Autor Wątek: Jak minął dzień?  (Przeczytany 5092 razy)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #30 dnia: 23 04 2010 o 20:15:47 pm »
Gorsza część to o czy ten spektakl?? ;O ;D  hymn...
A mianowicie to jest spektakl o publicznej toalecie!!! xD O niezwykłych wydarzeniach, które mogę się zdarzyć w publicznej toalecie (twórczość młodzieży dzisiejszej)
Żałuję że mam tę rolę, gdyż na początku czułam że to wszyscy ze mnie się w tej scenie nabijają, a nie z postaci, chociaż wiedziałam że to gra, ale tak to na mnie działało i nie miałam swobody na scenie, którą utrwaliłam dzięki wspaniałej odysei!!
Która mnie do zwariowania prawie zaprowadziła, ale to już inna historia...
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #31 dnia: 25 04 2010 o 20:08:14 pm »
Grałam dzisiaj znów w teatrze było o wiele lepiej niż przedtem. A co lepsza to doświadczenie!! Wszyscy się w około stresowali, a ja dzięki Naszemu Bogu, czułam tylko spokój, wiedziałam że będzie dobrze bo oparłam się na Bogu i czułam że będzie dobrze. :) Bo dziś grałam przed rodziną!! :O I było jeszcze lepiej niż wcześniej!!! :) :) ;) I została radość, bo było wspaniale :)
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #32 dnia: 26 04 2010 o 18:17:45 pm »
Paula super :) Bardzo lubię chodzić do teatru, już chyba gdzieś to pisałam. Gratuluję Tobie takich sukcesów!
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

AdamS

  • Gość
Piękno nie jest czymś zewnętrznym....
« Odpowiedź #33 dnia: 27 04 2010 o 14:05:51 pm »
Kiedy w niedzielne popołudnie przedzierałem się rowerem przez zwalone pnie na grzbiecie pobliskiej góry, czułem w sobie wyraźną bliskość Boga. Przyszła mi myśl, że już za życia możemy uczestniczyć w raju. Wszystko przecież zależy od mojego stanu duszy. Jeśli kocham i czuję się przez Boga kochany - cóż więcej mi potrzeba?

Oczywiście życie nie jest sielanką. Zewsząd ranią nas odpryski zła, dotyka nas choroba, czujemy oddech śmierci... Gdyby jednak usunąć te skutki grzechu pierworodnego, czy nie mógłbym się poczuć w tym lesie jak w raju? Przecież znajduję tu wszystko co takie bliskie i przyjazne (nawet te leżące drzewa, które trzeba raz po raz forsować)...

Każdy skrawek ziemi może dla nas być tym rajem, jak tez każdy może stać się piekłem. To wewnętrz każdego z nas następuje przeniesienie rzeczywistości duchowej na materialną. Zwierzęta tego nie potrafią - one całkowicie zanurzone są w świecie zjawisk (w pojęciu fenomenologicznym).

Człowiek czyni nieustanne korelacje między stanem swym wnętrzem a środowiskiem zewnętrznym. Góry są piękne, bo duchowo czuję się w nich wolny i szczęśliwy, zatem nie są one piękne SAME-PRZEZ-SIĘ, ale CAŁE-PRZEZ-MIĘ. Piękno znajduje ekspresję przez wewnętrzne zachwycenie, a ono wypływa już nie z samego fenomenu gór, lecz z mojego wewnętrznego źródełka: piękno ma wymiar duchowy, nie estetyczny!

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #34 dnia: 27 04 2010 o 15:38:31 pm »
Wiesz Adamie doświadczam miłości Bożej całkiem podobnie.
Wczoraj czułam to samo. Jechałam rowerem, słuchałam sobie mateo i 2tm23 i też się tak czułam. Albo jak przeglądałam sobie religijne obrazy malarzy, siedziałam na leżaczku i na słoneczku, nigdzie się nie spieszyłam! Było cudownie!
Nadzwyczajne jest to że uzyskałam nie dawną tak piękną dotkliwą miłość w sobie. Coś się we mnie przełamało, tak że zaczęłam bardzo miłować i w pełni ufać Bogu. To tak nagle nastąpiło. I co dziwne to nastąpiło po moim błędzie, grzechu. Kiedy zrobiłam błąd i go żałowałam i czułam się fatalnie kilka dni... Jakoś tak po przedstawieniu w niedziele weszła we mnie taka miłość i jest to wspaniałe doświadczenie, bo też czuję bliskość Boga, o wiele bardziej niż przedtem:)

