Autor Wątek: Dary Ducha Świętego  (Przeczytany 2442 razy)

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #15 dnia: 26 05 2010 o 17:39:58 pm »
 Może się komuś z Was wydawać niewiarygodne to, o czym piszą Rebus i Ursusa, ale dar rozróżniania duchów na tym właśnie polega. Duch Święty daje wgląd w wymiar innej rzeczywistości, rzeczywistości duchowej. I choć brzmi to trochę przerażająco - dla osoby obdarzonej tym darem, demony stają się widoczne "namacalnie", również może być widoczny grzech. Słyszałam świadectwo kogoś(osoby wiarygodnej), kto uczestniczył w modlitwie, podczas której jedna z osób wyraźnie zwróciła się do innej z poleceniem: „wyznaj swój grzech!” Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale osoby te się nie znały, były sobie całkiem obce, nic o sobie nie wiedziały. Przy okazji kilka osób wokół zadrżało, obawiając się o swoją reputację  ;)   Tego nie da się pojąć rozumem, ale takie jest działanie Ducha Świętego. Ktoś został uwolniony od grzechu dzięki darowi rozróżniania duchów. Alleluja! Takie rzeczy się dzieją!

Jaki wpływ mają demony/złe duchy na fizyczną sferę życia człowieka, jak mogą zdeformować nie  tylko ducha, ale także CIAŁO(!) ciekawie opisuje pewna misjonarka, którą Bóg posłał na Filipiny, by tam przetłumaczyła Nowy Testament na język Balangao, plemienia, które przez całe wieki oddawało cześć kapryśnym, żądającym wciąż nowych ofiar duchom. Pobyt wśród tego plemienia, naukę ich języka, pracę i doświadczenia związane z tłumaczeniem NT misjonarka, Joanne Shetler wspaniale opisała w książce „A SŁOWO PRZYSZŁO W MOCY”.  Warto przeczytać :) Polecam !
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 774
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #16 dnia: 26 05 2010 o 18:26:41 pm »
Adamie, nie wiem, czy to był dar Ducha Św., napisałem, że nie wiem. Bóg mi pokazał to, co pokazał, ale nie mam pojęcia, czy to przez dar Ducha Św. 20 minut póżniej miałem przepiękne świadectwo odnośnie wolności w Jezusie, pisałem o tym kiedyś, skasowałem chyba te posty.

Odnośnie deformacji starszej pani, to niedokładnie napisałem. Jej kształty nie były człowiecze do końca, także miała te kanciasto- kościste. Nie dziwię się Tobie Adamie, możliwe, że trudno w to uwierzyć. Miałem kilka spotkań z duchami nieczystymi, ich celem jest mnie przestraszyć i dręczyć. Nie boję się, gdyż wzywam imienia Jezusa i odskakują ode mnie, jak oparzone. Wystarczy myśl Jezus i nie ma już ich.

Pamiętam, jak się obudziłem, raczej próbowałem się obudzić i otworzyć oczy, ale robiłem to z trudem. W moim umyśle siedział jakiś obcy twór, wypełnił cały mózg/umysł , nie wiem dokładnie jak powiedzieć. W każdym razie zapełnił całą moją głowę w środku i nie mogłem myśli wysłać. Więc chciałem otworzyć oczy i usta, zorientowałem się, że szyja i gardło zapełnione czymś obcym. Próbując wszystko otworzyć i wydać głos, to było jakbym przedzierał się przez potężnie bagniste błoto, wszędzie ciemno, bardzo ciasno i ściśnięte. Usta udało mi się otworzyć, ale nie byłem w stanie nic nawet wycharczeć. Oczu nie byłem w stanie otworzyć, przedzierałem się ciągle przez te błoto/maź i nie było końca. Domyslam się, że tak naprawdę milimetr po milimetrze posuwałem sie do przodu, ale mogłem też równie dobrze stać w miejscu żyjąc przekonaniem, że idę do przodu. Więc skupiłem się na myśli, przedzierałem się myślą <Jezus> w bardzo trudnych warunkach, jakby na jednym metrze kwadratowym było błoto z całego świata i spróbuj przez tak przejść. Jednak udało mi się wysłać bardzo słabą myśl, ale wystarczyło. Za chwilę go nie było, puścił  mnie. Pomodliłem się o ochronę, podziękowałem za pomoc i od razu zasnąłem.

