Witajcie!
Magdo - masz rację, każdy dzień jest pełen niespodzianek, których nie sposób przewidzieć, nawet gdyby się wszystko miało od A do Z w drobnych szczegółach zaplanowane. Przy okazji - jak miło Cię na zdjęciu zobaczyć! Od razu zrobiło się tu jakoś tak mniej anonimowo, niemal rodzinnie...

Norah - wspaniałą piosenkę nam posłałaś! Domyślam się jakie klimaty musiały towarzyszyć tym poetyckim zaduszkom, jakie organizowałaś na studiach. Przechodzisz teraz trudny czas, ale w takich chwilach nie warto żałować tego co było, bo to co było - MIAŁO BYĆ, a nie MOGŁO BYĆ. Takie jest moje osobiste odczucie, że wpisani jesteśmy w jakieś ramy przeznaczenia, gdzie tajemnicą jest pogodzenie wolności wewnętrznej z predystynacją zewnętrzną.
Myślę, że dawne sytuacje i klimaty, które zdają się bezpowrotnie przemijać, istnieją nadal w nas i zdarzyły się tylko po to, aby coś wewnątrz nas poruszyć. Świat zewnętrzny jest tylko sceną, która dostarcza rekwizytów i scenerii do właściwej sztuki, a ta zawsze rozgrywa się w głębi - inna w głębi Ciebie, jeszcze inna we mnie. Życie jako dramat - to nie moja koncepcja, tylko ks. Tischenra, ale do mnie głęboko przemawia - jako sposób podejscia do rzeczywistości zewnętrznej.