Norah!! Jeszcze nie umarłaś. TO brzmi jakbyś odchodziła z żalem i smutkiem, jak poddany w bitwie. Błagam nie poddawaj się i nie załamuj się! To przejściowe, człowiek musi przechodzić przez doświadczenia, które zsyła nam Nasz Bóg, aby sprawdzić nas i naszą wytrwałość. Grzech prowadzi do śmierci, trzeba go odrzucać! Bóg uczynił nas równych, każdy może Go chcieć i próbować kochać, Bóg nie przekreśla osób i nie mówi : ,,haha temu się nie objawie, chociaż mnie szuka, bo ma np.brzydką twarz !" Każdy kto chce Go poznać, może Go poznać. Choć to trudna droga z wieloma przeszkodami, ale jest do przejścia. Bóg nie nakłada nam więcej niż moglibyśmy unieść. Właśnie czytałam Efezjan 4, proszę przeczytaj. I jeszcze czytałam biblijną kanapkę dla nastolatka:
Slowo.pl - Slowo.pl - Biblijna kanapka dla nastolatka
"Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus".
1 Koryntian 3:11 (Biblia Warszawska)
Jeżeli przyglądałeś się kiedykolwiek budowie jakiegoś budynku, to z pewnością zauważyłeś, że musi on mieć dobry fundament. To od jego wytrzymałości i stabilności zależy trwałość i bezpieczeństwo całej budowli. Podobnie jest w naszym w życiu. Każdy człowiek, "buduje" dom swojego życia, dokonując różnych wyborów. Jeżeli pragniesz, aby twoje życie było właśnie taką trwałą i bezpieczną budowlą, powinieneś pomyśleć o tym, na czym je budujesz. Co jest podstawą twojego życia, co jest dla ciebie najważniejsze?
Prawda jest taka, że tylko Pan Jezus jest właściwym, dobrym, trwałym fundamentem. Jeżeli zaprosisz Go do swojego serca, przeprosisz za swoje grzechy i poprosisz, aby stał się twoim Panem, to rozpoczynasz budowę od dobrej podstawy. Możesz mieć pewność, że niezależnie od tego, co się wydarzy, ty będziesz bezpieczny w Bożych rękach. Będziesz miał zapewnione życie wieczne w niebie. Nie zapomnij jednak o tym, że każdego dnia dokładasz "cegiełkę" do twojej budowli, dokonując różnych wyborów. Proś więc Boga, aby pomógł ci właściwie wybierać, aby twoje życie podobało Mu się.
I dzisiejszą mannę, która mocno mnie dotknęła:
Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w
Chrystusie Jezusie.
Rzeczywiście jedynym warunkiem sprawiedliwego boju
jest posiadanie zmysłu Chrystusowego - zmysłu, który
pokornie i wiernie poddaje się pod wolę Bożą
wyrażoną w Jego wielkim planie wieków i poświęca
całą energię na wypełnianie tej woli, ponieważ w pełni
docenia cele, jakie Bóg ma na względzie.
Jeśli napełnieni będziemy takim samym duchem, jakim
napełniony był Chrystus, będziemy tak jak On starali się
unikać, na ile to tylko możliwe, wikłania się w sprawy
ziemskie, aby mieć jak najwięcej wolnego czasu na
służbę Pańską, po to, by tej właśnie służbie poświęcić
całą energię, wszystkie zdolności i wysiłki.
Z.02- 265
Trochę tego dużo. Potrafię wyobrazić sobie co czujesz. Wcześniej też coś podobnego doświadczałam. Taka beznadziejność, bo nie możesz przywrócić dawnych wspaniałych odczuci i ciągle czujesz się grzesznym mimo że żałujesz, to i tak grzeszysz i dalej żałujesz i dalej grzeszysz. Dlatego tak miałam bo brakowało mi fundamentu, byłam niczym budowla na piasku. Żeby zbudować fundament, przybrać go, musiałam zrobić coś co jak myślałam przerastało moje siły i to zrobiłam... A po tym otworzyło się tyle możliwości od Boga....
Może u Ciebie też tak jest, może to jest bardziej skomplikowane, ale Pan Cię mimo wszystkiego i mimo prób nie opuszcza! Poczytaj l.d.Rzym-teraz też czytam jest takim fajnym, ułożeniem w głowie wiadomości. Miałam takie fajne fragmenty o próbach, ale jak zwykle na poczekaniu nie mogę sobie przypomnieć!! ;(
Norah jesteśmy z Tobą i Bóg jest z Tobą, nie ma ludzi idealnych.