Ja chodzę od niedawna na jogę(następny wymysł moich rodziców) głównie dlatego że się garbię i mam skoliozę, a ćwiczenia korekcyjne nic mi nie dawały. Warto przeczytać wstęp do książki o jodze, bo w nim na samym początku jest że joga to nie wiara, religia czy pogląd tylko wyciszenie ciała i współpraca z ciałem itp.
Nie mam nic do jogi, ale uważam ją tylko za ćwiczenia i nic więcej i nie oczekuję od niej jakiegokolwiek wyciszenia duszy, czy uspokojenia ciało, bo to Bóg wycisza i oczyszcza mnie i daje spokój i pomaga w rozwiązywaniu problemów.
Nie otwieram się dla jogi , dla mnie to tylko ćwiczenia pomagające się wyprostować. I nie zgadzam się do końca z nią. Po jodze nie czuje żadnej ulgi na duszy mimo 1,5 godziny, a po modlitwie szczerej choćby 20 minutowej czuję dużą ulgę. Akurat właśnie dziś jadę na jogę

Oczywiście zgadzam się z Sebastianem, co do otwartego serca- to jest myśl!