Myślę że może być raj na ziemi, to zależy od nas(jehowi mówią że Ziemia jest królestwem). Ale czułabym się fatalnie, gdybym nie mogła umrzeć.
Tak sobie ostatnio właśnie myślę że świat jest piękny, ale jaki to wtedy raj jest śliczny!! Bez bólu, bez grzechu, stale przy Bogu, coś pięknego:)
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

AdamS

  • Gość
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #35 dnia: 27 04 2010 o 16:02:38 pm »
Oj, tak, Paula - poruszyłaś mocno brzmiąca strunę! :) W takiej postaci jaką teraz prezentuje nasze życie, ucieczka od śmierci byłaby koszmarem! Niektórzy ludzie (czasem skąd innąd bardzo poważni - jak np. śp. prof. Religa) wierzą, że człowiekowi uda się kiedyś oszukiwać śmierć poprzez przedłużanie życia w nieskończoność. Ale to najbardziej upiorna wizja jaką można sobie wyobrazić...

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #36 dnia: 27 04 2010 o 16:09:51 pm »
Adamie doskonale wiem co czułeś w górach. Ja natomiast mam doświadczenie kochania przyrody swoją duszą [dzięki Bogu], i jej zobojętnienia [wina grzechu].
Wiem co Wy czujecie zachwycając się przyrodą, rajem na ziemi - to jest przepiękne, cudowne uczucie. Szczęście i radość wypływające od wewnątrz zachwycając się tym co na zewnątrz. Zachwycić się, rodzącym się na wiosnę kwiatkiem, słoneczkiem ogrzewającym nas, deszczem i wszystkim innym co Bóg nam daje każdego dnia. To jest takie piękne. Tęsknię do tego..
Obecnie nie potrafię zachwycać się tym wszystkim tak jak kiedyś. Nie jest to objaw dojrzałości - ponieważ takie zachwycanie się jest podobne do zachwytu dziecka światem - to efekt wchodzenia w grzech, życia w grzechu. Człowiek który ma duszę dziecka potrafi się zachwycać aż do końca swego życia. A człowiek który oddaje się złu jest pozbawiany tego. Oddalając się od Boga, oddala się od świata, od tego co dobre i wartościowe, niekiedy i od ludzi. Niestety i tego doświadczyłam, i doświadczam. Nikomu tego nie życzę, nawet gdybym miała wroga, to i jemu bym nie życzyła.
Najbardziej mi tego brakuje. Docenienia rzeczy najdrobniejszych.
Tak naprawdę, Wy żyjąc z Bogiem, macie od niego ten dar. Dar doceniania prostych rzeczy. To Bóg przez Was tym wszystkim także się zachwyca. To jest piękne. Pamiętam to odczucie.
Chciałabym aby to kiedyś i mnie wróciło.
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #37 dnia: 27 04 2010 o 21:05:40 pm »
Norah!! Jeszcze nie umarłaś. TO brzmi jakbyś odchodziła z żalem i smutkiem, jak poddany w bitwie. Błagam nie poddawaj się i nie załamuj się! To przejściowe, człowiek musi przechodzić przez doświadczenia, które zsyła nam Nasz Bóg, aby sprawdzić nas i naszą wytrwałość.  Grzech prowadzi do śmierci, trzeba go odrzucać! Bóg uczynił nas równych, każdy może Go chcieć i próbować kochać, Bóg nie przekreśla osób i nie mówi : ,,haha temu się nie objawie, chociaż mnie szuka, bo ma np.brzydką twarz !" Każdy kto chce Go poznać, może Go poznać. Choć to trudna droga z wieloma przeszkodami, ale jest do przejścia. Bóg nie nakłada nam więcej niż moglibyśmy unieść. Właśnie czytałam Efezjan 4, proszę przeczytaj. I jeszcze czytałam biblijną kanapkę dla nastolatka:
Slowo.pl - Slowo.pl - Biblijna kanapka dla nastolatka

"Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus".
1 Koryntian 3:11 (Biblia Warszawska)

Jeżeli przyglądałeś się kiedykolwiek budowie jakiegoś budynku, to z pewnością zauważyłeś, że musi on mieć dobry fundament. To od jego wytrzymałości i stabilności zależy trwałość i bezpieczeństwo całej budowli. Podobnie jest w naszym w życiu. Każdy człowiek, "buduje" dom swojego życia, dokonując różnych wyborów. Jeżeli pragniesz, aby twoje życie było właśnie taką trwałą i bezpieczną budowlą, powinieneś pomyśleć o tym, na czym je budujesz. Co jest podstawą twojego życia, co jest dla ciebie najważniejsze?

