@czwarta
(...)ale już jak sobie wyobrazi spędzenie całej w wieczności w niebie bez kochanego wujka zbyszka(...)
Mam nadzieję, że nie chodzi o admina. To faktycznie byłoby smutne.

Co do odpowiedzialności karnej, ona przecież istnieje, choć nie wszystkie przestępstwa (złamanie zakonu) mu podlegają. Nie wyobrażam sobie karania za grzech w ogóle, bo wszyscy siedzielibyśmy w pudle. A pamiętajmy, że każdy grzech jest śmiertelny, tzn. karą za każdy grzech jest śmierć.
Oczywiście, nie wolno tolerować grzechu. Tyle, że łatwiej walczyć z grzechem innych niż naszym własnym. O tym nauczał Jezus, mówiąc o belce w oku.
zmuszamy delikwenta do obudzenia się
Jeszcze nie słyszałem o tym, żeby udało się kogoś zmusić do nawrócenia. Bo przecież chodzi nam o nawrócenie, a nie o życie zgodne z prawem, tak? Uważam, że samo postępowanie w określony, "dobry" sposób nie wystarczy. Równie istotne są intencje.
Czasem właśnie dopiero w areszcie ktoś się opamięta i jeśli to by miało pomóc to lepiej żeby siedział chwilę w areszcie niż całą wieczność w piekle.
Skąd wiesz, że areszt pomoże komuś się nawrócić? I skąd wiesz, że jeżeli się tam nie znajdzie, spędzi całą wieczność w piekle?
powinno nam zależeć na zbawieniu ludzi
Choćby nie wiem, jak nam zależało, nikogo nie zbawimy. Zbawia tylko Jezus. Naszym obowiązkiem jest głoszenie tej radosnej wieści, ale ostateczny wynik w żadnym stopniu nie zależy od nas.
Ja nie chowam głowy w piasek i nie usprawiedliwiam grzechu. Bóg nienawidzi grzechu, tak mówi Pismo. Jestem również za wołaniem o zmianę, ale nie myślenia i uczynków, tylko serc. Bo z obfitości serca... .
@Mysza:
Dla mnie sprawa sądzenia jest również bardzo trudna. Osądzanie rzeczywistości tkwi głęboko w naszej naturze. Rzecz chyba w tym, żeby nie wywyższać się nad tych, o których krytycznie się wypowiadamy. Zdawać sobie sprawę, że ci, o których pisałaś wcześniej, są w takim samym stopniu dziećmi Bożymi, jak Ty. Jesteśmy wielką Bożą rodziną. Tu tak naprawdę nie ma lepszych i gorszych, bo każdy będzie zdawał sprawę ze swojego życia przed Panem, nie przed trybunałem świętych.
Pamiętacie co Jezus mówił o rzucaniu kamieniem? I co powiedział do kobiety? "I ja cię nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej". Osądził jej grzech ale nie potępił jej jako człowieka. Myślę, że jest to postawa godna naśladowania. Jezus był poza tym szczery do bólu, obnażał ludzi, odzierał ich ze wszystkich iluzji, a jednocześnie bezgranicznie ich kochał. Czy to było osądzanie ludzi? Moim zdaniem była to troska o braci i siostry.
Dlatego właśnie nie czuję się zniechęcony, widząc grzech, w tym także grzech w kościele, a także mój własny grzech. Staram się pamiętać o tym, że zło należy zwyciężać dobrem, bo tak postępował nasz Mistrz.
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek