Autor Wątek: Małe co nieco dla podniesienia ducha  (Przeczytany 12227 razy)

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #90 dnia: 6 01 2011 o 12:11:04 pm »
Czy Jezus Chrystus jest podobny do iron/żelaznego/człowieka?Czy Bóg chce byśmy byli ludźmi z żelaza?Co o tym mówi Biblia/Słowo/.Haggai,jak to widzisz?                j.f.

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #91 dnia: 7 01 2011 o 14:19:50 pm »
Niesamowita jest Boża bliskość, miłość Boga, to jak Bóg się poświęca dla swoich dzieci
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline hub_and_spoke

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 114
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #92 dnia: 15 01 2011 o 09:42:02 am »
http://goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=5&dzi=1207764100
Rysunki z przesłaniem i poczuciem humoru:)
Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: 15 01 2011 o 09:45:42 am wysłana przez hub_and_spoke »

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #93 dnia: 22 01 2011 o 11:27:41 am »
czytałam post Hany o IRON MENIE, obejrzałam film wzruszyłam się bardzo,początkowo myślałam,że jest to reżyserowany film,który ma nam przybliżyć istotę miłości Boga do swoich dzieci, później poszperałam w google i dowiedziałam się,że to prawdziwy człowiek nazywający się Dick Hoyt i,,że ten wysiłek z miłości do swojego syna podjął wielokrotnie. Podzieliłam się tym filmem wraz z wprowadzeniem z mężem, dwiema koleżankami zawodowo zajmującymi się swymi niepełnosprawnymi dziećmi i z synem, który mi przysparza troszkę problemów ostatnio. pojawiła się refleksja,że skoro człowiek tak kocha swojego syna, to o ileż bardziej kocha nas Bóg. 

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #94 dnia: 22 01 2011 o 11:30:14 am »
Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. Kojarzy mi się przypowieść A. de Mello:  Orzeł
Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie. Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi.
Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi szukając glist i robaków. Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami fruwać kilka metrów w powietrzu. No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty?
Minęły lata i orzeł zestarzał się. Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka. Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami. Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
- Co to jest? - zapytał kurę stojącą obok.
- To jest orzeł, król ptaków - odrzekła kura. - Ale nie myśl o tym, ty i ja jesteśmy inni niż on.
Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał. I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie.                         

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #95 dnia: 22 01 2011 o 11:31:25 am »
 Wydaje mi się ,że żyłam tak jak ten stary orzeł

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #96 dnia: 22 01 2011 o 13:38:59 pm »
pojawiła się refleksja,że skoro człowiek tak kocha swojego syna, to o ileż bardziej kocha nas Bóg. 
Amen!!!

Ewo, tak właśnie jest. Zobacz Ew.Łuk.11,13 i 12,28 (oczywiście w kontekście)
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #97 dnia: 22 01 2011 o 14:14:34 pm »
Użyczone z Blogu "Ziarenka Słów"
(Autorce Blogu i Autorce opowiadania bardzo dziękuję)

„W mroźny, zimowy dzień szedł ulicą miasta ojciec ze swym kilkuletnim synkiem. Chłopczyk miał na sobie nowy płaszczyk z kieszeniami, z których był bardzo dumny. Kroczył obok ojca z zanurzonymi w tych kieszeniach rękami i mimo bardzo śliskiego chodnika, nie chciał podać ojcu ręki, choć ten mu to kilkakrotnie proponował. W pewnym momencie dziecko pośliznęło się i upadło. Zawstydzony chłopiec podniósł się z ziemi i wziął ojca za rękę. Po kilku jednak krokach wypadek powtórzył się, chłopiec znów się pośliznął i upadł. Swoją małą dłonią nie potrafił objąć ręki ojca, dlatego nie trzymał jej dość silnie. Tym razem zwrócił się do ojca ze łzami w oczach: Tatusiu, weź mnie ty za rękę i trzymaj mocno! Ojciec uczynił to chętnie i dalsza droga przeszła już bez incydentów. Czasami nie wystarczy trzymać się wiarą obietnic Bożych. Nasza wiara może nie wytrzymać ciężkich prób życia i zdarzą się nam poślizgi oraz upadki. Trzeba pozwolić Bogu, aby On nas ujął za rękę. Musimy całkowicie zaufać Mu i oddać się w Jego dłonie. Dopiero w nich będziemy zupełnie bezpieczni.”
/Anna Sikorska/


dla mnie PIĘKNE

Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 816
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #98 dnia: 22 01 2011 o 14:32:36 pm »
Teraz już wiem, skąd Janusz wziął określenia orzeł, kogut i skojarzenie rosołu.  ;D  chyba dziś będzie miał rosół na obiad  ;)

