Autor Wątek: Starość bezużyteczna?...  (Przeczytany 1241 razy)

AdamS

  • Gość
Starość bezużyteczna?...
« dnia: 8 08 2010 o 15:49:10 pm »
Współczesnemu człowiekowi, rozpędzonemu w wirze pracy i zapatrzonemu w doraźne cele, zdarza się często, że z niecierpliwością i lekceważeniem reaguje na ludzi starych i niedołężnych. Z pewnością każdy z nas ma obok siebie osobę starszą, która wypadła już na "margines pozaprodukcyjny". Chciałbym, abyśmy wspólnie zastanowili się, jaką wartością mogą być dla nas tacy ludzie?... Co wnoszą w nasze życie? Co z nich warto czerpać? Jaka jest ich funkcja w rodzinie i społeczeństwie?...

Offline ewa derlak

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 25
Odp: Starość bezużyteczna?...
« Odpowiedź #1 dnia: 9 08 2010 o 14:37:12 pm »
Z obserwacji wiem, że ludzie starają się nie dostrzegać tego, czego się boją, co wprawia ich w zakłopotanie lub wywołuje poczucie bezsilności. Starość należy do takiej "sfery" życia, o której istnieniu wolelibyśmy nie myśleć.
A tymczasem oswojenie się z nią, zaakceptowanie, a tym bardziej dostrzeżenie pozytywów , a wręcz skarbów, które mogą nas, jeszcze młodych, ubogacić, pozwoliłoby nam bardziej oswoić nasz własny lęk, niż uciekanie od niego.
Ktoś pięknie porównał młodość i starość do wschodzącego i zachodzącego słońca.
Spróbujmy znaleźć przykłady, które pozwolą nam z nadzieją i bez lęku patrzeć w naszą odległą przyszłość.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 904
Odp: Starość bezużyteczna?...
« Odpowiedź #2 dnia: 9 08 2010 o 17:55:46 pm »
...stary człowiek,kto to taki?Dzisiaj,tak naprawdę nikt nie chce być starcem bo zagubiliśmy/utraciliśmy/zdolność umierania.Mądrość starca zawsze mierzona była/ i jest /jego stosunkiem do śmierci/krzyża/.Ktoś kto przez całe,swoje życie uciekał przed mądrością krzyża,przed Jezusem Chrystusem nigdy nie będzie mądrym starcem.Tu nie chodzi o lata ale o doświadczenie przemijania,tracenia,umierania.Trzeba nam pamiętać,że narodziliśmy się i żyjemy po to by mądrze umrzeć.Nasze życie tu na ziemi to bezcenny czas przygotowania się do spotkania z Jezusem Chrystusem w chwili,kiedy wszystko nam się zawali,kiedy słońce zgaśnie,kiedy zostaniemy sam na sam z Bogiem,w którego przez całe życie wierzyliśmy.Czy będzie to Jezus Chrystus?Czy wystarczy nam wiary by mimo wszystko pójść w jego stronę?   Pozdrawiam Was...janusz f. :)

AdamS

  • Gość
Odp: Starość bezużyteczna?...
« Odpowiedź #3 dnia: 10 08 2010 o 21:27:34 pm »
Mądrość starca zawsze mierzona była/ i jest /jego stosunkiem do śmierci/krzyża/.Ktoś kto przez całe,swoje życie uciekał przed mądrością krzyża,przed Jezusem Chrystusem nigdy nie będzie mądrym starcem.Tu nie chodzi o lata ale o doświadczenie przemijania,tracenia,umierania.

To bardzo ważne słowa! Myślę, że ten dystans do życia i przemijania oraz otwarcie na nową rzeczywistość (już sama starość jest jej progiem) może nas bardzo wiele nauczyć. Przebywanie ze starym człowiekiem odmładza ducha - bo przecież naprawdę młodym jest się wówczas, gdy nie ma takich przywiązań do życia, które mogłyby nas powstrzymać przed skokiem ku wartościom nieprzemijającym.

