Autor Wątek: Małe co nieco dla podniesienia ducha  (Przeczytany 10490 razy)

radek

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #30 dnia: 14 02 2010 o 08:23:18 am »
Trochę się dziwię,że właściwie nikt nie zrozumiał o co mi chodzi, nie wiem, czy ja żyję w innym świecie?
Ja to juz teraz faktycznie nie wiem o co Ci chodzi.

Pierwsze piszesz o ludziach wznoszacych rece, o wizytach o u starszych rodzicow itp., a teraz o zupelnie czyms innym.

Ja to widze jak bys probowala z kims walczyc i zmieniasz linie obrony.

Mysle ze powinnismy isc "składać statki z papieru i puszczać na wodzie"

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #31 dnia: 14 02 2010 o 12:37:59 pm »
no dobra, jestem chaotyczna może troche sie pogubiłam, ale i tak mam dużo racji wtym co pisalam bo mam oczy i uszy

AdamS

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #32 dnia: 15 02 2010 o 09:12:26 am »
no dobra, jestem chaotyczna może troche sie pogubiłam, ale i tak mam dużo racji wtym co pisalam bo mam oczy i uszy

Wolałbym znać Twoje imię, niż używać nicku, który wciąż podkreśla to destruktywne zniechęcenie (nie ma ludzi zniechęconych , są tylko sytuacje zniechęcenia). A pogubienie? Czuję je niemal na codzień - i znów mogę odwołać się tylko do własnych doświadczeń, nie wchodząc w osądzanie drugiego...

Otóż gdy jestem zniechęcony, czuję przemożną pokusę znajdowania winy na zewnątrz. Wtedy złe jest prawo, chory jest Kościół, bezduszni są ludzie, nawet w moich bliskich widzę same wady. Gdyby się to zmieniło, i ja byłbym inny - takie miewam wówczas odczucie i wiadomo, skąd ono pochodzi.

Druga pokusa, która mnie czasem nęka, to chęć uogólniania. Zauważ, że szatan bardzo sprawnie się tą bronią posługuje. Uogólnienie jest najskuteczniejszym  narzędziem do oddzielenia człowieka od reszty społeczności lub rozbicia tej społeczności na wrogie części. Uogólnienie może wzbudzać niechęć: "Polacy to złodzieje i alkoholicy, Niemcy to bezduszni materialiści, chrześcijanie to hipokryci..."  Może też odwoływać się do nienawiści: "wszystkiemu winni Żydzi, Polacy to antysemici, Niemcy i Rosjanie wymordowali tyle a tyle milionów ludzi..."

Dlaczego o tym piszę? Może dlatego, żeby w jaskrawym świetle pokazać mechanizm, który tak łatwo włączyć w naszej duszy - maszynę niechęci i nienawiści, napędzaną stereotypami i doznanymi zranieniami, których winą obarcza się wszystkich.
« Ostatnia zmiana: 15 02 2010 o 09:16:34 am wysłana przez AdamS »

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #33 dnia: 15 02 2010 o 09:42:56 am »
Amen, Adamie.

Oczywiście Twoje przykłady są, jak słusznie zauważyłeś, zdecydowanie większego kalibru, ale schematy myślenia są właśnie takie.
Dopiero uświadomienie sobie, że nikt z nas nie jest od nich wolny stwarza między nami pewną płaszczyznę porozumienia. Bo to jest paradygmat, możesz podstawić dowolne wartości, w zależności od odebranego wychowania, doświadczeń z dzieciństwa, statusu społecznego itd., a zawsze będzie się za tym kryć potrzeba określenia siebie (dobrego) w kontraście do innych (złych).

Jezus nie raz zwraca na to uwagę, mówiąc o sądzeniu czy o belce w oku. Pokazuje nam, że zmienianie świata trzeba zacząć od siebie. Dla mnie osobiście to bardzo trudna lekcja, bo mam silną tendencję do dopatrywania się winy i wad w otoczeniu. Pracując nad tym, dostrzegam jednak, że taka perspektywa sędziego zniekształca obraz rzeczywistości. Okazuje się, że pan X wcale nie jest takim skończonym obłudnikiem; odkrywam motywację pani Y stojącą za decyzjami, które były dla mnie kompletnie nie do zaakceptowania; zauważam, że Z wcale nie robi mi na złość, tylko kieruje się innymi intencjami. To jest wspaniała lekcja życia. Świat nie jest czarno-biały.

Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek 

 

AdamS

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #34 dnia: 15 02 2010 o 10:23:39 am »
Krzysztofie, pod tym, co wcześniej pisałeś w pełni się podpisuję. Była w tym tak kompletna analiza tego problemu, że nie czułem potrzeby niczego od siebie dodawać.

