Autor Wątek: Małe co nieco dla podniesienia ducha  (Przeczytany 12227 razy)

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #180 dnia: 3 02 2012 o 23:43:51 pm »
(...)komu pisane było życie świeckie, ten je prowadzi i w tylko nim powinien szukać sensu.

W jakim sensie ma prowadzić się w życiu świeckim? Tak jak żyje bez Boga, dobrze się czuje ze swoimi poglądami i uważa, że ma takie przeznaczenie, jeśli w ogóle w nie wierzy i nadal ma tak się prowadzić, bo tak mu pisane? Jeśli tak, to od kogo mu dane jest tak żyć? Bez Boga? Bóg na pewno nie daje takiego powołania do życia świeckiego, więc kto?

Może Adamie Cię nie zrozumiałem, ale tak wynika z Twojej wypowiedzi, świecki świat, to świecki świat i tam Boga nie ma w sensie pragnień i wiary, dzięki której Duch Św. będzie mógł działać w sercach ludzi zmieniając i prowadząc ich. Są pragnienia do materializmu.

Wiem, że i Ty wiesz, że jedynym źródłem i życia i zbawienia jest Jezus, więc, skoro napisałeś, że  w życiu świeckim powinien ktoś taki szukać sensu, to myślę, że miałeś co innego na myśli i ja Cię nie zrozumiałem.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #181 dnia: 4 02 2012 o 11:53:27 am »
W jakim sensie ma prowadzić się w życiu świeckim? Tak jak żyje bez Boga, dobrze się czuje ze swoimi poglądami i uważa, że ma takie przeznaczenie, jeśli w ogóle w nie wierzy i nadal ma tak się prowadzić, bo tak mu pisane? Jeśli tak, to od kogo mu dane jest tak żyć? Bez Boga? Bóg na pewno nie daje takiego powołania do życia świeckiego, więc kto? Może Adamie Cię nie zrozumiałem (...)

Wdzięczny Ci jestem za samo założenie, że mogłeś nie zrozumieć mojej itencji. ;) Rzeczywiście nie jest tak, jak to odebrałeś - a wynika to z innego rozumienia słowa "świeckość" wśród katolików, a innego wśród zielonoświątkowców. Z tego, co się zorientowałem, u Was ma to znaczenie pejoratywne i określa życie bez Boga (uznawanie jedynie wartości tego świata) - w takim rozumieniu oczywiście nie ma mowy o żadnym przeznaczeniu.

Natomiast katolicy używają słowa "świecki" w odróżnieniu od życia konsekrowanego, które jest powołaniem osoby duchownej - księdza lub zakonnika/zakonnicy. W takim znaczeniu życie świeckie to życie większości chrześcijan, którzy nie wybrali drogi celibatu - choć jesteśmy zanurzeni w świecie, staramy się żyć Chrystusem. Chodzi więc, jak widzisz, wyłącznie o charakter samego powołania, nie o wybór lub odrzucenie wartości kierujących nas ku Bogu.

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #182 dnia: 4 02 2012 o 15:44:38 pm »
Dzięki Adamie, nawet nie wiedziałem, że określenie - świeckość- ma dwa znaczenia. Popatrz (zdziwienie).  :)

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #183 dnia: 4 02 2012 o 20:31:57 pm »
......... Cię nie zrozumiałem, ale tak wynika z Twojej wypowiedzi, świecki świat, to świecki świat i tam Boga nie ma w sensie pragnień i wiary, dzięki której Duch Św. będzie mógł działać w sercach ludzi

    Zewnętrznie można  by przytaknąć, w tym co piszesz.  Łaska Boża  jak wiemy działa i  przychodzi  często nie do tych co "przynależą".  Jak przedziwne jest miłosierdzie Boże, wiemy o tym ze  świadectw  osób nawróconych.
     Wydawałoby  się ,że  osoba poza konsekracją  w zasadzie nie ma już nic wspólnego  z życiem w Bogu.  Bóg jednak nas zaskakuje i pisze po krzywych liniach życia.

Dlatego starannie tu słowa dobrałem, nie napisałem, że Boga wcale nie ma i nie działa z boku. W sercach nie może w pełni działać, gdyż człowiek pragnący dobra materialne przed Bogiem zamyka się na działanie Ducha.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #184 dnia: 4 02 2012 o 21:53:58 pm »
np. w katolickim kościele, małżonkom sakramentalnym już nie daje możliwości zmiany. Natomiast zakon zawsze można opuścić i w kapłaństwie po nowelizacji  przepisów kapłan też może wystąpić i przyjąć sakrament małżeństwa.

Nigdzie nie ma takich zapisów w Kościele katolickim. Inna rzecz to wolność wyboru: oczywiście, że można porzucić życie zakonne, tak samo jak można porzucić męża i każde inne zobowiązanie życiowe. Tylko co z tego wynika?...

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #185 dnia: 4 02 2012 o 22:49:04 pm »

 Mnie intryguje coś innego.  Sebastianie jesteś w stanie bezżennym? nie wiem czy dobrze to napisałam, ale  nie wybrałeś jeszcze swojej może drogi, tej by być z kobietą swą małżonką?


Jestem kawalerem.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #186 dnia: 5 02 2012 o 12:38:59 pm »
Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam (Rdz 2,18a).Sebastianie,kawalerstwo jako takie nie jest powołaniem. Jakoś trudno jest  mi sobie  wyobrazić, że dobrowolne kawalerstwo samo w sobie może być drogą do świętości. Szczególnie dotyczy to mężczyzn, którym mamusia gotuje i których opiera... Wychodzą rano do pracy, wracają do domu, zjadają obiad, ze spokojem czytają gazetę, oglądają telewizję, potem idą spać. Mężczyźni, którzy uporali się z różnymi pokusami cielesnymi, prawdopodobnie uznają taki dzień jako bardzo udany. Ale czy jest to recepta na świętość? Nie słyszą oni nigdy nocnego płaczu swojego dziecka, w ich samochodzie dzieci nigdy nie wymiotują, nigdy też nie mają oni do zapłacenia rachunków od ortodonty, ani żadnych kłopotliwych wizyt teściów. Jakże, kiedykolwiek, taki mężczyzna dostanie się do nieba...? ;)                       Pozdrawiam           janusz  :)

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #187 dnia: 5 02 2012 o 17:29:32 pm »
Rozbawiliście mnie teraz. :)

Taka jest właśnie ludzka wyobrażnia, domysły, założenia, dobrze, że mam zdrowy dystans do wielu rzeczy, w tym do ludzkich zachowań i wymysłów. Kocham ludzi, bo są tacy bezradni, jak wszyscy. Kocham ich takimi, z wadami, z błędami i z zaletami. :)

Nie jestem kawalerem z powołania, to mnie naprawdę rożśmieszyło. Kawalerstwo z powołania.  ;D Kawalerstwo do uświęcenia się? :) To Jezus nas uświęca, sami z siebie nie będziemy święci, więc żadne nasze zasługi, starania nie kupią, ani nie wywalczą ani zbawienia, ani Królestwa Bożego. Wszystko jest w Jezusie i On za nas wszystko zrobił.

Nic nie musimy robić, tylko spojrzeć na Zbawiciela i przyjść do Niego. To wszystko. Oczywiście już Jego nie opuszczamy, kiedy przyszliśmy, bo tylko w Nim jesteśmy święci. Bądźmy czujni.

Januszu, trochę się zatrwożyłem, żeś takie szerokie życie zawężył do ubogiego kawalerstwa. ;)  w większości rachunki ja dzwigam. I także do mnie przychodzą po pieniążki na lekarstwa i na dentystę. 3/4 domu sam wyremontowałem. Jak widzisz, dojrzałość ma różne postacie, nie koniecznie tylko dzieci, albo teściowie  Trafiłeś jak kulą w płot.  :P


nie rób z kawalerów jakichś dziwnych nieporadnych życiowo ludzi, dziwnie hasło - kawaler działa na ludzką wyobrażnię.  :P
 
ps. poza tym nie jestem takim zwykłym kawalerem  ;) mówię to całkiem szczerze
« Ostatnia zmiana: 5 02 2012 o 17:32:19 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #188 dnia: 5 02 2012 o 17:50:42 pm »
Cytuj
Rozbawiliście mnie teraz. :)
Sebastianie,śmiech to zdrowie. Powiedz mi proszę, jakie jest Twoje powołanie w świetle Słowa Bożego/Biblia/? Bądź konkretny?                        janusz

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #189 dnia: 5 02 2012 o 18:04:18 pm »
Podstawowe powołanie każdego człowieka , to powołanie do miłości Boga i bliźniego. to cudowne powołanie.
   
Jesteśmy wirtuozami  gry na instrumentach,   jakie są  nam dane,  w prostej codzienności  naszego bycia.  Tak więc można fałszować, brzdąkać,  a można też wygrać  przeczystą melodię  życia.

Zdecydowanie przeczysta melodia życia. Nie ma nic piękniejszego, jak prowadzenie przez Ducha Bożego, On tak cudownie uzdalnia do miłości, rozbraja wszelkie tamy w relacjach. Ten, kto jest dotykany przez Boga zawsze będzie stworzony do miłości.

