Do Krzyśka Moderatora
Jestem przerażony i porażony Twoją ignorancją:
„To całkiem nie tak. Luter rozpętał reformację, żeby móc ożenić się z mniszką. A zamiast przybijać tezy do drzwi zakopał Matkę Boską pod schodami Kościoła Zamkowego, tak by każdy, kto do niego wchodzi profanował jej ciało.
Pozdrawiam!
Krzysiek
PS Gwoli ścisłości: Luter został ekskomunikowany i wyjęty spod prawa, a nie tylko potępiony. A wcześniej podejmował próby dialogu z Rzymem. Ale żeby to wiedzieć, trzeba przekopać się przez trochę materiałów. W przeciwnym razie pozostaje jedynie powtarzanie krzywdzących ogólników i stereotypów”.
Dzisiaj, w dobie niby to jednania się chrześcijan, takie słowa?… Nie wiem, skąd się u ludzi bierze taka nonszalancja?… Niedorzeczne jest twierdzenie, że Luter rozpoczął działalność reformatorską, aby móc się ożenić z mniszką. Luter wystąpił przeciwko rzeczywistym nadużyciom ówczesnego Kościoła. I nie było to wymierzone przeciwko władzy kościelnej, tylko przeciwko duchownym-hochsztaplerom, którzy głosili zasadę: "Skoro pieniądz w szkatule zadzwoni, duszę z czyśćca do nieba wygoni". Nawet nie wiadomo, czy Luter faktycznie przybił swoich 95 tez do drzwi Kościoła Zamkowego w Wittenberdze. Wielu badaczy uważa, że to legenda. A to, że idee Lutrowe tak szybko rozprzestrzeniły się w Europie, zawdzięczamy wynalazkowi druku. Luter na to już wpływu nie miał. Jedno jest pewne – wielu wiernych musiały irytować praktyki odpustowe duchownych, skoro aż takim echem owe idee się odbiły. Dopiero nieco później Luter zakwestionował prymat papieża i nieomylność soborów. I nie ma w tym niczego dziwnego, skoro Orygenes został tak a nie inaczej potraktowany przez Sobór Konstantynopolski II. A Luter znał tego typu historie.
Z Katarzyną von Bora Luter ożenił się dopiero w 1525 r. i gdy ogłaszał swoje tezy, to jeszcze jej nie znał. Pierwotnie zresztą była zakonnica miała wyjść za mąż za innych zupełnie ludzi, jednak do tego nie doszło. Dwa lata minęły od chwili jej ucieczki z klasztoru do przypadkowego, bądź co bądź, ożenku z reformatorem. Także prawisz, Krzysztofie, duby smalone.
Ciekaw też jestem, jak Luter mógł zakopać Matkę Boską pod schodami kościoła w Wittenberdze – tak, aby każdy, kto do niego wchodził, mógł profanować jej ciało? Androny! Skąd on to ciało wziął? Zapytam też, jaki uszczerbek na świętości poniosłaby świętość sama w sobie, gdyby tę świętość potraktować, powiedzmy, obcesowo? Inną też rzeczą jest fakt, iż we wczesnym chrześcijaństwie kultu maryjnego nie było wcale. Chociaż – paradoksalnie – u Lutra znajdujemy wyraźne ślady tegoż właśnie kultu maryjnego…
I co z tego, że Luter został ekskomunikowany? Orygenes także, choć jest Ojcem Kościoła. A Tertulian, na przykład, nie, choć po okresie walki z sektami gnostyckimi został montanistą, a później założył własną sektę i twierdził, że jest wcieleniem Ducha Świętego… Że został banitą – nic w tym dziwnego. Polityka. Cesarz Karol V był katolikiem i choć jeszcze w 1521 r. listem żelaznym gwarantował Lutrowi nietykalność, to zaraz potem, za podszeptami hierarchów katolickich, wycofał się z tych deklaracji. Ot – fałszywiec. Na koniec zacytuję jeszcze coś:
„Istotnie, naukowe badania uczonych, tak ewangelickich, jak i katolickich, badania, w których już osiągnięto znaczną zbieżność poglądów, doprowadziły do nakreślenia pełniejszego i bardziej zróżnicowanego obrazu osobowości Lutra oraz skomplikowanego wątku rzeczywistości historycznej, społecznej, politycznej i kościelnej pierwszej połowy XVI wieku. W konsekwencji została przekonująco ukazana głęboka religijność Lutra, którą powodowany stawiał z gorącą namiętnością pytania na temat wiecznego zbawienia”.
List z okazji pięćsetlecia urodzin Marcina Lutra, Listy ekumeniczne – Jan Paweł II, Watykan 10.11.1983
PS Gwoli ścisłości – gdy powołujemy się na materiały/źródła, należy podać ich adresy bibliograficzne...