Prawda jest taka, że tylko Pan Jezus jest właściwym, dobrym, trwałym fundamentem. Jeżeli zaprosisz Go do swojego serca, przeprosisz za swoje grzechy i poprosisz, aby stał się twoim Panem, to rozpoczynasz budowę od dobrej podstawy. Możesz mieć pewność, że niezależnie od tego, co się wydarzy, ty będziesz bezpieczny w Bożych rękach. Będziesz miał zapewnione życie wieczne w niebie. Nie zapomnij jednak o tym, że każdego dnia dokładasz "cegiełkę" do twojej budowli, dokonując różnych wyborów. Proś więc Boga, aby pomógł ci właściwie wybierać, aby twoje życie podobało Mu się.

I dzisiejszą mannę, która mocno mnie dotknęła:
Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w
Chrystusie Jezusie.

Rzeczywiście jedynym warunkiem sprawiedliwego boju
jest posiadanie zmysłu Chrystusowego - zmysłu, który
pokornie i wiernie poddaje się pod wolę Bożą
wyrażoną w Jego wielkim planie wieków i poświęca
całą energię na wypełnianie tej woli, ponieważ w pełni
docenia cele, jakie Bóg ma na względzie.

Jeśli napełnieni będziemy takim samym duchem, jakim
napełniony był Chrystus, będziemy tak jak On starali się
unikać, na ile to tylko możliwe, wikłania się w sprawy
ziemskie, aby mieć jak najwięcej wolnego czasu na
służbę Pańską, po to, by tej właśnie służbie poświęcić
całą energię, wszystkie zdolności i wysiłki.
Z.02- 265

Trochę tego dużo. Potrafię wyobrazić sobie co czujesz. Wcześniej też coś podobnego doświadczałam. Taka beznadziejność, bo nie możesz przywrócić dawnych wspaniałych odczuci i ciągle czujesz się grzesznym mimo że żałujesz, to i tak grzeszysz i dalej żałujesz i dalej grzeszysz. Dlatego tak miałam bo brakowało mi fundamentu, byłam niczym budowla na piasku. Żeby zbudować fundament, przybrać go, musiałam zrobić coś co jak myślałam przerastało moje siły i to zrobiłam... A po tym otworzyło się tyle możliwości od Boga....
Może u Ciebie też tak jest, może to jest bardziej skomplikowane, ale Pan Cię mimo wszystkiego i mimo prób nie opuszcza! Poczytaj l.d.Rzym-teraz też czytam jest takim fajnym, ułożeniem w głowie wiadomości. Miałam takie fajne fragmenty o próbach, ale jak zwykle na poczekaniu nie mogę sobie przypomnieć!! ;(
Norah jesteśmy z Tobą i Bóg jest z Tobą, nie ma ludzi idealnych.
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #38 dnia: 30 04 2010 o 12:55:58 pm »
Paula dziękuję :)
Wiesz chyba, że można umrzeć za życia?
Jednak ze mną tak jeszcze się nie stało. Mam zamiar walczyć, choć nie zawsze się udaje.. Jak napisałaś, nie ma ludzi idealnych. A kto wie, może gdybym nie miała problemów które mam, byłabym taka a to prowadziłoby do gorszej sytuacji wewnętrznej niż jest obecnie :)

"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #39 dnia: 30 04 2010 o 21:26:50 pm »
Nie potrafię się z czegoś wydostać, uwolnić. Poznałam wielu ludzi zakłamanych, ludzi złych - ufam każdemu człowiekowi bez względu na to jaki jest i to jest mój błąd. Nie potrafię tego zmienić, taka już po prostu jestem. Dużo ludzi mnie zraniło, myślę, że pod każdym względem. To wszystko jest takie skomplikowane. Chciałam trochę podzielić się swoim życiem, doświadczeniem na forum ale to też nie jest za łatwe. Z czasem myślę, że napiszę więcej. Kiedy wyjdę na prostą. Wtedy to będzie raczej świadectwo.
Parę miesięcy temu miałam myśl aby powstała książka o moim życiu. mam nawet przyjaciela który napisze, kiedy jemu o tym powiedziałam, miał już jej tytuł. W zeszłym tygodniu z nim o tym rozmawiałam. Powiedział, że to jest dobry pomysł, tylko będzie to możliwe po wyjściu z tych wszystkich problemów, więc za dwa lata może będzie gotowa. - nie wiem kiedy uporam się z tym wszystkim. Nie na darmo miałam taką myśl.
Co myślicie o takiej książce?
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #40 dnia: 30 04 2010 o 22:03:07 pm »
Co myślicie o takiej książce?

