tak, to prawda. Ja mozna powiedziec dopiero ucze sie przełamywac wstyd i strach i zaglądać wgłąb siebie ,by poznac swoje pragnienia, swoje słabości, swoje powołanie. Nie przypadkowo mnie dali ten temat:) dla mnie spowiedz byla czyms szalenie trudnym i upokarzajacym (no bo co kapłan sobie o mnie pomyśli?). Jednak to chwilowe upokorzenie, poczucie winy i wstydu z powodu naszych grzechow nie da sie porownac do ogromu cierpien i upokorzenia milosiernego ojca, który tak bardzo nas umilował, ze wzial na siebie brzemię ludzkich grzechow i umarł na krzyzu z milosci do nas i dla naszego zbawienia.