[...] zawsze będzie się za tym kryć potrzeba określenia siebie (dobrego) w kontraście do innych (złych).

Potrzeba określenia (i ocalenia) siebie-dorego wynika z jakiegoś "duchowego instynktu" (wiem, że dziwnie to brzmi, ale ma to swój sens). Dostrzegając zło na zewnątrz, szukam dobra w sobie. Do tej chwili jesteśmy na właściwej drodze. Istotne jednak jest dopiero to, co z tym dobrem uczynimy. Czy zamkniemy je szczelnie w szkatułce, by nie uległo skażeniu? Czy wyniesiemy na ołtarz, by inni widzieli? Czy może zaryzykujemy użyciem go wobec zewnętrznego zła?...

Tylko z własnego otoczenia mógłbym podać wiele przykładów ofiarnego życia i poświęcania się dla innych. Tyle, że nie w tym rzecz. Licytacja na dobre uczynki jest bezcelowa, a osoby popełniające grzech zaniedbania (np.) i tak będą musiały zdać z tego relację w swoim czasie.

No własnie - dobro jest zawsze tak cichutkie, że jego głos ginie w kakofonii zła, co stwarza iluzję, że zło jest wszechobecne i wszechpotężne...
« Ostatnia zmiana: 15 02 2010 o 10:28:05 am wysłana przez AdamS »

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #35 dnia: 15 02 2010 o 11:48:30 am »
Juz jestem mysza , do usług Adamie ;D   i już abstrahując od moich osobistych doświadczeń  chciałabym zwrócić  uwagę niektórych na pewne fakty: mianowicie wielu ludzi na świecie  od kilka lat przez  wiele dni pości i modli się, gdyż nieprawość jaka ogarnęła ziemię jest już  nie do opisania, nie możemy udawać, że problem jest w nas ( tym bardziej jak go akurat na tym poletku  już nie mamy, ) i  tłumaczyć zachowania od obojętności zaczynając  przez  bezduszność, arogancję etc  aż do aborcji, a prawda jest taka , że chociaż zawsze doszukamy się przyczyn  takich czy innych zachowań to jest to dla Boga  wielki ból  i jako Nieskończenie ŚWIĘTY nie będzie tolerował takiego stanu rzeczy, mamy tego cała mase przykładów, tylko , że nikt już nie mówi o każącym Bogu, wolimy tylko stronę Boga miłosiernego. Chcielibyśmy widzieć dzieci o dobrym sercu, ale to upraszczanie rzeczywistości, bo wiemy, że dzieci potrafią być nawet okrutne- to tylko taki drobny przykład naiwnego oceniania rzeczywistości

AdamS

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #36 dnia: 15 02 2010 o 11:59:48 am »
Słusznie Sebastian spostrzegł, że Zniechęcona, obecnie Mysza (o wiele lepiej!) :) ma juz swoją drogę do Boga :) ...a stawiane przez nią pytania miały charakter nieco prowokacyjnego kija w mrowisko ;)

Mysza - mimo wszystko podtrzymuję, że wszechobecność zła jest iluzją. Poza tym Pan Bóg potrafi pisać prostymi literami na krzywych linijkach ludzkiego zyciorysu, więc nawet tam, gdzie zło się zakrada, On potrafi wyprowadzić z niego dobro (jeśli tylko człowiek zanurzy się w Nim ze świadomością swej słabości).

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #37 dnia: 15 02 2010 o 12:09:26 pm »
Hej, Mysza!

Proponuję ich wszystkich aresztować :-)
A tak na serio,  to myślę, że nie ma innej drogi do poprawy innych niż dawanie dobrego przykładu. Można jedynie pokazywać, że świadome życie jest dobre, jest źródłem spokoju, że emanuje przez nie dobro. Ale przecież nikogo nie da się zmusić do tego, żeby żył tak, jak chcemy. Możemy i powinniśmy mieć własne zdanie, możemy je głośno wypowiadać, ale nie możemy nikogo zmusić do przyjęcia naszego obrazu rzeczywistości.
Dlaczego ma mnie zniechęcać to, co widzę wokół? Mnie to wręcz zachęca do pracy, bo wiem, że większość nie chce się jej podjąć.
Jezus poruszył ten problem, opowiadając o robotnikach w winnicy (Mt 20,1-16). Z tego fragmentu jasno wynika, że Bóg jest suwerenny w swoich decyzjach (i tylko On wie, co będzie, a czego  nie będzie tolerował), naszym zaś zadaniem jest wypełnianie Jego woli wobec nas. Tylko tyle i aż tyle.

Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek





Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #38 dnia: 15 02 2010 o 18:34:37 pm »
wydaje mi się, że nie wolno być takim tolerancyjnym dla grzechu, bo Bóg nie jest. A grzechem jest obojętność, arogancja, i co bedziemy szukać przyczyn takich postaw ?i tłumaczyć? aborcji też? Może jak ktoś nie ma wyobraźni to może być dobrodusznym, ale już jak sobie wyobrazi spędzenie całej w wieczności w niebie bez kochanego wujka zbyszka,  to wtedy krzyśku może okazać się, że w desperacji- bo czasu mało,  zmuszamy delikwenta do obudzenia się. Nie wszystko jest takie proste jak się pozornie wydaje. Przykłady też uczą, ale dzieci, bo później już nie wystarczają. Czasem właśnie dopiero w areszcie ktoś się opamięta i jeśli to by miało pomóc to lepiej żeby siedział chwilę w areszcie niż całą wieczność w piekle. Może i bez sensu przykład ale chcę pokazać jak b. powinno nam zależeć na zbawieniu ludzi, mamy niewiele czasu tu na ziemi i zamiast chować głowę w piasek i być wyrozumiałym dla grzechów to właśnie powinnismy je piętnować i wołać o zmianę myślenia i uczynków, bo naprawdę dzieje się źle.

Offline Zbyszek

  • Administrator
  • Pasjonat
  • *****
  • Wiadomości: 119
  • Dobrze być człowiekiem Słowa.
    • Slowo.pl
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #39 dnia: 15 02 2010 o 18:43:18 pm »
tolerował takiego stanu rzeczy, mamy tego cała mase przykładów, tylko , że nikt już nie mówi o każącym Bogu, wolimy tylko stronę Boga miłosiernego. Chcielibyśmy widzieć dzieci o dobrym sercu, ale to upraszczanie

Niby racja, ale...
  • Nie mam ochoty wyręczać Boga w osądzaniu tego świata oraz ludzkich serc (Nie sądźcie, abyście...).
  • Straszenie Bogiem jest tak samo wychowawcze, jak straszenie dzieci w celu zmuszenia ich do posłuszeństwa. Niby można, ale docelowo to żadna metoda.
  • Jeśli Chrystus okazywał gniew, to raczej w stosunku do ludzi wierzących niż do zagubionego świata. Bo to my mamy być światłem i to nam biada, jeśli nim nie jesteśmy.

Pozdrawiam serdecznie!

Zbyszek

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #40 dnia: 15 02 2010 o 19:13:57 pm »
no nie tylko wtedy nam biada... a jeśli chodzi o sądzenie to bardzo dla mnie skomplikowana kwestia, bo jak można rozstrzygnąć konflikt, jak rozwiązać problem? etc

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #41 dnia: 15 02 2010 o 19:54:36 pm »
@czwarta

Cytuj
(...)ale już jak sobie wyobrazi spędzenie całej w wieczności w niebie bez kochanego wujka zbyszka(...)
Mam nadzieję, że nie chodzi o admina. To faktycznie byłoby smutne.  :'(

Co do odpowiedzialności karnej, ona przecież istnieje, choć nie wszystkie przestępstwa (złamanie zakonu) mu podlegają. Nie wyobrażam sobie karania za grzech w ogóle, bo wszyscy siedzielibyśmy w pudle. A pamiętajmy, że każdy grzech jest śmiertelny, tzn. karą za każdy grzech jest śmierć.
Oczywiście, nie wolno tolerować grzechu. Tyle, że łatwiej walczyć z grzechem innych niż naszym własnym. O tym nauczał Jezus, mówiąc o belce w oku.

Cytuj
zmuszamy delikwenta do obudzenia się
Jeszcze nie słyszałem o tym, żeby udało się kogoś zmusić do nawrócenia. Bo przecież chodzi nam o nawrócenie, a nie o życie zgodne z prawem, tak? Uważam, że samo postępowanie w określony, "dobry" sposób nie wystarczy. Równie istotne są intencje.

Cytuj
Czasem właśnie dopiero w areszcie ktoś się opamięta i jeśli to by miało pomóc to lepiej żeby siedział chwilę w areszcie niż całą wieczność w piekle.

Skąd wiesz, że areszt pomoże komuś się nawrócić? I skąd wiesz, że jeżeli się tam nie znajdzie, spędzi całą wieczność w piekle?

Cytuj
powinno nam zależeć na zbawieniu ludzi


Choćby nie wiem, jak nam zależało, nikogo nie zbawimy. Zbawia tylko Jezus. Naszym obowiązkiem jest głoszenie tej radosnej wieści, ale ostateczny wynik w żadnym stopniu nie zależy od nas.