Offline hub_and_spoke

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 114
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #190 dnia: 6 02 2012 o 00:14:08 am »
Kiedyś czytałem książkę "Whitehead"śp Życińskiego i tam było porównanie że wszyscy ludzie to jedna wielka orkiestra niektórzy fałszują niektórzy są uzdolnieni i graja jak z nut.Sebastianie co zrobisz z tymi którzy nie potrafią odczytać woli Bożej którzy nie są w Duchu.Może kiedyś nauczą się grać/ dostaną łaski.Niezbadane są wyroki Bożej łaski...
Z drugiej strony nie wiesz gdzie będziesz za 10... 15lat.Wielu ludzi przyprowadziło wielu ludzi do Jezusa a teraz są daleko od Niego.Ja też nie wiem gdzie będę za te 10 15lat możliwe że tyle godzin słuchania Słowo, wydarzeń a tyle w moim życiu  a tu kryzys przyjdzie i podejmę taką a nie inna decyzję...


Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #191 dnia: 6 02 2012 o 09:12:45 am »
Kiedyś czytałem książkę "Whitehead"śp Życińskiego i tam było porównanie że wszyscy ludzie to jedna wielka orkiestra niektórzy fałszują niektórzy są uzdolnieni i graja jak z nut.Sebastianie co zrobisz z tymi którzy nie potrafią odczytać woli Bożej którzy nie są w Duchu.

Porównanie jest bardzo obrazowe, a postawione przez Michała pytanie bardzo zasadne. Kieruje ono moją uwagę na odpowiedzialność, jaką winienem czuć nie tylko wobec własnych uczynków, ale w jakiś sposób również wobec drugiego. Oczywiście nie zmuszę nikogo do nawrócenia, ale myślę, że istnieją dwie podstawowe zasady odpowiedzialności:
1) uważać, by przeze mnie ktoś NIE UPADŁ (a tak może się stać nawet wówczas, gdy będę działał w dobrej wierze, nawracając go na własne wyobrażenie wiary - nie dostrzegając, że on został postawiony na zupełnie innej drodze);
2) wszelkimi sposobami otwierać przed drugim przestrzeń DOBRA - nie tylko dając siebie, ale także umożliwiając temu komuś, żeby sam zasmakował radości dawania.

1 - Otóż sumienie nigdy nie prowokuje do wahań i zmiany decyzji.  (...) Każde więc zwątpienie w myślach nie pochodzą od Boga.
2 - Sumienie nigdy nie zabiega o korzyść własną, ale zawsze kieruje duszę na korzyść innych ludzi. Nie uwrażliwia duszy na własne przeżycia i trudności, ale uwrażliwia duszę na potrzeby innych ludzi. Jeżeli człowiek zamierzy uczynić dobry uczynek i rozważa jak sam na tym skorzysta, to ten dobry uczynek nie jest natchnieniem z sumienia, ale jest własnym rozumowaniem człowieka.
3 - Sumienie nigdy nie zmusza, ale daje wybór wolnej woli.
4 - Sumienie ostrzega przed złymi ludźmi, ale nie motywuje do zemsty albo do wypominania złego.
5 - Sumienie nigdy nie obwinia innych ludzi, ale ukazuje duszy jej własne błędy."

Wspaniałe ujęcie sumienia, Danusiu! Pewien znak zapytania postawiłbym tylko przy pierwszym punkcie (celowo wyciąłem tekst, żeby zestawić obok siebie dwa ważne zdania). Otóż całkowicie podpisałbym się pod pierwszym zdaniem, ale już drugie nie wyraża dokładnie tego, co pierwsze. Czy człowiek sumienia może żyć bez zwątpień? Myślę, że jest ogromną łaską, jeśli tych zwątpień w życiu jest mało, ale czasami to właśnie zwątpienia stają przed nami jako wyzwania do poszukiwań, do przedzierania się przez cierniste zarośla ku Bogu - i właśnie trud ich pokonywania czyni nasze życie wartością. Czy się ze mną zgodzisz?...

Jakkolwiek nie zostanie odebrana moja wątpliwość (odnośnie wątpliwości), ;) chcę przyznać, że każdy z tych punktów pobudza głeboką refleksję i odsłania przede mną coś bardzo istotnego. Sumienie nie zabiega o korzyść własną - jakże to ważne zdanie! A myślę, że rozumieć je należy również w kontekście zbawienia: drogi do świętości nie powinienem traktować jako przepychanki z innymi, a relacja wobec Boga jest dojrzała, gdy uwolniona zostaje od postawy "schlebiania swemu panu", bo w niej oddalamy się od miłości, wchodząc w ekonomiczne relacje kara-nagroda, strata-zysk... Dziękuję Ci za ten głęboki materiał do rozważań!