To co Hania powyżej podała, jest cudowne.  :) I smutne, jakże często zapominam o tym.  :'( aby pozwolić Bogu, aby mnie prowadził. Ufam, że doprowadzi mnie do takiego miejsca, gdzie będzie już mnie tylko prowadził, a ja umrę starym człowiekiem całkowicie.
« Ostatnia zmiana: 22 01 2011 o 14:35:25 pm wysłana przez rebus »

Offline baran katolicki

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 930
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #99 dnia: 22 01 2011 o 16:27:42 pm »
Bóg kocha Ciebie dzisiaj, w sposób bezwarunkowy i osobisty. Czyni to nie dlatego, że jesteś dobry, ale dlatego, że jesteś Jego dzieckiem  :)

    *
      Ukochałem cię odwieczną miłością. (Jr 31,3)
    *
      Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od ciebie, mówi Pan (Iz 54,10)


Jesteś grzesznikiem

Nie doświadczasz Jego miłości, ponieważ ulegasz grzechowi niewiary w pełne miłości Ojcostwo Boga. Potrzebujesz zbawienia, bo sam nie jesteś zdolny wyzwolić się z mocy grzechu.

    *
      Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej. (Rz 3, 23)
    *
      Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć. (Rz 6, 23)


Zbawienie w Jezusie

W tej sytuacji istnieje Dobra Nowina: Jezus już Cię zbawił. Na krzyżu przelał za Ciebie swoją krew, abyś mógł otrzymać przebaczenie wszystkich Twoich win. Jezus otwiera przed Tobą drogę pojednania z Ojcem. Osoba Jezusa jest zbawieniem dla każdego człowieka i dla całego świata


Uwierz i nawróć się
Jeśli chcesz poznać i przeżywać Bożą miłość oraz mieć życie w obfitości zechciej przyjąć Jezusa jako swojego Pana i jedynego Zbawiciela.

    *
      Jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.(J3,3)
    *
      Oto stoję u drzwi i kołaczę jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał , a on ze mną. (Ap 3,20)


Dar Ducha Świętego

Jezus powiedział, że jeśli w Niego uwierzysz, otrzymasz Ducha Świętego, który nauczy cię Nazywać Boga swoim "Abba" - Tatusiem.

    * Dam wam serce nowe i Ducha nowego tchnę do waszego wnętrza. (Ez 36,26) • Nie otrzymaliście ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać "Abba - Ojcze!. (Rz 8 14n)


Wspólnota

Nie wystarczy narodzić się do nowego życia. Trzeba w nim wzrastać. Potrzebujesz do tego odpowiedniego środowiska. Jest nim wspólnota Kościoła, którą Jezus nazywa swoim Ciałem.

    * Wszyscy w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało... Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa. (Rz 12,13 i 27)

Offline MagdaLena

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 151
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #100 dnia: 2 02 2011 o 23:01:18 pm »
Dwa wróbelki   Bruno Ferrero

   Dwa wróbelki siedziały zgodnie wśród gałęzi wierzby. Jeden usadowił się na czubku drzewa, drugi umieścił się dużo niżej, w zacisznym rozwidleniu gałązek.
   Po pewnym czasie wróbelek siedzący na górze, chcąc zawrzeć znajomość z drugim, powiedział:
- Och, jakie piękne są te zielone liście!
Wróbelek z dołu uznał to za prowokację i odparł sucho:
- Czy jesteś ślepy? Nie widzisz, że te liście są białe?
Ten z góry krzyknął zdenerwowany:
_ Sam jesteś ślepy! Liście są zielone!
Wróbel siedzący na dole uniósł dziób i stwierdził:
- Założę się o pióra z mojego ogona, że te liście są białe. A ty nic nie rozumiesz. Głupi jesteś!
   W tym momencie wróbelek z góry poczuł, że krew się w nim gotuje i nie namyślając się długo, sfrunął ku swemu przeciwnikowi, aby dać mu nauczkę. Ten zaś nawet nie drgnął. Kiedy tak dwa wróbelki siedziały naprzeciwko siebie, z piórami nastroszonymi ze złości, przed rozpoczęciem pojedynku miały jeszcze tyle rozsądku, by spojrzeć w górę:
   Wróbelek, który sfrunął ze szczytu wierzby, zawołał ze zdziwieniem:
- Och! Zobacz, te liście naprawdę są białe!
I powiedział do swego niedawnego wroga:
- Polećmy tam, gdzie siedziałem przedtem!
Oba wróble zgodnie orzekły:
- Te liście są zielone!