 Przy innym spotkaniu za dnia, o mało nie trafiłem do wariatkowa, dosłownie. Dzięki Duchowi Św. tylko nadal jestem normalnym człowiekiem. Jadłem obiad, mój duch był jakiś nerwowy, poirytowany. Zacząłem jeść bardzo szybko, nieustannie przebierałem widelcem. Nagle w moim umyśle wraz z nabierającą prędkością widelca w ręku, zaczął pojawiać się wir, identyczny do potężnego wiru wodnego, który potrafi dom wessać. I ten wir zaczął wsycać mój umysł do środka. Czułem, że za chwilę nastąpi mój koniec w sensie umysłowym i będę "obłąkanym". W tej chwili poczułem od serca potężny sygnał, który mną wstrząsnął i puściłem, w sumie to odrzuciłem talerz i ten "przeklęty" widelec. Natychmiast wstałem, zleciałem na doł do kuchni, umyłem i wróciłem do pokoju. Odmówiłem modlitwę dziękczynną. O milisekundy byłem o krok od zwariowania.


Dlatego mówię, to nie jest zabawa. Zło istnieje i jest koszmarnym złem. Nienawidzą ludzi i zrobią wszystko, aby zniszczyć nas jak najwięcej, zanim nadejdzie Jezus w owym dniu. To nie jest nienawiść tak pojmowana przez człowieka. To jest nienawisć jakby po zażyciu narkotyku, po którym człowiek dostaje prawdziwego szału. I teraz wyobraźcie sobie zwielokrotnienie tego. Szatan i duchy nieczyste są bez uczuć, one nie wiedzą, co to miłość. To ich prawdziwa natura, czynienie zła. Tak naprawdę nie ma się czego bać. Jezus i Duch Św. są o wiele potężniejsi bez porównywania od tamtych łapserdaków, którzy są nikim Postawisz się i uciekają.

Naprawdę chcecie przekomarzać się z Bogiem i z Jego Słowem? To nie jest zabawa, przestańcie dyskutować o tym, kto ma rację, tylko uczcie się poddawać Duchowi Św., słuchać Jego, nie szukajcie w rozmowach z ludzmi "głosu' Boga, a skupcie sie na Biblii. Tam wszystko jest. Ja odpuściłem wszelkie dyskucje, opisuję tylko swoje przeżycia i świadectwa działania Boga w moim życiu. Jeśli naprawdę byscie słuchali Ducha i okazywali cierpliwosć na tej drodze, to stopniowo Duch Św. pokazywałby wszystkim we właściwym czasie Prawdę. Nie mówię o całkowicie początkujących, tacy niech najlepiej idą do księdzy/pastorów. Bo na forum prędzej sie pogubią czytając rozmowy o tym, czy czysciec jest, czy nie ma? Prowadzący niech wprowadzą ich w podstawy wiary, mówiąc o Jezusie i o nawróceniu się wyznając Jezusa swoim Panem, a potem każdy z nich musi już sam wespół z Duchem Św. czytając Słowo doświadczać obecności Boga w swoim życiu.  Czasem oczywiście warto sie spytać doświadczonego, ale pewnego zadając pytanie w jakiejś kwestii, ale zawsze najlepiej do Ducha. Jak Mu się zaufa, to pewne, że odpowie. Nie musi odrazu, bo do pewnych tajemnic Bożych trzeba stopniowo dojrzewać. Innej drogi nie ma. Człowiek chciałby od razu. I własnie ta niecierpliwość go gubi.