To jest wspaniały pomysł. Ja sama piszę książkę o swoim życiu i swoich doświadczeniach(i tych zwykłych i tych niezwykłych i tych Bożych, mimo młodego wieku.
Lecz widzę haczyk! Norah nie lepiej by było gdybyś sama napisała książkę o swoim życiu?
Uważam że wtedy wyglądała by ona o wiele lepiej, niż napisana przez Twojego przyjaciela, odzwierciedlała Twoje emocji i Twój pogląd i Twoje spojrzenie na daną sytuacje. Bo Twój przyjaciel napisałby to ze swojego punktu widzenia, a tu chodzi chyba o Twój. Nie napisałby co czułaś gdy coś się wydarzyło. Co myślałaś. Co dokładnie zrobiłaś. Myślę że nie wyglądałaby ta książka tak ładnie, jak w Twoim wykonaniu, bo byłaby tylko opisem Twojego życia, takim pobieżnym bez szczegółów, chyba że będziesz mu dyktowała, ale i tak uważam że sama przez Ciebie napisana byłaby najlepsza. Książka napisana przez Twojego przyjaciela to nazwę tak: Lewą ręką Twojego życia.

Ja piszę swój życiorys, nie jako pamiętnik, ale tak jakbym była narratorem i opowiadała o życiu pewnej Pauliny i nawet ciekawie to wygląda, ale akurat nikomu tego jeszcze nie pokazałam i nie raczej nie pokaże... Jest to za bardzo osobiste. Może kiedyś jak będę staruszką, to to opublikuje :)

Co do Twojej ufności to witaj w klubie!!! Też za bardzo wszystkim ufam i na tym się nieźle przejechałam. Ale teraz przeszłam na tryb, albo przyjaciel albo nie znam - na razie się sprawdza :D Ale oczywiście są i wady tego.
Ja sama jestem za dobra i za ufna. Nie umiem zjechać człowieka, czyli oddać mu za złe i wtedy wpadam w doły, choć powinnam się cieszyć bo przestrzegam przykazania. W moim otoczeniu jest wiele osób ,,złych" w sensie że bez Boga, albo inaczej nie wiele jest wierzących, ale trzeba sobie jakoś radzić, choć to wbija w naprawdę głębokie doły. Dlatego zrobiłam się ostrożna i czasem wolę być sama... Albo z osobami które znam i którym ufam... Taka już jestem ;D
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #41 dnia: 1 05 2010 o 07:16:58 am »
Tak, macie racje. ale ja do pisania kompletnie się nie nadaje. Dodam że przyjaciel jest osobą duchowną, jest kapłanem, ma na swoim koncie sporo książek - on się już na tym zna! Ja oczywiście wszystko jemu opowiem ze szczegółami, troche nam zajmie siedzenie i odgrzebywanie różnych sytuacji, dlatego szybko ona nie powstanie. Czasem też piszę swoje uczucia, przemyślenia. Zostanę jednak przy tym aby to on ją napisał.
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #42 dnia: 1 05 2010 o 21:16:09 pm »
Wybacz Sebastianie, że podzieliłam ludzi na wierzących i niewierzących, ale jeżeli taki człowiek obraża Boga, najeżdża na Jego prawdy, na kościół, pali i pije, żyje w rozpuście i materializmie i robi to wszystko bardzo spektakularnie, czyż nie jest z samego wyglądu niewierzący?

(16) On zaś rzekł: - To i wy jeszcze nie pojmujecie? (17) Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, idzie do brzucha i zostaje wydalone na zewnątrz, (18) a co wychodzi z ust, z serca wychodzi, i to plami człowieka?(mt15:16-19)

Choć może być i tak że z wyglądu niewierzący, gdzieś w środku wierzy. Więc chyba lepiej uważać z tymi określeniami.