Nie osądzaj nikogo, jeżeli przedtem nie maszerowałeś przez godziną w jego butach!
Jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz! ks. Piotr Pawlukiewicz :-)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #101 dnia: 3 02 2011 o 12:30:18 pm »
Cytat: MagdaLena
Nie osądzaj nikogo, jeżeli przedtem nie maszerowałeś przez godziną w jego butach!

Bardzo fajna historyjka. Dowodzi dobitnie że, punkt widzenia zależy od  punktu siedzenia.

Myślę że warto przeanalizować dogłębniej stanowisko-zdania naszych przywódców... :)
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #102 dnia: 17 02 2011 o 19:11:08 pm »
No racja, ciekawa historyjka!!!!!!!
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #103 dnia: 19 02 2011 o 16:22:52 pm »
BYĆ DZIECKIEM - Człowieka, który patrzy w oczy dziecka, uderza przede wszystkim ich niewinność: owa przejmująca niezdolność do kłamstwa, do zakładania maski czy chęci bycia kimś innym, niż jest. W tym sensie dziecko zachowuje się dokładnie tak jak cała przyroda. Pies jest psem; róża jest różą; gwiazda jest gwiazdą; każda istota jest po prostu tym, czym jest. Tylko dorosły człowiek nie chce zgodzić się na bycie tym, kim jest. Kiedy dorośli karcą dziecko dlatego, że mówi prawdę, że wyjawia to, co myśli i czuje, wtedy dziecko uczy się udawania i jego niewinność zostaje zniszczona. Dołącza ono do tej niezliczonej rzeszy ludzi, którzy bezsilnie powtarzają: Sam nie wiem, kim jestem. Dzieje się tak dlatego, że przez długi czas skrywali prawdę o sobie przed innymi ludźmi i w końcu doszli do tego, że ukrywali ją przed sobą. Jak wiele z dziecięcej niewinności jeszcze w tobie zostało, czy jest taka osoba, wobec której byłbyś w stanie być absolutnie sobą, tak całkowicie otwarty i niewinny jak dziecko? TO cytat z książki De MELLO. My też musimy stać się jak dzieci.Dziecko, ktore wie i widzi,że ma obok kochających je rodziców będzie ufne i pozwoli prowadzić się za rękę. I pozwoliłoby sobie na spalenie banknotu Rebusie nawet wtedy gdy innych nie byłoby w zapasie :)

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #104 dnia: 19 02 2011 o 20:20:10 pm »
BYĆ DZIECKIEM - Człowieka, który patrzy w oczy dziecka, uderza przede wszystkim ich niewinność: owa przejmująca niezdolność do kłamstwa, do zakładania maski czy chęci bycia kimś innym, niż jest.

Te wspaniałe słowa nie tylko powinny nas skłonić do refleksji nad postępowaniem względem dzieci (aby nie niszczyć w nich tej naturalnej spontaniczności), ale także dają nam do myślenia, jak często boimy się samego siebie, jak mało mamy zaufania do własnej autentyczności. Często słyszę zdanie, że "odczucia są złudne", że "tylko prawda Księgi może cię wyzwolić, a odczucia powinieneś zostawić dla siebie" - tu właśnie znajduję głęboką nieufność i niechęć do bycia sobą, czyli do klarownego wyrażania tego, co się dzieje wewnątrz mojego "ja".

Parokrotnie podkreślałem na tym forum, żeby w sytuacjach konfliktowych wyrażać wyłącznie swoje odczucia, bo mówiąc o nich, nikogo nie obrażamy. Jeśli mówię, że czuję w kimś zamknięcie i rozdwojenie, to nie to samo gdybym powiedział: jesteś nieszczerym hipokrytą. W pierwszym przypadku zachowuję się jak dziecko, ograniczając do zakomunikowania tego, co czuję (poczucie może mnie mylić, jednak jest autentyczne) - w drugim staję się sędzią w czyjejś sprawie (i choć mówię o tym samym problemie, zaczynam innych ranić). W zrozumieniu tej różnicy leży istotny fundament każdego dialogu.