Wszoraj TVP emitowała ciakawą sztukę teatralną pt. "Letni dzień". Było to studium dwóch skrajnych światów: CZŁOWIEKA SUKCESU, który wszystko w życiu wygrał, lecz niczym nie potrafi się cieszyć i NIEUDACZNIKA, który wciąż ma wiele marzeń, ale żadnego nie potrafi zrealizować, bo "za bardzo chce" i to CHCENIE go obezwładnia.
Dwa przeciwstawne bieguny, a jednak coś je ze sobą łączy - jakas wspólna oś, wokół której wirują ich światy - jest to ograniczanie dążeń do celów materialnych, doraźnych, skupionych na swojej osobie. Obydwaj też spotykają się w zamiarze popełnienia samobójstwa - jeden z poczucia pustki, drugi - z bezsilności. Obaj z powodu niemożności spełnienia się.
Jeden nie widzi sensu i nadziei (bo wszystko już osiągnął), drugi nie znajduje energii i śmiałości (bo choć wciąż ma w sobie pragnienia, to czuje się wyzuty z wiary w ich spełnienie)... Chyba każdy z nas miewa chwile, że raz traci sens i nadzieję, innym razem - siły i wiarę. Obydwa te bieguny można więc znaleźć w każdym człowieku. W jednej i drugiej sytuacji trzeba mieć jednak świadomość, że planeta wiruje nie tylko wokół własnej osi, ale że jest jeszcze ruch obiegający Słońce...