Norah jak uważasz:) Może jeszcze wyjść z tej książki prawa ręka, zależy w jakiej formie chcesz tą książkę napisać z przyjacielem ;)
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

AdamS

  • Gość
Z oślicą Balaama w tle :)
« Odpowiedź #43 dnia: 2 05 2010 o 06:57:33 am »
Macie rację, każda ocena drugiego człowieka jest zwodnicza, bo generalizuje jego wartość i charakter przez pryzmat wybranego, wąskiego odczucia. Najbardziej jednak zwodnicza jest ocena wiary, której nie da się w żaden sposób ani wymierzyć, ani też porównać z własną wiarą.

Właśnie dziś rano czytałem Księgę Liczb (według protestanckiej tradycji to chyba IV Księga Mojżeszowa?) i natrafiłem na fragment o Balaamie, proroku Moabitów. Niektórzy z Was pewnie dobrze znają tę historię, ale po krótce ją przypomnę. Król Moabitów Balak posyła po Balaama, aby przeklął nadciągających z Egiptu Izraelitów. Ten opiera się, bo zna już wolę Boga. Jednak pod wpływem ponownej namowy wysłanników króla wybiera się w podróż do Balaka (w drodze nawet oślica mu się opiera, przemawiając do własciciela). Tam jednak nie jest w stanie spełnić prośby króla - pod wpływem Bożego natchnienia błogosławi Izraelitów zamiast Moabitów.

Dlaczego przytaczam akurat ten fragment? Dlatego, że pokazuje on, jak Bóg czasem przemawia przez tzw. "niewiernych". Czytałem niedawno teksty ks. Hryniewicza i znalazłem w nich coś, czego mi dotąd bardzo brakowało w kościele katolickim - mianowicie refleksję nad tym, że łaska i nauka Boga płynie różnymi strumieniami, również poza Kościołem, a czasem nawet poza przestrzenią deklaratywnej wiary. To musi przywoływac do pokory, aby z większą troską i uwagą wsłuchiwać się w KAŻDY głos.
« Ostatnia zmiana: 2 05 2010 o 07:01:24 am wysłana przez AdamS »

Offline Norah

  • Administrator
  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 368
  • Uśmiechnij się =)
Odp: Jak minął dzień?
« Odpowiedź #44 dnia: 2 05 2010 o 08:09:06 am »
Czytam Wasze wypowiedzi i nie potrafię pojąć, nie mieści się to w moim umyśle, jak można "oceniać kogoś wg wiary lub niewiary". Nigdy nie miałam czegoś takiego i dlatego mnie to zastanawia. Wg mnie to nie jest ocena kogoś, osąd czy tym podobne. Ocenianie dotyczy charakteru człowieka, czy jest zły, czy dobry, czy jest taki i inny. Człowieka trzeba poznać choć troszkę aby wiedzieć czy jest wierzący. Wystarczy niekiedy jedna rozmowa a nie częste spotkania. Wtedy po tej jednej rozmowie można dopuścić myśl czy wierzy czy nie. Ja natomiast każdego człowieka postrzegam jako dziecko Boga, nie potrafię wsadzić nikogo do wierzących lub niewierzących. Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i nieważne czy ktoś pije czy nie, czy ktoś ma takie problemy czy inne - dziecko Boga z problemami lub bez nich. Nie widzę sensu analizowania przed rozmową, myślenia nad tym czy wierzy czy nie. Dlatego na tej płaszczyźnie nie myślałam w ten sposób o kimś kogo nie znam, o kimś kto sam nie pokazał jaki jest w stosunku do Boga. owszem zdarza mi się czasem myśleć o kimś jaki może mieć charakter, że ten np. jest zły bo widać to po nim - co oczywiście jest wielkim błędem. Szybko też staram się odrzucać takie myśli i wracam do tego, że przecież to też dziecko Boga i wcale nie musi być takie czy takie jak właśnie sobie pomyślałam.


Nie potrafię też do końca przekazać moich myśli, więc może to być trochę niezrozumiałe.
"Boże bliski, przemień zamknięte oczy
w oczy szeroko otwarte" - JPII



Nie widzą Ciebie moje oczy, - Nie słyszą Ciebie moje uszy; - A Jesteś Światłem w mej pomroczy. - A Jesteś Śpiewem w mojej duszy. :)