A tymczasem oswojenie się z nią, zaakceptowanie, a tym bardziej dostrzeżenie pozytywów , a wręcz skarbów, które mogą nas, jeszcze młodych, ubogacić, pozwoliłoby nam bardziej oswoić nasz własny lęk, niż uciekanie od niego. Ktoś pięknie porównał młodość i starość do wschodzącego i zachodzącego słońca.

Właśnie - starość daje nie tylko dystans do tego, co nietrwałe, ale - świadomie przeżywana i zanurzona w ufności - jest wspaniałym świadectwem przezwyciężenia lęków! Moja Babcia każdego wieczoru przed położeniem się spać mawiała "i znowu jeden dzień bliżej śmierci". Ale od razu muszę zaznaczyć, że nie wypowiadała tego ani z lękiem, ani z rezygnacją - czułem w tym raczej niecierpliwość na spotkanie z Bogiem. Gdy ono nadeszło, oczywiście po ludzku odczuwałem ogromny żal, ale głęboko wewnątrz była radość, że spełniło się coś, na co tak długo czekała...

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 164
Odp: Starość bezużyteczna?...
« Odpowiedź #4 dnia: 14 09 2010 o 15:24:54 pm »
Ktoś pięknie porównał młodość i starość do wschodzącego i zachodzącego słońca.
Spróbujmy znaleźć przykłady, które pozwolą nam z nadzieją i bez lęku patrzeć w naszą odległą przyszłość.

Piękne porównanie; bez wschodu słońca nie byłoby zachodu i odwrotnie.
 
Zarówno młodość jak i starość są sobie wzajemnie potrzebne i potrafią się pięknie uzupełniać; pod warunkiem jednakże wzajemnego szacunku zbudowanego na fundamencie Miłości. Znam rodziny wielopokoleniowe (dzisiaj już takich wspólnie żyjących coraz mniej), które są tego pięknym przykładem. Ale też i w strefie społecznej relacje pomiędzy młodością a starością mogą być piękne. Nie zapominajmy tylko o tym, że - dotyczy to i młodych i "starych" - nie pozjadaliśmy przecież wszystkich rozumów ;)
Jeśli będziemy traktować młodych z założeniem "a co on tam wie.. nic jeszcze nie przeżył, nie ma doświadczenia życiowego takiego jak ja... itp., to nie spodziewajmy się później od nich szacunku, bo ten rodzaj zachowania sam się generuje.
Wypowiadam się jako przedstawicielka pokolenia posiadającego może mniej wiedzy naukowo-technicznej, ale za to więcej tej życiowej i zachęcam wszystkich, mniej i bardziej dorosłych : uczmy szacunku do starszych już od dziecka, ale poprzez przykład, szanując innych -  nie ważne czy to stary, czy młody, czy dziecię. A wynika to z miłości bliźniego, którą BÓG nam przecież nakazał  :)
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105

AdamS

  • Gość
Odp: Starość bezużyteczna?...
« Odpowiedź #5 dnia: 14 09 2010 o 16:15:31 pm »
Jeśli będziemy traktować młodych z założeniem "a co on tam wie.. nic jeszcze nie przeżył, nie ma doświadczenia życiowego takiego jak ja... itp., to nie spodziewajmy się później od nich szacunku, bo ten rodzaj zachowania sam się generuje.

Hana powiedziała tu coś bardzo ważnego. Często się słyszy o nauce szacunku przez kształtowanie właściwej hierarchii, odpowiedniego dystansu - sugerować to nawet może jedno z przykazań dekalogu "CZCIJ ojca swego i matkę swoją". Choć słowo czcić kojarzy się dziś ze szczególnym hołdem, jednak w tym przypadku to nie to samo, co bezkrytyczne uwielbienie. Myślę, że to jest właśnie szacunek oparty na wzajemnej otwartości. Zaś każda postawa apodyktyczna ze strony rodzica prowadzi do zamknięcia dziecka na rodzicielski autorytet.
« Ostatnia zmiana: 14 10 2010 o 08:50:16 am wysłana przez AdamS »