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #192 dnia: 6 02 2012 o 17:22:16 pm »
Sebastianie co zrobisz z tymi którzy nie potrafią odczytać woli Bożej którzy nie są w Duchu.


Nie ma nic piękniejszego, jak prowadzenie przez Ducha Bożego, On tak cudownie uzdalnia do miłości, rozbraja wszelkie tamy w relacjach. Ten, kto jest dotykany przez Boga zawsze będzie stworzony do miłości.



Michale, ja nic nie zrobię. To Duch Boży buduje Królestwo naszymi rękoma, nie my sami z siebie. Podejdziesz do grupy 20 skinów, aby im głosić o Jezusie? Po pierwsze może być w nas strach, obawy, po drugie nie wiemy, czy to dobry zamiar i we właściwym czasie. Nic tak naprawdę nie wiemy. Po to nam został posłany Duch Św., On wie, co i jak i kiedy.


Pytanie, nie inni, tamci i w Afryce, a czy my jesteśmy posłuszni Bogu, Duchowi Św.? Reszta jest mało ważna w tym momencie, nieistotna. Czy my jesteśmy naprawdę posłuszni, czy udajemy tylko, że chodzimy z Bogiem? Oto jest pytanie.

Posłuszeństwo to poleganie na Nim, postawa...oto jestem Panie, poślij mnie.
« Ostatnia zmiana: 6 02 2012 o 17:27:31 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #193 dnia: 6 02 2012 o 17:48:48 pm »
Cytuj
Podejdziesz do grupy 20 skinów, aby im głosić o Jezusie?
Sebastianie , to nie jest takie trudne, wystarczy o drobinę religijności by podejśc i głosic Chrystusa temu światu. Wielu tak czyni i nic to nie daje bo samo głoszenie/bycie głosem Chrystusa/to za mało by dotrzec do zamkniętego w sobie/zniewolonego sobą/ skina. Byłem aktywnym członkiem takich akcji/ewangelizacji/ i nic to nie dało. Wiem co mówię bo by dotrzec do drugiego człowieka w jego zamknięciu się w sobie i na sobie potrzebne jest ŚWIADECTWO osobistej przemiany. Dzisiejszy świat potrzebuje świadków a nie głosicieli Chrystusa. Masz prawo a nawet obowiązek zaświadczyc o Chrystusie, który w Twoim życiu bierze na siebie skutki zła tego świata. Podejdź do skina i powiedz mu kocham Cię a gdy uderzy Cię w lewy policzek nadstaw mu prawy. Daj się pokonac/ośmieszyc/. Najtrudniej byc świadkiem Chrystusa we własnym domu gdzie wszyscy Cię znają na wylot. Tu nic nie zagrasz, nie oszukasz.                            Pozdrawiam                   janusz  :)         

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #194 dnia: 6 02 2012 o 18:47:50 pm »
To co napisałeś, to swoją drogą Januszu. Chciałem tylko pokazać, że sami z siebie niewiele możemy. Kościoły są letnie i potrzeba wpierw rozbudzić te kościoły, aby potem pójść do skinów ewentualnie. Mało ludzi z pasją, a wielu śpiących i nie zaprzeczajcie proszę. To widać gołym okiem.

Już kiedyś o tym pisałem krótko, żebyśmy wszyscy, i zielonoświątkowcy i katolicy modlili się do Boga o wylanie Ducha na kraj, na kościoły, o totalnie obudzenie. Naprawdę niewiele potrzeba. Hm, wiecie co? Porozmawiam o tym z moimi pastorami i mam prośbę, czy moglibyście z tym pomysłem pójść do swoich powołanych w Chrystusie?

Żebyśmy o ustalonej godzinie i dniu powiedzmy przez dwa miesiące modlili się o wylanie Ducha Św. i obudzenie ludzi. Porozmawiać warto, może ktoś ten pomysł chwyci? Ja jestem bardzo chętny, ale to trzeba modlitwy całego narodu, aż taka modlitwa zatrzęśnie i niebem i piekłem i piekło runie, a ludzie wyzwoleni będą ze śpiączki i nastąpi żar w sercach, ogień miłości się rozpali i uwielbienia do Boga.

Tego potrzebujemy, pasji. Pasji, pasji, pasji. Ducha Św., to On nas uzdalnia, jest naszą siłą, powinien być, mądrością, miłością i czystością.

Ja ten temat potraktuję poważnie i pójdę do moich pastorów. Czy ktoś z Was będzie chętny zadziałać w tym kierunku? Dla ratowania nas wszystkich przez modlitwę?