Autor Wątek: Jestem do niczego...  (Przeczytany 4562 razy)

Offline AdamS

  • Administrator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 576
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Jestem do niczego...
« Odpowiedź #30 dnia: 7 07 2011 o 08:55:21 am »
Ks. Tischner wypowiedział słowa, które właśnie do tego wątku mi pasują, a które mówią o przyjęciu drugiego człowieka (również swojego dziecka - a może przede wszystkim jego) w kategorioach wolności i szacunku wobec jego odmienności i osobiście wybieranej drogi... Oczywiście słowo "wolność" trzeba tu należycie rozumieć - nie jako swobodę, lecz jako autentyczność (szczere wyrażanie siebie), bo tylko w szczerości można się spotkać z Chrystusem. A to już ów cytat:

Problemem najciekawszym, najpiękniejszym jest problem jeden:
w jaki sposób człowiek może obudzić w drugim człowieku poczucie jego wolności, bo zazwyczaj zastanawiamy się na tym co ja powinienem zrobić,
żeby drugim tak a nie inaczej pokierować. Ale pokierować drugim to znaczy zagrać z nim w jakąś grę, Może nawet zapanować nad nim.
Tymczasem najgłębszym problemem wychowawczym nie jest to, w jaki sposób panować nad człowiekiem , ale w jaki sposób obudzić w nim człowieczeństwo. A człowieczeństwem tym jest wolność.

ks. Józef Tischner
"Tischner. Życie w Opowieściach"

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 916
Qui tollis peccata mundi
« Odpowiedź #31 dnia: 9 07 2011 o 18:37:44 pm »
"Nie stawiajcie oporu złemu"
Grzech to pragnienie życia po swojemu i dla siebie.Jedynym sposobem wychodzenia z tego uwikłania się w zło jest przyjęcie na siebie zła, skutków grzechu - własnego czy drugiego człowieka - a nie spychanie ich na kogoś innego, tak długo między nami będą różnego rodzaju napięcia, wojny, nieporozumienia. Zło, grzech, który istnieje, musi w kimś umrzeć, musi w kimś się skończyć.
Chrześcijanie są tymi, którzy znają Baranka zabitego i mimo to żyjącego, są w świecie tymi, w których zło może umrzeć, skończyć się, bo może ich dotknąć i nie uzyskać złej odpowiedzi - nie zostać odbite dalej jak piłeczka pingpongowa.
"Nie stawiajcie oporu złemu, lecz jeśli kto cię uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" - to trudne zadanie, które postawił przed nami Jezus w Kazaniu na Górze. Ale to jedyny sposób zahamowania zła, bo zło, które istnieje w świecie, musi trafić na kogoś, kto go nie przekaże dalej. Jeśli uderzę w twardą, wyszlifowaną płaszczyznę, to nastąpi silne odbicie, jeśli uderzę w coś miękkiego, to tego odbicia nie będzie. Jezus Chrystus jest Kimś, kogo można uderzyć i On nie odpowie złem. On toleruje zło we właściwym znaczeniu - przyjmując je na siebie.
"Qui tollis peccata mundi" - "który bierzesz na siebie grzechy świata". Nie chcemy przyjmować zła, odgradzamy się od niego, wznosimy jak najmocniejsze bariery, żeby nas nie uderzyło. Tacy już jesteśmy i nikt z nas sam z siebie nie może być inny, ale między nami staje Jezus Chrystus - Baranek Boży, żeby każdemu z nas w konkretnej sytuacji, w jakiej jesteśmy - w rodzinie czy innej społeczności, pokazywać, że nie ta droga jest właściwa, którą my chcemy iść, ale ta, którą On nam otworzył.
Dlatego, gdy śpiewamy: "Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata", nie myślmy o tym, że chodzi tylko o uporządkowanie świata, żeby nie było zła, grzechów. Wołamy o to, byśmy stali się podobni do Niego - chociaż na chwilę, w określonej sytuacji, w pewnych warunkach. By każdy z nas zamiast odpowiadać złem na zło, mógł wybaczyć, a wtedy będzie na świecie trochę zła mniej, trochę mniej grzechu.                    Pozdrawiam           janusz f. :)