W każdym razie, jak przestałem czytać większość tematów i skupiłem się na poświęcaniu więcej czasu Słowu Bożemu i w poddawaniu woli Ducha Św., o wiele więcej na tym skorzystałem słuchając Ducha i karmiąc sie Słowem. Przez ostatnie dwa, albo trzy tygodnie bardzo wiele doświadczyłem i doświadczam, niż przez całą moją dotychczasową drogę. Wczoraj nie rozumiałem jednego wersetu, obudziła się ludzka niecierpliwosć we mnie, odrzuciłem ją, bo wiem, że tylko posłuszeństwem i cierpliwością kiedyś doczekam się odpowiedzi od Ducha Św. jeśli chodzi o znaczenie tego wersetu. Gdybym poddał się niecierpliwości (idącej od diabła, bo Duch Św. jest Duchem pokoju i rozwagi), to narasta duże prawdopodobieństwo, że ten werset bym wytłumaczył pod siebie po ludzku wierząc, że mam rację. Taki głupi nie jestem. Wolę być cierpliwym. Zawsze mi sie opłacało byc cierpliwym, Ojciec wynagradzał mi potem objawiając swoje tajemnice. Teraz też poczekam, na tym polega ta Droga.

Przepraszam za być może nieskładnie pisanie, na szybkiego z pierszej myśli pisałem.

AdamS

  • Gość
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #17 dnia: 27 05 2010 o 10:34:55 am »
Ja odpuściłem wszelkie dyskucje, opisuję tylko swoje przeżycia i świadectwa działania Boga w moim życiu. [...] W każdym razie, jak przestałem czytać większość tematów i skupiłem się na poświęcaniu więcej czasu Słowu Bożemu i w poddawaniu woli Ducha Św., o wiele więcej na tym skorzystałem słuchając Ducha i karmiąc sie Słowem.

Sebastianie - wsłuchiwanie się w głos Ducha Świętego jest bardzo potrzebne w rozumieniu PISMA, ale równie mocno użyteczne jest w rozumieniu drugiego CZŁOWIEKA. A jak rozumieć bliźniego, jeśli zatyka się uszy na jego głos? Czy Duch Święty nie działa właśnie w relacjach międzyludzkich? Czy nie nadużywamy słowa "Duch" przy opisywaniu różnych stanów emocjonalnych?

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #18 dnia: 27 05 2010 o 11:19:12 am »
@Sebastian:

Cytuj
To nie jest zabawa, przestańcie dyskutować o tym, kto ma rację, tylko uczcie się poddawać Duchowi Św., słuchać Jego, nie szukajcie w rozmowach z ludzmi "głosu' Boga, a skupcie sie na Biblii. Tam wszystko jest. Ja odpuściłem wszelkie dyskucje, opisuję tylko swoje przeżycia i świadectwa działania Boga w moim życiu. Jeśli naprawdę byscie słuchali Ducha i okazywali cierpliwosć na tej drodze, to stopniowo Duch Św. pokazywałby wszystkim we właściwym czasie Prawdę.

Sebastianie, chciałbym zauważyć, że świat nie kończy się na Tobie. Jest nas na ziemi kilka miliardów, każdy jest indywidualnością, każdemu co innego jest pisane. Są różne drogi wiodące do Zbawiciela, o czym pisze np. Paweł w Liście do Koryntian, kiedy omawia dary ducha. Twoje indywidualne doświadczenie może nie być tak samo dobre dla innych. Ty tymczasem stawiasz się w pozycji oświeconego, i próbujesz mnie pouczać, jak mam żyć ze swoim Ojcem. Niby piszesz o Bogu, a ja ciągle czytam tylko o Tobie  ;) Moim zdaniem jest to objaw pychy.
Twoja duchowość to tylko niewielka kropla w morzu różnorodności przeżywania relacji z Bogiem. Jeżeli Pan obdarzył Cię jakimś charyzmatem, staraj się go pożytecznie wykorzystać do budowania Królestwa. Jeżeli nie czujesz się pewnie w dyskusjach (które mają na celu poznanie prawdy, choć w odmienny od Twojego sposób), pisz świadectwa. Ale jednocześnie nie torpeduj naszych rozmów stwierdzeniami o ich bezsensowności, bo dla wielu z nas one mają sens, choć są oczywiście trudne i często wiodą nas na manowce. To Bóg jednak dał nam zdolność myślenia. Warto zatem robić użytek z mózgu.
Powtórzę: Są różne sposoby życia z Bogiem. "Charyzmatyczne" uniesienia z całą pewnością nie wyczerpują tego repertuaru.
Apeluję o więcej pokory wobec własnej niewiedzy i słabości!

