Autor Wątek: Małe co nieco dla podniesienia ducha  (Przeczytany 10495 razy)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #60 dnia: 3 08 2010 o 16:13:45 pm »
...moj syn dzisiaj przeszedł poważną operację i przez sześć tygodni będzie miał zagipsowane obie nogi aż po biodra.Byłem z nim w jego przebudzeniu i trzymajac go za rece mówiłem kocham Cię,bo nic innego nie przychodzilo mi na język.Wiem jak bardzo cierpi,jak bardzo go boli,a ja jego tato nic nie mogę na to poradzić.Nie mogę mu pomuc.Nie mogę pomuc żonie,która cierpi razem z Piotrem...W jezusie Chrystusie Bóg pokazuje mi,że to jest to samo czego doświadczał parząc na umieranie Swojego Jedynaka.Był bezsilny wobec krzyza na którym zawisło zbawienie świata/moje i Twoje/.Nie uratowal go od śmierci lecz jego smierc pokonał zmartwychwstaniem...Pozdrawiam Was i prosze módlcie sie bysmy nie uciekali od krzyża...janusz f,

AdamS

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #61 dnia: 3 08 2010 o 16:31:49 pm »
Janusz, myślę, że te słowa, które powiedziałeś swojemu synowi, są teraz ważniejsze niż kiedykolwiek. Nie pocieszanie, że będzie dobrze, nie żarty odciągające uwagę, nie medyczne wywody, ale słowa wyrażające współtrwanie w jego cierpieniu i bezwarunkową miłość, która wznosi się ponad to, co cielesne... Tak na marginesie mój niepełnosprawny brat też ma na imię Piotr i też ma nogę (tylko jedną) zagipsowaną po pachwinę na długie miesiące... Oczywiście będę pamiętał w modlitwie, by Wasze cierpienie napotykało poczucie głębokiego sensu, i by Bóg zesłał Wam takie pocieszenie, które pozwoli przetrwać ten szczególnie trudny czas.

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #62 dnia: 3 08 2010 o 19:13:52 pm »
...Adamie,dziękuję...janusz f. 

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 774
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #63 dnia: 3 08 2010 o 20:50:42 pm »
Pozdrawiam Was i prosze módlcie sie bysmy nie uciekali od krzyża...janusz f,

Te słowa są bardzo ważne, opiszę o sobie w swoich świadectwach, co się działo dzisiejszego dnia. Nasz krzyż jest naszą indywidualną drogą do zbawienia. Kto ucieka, nie naśladuje swojego Pana. Trzymam kciuki za Twego syna, pozdrów go ode mnie i Twoją żonę również.


Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #64 dnia: 3 08 2010 o 23:07:14 pm »
Januszu, wiem, że najcięższe są te momenty kiedy człowiek nic nie może zrobić, czuje się bezradny ... a słowa, które powiedziałeś swemu synowi, to myślę, najważniejsze słowa, jakie można powiedzieć i usłyszeć w ciężkich momentach naszego życia! Odwagi i siły w niesieniu krzyża, jaki Was dziś dotyka. Bóg widzi więcej, widzi dalej, niż my na dziś. Nie da Wam krzyża, którego nie dalibyście udźwignąć!
Z pamięcią w modlitwie M
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #65 dnia: 2 09 2010 o 22:07:39 pm »
No to czas na kolejne "małe co nieco"  ;) ...

Dziecięca rączka (autor nieznany)

Kiedy dziecko wsuwa w Twoją dłoń swą maleńką rączkę, może być ona upaćkana lodami czy galaretką, mieć kurzajkę pod prawym kciukiem lub plasterek na małym palcu. A jednak najważniejsze jest to, że ta mała rączka jest ręką jutra.
Rączka ta może któregoś dnia ująć Biblię albo rewolwer, zagrać na kościelnych organach lub obrócić koło ruletki, delikatnie opatrzyć ranę lub trzęsąc się przeraźliwie, chwycić za strzykawkę z narkotykiem.
Teraz jednak ta rączka spoczywa w Twojej dłoni. Symbolizuje zalążek dojrzałej osobowości, godny szacunku osobie ludzkiej, której codzienna podróż ku dorosłości została powierzona Twojej opiece.
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #66 dnia: 6 09 2010 o 19:04:02 pm »
Bardzo  ciekawy i zastanawiający tekst Magdo. Pozdrawiam
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #67 dnia: 2 10 2010 o 21:42:04 pm »
No cóż, jak ten czas szybko leci  ;) tym razem może nieco na wesoło, z małym przymrużeniem oka  :)

I tak jest .....

Bóg stworzył osła i rzekł do niego: Ty będziesz osłem. Będziesz od rana do wieczora pracował i ciężkie rzeczy na swoich plecach nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.
Na to odparł osioł: 50 lat tak żyć to dużo za dużo. Daj mi proszę nie więcej jak 30 lat.

