To takie małe co nieco na czas
Wielkiego Postu ...
życzę wszystkim prawdziwego nawrócenia, zbliżenia się na nowo do Pana Jezusa (a nade wszystko sobie samej)
Lazurowa grota
Był człowiekiem biednym i prostym. Wieczorem po ciężkiej pracy, wracał do domu zmęczony i w złym humorze. Patrzył z zazdrością na ludzi, jadących samochodami i na siedzących przy stolikach w kawiarniach.
-
Ci to mają dobrze – zrzędził, stojąc w tramwaju, w okropnym tłoku. –
Nie wiedzą, co to znaczy zamartwiać się … Mają tylko róże i kwiaty. Gdyby tak musieli nieść mój krzyż! Bóg z wielką cierpliwością zawsze wysłuchiwał narzekań mężczyzny. Pewnego dnia czekał na niego u drzwi domu.
-
Ach, to Ty Boże – powiedział człowiek, gdy Go zobaczył. –
Nie staraj się mnie udobruchać. Wiesz dobrze, jak ciężki krzyż złożyłeś na moje ramiona. Człowiek był jeszcze bardziej zagniewany niż zazwyczaj. Bóg uśmiechnął się do niego dobrotliwie.
-
Chodź ze Mną. Umożliwię ci dokonanie innego wyboru – powiedział. Człowiek znalazł się nagle w ogromnej lazurowej grocie. Pełno było a niej krzyży: małych, dużych, wysadzanych drogimi kamieniami, gładkich, pokrzywionych.
-
To są ludzkie krzyże – powiedział Bóg. –
Wybierz sobie jaki chcesz. Człowiek rzucił swój własny krzyż w kąt i zacierając ręce zaczął wybierać.
Spróbował wziąć krzyż leciutki, był on jednak długi i niewygodny. Założył sobie na szyję krzyż biskupi, ale był on niewiarygodnie ciężki z powodu odpowiedzialności i poświęcenia. Inny, gładki i pozornie ładny, gdy tylko znalazł się na ramionach mężczyzny, zaczął go kłuć, jakby pełen był gwoździ. Złapał jakiś błyszczący srebrny krzyż, ale poczuł, że ogarnia go straszne osamotnienie i opuszczenie. Odłożył go więc natychmiast. Próbował wiele razy, ale każdy krzyż stwarzał jakąś niedogodność.
Wreszcie w ciemnym kącie znalazł mały krzyż, trochę już zniszczony używaniem. Nie był ani zbyt ciężki ani zbyt niewygodny, wydawał się zrobiony specjalnie dla niego. Człowiek wziął go na ramiona z tryumfalną miną.
-
Wezmę ten! – zawołał i wyszedł z groty. Bóg spojrzał na niego z czułością. W tym momencie człowiek zdał sobie sprawę, że wziął właśnie swój stary krzyż, ten, który wyrzucił wchodząc do groty.