Pozdrawiam!
Krzysiek

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 774
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #19 dnia: 27 05 2010 o 17:39:50 pm »
Twoja duchowość to tylko niewielka kropla w morzu różnorodności przeżywania relacji z Bogiem. Jeżeli Pan obdarzył Cię jakimś charyzmatem, staraj się go pożytecznie wykorzystać do budowania Królestwa. Jeżeli nie czujesz się pewnie w dyskusjach (które mają na celu poznanie prawdy, choć w odmienny od Twojego sposób), pisz świadectwa. Ale jednocześnie nie torpeduj naszych rozmów stwierdzeniami o ich bezsensowności, bo dla wielu z nas one mają sens, choć są oczywiście trudne i często wiodą nas na manowce.

Uważnie przeczytałem całą Twoją wypowiedź i zastanowię się nad sobą wnikliwiej. Dziękuję za zwrócenie uwagi, czy słusznej, czy niesłusznej, czas pokaże.  Nikogo nie próbuję pouczać, daleki jestem od tego, nie rozumiem tylko rozmów typu... czy jest czyściec, czy go nie ma? Takie rozmowy mnie nie przekonują. Sam kiedyś pisałeś, że od wieków już trwają tego typu rozmowy i co? Człowiek do tej pory tego nie rozgryzł. Dlatego odwoływałem się do poddania się Duchowi Św. Wyciągnąłem jeden wniosek.. nie będę używał określenia <bezsensowne>, przez wzgląd na ludzi i poprzez szacunek do człowieka. Działałem w dobrej intencji. Następnym razem będę ostrożniejszy w słowach. Ale tego następnego razu nie będzie, bo takie kwestie "gorące" będę unikał i zostawiam wszystko Bogu. To jest najlepsze rozwiążanie.

Adamie, nie jestem oczywiscie przeciwny rozmowom, tak jak napisałem wyżej, nie rozumiem tego typu rozmów, nie widzę w nich nadchodzącego rozwiązania/wyjaśnienia. Tylko o takie rozmowy mi chodziło ( o czyścu).
« Ostatnia zmiana: 27 05 2010 o 20:10:05 pm wysłana przez rebus »