I tak było.

Następnie Bóg stworzył psa i powiedział do niego: Ty będziesz psem. Będziesz pilnował dobytku ludzi, których będziesz oddanym przyjacielem. Będziesz jadł to, co człowiekowi z jedzenia zostanie i żył będziesz 25 lat.
Pies odpowiedział: Boże, 25 lat takiego życia to za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat życia.

I tak było.

Później stworzył Bóg małpę i rzekł do niej: Będziesz małpą. Masz skakać z drzewa na drzewo i zachowywać się jak idiota. Masz być wesoła i żyć 20 lat.
Małpa rzekła: Boże, 20 lat żyć jako klown świata to za dużo. Proszę, daj mi nie więcej jak 10 lat.

I tak było.

W końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: Ty będziesz człowiekiem, jedyną racjonalnie myślącą istotą, która będzie zamieszkiwać ziemię. Będziesz używał swojej inteligencji, ażeby podporządkować sobie inne stworzenia. Będziesz panował na ziemi i żył 20 lat.
Na to powiedział człowiek: Boże, bycie człowiekiem tylko 20 lat to jest mało, Proszę daj mi te 20 lat, które osioł odrzucił, 15 psa i 10 małpy.

I tak się stało, człowiek 20 lat żyje jak człowiek, później 20 lat jak osioł od rana do wieczora haruje i ciężkie rzeczy nosi. Potem ma dzieci i 15 lat żyje jak pies. Opiekuje się domem i je to co mu rodzina zostawi. Później na starość żyje 10 lat jak małpa. Zachowuje się jak idiota i zabawia swoje wnuki.

I tak jest ...
 
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #68 dnia: 3 10 2010 o 07:38:25 am »
...jestem baranem wiernym jak pies,upartym jak osioł i głupim jak małpa.Słyszałem,że gdzieś za górami ,gdzieś za lasami,widziano człowieka podobnego do mnie.Czy to prawda? janusz f. ;)

AdamS

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #69 dnia: 3 10 2010 o 17:17:09 pm »
Super opowieść, Madziu! :) Zaraz, zaraz... czyli dla mnie nastała już faza psa! ;)  Waruje, pilnuje, czasem szczeknie lub machnie ogonem, no i je co popadnie... Wszystko się zgadza!  ;D

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #70 dnia: 6 10 2010 o 19:16:47 pm »
Niezłe, niezłe Magdo :O

Zastanawiający jest ten fragment:


I tak jest .....

I tak się stało, człowiek 20 lat żyje jak człowiek
 

Człowiek żyje 20 lat jak człowiek, to znaczy jak? Mało precyzyjne to stwierdzenie.
Pomyśleć, co człowiek robi do 20 roku życia?
-szaleje:) ;
-pije, pali, imprezuje;
-korzysta na maksa z życia;
-kształci się;
-poznaje(kultury, religie, obrzędy, tradycje);
-nawiązuje największe przyjaźnie;
-nie myśli o tym co będzie( bo jest piękny i młody);
-doświadcza;
-dużo ryzykuje;
-szaleje;
- imprezuje;
- nie myśli jeszcze dojrzale;
- itp.
- itd.
Więc wychodzi na to, według tekstu,  że natura człowieka jest dosyć niedojrzała i szalona ;O
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #71 dnia: 2 11 2010 o 22:32:07 pm »
Mała śrubka Bruno Ferrero

  W kadłubie pewnego olbrzymiego statku znajdowała się mała śrubka. Malutka i niezauważalna, która tak samo jak wiele innych, równie mało ważnych śrubek, łączyła ze sobą dwie olbrzymie metalowe płyty.
  Podczas długiej podróży przez Ocean Indyjski, mała śrubka stwierdziła, że ma już dosyć swojej szarej i przez nikogo nie zauważonej egzystencji (przez wiele lat nie znalazł się nikt, kto by za to wszystko, co robiła, powiedział chociażby małe „dziękuję”). Stwierdziła wówczas: „Mam tego dosyć! Odchodzę!
„Jeśli ty odejdziesz, odejdziemy również my!” – powiedziały pozostałe śruby.
  I rzeczywiście, zaledwie tylko mała śrubka zaczęła tańczyć po swoim niewielkim mieszkanku, również pozostałym przyszła ochota odkręcania się. W tym uwolnieniu pomagała im każda przypływająca fala.
  Wówczas wszystkie gwoździe, które łączyły ze sobą kadłub statku protestowały: „W ten sposób również i my będziemy zmuszeni, aby porzucić swoje zajęcia …”.
Na miłość boską, opamiętajcie się!” – krzyczały do śrub metalowe płyty. „Jeśli nie będzie nikogo, kto spowoduje, że będziemy się razem trzymać, nie uda nam się przeżyć!”.
  Bunt małej śrubki, która zaczęła odmawiać swojego obowiązku, zaraził w mgnieniu oka pozostałe części gigantycznego statku.
  Dziób statku, który wcześniej z odwagą przecinał potężne fale oceanu, zaczął nagle żałośnie skrzypieć i drżeć.
  Wtedy to wszystkie płyty, więzy, listwy, śrubki, a nawet malutkie gwoździe, skierowały swoją odezwę do zbuntowanej śrubki, błagając ją, aby zechciała zaniechać swojego zamiaru: „Cały statek roztrzaska się, zatonie i nikt z nas nie zobaczy już więcej ojczyzny!”.
  Dopiero wówczas mała śrubka poczuła się wreszcie zauważona, zrozumiała nagle, że jest kimś o wiele ważniejszym, niż myślała. Postanowiła oznajmić wszystkim, że zdecydowała pozostać na swoim miejscu.  ;D

Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #72 dnia: 3 11 2010 o 18:19:58 pm »
...małe jest piękne to prawda i prawdą jest,że kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. (Mt 10,17-22).Każdy z nas ma swoje miejsce/powołanie/w życiu.Nie jest łatwo wytrwać i nie uciec w poszukiwaniu czegoś lepszego.Pokus jest wiele ale najczęściej słyszę "zejdź z krzyża"przecież Jezus jest twoim Panem i już nie musisz cierpieć.Wiem,że nie tędy droga i wiem również,że szatan na drogę krzyża nie wejdzie.Jest to jedyna bezpieczna droga,choć pod górę...Pozdrawiam...janusz f. 

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #73 dnia: 3 11 2010 o 21:45:13 pm »
MagdaLeno, znowu piękną opowieść wrzuciłaś :D ale ja tę alegorię zrozumiałam zgoła inaczej niż Janusz.
Wydaje mi się, że nie chodzi w niej o wytrwanie do końca, lecz o zauważenie i docenienie ludzi skromnych, niepozornych i ich, wydawałoby się nic nie znaczącej pracy. Pracy, której efektów się nie dostrzega, dopóki jest wykonywana ...
Po takim długotrwałym niedocenianiu następuje albo bunt, albo totalna deprecha ??? i obniżenie własnej wartości.
Szarość egzystencji malutkiej,przez wiele lat niezauważanej śrubki polegała też na tym, że przez wiele lat nie była naoliwiana - i tu zaczyna się problem wytrwania do końca. Wszystkie śrubki, małe i duże muszą być naoliwiane ;)
Jeśli przyjmiemy, że jesteśmy takimi śrubkami i chcemy wytrwać do końca - potrzebujemy oliwy.

Dla mnie tą oliwą jest Boże Słowo. To Ono daje mi siłę i wiarę w swoją wartość. Wartość, jaką mam w Bożych oczach, nie ludzkich. Dla Boga byłam warta złożenia ofiary z Jego Syna. Apostoł Paweł mówi: "drogoście kupieni" - Krwią Chrystusa.
Boże Słowo zapewnia mnie, że Zbawienie mam darmo, z łaski, przez wiarę - nie z uczynków, bym się nimi nie chlubiła. Nie muszę się krzyżować(to i tak nic nie da), zrobił ta dla mnie Jezus, a teraz wzywa mnie, bym Go naśladowała - ale nie w krzyżowaniu siebie, lecz swojego grzechu. To swój grzech mam przybić do krzyża, nie siebie - ja mam trwać przy Bogu wielbiąc Go, znosząc cierpliwie wszelkie niedogodności tego trwania.
Tylko tak rozumiem swój krzyż. Cierpiętnictwo i umartwianie się nie ma tu nic do rzeczy, Januszu.

ps.
mam nadzieję, że "małe co nie co dla podniesienia ducha" można komentować, dlatego pozwoliłam sobie niniejszym to uczynić  ;D
Pozdr


Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 145
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #74 dnia: 3 11 2010 o 22:01:15 pm »
Jak najbardziej Hana, można dzielić się tu swoimi przemyśleniami i odbieraniem tychże krótkich małych "pigułek"  ;)  Cieszę się, że pojawiają się tego typu komentarze. Niesamowite jest to, że do każdego z nas może co innego dotrzeć, albo dotknąć, inaczej możemy zrozumieć, zinterpretować odnośnie naszego życia. Podobnie jest ze Słowem Bożym, ono jest dla mnie na dziś, na teraz i do mnie przez to Słowo Pan może co innego mówić, niż do kogoś innego (niby czytamy czy słuchamy tego samego Słowa, a jednak co innego do nas dociera, dotyka nas).  ;D
Cieplutko pozdrawiam M
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)