Ja nie chowam głowy w piasek i nie usprawiedliwiam grzechu. Bóg nienawidzi grzechu, tak mówi Pismo. Jestem również za wołaniem o zmianę, ale nie myślenia i uczynków, tylko serc. Bo z obfitości serca... .

@Mysza:

Dla mnie sprawa sądzenia jest również bardzo trudna. Osądzanie rzeczywistości tkwi głęboko w naszej naturze. Rzecz chyba w tym, żeby nie wywyższać się nad tych, o których krytycznie się wypowiadamy. Zdawać sobie sprawę, że ci, o których pisałaś wcześniej, są w takim samym stopniu dziećmi Bożymi, jak Ty. Jesteśmy wielką Bożą rodziną. Tu tak naprawdę nie ma lepszych i gorszych, bo każdy będzie zdawał sprawę ze swojego życia przed Panem, nie przed trybunałem świętych.

Pamiętacie co Jezus mówił o rzucaniu kamieniem? I co powiedział do kobiety? "I ja cię nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej". Osądził jej grzech ale nie potępił jej jako człowieka. Myślę, że jest to postawa godna naśladowania. Jezus był poza tym szczery do bólu, obnażał ludzi, odzierał ich ze wszystkich iluzji, a jednocześnie bezgranicznie ich kochał. Czy to było osądzanie ludzi? Moim zdaniem była to troska o braci i siostry.
Dlatego właśnie nie czuję się zniechęcony, widząc grzech, w tym także grzech w kościele, a także mój własny grzech. Staram się pamiętać o tym, że zło należy zwyciężać dobrem, bo tak postępował nasz Mistrz.

Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek

Offline czwarta

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 119
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #42 dnia: 16 02 2010 o 09:50:28 am »
Krzysiek, ja nic nie wiem napewno, nie wyrokuję, ale nie jest wykluczone, że Bóg widząc naszą gorliwość i desperację właśnie z tego powodu ulituje się nad wujkiem Zbyszkiem  (wiadomo, że nie Tym  ;D) i usposobi jego serce do nawrócenia się.

Offline mysza

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #43 dnia: 16 02 2010 o 11:18:45 am »
 Masz rację Czwarta :).   Do Sebastiana: To jasne, że Bóg a nie my jest sprawcą chcenia i działania, ale my musimy do znudzenia uświadamiać  ludziom i nie bać się sprzeciwu, że jedynie  On jest receptą na spędzenie całego życia wiecznego w niebie, musi nam na tym bardzo zależeć  aż tak bardzo  żeby  się  nie bać  negatywnych  reakcji  litości, śmiechu i złości.. Tylko ciekawe, że ci co gardzą takimi dziwakami nie z tego świata w razie poważniejszych problemów szukają wsparcia właśnie u nich.   Jak lekarze rozkładają ręce lub córka spotyka się z ciemnymi typami i nie chce rozmawiać,  albo przykładna mama i  żona po pijanym wyjeździe  służbowym jest w ciąży  czyli świat  dotychczas  w miarę bezpieczny się wali  i strach paraliżuje życie to wtedy się jakoś nie ucieka od tych  za gorących  i za gorliwych, i chce się słuchać że Bóg wybaczy , że jest wszechmocny, że ma nas pod kontrolą, że z nim nie ma przegranej  jeśli tylko powiemy mu Tak.  Świadkowie Jehowy nie maja Ducha Św. a więc co za nimi stoi, tylko organizacja i przepisy.  Wiele lat temu byłam świadkiem  modlitwy  jednego pastora, znalazłam się tam przypadkiem, ale to co zobaczyłam miało na mnie ogromny wpływ, mianowicie pastor tak płakał  i modlił się o gorliwość dla swoich  ludzi, tak rozpaczliwie błagał Boga  o przymnożenie wiary, tak się korzył przed Bogiem, z taką wiarą dziękował  za  obietnice Boga,  że ja zaczęłam im zazdrościć  takiego pasterza, któremu tak ogromnie zależało na zbawieniu ludzi. Chciałabym żeby w moim kościele ludzie czuli, że księdzu  tak bardzo zależy na ich zbawieniu, a wtedy nawet ze względu na jego postawę namolność ludzie  zabrali by się za Biblię i ciąg dalszy miałby szanse nastąpić. Ale ja tylko chciałabym, nie oskarżam

AdamS

  • Gość
Odp: Małe co nieco dla podniesienia ducha
« Odpowiedź #44 dnia: 18 02 2010 o 09:41:09 am »
    • Jeśli Chrystus okazywał gniew, to raczej w stosunku do ludzi wierzących niż do zagubionego świata. Bo to my mamy być światłem i to nam biada, jeśli nim nie jesteśmy.

    Poprzestanę może na tym cytacie, który w idealny sposób streszcza wszystko, czym pragnę się w życiu kierować :)