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #20 dnia: 27 05 2010 o 21:21:26 pm »
Zatrzymałam się na Twoim poście Sebastianie(tym wcześniejszym), bo w ogóle to uwielbiam czytać Twoje <świadectwa> bo są ciekawe i także pokazują drogę jaką człowiek wierzący w Boga Jedynego musi przejść.
Czytając tą Twoją historię o prawie zwariowaniu, przypomniało mi się że kiedyś kilka razy doświadczyłam coś podobnego(to był przerażający okres w mym życiu:O), właśnie przez takie doświadczenia tak bardzo od Boga się wtedy odsuwałam, bo po prostu bałam się ich, a wiedziałam że im bardziej będę wierzyła tym będą gorsze a mianowicie najpierw opowiem żeby było wiadomo o czym mówię:
Więc leżałam sobie w łóżku no i chciałam spać, nie pamiętam czy było to po modlitwie. Ale pamiętam że wcześniej przed <odrodzeniem> byłam wierząca ale nie stała, wierzyłam ale nie miałam fundamentu, a sama nie umiałam go zbudować, no ale próbowałam ale byłam niestała i praktycznie nie wiedziałam niczego jeszcze... no więc leżałam i myślałam pewnie o Bogu i nagle zakatowały mnie okropne straszne obrazy, coś podobnego do wiru właśnie takiego, jak sceny z jakiś horrorów. Powykrzywiane tworze ludzi, zmasakrowane ciała, zobaczyłam też siebie w ciele szatana, przewracające się krzyże, (bo zawsze w takich sytuacjach przywoływałam krzyż by się ochronić) moją rodzinę powykrzywianych, pełno krwi, czerwieni i czerni, maski, nie opiszę tego tak jak to wyglądało, ale czułam się jakby to mnie wsysało, do tego jakieś potworne krzyki, myślałam ze zwariuję, otworzyłam oczy, ale nadal miałam przebłyski właśnie tego czegoś, sama nie wiedziałam jak siebie z tego wyciągnąć i modliłam tylko tak bardzo głęboko, tak niezbyt świadomie i nagle światło i tu zastanawiające bo to matka Boska przybyła, poczułam spokój wszystko to złe odeszło <- straszne!
Kilka razy mi się to powtarzało no i przez strach do tego czegoś bałam się być z Bogiem... Ale najbardziej zastanawiające jest to że to właśnie Matka Boska mnie wybawiła, a przecież większą wagę Bogu poświęcam, do Mari odmawiam ,,Zdrowaś Mario" i tyle no i ,,Pod Twoją Obronę" i tyle tylko... chymn...

Właśnie Adamie miałam wcześniej te same wątpliwości... ale spoko.

Właśnie teraz ogarnęłam te dalsze posty, hymnnn , myślę że głównie powinniśmy się wspierać a nie spierać... A teraz doszłam do wniosku że każdy ma swój indywidualny wzrost w Bogu, być może dlatego jest tyle odłamów kościoła chrześcijańskiego?

Ale wracając do ducha Świętego to dążę dać się Jemu prowadzić i coraz częściej próbuję wyłączyć ludzkie rozumowanie a włączyć duchowe, płynące z mojego ducha.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline Krzysiek

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 282
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #21 dnia: 28 05 2010 o 06:21:34 am »
Hej, Paula!

Cytuj
Myślę że głównie powinniśmy się wspierać a nie spierać [...]

Pełna zgoda. W ogóle nie miałem zamiaru zabierać głosu w dyskusji, ale zaczęło się tworzyć fałszywe przekonanie, że jest jedna jedyna droga chrześcijanina i każda inna pozbawiona jest sensu. Z takim myśleniem nie mogę się zgodzić.

Cytuj
Uwielbiam czytać Twoje <świadectwa> bo są ciekawe i także pokazują drogę jaką człowiek wierzący w Boga Jedynego musi przejść.

Moim zdaniem, nie każdy. Każdy z nas jest indywidualny i niepowtarzalny, obdarzony różnymi darami. Jeden ma dar języków, drugi mądrości, trzeci jest dobrym organizatorem, czwarty poświęca się diakonii, piąty rozdaje na ulicy uśmiechy, szósty jest dobrym mężem / żoną, siódmy jest dobrym singlem, siódmy prowadzi ożywione dyskusje teologiczne lub inne, itd. Wszyscy bardzo się od siebie różnimy, choć, jako rodzeństwo w Bogu, mamy też wiele cech wspólnych. Sęk w tym, żeby zrozumieć, że ta wielka różnorodność jest w gruncie rzeczy bogactwem chrześcijaństwa, choć częściej uwidacznia się jako jego przekleństwo  :)

Cytuj
A teraz doszłam do wniosku że każdy ma swój indywidualny wzrost w Bogu, być może dlatego jest tyle odłamów kościoła chrześcijańskiego?


