negatywne. To dopiero my możemy obrócić je albo w coś dobrego, albo złego.
Mysza wspomniała już, że Jezus też się denerwował. Myślę, że można by określić jego uczucia jako zniecierpliwienie, irytację, złość. Inna sprawa, że obracał je zawsze ku dobremu.
Takie emocje mogą stać się dla nas impulsem do tego, żeby coś zmienić, naprawić, pomóc komuś lub sobie. W tym sensie te emocje mogą nam pomagać. Mogą też nas zniszczyć, jeżeli nie będziemy nad nimi pracować.