Niedawno rozmawiałam z pewnym księdzem,mówiłam mu,że przez to,że ja żyłam wiele lat z daleka od Boga zaniedbałam wychowanie religijne swoich synów.Pytałam co teraz zrobić,że to się juz stało i czasu niestety nie da się cofnąć. Mój młodszy syn jest w klasie, która przygotowuje się do sakramentu bierzmowania. Ponieważ w rozmowie ze mną powiedział,że nie wierzy w Boga pozwoliłam mu, by przestał uczęszczać na religię (o tym zdecydowały też inne względy) i podjęliśmy decyzję o tym ,że nie przystąpi do bierzmowania, bo dla mnie przyjmowanie sakramentu z taką wewnetrzną postawą byłoby świętokradcze. Pozostaje mi mieć nadzieję,że kiedyś dojrzeje do przyjęcia tego sakramentu. Otym wszystkim mówiłam księdzu, a on mi odpowiedział,że my chcemy,( by czegoś nauczyć nasze dzieci) by dzieci nas słuchały, gdy tymczasem one nas naśladują. W tej prostej praedzie znalazłam odpowiedź na to co robić dalej ze skutkami swojego zaniedbania