Każdy jest indywidualnością, otóż to. Czy dlatego jest tyle denominacji? Myślę, że rozłam w kościele jest raczej efektem pychy po obu stronach konfliktu. Każdy przekonany jest o swojej słuszności do tego stopnia, że dyskusja lub polemika stają się niemożliwe. Osobiście staram się nie patrzeć na to, co nas różni, a raczej na to, co nas łączy. Miłość.

Cytuj
Ale wracając do ducha Świętego to dążę dać się Jemu prowadzić i coraz częściej próbuję wyłączyć ludzkie rozumowanie a włączyć duchowe, płynące z mojego ducha.

Nie radzę wyłączać rozumowania. Zwłaszcza tuż przed wakacjami  ;D
A tak na serio, powtórzę po raz dziesiąty: Pan stworzył człowieka jako całość: cielesność, duchowość, emocje, popędy, instynkty i wreszcie traktowany z taką pogardą na forum rozum (fuj!  :)) Bóg nas takich stworzył, postarajmy się zatem wykorzystywać tę piękną (i straszną czasem w naszych rękach, nie przeczę) maszynerię ku wzajemnemu budowaniu, ku budowaniu Królestwa. Nie odrzucajmy tego, w co wyposażył nas Pan, a raczej próbujmy raczej zrobić z tego użytek.

Moim zdaniem Duch Święty nie jest po to, aby przeżyć za nas nasze życie. Niedobrze jest, gdy kładzie się zbyt duży nacisk na pewną tylko sferę życia i urasta ona do rangi naczelnej zasady pobożności. Świat jest o wiele bardziej skomplikowany, niż nam się wszystkim (łącznie ze mną) zdaje.

Dostrzeżenia piękna różnorodności wszystkim zatem życzę!

Pozdrawiam!
Krzysiek




AdamS

  • Gość
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #22 dnia: 28 05 2010 o 08:00:41 am »
Witajcie!
Przyznam, że po Krzyśka i mojej odpowiedzi miałem obawy, by znów nie zostały one odebrane jako atak. Ale chwała Panu widzę w tych trzech ostatnich postach budującą dojrzałość.

Sęk w tym, żeby zrozumieć, że ta wielka różnorodność jest w gruncie rzeczy bogactwem chrześcijaństwa, choć częściej uwidacznia się jako jego przekleństwo  :)

Właśnie - to co jest bogactwem, tak często staje się zarzewiem walk religijnych. A dzieje się tak tylko dlatego, że człowiek zawsze miał pokusę narzucania swej duchowej drogi innym.

Pan stworzył człowieka jako całość: cielesność, duchowość, emocje, popędy, instynkty i wreszcie traktowany z taką pogardą na forum rozum (fuj!  :)) Bóg nas takich stworzył [...]

Otóż to! Nawet emocje i popędy są na wskroś DOBRE, jeśli tylko właściwie są nakierowane. Dlaczegóż więc rozum, którym zostaliśmy obdarzeni, mielibyśmy odrzucić jako coś zwodniczego?

Niedobrze jest, gdy kładzie się zbyt duży nacisk na pewną tylko sferę życia i urasta ona do rangi naczelnej zasady pobożności.

Taka jednostronność zawsze prowadzi do okrojenia człowieka z jego wszechstronnie ukształtowanego bogactwa. Zostawiamy tylko to, co uważamy za czyste, stosowne, bezpieczne... Wyrzekamy się w ten sposób nie zła, ale części swej natury (=stworzenia).

Kilka razy mi się to powtarzało no i przez strach do tego czegoś bałam się być z Bogiem... Ale najbardziej zastanawiające jest to że to właśnie Matka Boska mnie wybawiła, a przecież większą wagę Bogu poświęcam, do Mari odmawiam ,,Zdrowaś Mario" i tyle no i ,,Pod Twoją Obronę" i tyle tylko... chymn...

Paula, cieszę się z tego wyznania, bo przyznam tu się, że choć unikam przesadnych celebracji (które zawsze jakoś kojarzą mi się z pogańskimi kultami), to jednak różaniec chętnie odmawiam w sytuacjach niepokoju (gdy np. jadę autem w daleką trasę) - jest to modlitwa kontemplacyjna słowami archanioła Gabriela (połączonymi z prośbą o wstawiennictwo). Wiem, że obecni tu Bracia i Siostry protestanci tego nie akceptują, ale ta droga duchowości naprawdę jest wspaniałą autostradą do Boga i osoba Maryi wcale nie stoi tu na przeszkodzie - przeciwnie: jest jak dobry kierowca, który zawsze zabiera ze sobą autostopowicza! :)

myślę że głównie powinniśmy się wspierać a nie spierać... 

Wspaniałe słowa! (nadają się na motto Koinonii!) :) Trzeba tylko pamiętać, że wspieranie polega czasem na szczerym wyrażeniu troski o brata - nawet gdy ta troska mieści się w odrębnym zdaniu.

Adamie, nie jestem oczywiscie przeciwny rozmowom, tak jak napisałem wyżej, nie rozumiem tego typu rozmów, nie widzę w nich nadchodzącego rozwiązania/wyjaśnienia. Tylko o takie rozmowy mi chodziło.

I tu w pełni podzielam Twoją opinię, Sebastianie. Kiedy wchodzimy w przestrzeń religijnych wyobrażeń, zawsze będzie nas ona dzieliła (szczególnie wtedy, gdy z tych wyobrażeń czynimy kanon naszej wiary). Jestem bardzo zbudowany Twoją postawą w ostatnim poście!

Pozdrawiam Was wszystkich i życzę miłego, owocnego dnia! :)

Offline paula127

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 204
  • ,,Wiedza wbija w pychę, a miłość buduje"
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #23 dnia: 28 05 2010 o 21:19:15 pm »
Ja nie wyrażę swojego zdania  ;D bo go nie mam :-\ być może masz racje Krzysiu i Adamie, ale ja jeszcze jestem za młoda żeby stwierdzić słuszność, ale mimo to dziękuję Wam za wyjaśnienie paru spraw.
No dobra teraz już twierdze że każdy przechodzi wzrost w Panu, w swój indywidualny sposób.
I dla doświadczenia podaje się woli ducha i jest to cudowne doświadczenie i chce w nim zostać. I naprawdę wolę rozumować duchowo, bo więcej się widzi i w ogóle jest lepiej.
Dziś dotknął mnie zastanawiający fragment:

Mt 6:21
21. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
(BT)

Zastawiające i ma trochę wspólnego z tym o czym tu rozmawiamy :)

Dzięki za radę Adamie, chyba zacznę odmawiać różaniec, aczkolwiek nie ciągnie mnie do tego rodzaju modlitwy...(ostatnio tak sama odmawiałam chyba 4 lata temu:O) Ale chciałabym jak już poznaje Jezusa to i zacząć i poznawać Jego i też Matkę.

Pozdrawiam Was serdecznie
Mt 11:28-30
28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którz

Offline rebus

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 774
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #24 dnia: 30 05 2010 o 15:14:05 pm »
chyba zacznę odmawiać różaniec, aczkolwiek nie ciągnie mnie do tego rodzaju modlitwy.

Tak jak zapowiedziałem, będę ostrożny w wypowiedziach. Im dalej w głąb sfery duchowej, tym większą zaczynam czuć na sobie odpowiedzialność, aby pisać tylko to, czego jestem pewien z objawień i ogólnie z doswiadczeń (oczywiscie cały czas piszę szczerze, chodzi mi o staranny dobór słów z poszanowaniem drugiego rozmówcy).

Paula, słowo <chyba> sugeruje zawachanie, niepewność. Masz wskazówkę z własnych słów < nie ciągnie mnie>. Na ten czas Cię nie ciągnie, myślę że powinnaś się skupić na modlitwie do Ojca i słuchać pragnień serca (tych dobrych). Modląc sie na siłę w sposób, który Tobie nie odpowiada, a robisz to dlatego, bo inni tak robią, nie wniesie nic dobrego. To może być sztuczne, ale nie musi. Wybór należy do każdego z nas, aczkolwiek zalecam rozsądek. Nie naśladować nikogo, a wielu tak robi (obserwuję w realu), a iść za głosem serca i Słowa Bożego.
 Najprostszą modlitwą jest bezpośrednie otwarcie serca do Jezusa. Sam kiedyś modliłem się różańcem i wyspowiadałem się przed księdzem (tak, byłem katolikiem). Obecnie bezpośrednio do Boga się modlę i wyznaję grzechy tylko przed Nim. Z Pisma (które czytam) wynika, że tylko Jezus jest pośrednikiem pomiędzy ludzmi i Ojcem.

I Tymoteusza 2,5 Albowiem jeden jest Bóg, JEDEN też pośrednik między Bogiem a ludźmi Jezus Chrystus

Oczywiście zrobisz, jak zechcesz. Na początku drogi miałem problem i także momentami naśladowałem ludzi, tych bardziej doświadczonych. Z czasem "przeszło" mi to poprzez odrzucanie niewłaściwych mysli i poddawanie się woli Słowu Św. (Ducha Św). Prawdą jest, że tylko Słowo Boże doprowadzi do zbawienia, nie naśladowanie ludzi i ich praktyk. Widzimy wszyscy, jak wiele zamieszania jest na drodze duchowej u ludzi, jedyne rozwiązanie to żyć zgodnie ze Słowem Bożym.

Ps. Nie mówię, że modlitwa różańcowa jest zła, nie wiem, przyznam, że mnie nie przekonuje (nie ma wzmianki o tym w Piśmie). Każdy według swojego sumienia, czy serca podejmuje decyzje. Chciałem zwrócić tylko uwagę, aby kierować się do Boga sobą samym, bez oglądania się na innych. Bóg sam powie nam, co należy robić, aby wzrastać w Jezusie.
« Ostatnia zmiana: 30 05 2010 o 15:21:49 pm wysłana przez rebus »

AdamS

  • Gość
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #25 dnia: 30 05 2010 o 17:25:15 pm »
Modląc sie na siłę w sposób, który Tobie nie odpowiada, a robisz to dlatego, bo inni tak robią, nie wniesie nic dobrego. To może być sztuczne, ale nie musi. Wybór należy do każdego z nas, aczkolwiek zalecam rozsądek. Nie naśladować nikogo, a wielu tak robi (obserwuję w realu), a iść za głosem serca i Słowa Bożego. Najprostszą modlitwą jest bezpośrednie otwarcie serca do Jezusa.

Mądra odpowiedź, Sebastianie. W pełni się z tym zgadzam :) Kiedy sięgam po różaniec, to koncentruję się właśnie na Jezusie i jego miłosierdziu - przesuwane koraliki nadają modlitwie jedynie pewien rytm (podobnie z różańca korzystają muzułmanie). Bardzo mi się podoba, Sebastianie, Twoja wypowiedź odnośnie innych dróg duchowego życia - szacunek do odmienności potrafi nie tylko przełamywać bariery, ale także niesie większy potencjał przekonywania, niż jakiekolwiek inne argumenty.

Mt 6:21  Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.

Właśnie, Paula - ten krótki cytat mówi bardzo wiele. Jeśli naszym największym skarbem jest miłość Jezusa i nosimy ją w swoim sercu, nie musimy się martwić, że cokolwiek zewnętrznego może nas od niej oddzielić.
Miłego niedzielnego wieczoru! :)
Adam

Offline Natanael

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 125
Odp: Dary Ducha Świętego
« Odpowiedź #26 dnia: 27 12 2010 o 16:15:08 pm »
Na temat darów Ducha Świętego jest sporo w linku 46a. Polecam  :)
http://koinonia.slowo.pl/filmy-godne-uwagi/filmy-historie-swiadectwa-i-wyklady-z-dobrym-przeslaniem/
Steruj tak aby trafić do Dobrego portu